Klasyka z Filmawką – „Mroczny przedmiot pożądania”

„I weź tu zrozum kobietę”, „to kobieta, tego nie ogarniesz” albo po prostu wypowiadanie z wymowną intonacją „kobiety…” Chyba każdy mężczyzna słyszał te oklepane frazy przynajmniej kilkadziesiąt razy w ciągu życia, czy to od kolegi ze szkoły/pracy, czy w przypadkowej rozmowie z nieznajomym, czy też od wujka na wigilii… Ten nieodgadniony charakter kobiecej natury oraz męskie próby zrozumienia jej są też przyczynkiem do nieco poważniejszych rozważań, jak w ostatnim filmie legendy europejskiego kina autorskiego Luisa Buñuela Mrocznym przedmiocie pożądania. A gdy jeszcze dodamy do tego, że dzieło to jest oparte na powieści o wymownym tytule Kobieta i pajac Pierre’a Louÿsa, możemy spodziewać się bardzo skandalizującej i gorzkiej zawartości.

Zobacz również: Klasyka z Filmawką – „Wesele” Smarzowskiego

By nieco sobie to arcytrudne zadanie dokonania prawdziwej dekonstrukcji relacji damsko-męskich ułatwić, reżyser rozdzielił główną postać kobiecą – młodą i piękną hiszpańską tancerkę Conchitę – na dwie aktorki. Carole Bouquet to wzór niewinności, czystości i surowych obyczajów, niezwykle niedostępny i trudny do zdobycia. Ángela Molina zaś reprezentuje bardziej frywolną i erotyczną stronę kobiecej natury, której łaski co prawda łatwiej pozyskać, ale niezwykle trudno utrzymać jej zainteresowanie. Dodatkowym smaczkiem są narodowości aktorek – jedna z nich to Francuzka, druga pochodzi z Hiszpanii. Między tymi dwoma państwami zawieszona była kariera Buñuela i reżyser serwuje nam tutaj podprogowo kilka ciekawych obserwacji na temat stereotypowych modeli kobiet z tych dwóch nacji.

Kadr z filmu „Mroczny przedmiot pożądania”.

Te płynne zmiany pomiędzy dwiema inkarnacjami Conchity obserwujemy oczami niezwykle zamożnego francuskiego eleganta w średnim wieku, Mathieu Fabera (w tej roli legendarny hiszpański aktor Fernando Rey, stały współpracownik reżysera). Bon vivant przemierzający ulice luksusową limuzyną z szoferem jest jednak osobą dosyć samotną, posiadając zaledwie jednego bliskiego przyjaciela i osobliwą relację ze swoim ekscentrycznym lokajem. Wszystko zmienia się, gdy zakochuje się od pierwszego wejrzenia w swojej młodziutkiej, nowo zatrudnionej służącej.

Faber wydaje się być osobą bardzo wrażliwą na kobiece wdzięki, żywiącą nadzieje na nawiązanie pełnowymiarowego związku, który zapełni mu pustkę po śmierci żony. Jego pozycja bajecznie bogatego starego wdowca jest dla Buñuela przyczynkiem do stale obecnego w jego twórczości dworowania sobie z wyższych sfer. I tak Mathieu, jakkolwiek wydaje się być szczerze zakochany w dużo młodszej od siebie kobiecie, podejmuję niezwykle kontrowersyjną próbę jej zdobycia – poprzez przypominające transakcję handlową „kupno” wybranki, polegające na dogadaniu się z jej matką. I oczywiście ponosi klęskę, a Conchita znika bez śladu, zresztą będzie to dopiero pierwsze z pojawiających się cyklicznie gwałtownych rozstań tej dwójki.

Zobacz również: „Trwaj chwilo, jesteś piękna” – Esej o „Przed wschodem słońca”

Czy to jedynie sugestywne przedstawienie problemu jaką jest zwodzenie starszego bogatego pana przez młodą piękność, która czyha głównie na jego majątek, czy też próba szerszej refleksji nad naturą związku, miłości i pożądania w ogólności? Czy nie widać tutaj bardziej klasycznego love – hate relationship oraz rozstań i powrotów dwójki osób, które nie może żyć ani bez siebie ani razem? Konstatacja reżysera odnośnie natury stosunków damsko-męskich może wydawać się niezwykle cyniczna – on pragnie głównie zaspokojenia seksualnego (którego partnerka ciągle mu odmawia, by nie stracić jego zainteresowania), a ona dóbr materialnych, których symbolem jest luksusowy dom, podarowany kobiecie przez Mathieu. Czy jednak takie uproszczenie jest dostatecznie uzasadnione, a dwójki kochanków nie łączą jakieś prawdziwe uczucia? Ciekawy jest w tym kontekście wątek ciągłego, groteskowego zagrożenia terrorystycznego (typowy motyw surrealistyczny w stylu Buñuela)od którego miłość zdaje się gwarantować jakiś stopień bezpieczeństwa. Choć tylko do momentu pojawienia się widma małżeństwa.

Kadr z filmu „Mroczny przedmiot pożądania”.

Na koniec warto dodać, że 77-letni w momencie premiery reżyser wciąż tryska humorem i surrealistyczną groteską, która jest tutaj bardziej epizodyczna, ale stoi na równie wysokim poziomie co np. w Dyskretnym uroku burżuazji. Niezwykle zabawna jest już sama sytuacja, w której to Mathieu, tłumacząc się z oblania wiadrem wody goniącej za pociągiem Conchity, opowiada całą burzliwą historię swojego związku współpodróżnym z przedziału, którzy z wypiekami na twarzy się temu przysłuchują. Ekscentryczne zachowanie lokaja arystokraty, nagle pojawiający się w losowych momentach sporych rozmiarów zgrzebny worek czy wszechobecne zagrożenie terrorystyczne to charakterystyczne dla Buñuela umiejętnie wplatane surrealne ekstrasy. Mistrzem takich scen jest zwłaszcza Fernando Rey, który z kamienną powagą na twarzy odgrywa nawet najbardziej absurdalne epizody.

Zobacz również: „Searching” – Guilty pleasure roku?

Mrocznym przedmiotem pożądania legendarny reżyser udowodnia, że jest jak wino, a pełne moce twórcze nie opuściły go aż do starości i samego końca kariery. Choć nieco mniej popularny niż Piękność dnia czy Dyskretny urok burżuazji, film z 1977 roku jest na pewno niepodważalnym klasykiem, a w dorobku Hiszpana pozycją obowiązkową dla miłośników jego stylu, jak i samej tematyki. Jego estetyka czy maniera ubierania się bohaterów sprawiają, że jest to także seans niezwykle przyjemny pod względem wizualnym.

 

Jestem studentem. Oceniam filmy obiektywnie. Lubie, gdy filmy są Coenowskie i Cohenowskie. Ironicznie urodziłem się w niewłaściwym pokoleniu, bo moje ulubione filmy i muzyka mają 40+ lat. W dziele filmowym zwracam szczególną uwagę na reżyserię i montaż dźwięku. I’m not a drowining man! And I’m not a burning building!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.