$700 milionów dla „Czarnej Pantery” – Niezasłużona wisienka na box office’owym torcie?

Kto w kwestiach box office’u jest na bieżąco, tego nie ominęła zapewne informacja o tym, że „Czarna Pantera” stała się trzecim – po „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” ($936,6 mln) i „Avatarze” ($760,5 mln) – filmem w historii, który zarobił w amerykańskich kinach ponad $700 mln. Pisaliśmy o tym zarówno w dedykowanym, intensywnie komentowanym poście na naszym fanpage’u, jak i w podsumowaniu minionego weekendu. Pisze o tym także autor bloga Historie BoxOffice, który w swoim tekście podważa wiarygodność zarobków, które ostatecznie doprowadziły do wspomnianego wcześniej historycznego wydarzenia w amerykańskim box office.

Jakie są niepodważalne fakty? „Czarna Pantera” jest wyświetlana w kinach Ameryki Północnej od połowy lutego, czyli od 25 weekendów. Pułap $699 mln wpływów osiągnął jednak już podczas szesnastego weekendu wyświetlania, czyli na początku czerwca. Oznacza to, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy film ten zarobił zaledwie jeden milion dolarów. Wrażenie „sztucznego” wydłużenia dystrybucji celem przekroczenia „historycznej granicy” oraz niewiarygodność wpływów w ostatnich dniach potęguje fakt, że „Czarna Pantera” była dostępna w legalnych źródłach poza kinami już od połowy maja, a przekroczenie pułapu $700 mln został spowodowany przez wzrost wpływów o niemalże 1400% względem poprzedniego weekendu mimo poszerzenia dystrybucji o zalewie 10 kin (z 15 do 25).

Zobacz również: „Krzyżacy” – najpopularniejszy film w Polsce

Ta nietypowa sytuacja stała się pożywką dla spekulacji na temat czynników, które przyczyniły się do tak dużego skoku w zarobkach tego filmu względem poprzedniego weekendu, np. teoria o pokazach double features z innym filmem studia Disney, nowością „Christopher Robin”. Tego typu pokazy, które odbywają się najczęściej w kinach samochodowych, nie są niczym nadzwyczajnym, szczególnie w sytuacji, gdy dłużej wyświetlany film stoi przed szansą osiągnięcia box office’owego „kamienia milowego” w czasie premiery innej produkcji tego studia.

Także w tekście, który pojawił się na łamach wspomnianego wcześniej bloga, autor zastanawia się w jaki sposób udało się ostatecznie odnotować wzrost wpływów, pytając o świadków „podwójnych pokazów” lub informacje na ich temat w intrenecie, które można byłoby uznać za dowody na to, że Disney nie zakłamuje jednak rzeczywistości w tej kwestii wyłącznie po to, żeby w nagłówkach internetowych artykułów trąbiono o tym, że „ukochany film (afro)amerykanów ostatnich lat dołączył do Avatara i siódmego epizodu Gwiezdnych wojen, które jako jedyne do tej pory zarobiły więcej niż $700 mln w USA (sic!).”. Pytanie może i zasadne, szczególnie w kwestii nietypowo wysokiego skoku wpływów względem przyrostu kin, do których „Czarna Pantera” znowu trafiła. Warto jednak zaznaczyć, że gwałtowny wzrost wpływów zaczął się już w czwartek, na dzień przed ponownym rozszerzeniem dystrybucji o 10 dodatkowych kin. A właśnie tego dnia rozpoczęły się pokazy „Christophera Robina”.

Zobacz również: TOP15 najlepszych filmów pierwszego półrocza 2018

Przejdźmy jednak znów do faktów. Na przestrzeni ostatnich kilku lat można doliczyć się, poza „Czarną Panterą”, pięciu przypadków, w których dystrybucja została wydłużona w celu przekroczenia przez dany film pewnego box office’owego pułapu. Nie dotyczy to jedynie studia Disney czy filmów, których sukces finansowy i fenomen niektórzy ignoranci tłumaczą „poprawnością polityczną” – cokolwiek to znaczy. Choć akurat drugi film z tego roku, w przypadku którego zastosowaną podobną strategię, można byłoby przypisać obu kategoriom. „Pułapka czasu” zasłużyła na miano porażki finansowej, choć w Ameryce wpływy tej produkcji zbliżyły się do pułapu $100 mln na tyle blisko, że studio Disney – podobno w celu zapewnienia sobie lepszych warunków w kwestii praw telewizyjnych – postanowiło dwukrotnie rozszerzyć dystrybucję tego filmu, najpierw bez większej okazji w połowie maja, a następnie wraz z premierą „Iniemamocnych 2”, przy czym druga próba przyniosła oczekiwany skutek.

Disney już wcześniej pomógł innej swojej produkcji. Na początku 2011 roku animacja „Zaplątani” stanęła przed możliwością przekroczenia pułapu $200 mln wpływów w amerykańskich kinach. Po 25. weekendzie wyświetlania, podczas którego w 9 kinach zarobiła już tylko $6,4 tys., brakowało jej do jego osiągnięcia prawie $300 tys. Tydzień później studio rozszerzyło dystrybucję do 191 kin, w których wpływy wyniosły prawie milion dolarów. Był to wprawdzie weekend z premierą drugiej części animacji „Kung Fu Panda”, ale skok dochodów nie był (raczej) zasługą podwójnych seansów obu filmów, jako że to produkcje dwóch różnych studiów filmowych. Natomiast już dwa tygodnie później „Zaplątani” zostali ściągnięci z ekranów.

Zobacz również: „Climax” – Recenzja

W ostatnich latach Sony Pictures dwukrotnie pomogło swoim produkcjom. W przypadku „Spectre” miało to miejsce podczas 16. weekendu wyświetlania, gdy film ten notował jeszcze wpływ weekendowe na poziomie kilkudziesięciu tysięcy dolarów, a do pułapu $200 mln brakowało mu nieco ponad $300 tys. Zabieg ten zbiegł się wprawdzie z premierą innego filmu studia Sony, religijnego „Zmartwychwstały”, jednak trudno sądzić, że wzrost wpływów był spowodowany wspólnymi pokazami obu filmów. Średnia na jedno kino wskazuje raczej na gwałtowne rozszerzenie dystrybucji o 293 kina (do 340) jako przyczynę wzrostu zarobków. Także w przypadku „Pasażerów” wzrost wpływów był spowodowany głównie rozszerzeniem dystrybucji z 90 do 506 kin, choć podczas tamtego weekendu do kin trafiło „Life”, co być może wykorzystano w formie wspólnych pokazów ze względu na podobieństwo gatunkowe i tego samego dystrybutora.

Innym przykładem jest „Nowy początek”, którego kampania oscarowa stała się przykrywką dla dwukrotnego rozszerzenia dystrybucji – pod koniec stycznia oraz lutego, przy czym ta druga zbiegła się z weekendem, podczas którego miała miejsce gala oscarowa, którą „Nowy początek” opuścił z jedną statuetką (przy ośmiu nominacjach). Film Villeneuve’a dobił do $100 mln właśnie podczas oscarowego weekendu.

Zobacz również: Kulturawka #5 – Pech, przypadek i przeznaczenie w serialu „Better Call Saul”

Nawet jeżeli przyczyny rozszerzenia dystrybucji wyżej wymienionych produkcji (no może oprócz „Zaplątanych”) są łatwiejsze do wytłumaczenia, a skutki wydają się bardziej realistyczne niż w przypadku „Czarnej Pantery”, to jednak cały czas jest mowa o pewnym sztucznym utrzymywaniu „przy życiu” (tudzież w kinach) danego filmu. Disney jednak nie oszukał systemu i przy całej swojej potędze nie jest w stanie podać wymyślonego wyniku. Być może to właśnie pracownicy Disney’a i ich rodziny wykupili bilety, które umożliwiły widowisku MCU przekroczenie pułapu $700 mln. Być może był to jeden pracownik. Być może były to jednak rodziny z dziećmi, które wybrały się do kina samochodowego na podwójny pokaz „Christophera Robina” i „Czarnej Pantery”.

Mimo wszystko wynik tego drugiego to, jak to określił autor bloga Historie BoxOffice, „jakiś kosmos”. Nie inaczej. Natomiast najświeższy nagłówek na temat jego box office’owego sukcesu to – niezależnie od tego, czy faktycznie zasłużony – tylko mała wisienka na największym torcie w historii. Dobra, trzecim największym.

Największy fanpage poświęcony box office’owi w polskim internecie.
Zapraszamy na nasz profil: click


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.