Kobiety - piranie

Camping #18 – „Kobiety – piranie” (1989)

„Kobiety – piranie” to film, który na pierwszy rzut oka nie robi specjalnie dobrego wrażenia. Na drugi też: to tania opowieść o seksownej pani naukowiec, która wyrusza z misją do dżungli Awokado, aby zbadać plemię kuso odzianych amazonek zjadających mężczyzn. Sęk w tym, że ta komedia z 1989 roku ma też inną warstwę. To bystra parodia feministycznej ideologii, kilku bardziej ambitnych dzieł popkultury m.in. „Czasu apokalipsy” Francisa Forda Coppoli, a co za tym idzie – „Jądra ciemności” Josepha Conrada.

„Kobiety – piranie” świetnie spisują się jako satyra, co jest zasługą autora scenariusza i jednocześnie reżysera filmu – J. F. Lawtona, który udowodnił już w swojej karierze, że pisać umie świetnie. Na koncie ma m.in. skrypty do takich hitów jak: „Pretty Woman”, „Liberator” i „Reakcja łańcuchowa”, choć ten ostatni film jest w tej puli zdecydowanie najsłabszy.

Kobiety - piranie

Zobacz również: Camping #16 – „Ciemna Gwiazda” (1974)

Fabuła „Kobiet – piranii” jest pretekstowa. Amerykański rząd martwi się, że obywatele zostaną odcięci od awokado, bo dżunglą, w której tego owocu jest na pęczki, trzęsie plemię amazonek, które zjadają mężczyzn. Skontaktować się z plemieniem ma piękna pani doktor, Margot Hunt, która wygląda jak dziewczyna z rozkładówki Playboya. I nic dziwnego, bo gra ją Shannon Tweed, gwiazda kina klasy B, aktorka, która wielką popularność zdobyła dzięki rolom w erotycznych thrillerach, prywatnie – żona Gene’a Simmonsa, basisty i wokalisty legendarnego rockowego zespołu „Kiss”. W wyprawie towarzyszy jej niezbyt rozgarnięta studentka i poszukiwacz przygód, w którego wciela się komik Bill Maher. Na miejscu okazuje się, że plemieniem dowodzi piękna doktor Kurtz, która przez amazonki traktowana jest jak cesarzowa. Jej nazwisko budzi oczywiste skojarzenia z Marlonem Brando, który odpłynął w „Czasie apokalipsy”, a gra ją legenda kina kultowego, Adrienne Barbeau, była żona Johna Carpentera, gwiazda „Mgły”, „Ucieczki z Nowego Jorku” i „Potwora z bagien”.

„Kobiety-piranie” wyśmiewają m.in. radykalny feminizm, wojnę płci, nawiązują do „Gwiezdnych wojen”, przygód „Indiany Jonesa”, dzieł Akiry Kurosawy i klasycznych „Podróży Guliwera”. Wielbiciele odczytywania w filmach ukrytych znaczeń powinni być zadowoleni, jeśli tylko zdołają przymknąć oko na mały budżet i to, że z ekranu wieje tandetą. Zresztą, „Kobiety – piranie” zrobiły na krytykach w końcu lat 80. całkiem pozytywne wrażenie. Recenzje były w większości entuzjastyczne, zawodowi widzowie chwalili m.in. bystry humor, autoironię i kreacje aktorskie.

Kobiety - piranie

Zobacz również: Camping #17 – „Atlas Zła”

Sympatyczna głupotka powodzeniem cieszy się do dziś, czego powiedzieć nie można niestety o Shannon Tweed. Po tym, jak w latach 90. wpadła w sidła thrillerów erotycznych, nigdy już nie wróciła z przytupem do świata kina klasy b. Z mężem występowała we własnym reality show i nadal jest popularna w pewnych wąskich kręgach, głównie dzięki rolom w takich hitach ery VHS jak: „Zasadzka na Diabelskiej Wyspie” z Hulkiem Hoganem, czy seria „Nocna straż”. „Kobiety – piranie” to jednak jej najciekawszy film. Zresztą zawsze ciekawie jest zobaczyć, jak Playmate roku 1982 wepchnęła stopę w drzwi Hollywood i zrobiła z tego użytek.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.