II Anarchistyczny Festiwal Filmowy w Łodzi – Relacja

Każdego roku w Polsce odbywa się bardzo dużo wydarzeń, noszących miano festiwali filmowych. Obok najbardziej znanych, popularnych, medialnych i skupiających większą publikę, wśród których można wymienić nadchodzące Nowe Horyzonty, Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni czy łódzki Transatlantyk Festival, istnieją jednak inne – mniej znane. I właśnie o jednym z tych wydarzeń, organizowanym dopiero po raz drugi, niedawno usłyszałem. Zaciekawiony postanowiłem pójść i samemu się przekonać, co ma do zaoferowania II Anarchistyczny Festiwal Filmowy w Łodzi.

Osobiście daleko mi do anarchisty. Zainteresowała mnie jednak sama idea festiwalu filmów anarchistycznych, a raczej Anarchistycznego Festiwalu Filmowego – obie nazwy zapewne mogą być używane wymiennie, choć druga, będąca oficjalną nazwą wydarzenia, bardziej do niego pasuje. W dużej mierze ze względów organizacyjnych – gdzie wiele rzeczy było przygotowywanych na ostatnią chwilę. Jako najlepszy przykład może świadczyć fakt, że chcąc kupić koszulkę festiwalową otrzymałem informację, że został już tylko jeden rozmiar (niestety, trochę za mały). Szkoda, zwłaszcza że byłem jednym z pierwszych, o ile nie pierwszym uczestnikiem.

Anarchistyczny Festiwal Filmowy
Anarchistyczny Festiwal Filmowy, fot. Piotr Zawadzki

Braki i lekki chaos (anarchię?) w organizacji wynagradzała postawa organizatorów, którzy, prawdopodobnie ze względu na kameralność festiwalu, byli bardzo łatwo dostępni, pomocni i można było z nimi bez żadnego problemu porozmawiać. W tym przypadku należy również wspomnieć o reklamowanych na stronie wydarzenia piwach z browaru o anarchistycznie brzmiącej nazwie  – Sabotaż. Te i inne trunki umilały uczestnikom oglądanie filmów.

Jednak właśnie o filmach powinienem pisać, bo mimo anarchistycznego charakteru wydarzenia, wciąż pozostaje ono festiwalem filmowym. Wszystkie produkcje, prezentowane w klubie Protestacja, były filmami dokumentalnymi. Według rozpiski łódzkiej edycji festiwalu, pierwszy dzień był pracowniczo-anarchistyczny. Całość zaczęła się od filmu Pierwszy dzień października, w którym pokazane były rozruchy i przemoc policyjna skierowana przeciwko Katalończykom w czasie zeszłorocznego referendum niepodległościowego. Następnie wyświetlany był tytuł Współwinni? Volkswagen i brazylijska dyktatura, który pokazywał działania niemieckiego koncernu w Brazylii, gdzie ściśle współpracował z tamtejszą dyktaturą, udostępniając im chociażby dane zatrudnionych przez siebie pracowników.

Trzecim filmem dokumentalnym był Złoty Świt: Sprawa osobista, w którym stojąca za kamerą Angelique Kourounis zdołała dotrzeć do osób decyzyjnych w tytułowej organizacji neonazistowskiej, która jako prawicowa partia uzyskała 21 mandatów w wyborach parlamentarnych w Grecji w 2012 roku. Pierwszy dzień festiwalu zakończył seans Projektu A, przedstawiającego anarchistyczne idee w praktyce – sposób w jaki są one realizowane w Grecji, Hiszpanii czy w Niemczech.

Anarchistyczny Festiwal Filmowy
Anarchistyczny Festiwal Filmowy, fot. Piotr Zawadzki

Drugiego dnia festiwalu, opisanego jako kobieco-ekologiczny, obok wyświetlania filmów pojawiły się również inne atrakcje. Pierwszym seansem były Silne jak skała, dokument opowiadający o życiu i działaniach kobiet z RPA będących w organizacji Sikhala Sonke, która została założona przez wdowy górników zamordowanych w czasie demonstracji przez południowoafrykańską policję. Po kolejnym filmie, którym był Strajk kobiet trwa, opowiadającym o historii i protestach pracownic poznańskich żłobków, nastąpiła dyskusja, w której brała udział socjolog Iza Desperak oraz przedstawicielki łódzkiej grupy Dziewuchy Dziewuchom (widoczne na zdjęciu poniżej). Dyskusja rozpoczęła się od komentarza na temat wyświetlonego wcześniej filmu, a później poruszony został również temat protestów kobiet i organizacji akcji protestacyjnych.

Kolejną atrakcją był recital łódzkiego barda, Janusza Reichla, który paradoksalnie był jednym z najlepszych elementów festiwalu filmowego. Po 25-minutowym występie, gdzie pojawiło się kilka utworów o tematyce anarchistycznej, nastąpił powrót do części filmowej, wraz z dokumentem Zostaw Ją!, przedstawiającym działania ekologów, próbujących ratować Puszczę Białowieską przed wycinką. Również po tym seansie pojawili się goście, którymi były dwie członkinie Obozu dla Puszczy – uczestniczyły one w tych głośnych wydarzeniach z zeszłego roku. Po tym wszystkim zostały już tylko dwa filmy. Pierwszy z nich to Nieposkromione. Historia Mujeres Libres, opowiadający o historii tytułowej organizacji Wolnych Kobiet, która u schyłku lat 30’ XX w. walczyła o wyzwolenie kobiet w Hiszpanii. Łódzką edycję II Anarchistycznego Festiwalu Filmowego kończył film Anarchista z przypadku, opowiadający o brytyjskim dyplomacie, którym jest Carne Ross. Ten, będąc niemalże u szczytu władzy, zwątpił w słuszność decyzji podejmowanych przez osoby rządzące, a odpowiedzią na pytania, które sobie wewnętrznie zadawał, była idea anarchizmu.

Anarchistyczny Festiwal Filmowy
Anarchistyczny Festiwal Filmowy, fot. Piotr Zawadzki

W tym momencie warto wspomnieć o tym, że II Anarchistyczny Festiwal Filmowy odbywał się w dwóch miejscach – najpierw miał miejsce w Warszawie, a tydzień później w Łodzi, gdzie pokazy filmów odbywały się w piwnicy nowego klubu Protestacja, znajdującego się na ulicy Piotrkowskiej pod numerem 43 (osoby z Łodzi mogą skojarzyć to miejsce chociażby po tym, że jeszcze kilka miesięcy temu był tam lokal o wymownej nazwie Andrzeju, nie denerwuj się).

Zobacz również: Pyrkon okiem Filmawki – Relacja z festiwalu

Uczestnictwo w festiwalu i same filmy nie wpłynęły w żadnym stopniu na zmianę moich poglądów. Wciąż jednak zdołały skierować mój wzrok na rzeczy i problemy, których do tej pory nie dostrzegałem. Sama idea Anarchistycznego Festiwalu Filmowego jest z pewnością ciekawa, a ze względu na nazwę i tematykę wydarzenia, można lekko przymknąć oko na problemy organizacyjne. Nie odbyło się również bez problemów technicznych, które dotyczyły w głównej mierze napisów w poszczególnych filmach – te często rozjeżdżały się z filmem, pojawiały się w nich liczne literówki, a w pewnym momencie w ogóle przestały działać.

Brakowało mi również paru słów od organizatorów – filmy nie były w żaden sposób zapowiadane – po prostu były włączane, bez żadnego słowa. Szkoda, zwłaszcza że całe wydarzenie odbywało się w atmosferze dość kameralnej (pierwszego dnia przez festiwal przewinęło się zaledwie kilkanaście osób, drugiego nieco więcej). Również dodatkowe elementy festiwalu, takie jak chociażby wspomniane dyskusje, były nieco słabo zaplanowane: wszystkie wypadły drugiego dnia, pozostawiając pierwszy jako zwykły seans filmów dokumentalnych.

Anarchistyczny Festiwal Filmowy
Anarchistyczny Festiwal Filmowy, fot. Piotr Zawadzki

Mimo wszystko uważam, że tego typu wydarzenia są potrzebne. Wiem, że sam nie sięgnąłbym po filmy, które były tam wyświetlane, a w żadnym stopniu nie żałuję obejrzenia jakiegokolwiek z nich. Nie pozostaje mi więc nic innego, niż polecić to wydarzenie innym osobom, a organizatorom życzyć lepszego rozgłosu – tak, aby zaowocowało to większą frekwencją w następnych latach. Ja sam wiem, że w przyszłym roku postaram się również tam pojawić i liczę, że wyświetlane wtedy filmy będą co najmniej tak interesujące, jak te w tegorocznej edycji.

Recenzent i badacz kina słoweńskiego, poza tym fan dorobku autorskiego takich reżyserów jak Fellini czy Scorsese. Językoznawca, obecnie student filologii słowiańskiej.