Dovlatov

„Dowłatow” – W poszukiwaniu wolności – Recenzja

Tytułowego pisarza zastajemy jesienią 1971 roku w Leningradzie. Wówczas jeszcze nikomu nieznany Dowłatow (w tej roli serbski aktor Milan Maric) jest po rozwodzie ze swoją żoną, mieszka u wspierającej go matki i zmaga się z literacką cenzurą, która nie chce opublikować jego dzieł. Aleksey German pokazuje nam sześć dni z życia poety, czyniąc nas świadkami jego artystycznej walki z biurokratycznym aparatem Związku Radzieckiego i przy okazji próbą bycia dobrym ojcem dla swojej córki.

Rosja, która ukształtowała pokolenia wybitnych artystów pokroju Dowłatowa, to kraj, w którym sztuka i poezja są sprawami największej wagi. Ta Rosja jest też symbolem artystycznego prometeizmu, któremu poświęcono i jak widać wciąż można poświęcać wiele miejsca w tekstach kultury. Cena, jaką niesie za sobą uzyskanie legitymacji Związku Wydawców, to podporządkowanie swojej sztuki reżimowi i zatracenie wolności twórczej. Alternatywa pod postacią emigracji nie jest kusząca, wiąże się ona bowiem z brakiem możliwości powrotu i zatraceniem więzi z ojczyzną.

Nasi bohaterowie żyją więc na pewnym rozdrożu, musząc jakoś przeżyć i łudząc się, że w końcu uzyskają pozwolenie na publikację. Imają się więc różnych, zleconych przez urząd zadań – w ten oto sposób Dowłatow ma okazję porozmawiać w roli dziennikarza z Tołstojem, Puszkinem i Dostojewskim na planie filmu propagandowego, tworzonego dla stoczni z okazji rocznicy rewolucji. Schodzi nawet do podziemi, by tam przeprowadzić w zamyśle inspirujący dla ludzi pracy wywiad z robotnikiem-poetą, ale, jak się okazuje, ten już utracił swoje twórcze natchnienie.

Ramy otaczającego świata są jednak po części wyjęte z czasu i przestrzeni, tworząc świat bardziej kafkowy niż rzeczywisty. To zasługa przede wszystkim zdjęć polskiego operatora, Łukasza Żala (Ida), który zanurzył bohaterów w kremowych, niemal onirycznych obrazach i wedrując powolnie kamerą, próbując nie stawiać niczego w centrum kadru, wyzwolił odczucia prawdziwej kinowej immersji. Ze skąpanego mgłą świata zewnętrznego wędrujemy, jakby z braku innej możliwości, do spowitych dymem papierosowym i muzyką jazzową wnętrz. To tutaj spotyka się artystyczna bohema, kontestująca swój los wyrzutków i marginesu społecznego.

Dovlatov
kadr z filmu „Dovlatov”

W filmie Alekseya Germana mamy możliwość przyjrzenia się całej galerii różnych postaci pojawiających się na ekranie. Czasem są to nawet tłumy, które wraz z sennymi kadrami podkreślają klaustrofobiczną atmosferę kreowanego świata. Reżyserowi udało się przede wszystkim dobrze zaprezentować niemal cały przekrój społeczny Rosji z początku lat 70. XX wieku. Trzeba jednak podkreślić, że to społeczeństwo widziane oczami głównego bohatera – inteligenta o legendarnym już poczuciu humoru. Ciężko więc nie wyczuć jego ironii w podejściu do każdej z postaci, osiągajacej apogeum podczas scen snów, w których poeta spotyka Breżniewa. Jak mówił reżyser – prawie każdy artysta w matuszce Rosji śni o spotkaniu z Carem…

Ważny jest też ciągnący się za pisarzem ciemny okres robót przymusowych, do którego powraca w swoich snach i od którego próbuje uciec. Próżno jednak szukać patosu wynikającego z tak beznadziejnej sytuacji – wspomniany już legendarny humor Rosjanina towarzyszy mu cały czas i jest jednocześnie sprawcą jego problemów, ale też i tarczą przed samozatraceniem. I to da się odczuć, kiedy większość przeciwności losu zbywa on szczerym uśmiechem.

Zobacz również:Zgliszcza” – słoweńska Synekdocha? – Recenzja

Nie trzeba znać historii Dowłatowa, żeby obejrzeć film Germana. Widz w odpowiednim momencie zostaje poinformowany, że poeta wkrótce po wydarzeniach przedstawionych w filmie wyemigrował, i choć niestety zasłużone uznanie nadeszło dopiero po jego śmierci, to obecnie jest jednym z najważniejszych nazwisk literatury rosyjskiej. Ważne też są losy jego przyjaciół, bo choć jeden z nich (Brodsky) w przyszłości zostanie laureatem nagrody Nobla, a paru innych odniesie mniejsze sukcesy, to jednak bezradność i siły reżimowe wyniszczą lub nawet przedwcześnie uśmiercą wielu z nich. Reżyser snuje tu więc uniwersalną opowieść o poszukiwaniu wolności twórczej, stawiając opresyjną ojczyznę w centrum poświęcenia i oddając hołd artystom niepokornym.


4/5

Twój najlepszy przyjaciel.


One thought on “„Dowłatow” – W poszukiwaniu wolności – Recenzja

  1. Byłem bardziej niż zadowolony że trafiłem na ten artykuł w sieci. Chciałbym chociaż wyrazić uznanie za twoje działania . Gratki. Ja koniecznie będę rekomendował to miejsce i częściej wpadał by zobaczyć nowe artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.