Klimat i wanilia

BDSM w Polsce? – Recenzja dokumentu „Klimat i wanilia”

Dzięki popularności powieści „Pięćdziesiąt twarzy Greya” wydanej w 2011 roku oraz jej ekranizacji, która nastąpiła cztery lata później, temat BDSM pojawił się w powszechnej świadomości. Niestety, forma przedstawienia zjawiska w powyższym dziele jest bardzo pobieżna i powierzchowna, podczas gdy jego problematyka jest złożona i stanowi materiał do szerokiej dyskusji w przestrzeni publicznej.

Nasza redakcja od dłuższego czasu skupia swój wzrok na młodych polskich artystach, widząc w nich nadzieję na zrewolucjonizowanie polskiego kina i szansę na wywrócenie filmowych dyskursów. Do takich osób należy z pewnością Bogna Kowalczyk, reżyserka filmu „Klimat i wanilia” – krótkiego dokumentalnego metrażu, zrealizowanego w formie pomysłowej animacji, w trakcie której możemy poznać od środka ludzi zaangażowanych w związki oparte na koncepcji dominacji i uległości.

Klimat i wanilia
Klimat i wanilia
Zobacz również: Polska Nowa Fala

Cała produkcja trwa jedynie nieco ponad kwadrans i nie ma ambicji, żeby zdefiniować zjawisko, dogłębnie je zanalizować, ani tym bardziej ocenić. To, co film robi to wprowadzenie widza w środek świata, o którym pewnie nigdy nie myślał; usłyszenia, jak wygląda codzienne życie takich osób oraz, co sądzą oni na temat swojej seksualności, czy nawyków. Całość została zilustrowana animacją, która ma tutaj dwojaką funkcję. Po pierwsze, pozwala bohaterom utrzymać anonimowość oraz ułatwia im rozmowę na te tak trudne tematy dotyczącego ich stylu życia, odmiennego od powszechnie znanych standardów. Po drugie, odrealnia obraz, tworząc przestrzeń do pokazania emocji i perspektywy myślenia bohaterów. To także sposób na ukazanie w przystępny sposób czegoś, co w kręcone w konwencjonalny sposób mogłoby pozostawić widza obojętnym.

Zdecydowaną zaletą podejścia twórców jest brak stronniczości. „Klimat i wanilia” stawia widza w roli obserwatora i słuchacza. Tylko od nas zależy, w jaki sposób podejdziemy do bohaterów utworu. Czy uznamy ich za dziwaków, osoby chore, czy po prostu żyjące specyficznym stylem życia, do którego mają prawo, stanie się to za sprawą naszego osądu, nie narracji reżyserki.

Już sam enigmatyczny tytuł składa widzowi obietnicę poznania tego nieznanego na co dzień świata od środka. Istotnie, zostajemy rzuceni na głęboką wodę, potraktowani slangiem, który może być niezrozumiały. Dla przykładu, „klimat” to w środowisku BDSM czynności i atmosfera związane z dominacją i uległością, natomiast „wanilia” to sfera lub styl życia niezwiązany z tym spektrum.

Klimat i wanilia
Klimat i wanilia
Zobacz również: „Nazywam ten gatunek dramatem magicznym”, czyli rozmawiamy z reżyserem Gregiem Zglińskim o „Zwierzętach”

To, co można zarzucić twórcom to lekki niedosyt odczuwany po seansie. Aż chciałoby się zobaczyć dalszą eksplorację tej tematyki, poznać bohaterów lepiej, dowiedzieć się więcej o ich przeszłości, czy zwyczajnie obejrzeć jeszcze kilka minut animacji zrealizowanej w podobnym stylu. Ograniczenia te zostały wymuszone przez kwestie finansowe oraz fakt, że jest to jedynie etiuda studencka, ale poruszony temat to tak nieodkryta i niezgłębiona karta we współczesnej kinematografii, że sama prosi się o więcej uwagi.

Od trzech tygodni produkcja jest dostępna do obejrzenia legalnie w serwisie YouTube. Wierzę, że rewolucjonizuje ona spojrzenie widzów na opisywane zjawisko. Chciałbym wierzyć, że produkcja nie utonie w odmętach Internetu, ale stanie się iskrą, która rozpali liczne merytoryczne dyskusje. Mam również nadzieję, że kolejne produkcje pani Bogny Kowalczyk będą poruszały równie trudne i ambitne tematy i zrobią to w bardziej rozbudowany sposób. Potrzeba nam kogoś, kto stanie się duchowym spadkobiercą Antonisza i Borowczyka, tworząc bezkompromisowe kino dotykające tematów seksualności. Któż inny ma w końcu rewolucjonizować paradygmaty myślenia jeśli nie artyści?



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.