FilmoTony #02 – Patryk Vega jako twórca polskiego kina eksploatacji cz.1

W dzisiejszym odcinku FilmoTonów pierwsza część mojej opowieści o Patryku Vedze i o tym czemu nie jest aż tak zły jak go malują. O tym jak nawiązuje do kina popularnego z lat 50-tych XX wieku, jak próbuje tworzyć swoje produkcje w duchu romantyzmu, a także o tym jak buduje mit polskiego mafioza. Może mój tekst powoli wam spojrzeć na rodzimego Eda Wooda pod innym kątem?

Kadr z filmu „Kobiety Mafii”

Filmy Patryka Vegi są bez wątpienia fenomenem na skalę całego kraju. Nie ma na naszym poletku innego twórcy, który mimo wypuszczania produkcji w iście zabójczym tempie, przyciąga do kin tłumy widzów. Jest to zaskakujące, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę jakość jego dzieł. Wątpliwą jakość, o której świadczą recenzje krytyków. A jeśliby spojrzeć na jego dzieła przez pryzmat klasyków kina klasy B, zwłaszcza tych, które reprezentują kino eksploatacji? Może wówczas odkryjemy prawdziwą tożsamość Pitbulli?

Zobacz Również: Recenzję filmu na poziomie „The Room”

I – Punkt Wyjścia

Na narodziny kina eksploatacji złożyło się kilka czynników. Wprowadzenie cenzorskiego Kodeksu Produkcyjnego w roku 1930, zakazującego pokazywania nagości, używek, a nawet zdrad małżeńskich. Świat, który nie poradził sobie z traumą I wojny światowej zaczął odczuwać skutki kryzysu gospodarczego z połowy lat 20., przez który to wiele mieszkańców Stanów Zjednoczonych straciło pracę. By poprawić nastroje, wielu amatorów kina zdecydowało się stworzyć swoje własne produkcje, balansujące na granicy prawa, a nawet często to prawo łamiące.

Kadr z filmu „Last Minute”

Zaskakująco podobnie prezentuje się sytuacja, w której znalazł się Patryk Vega po premierze swoich dwóch komedii: Ciacho Last Minute. Zamiast walk z cenzorami musiał zmierzyć się ze swoją pamiętającą Pitbulla widownią domagającą się powrotu do mafijnego klimatu. Dodatkowo cały kraj powoli podnosił się po kryzysie gospodarczym i emigracyjnym, a także mierzył się z zauważalnym bezrobociem. Zdaje się, że w tym okresie coś w Patryku Vedze pękło – jak sam przyznał w jednym z wywiadów “Sukces przyszedł wtedy, kiedy przestałem na niego liczyć”. Powodów przemiany można szukać w powypadkowym nawróceniu, czy też potrzebie ucieczki od ciężaru emocjonalnego związanego z cyklem wywiadów z byłymi policjantami. Jedno jest pewne: poczuł on nagłą  potrzebę pokrzepienia polskich serc poprzez pokazanie zwycięstwa dobra nad złem. To wtedy rozpoczął się proces, który doprowadził do premiery filmu Pitbull. Nowe Porządki i narodzin kina POLsploitation

Zobacz Również: Relację z festiwalu Kapitularz

II – Kontrowersyjny temat

Kino eksploatacji słynęło z podejmowania tematów, o których nie rozmawiano przy rodzinnym stole. Od uzależnień (Marihuana w reżyserii Dwaina Espera), przez choroby weneryczne(Sex Madness D.Espera), transseksualizm (Glen czy Glenda Eda Wooda Jr.), aż do nudyzmu (The Immortal Mr. Teas Russa Meyera). Nie inaczej jest w przypadku naszego twórcy, podejmującego walkę z masową tabuizacją w naszym narodzie. Idealnym przykładem tej wojny jest Botoks, w którym to nawiązuje w bardzo wizualny sposób do aborcji, a także porusza wątek in vitro oraz procesu zmiany płci. Problem w tym, że podobnie jak jego duchowi bracia z Zachodu, nie potrafi on znaleźć granicy dobrego smaku, przez co tak odbiegające od “mainstreamu” tematy są skazane jedynie na łatkę kontrowersji, a reprezentujące je postacie wystawione są przez twórcę na szykany i wyśmianie. Patrykowi Vedze nie straszne są również zabawy w teorie spiskowe – w Służbach Specjalnych oglądamy sekwencje powieszenia polityka przez Pułkownika Mariana Bońkę (Janusz Chabior), co oczywiście przywodzi na myśl wszystkie snute w internecie opowieści na temat śmierci Andrzeja Leppera. Dla naszego reżysera nie ma ludzi i tematów nietykalnych, bo wierzy on, że jego opowieści są prawdziwe i rzetelne, a na ekranie – podobnie jak wszyscy twórcy kina z końcówką -spolitation – może ukazywać prawdy objawione.

Kadr z filmu „Służby Specjalne”

III – Mitologizacja  

Niektóre nurty kina eksploatacji miały na celu stworzenie produkcji będących urzeczywistnieniem marzeń uciemiężonych grup społecznych. Blaxploitation umożliwiało czarnoskórym aktorom i aktorkom zostanie pełnoprawnymi bohaterami kina akcji, w których to oni będą protagonistami. Co ważniejsze, filmy wywodzące się z tego gatunku były bardzo mocno zakorzenione w ichniejszej  subkulturze, czy też – jak wolą to nazywać sami zainteresowani – getcie. Dlatego też nikogo nie dziwi wypełniona funkiem i soulem ścieżka dźwiękowa. Podobne zadanie mitologizacji i heroizacji swojego narodu – nas, Polaków – stawia przed sobą Patryk Vega. W końcu, polskie dziedzictwo kulturowe w postaci Pana TadeuszaDziadów sugeruje nam, że naród polski od lat jest krzywdzony i prześladowany. Duch mesjanizmu i myśli romantycznej, wywodzący się z programowych lektur szkolnych, u reżysera występuje bardzo często. Objawia się w postaci romantycznej miłości, skazanej z góry na  niepowodzenie, tak jak to ma miejsce u “Beli” i “Cienia” z Kobiet Mafii, gdzie ona jest agentką, a on gangsterem.

Zobacz Również: 22. wydanie Campingu

Znamienne jest poczucie, że tak jak Gustaw nie pasował do realiów mickiewiczowskiego świata, tak samo protagoniści znani z Pitbulli nie pasują do tego, stworzonego przez Vegę. Mimo to podejmują oni walkę z przeżartym korupcją i niesprawiedliwością społeczną systemem – tak jak “Majami” walczący z przekupstwem w polskiej policji, czy “Bela” będąca ostatnią sprawiedliwą w zdegenerowanym świecie wymiaru sprawiedliwości. Patryk Vega z chęcią sięga również po inne dzieła, czerpiąc z nich garściami. Szczególnie upodobał sobie mafijne produkcje lat 70., stylizując lokalnych mafiozów na włoską familię, która kieruje się honorem, pod przewodnictwem polskiego Dona Corleone, wiecznie eleganckiego “Babci”. W ten sposób reżyser, podobnie jak Ossie Davis w Bawełnianym przekręcie i Melvin Van Peebles w Sweet Sweetback’s Baadasssss Song, tworzy mit postaci, w której można się zadurzyć i która może imponować. W jego przypadku jest to mit cnotliwego gangstera, w wolnym czasie słuchającego rapera Soboty, który… „z buta wjeżdża”.

Kadr z filmu „Pitbul. Nowe Porządki”

Za tydzień – „BlacKKKlansman”, czyli This is America

Nieudana wersja Warlikowskiego, w chwilach wolnych od żartów z problemów pierwszego świata i nagłaśniania koncertów, ogląda palące stodoły Tarkowskiego. A na poważnie – kocha Włochy, Lyncha, Linklaterowską stylistykę i filmy o niczym i miłości. Muzycznie utknął na mixie Collinsa z Radiohead. Prywatnie marzy o ciepłej kawie, książce i uśmiechu osoby obok.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.