Elisa Esposito

„Kształt wody”, czyli banały, które trzeba przypominać

Na pierwszy rzut oka odrealniony obraz Guilerma del Toro wydaje się fantastyczną opowieścią o uczuciu Elisy i jej niezwykłego kochanka – nie-człowieka z banalną puentą. „Kształt wody” aspiruje jednak nie tylko do miana pięknego wizualnie dzieła filmowego, ale porusza ważne i uniwersalne tematy – jak na baśń dla dorosłych przystało.

Elisa Esposito (Sally Hawkins) jest młodą kobietą pracującą jako sprzątaczka w tajnym amerykańskim laboratorium. Tam natyka się na niespotykanego stwora wyłowionego z dna Amazonki (Doug Jones), w którym odkrywa istotę rozumną. Łączy ich brak mowy, poczucie niezrozumienia i wyobcowanie, słowem – bycie outsiderem.

Elisa wychowana jako sierota niewiele wie o swoim pochodzeniu i tożsamości, a jej zagubienie potęguje fakt utraty mowy w dzieciństwie. Niepełnosprawność sama w sobie niesie ryzyko wykluczenia społecznego – czy to celowego, bezpośredniego przez inne osoby, czy też pośredniego, np. przez brak dostępu do miejsc użyteczności publicznej lub trudności w porozumiewaniu się z innymi ludźmi. Nieraz wbrew ogólnie wyrażanej chęci włączenia osób niepełnosprawnych do pełnej partycypacji w życiu społecznym i politycznym, ich życie jest utrudnione, a współuczestnictwo w życiu reszty społeczeństwa silnie ograniczone. Niepełnosprawność głównej bohaterki nie uniemożliwia jej pracy, ale pod innymi względami powoduje u niej poczucie wyobcowania i izolacji od reszty społeczeństwa. W pracy z trudem przychodzi jej patrzenie w oczy innym współpracownikom, a Elisa raczej przemyka po korytarzach i stara się być niezauważalna. Tak samo dzieje się w komunikacji publicznej – dziewczyna niemalże przykleja się do szyby i wybiera miejsce siedzące na uboczu, nie wchodząc nikomu w drogę.

elisa esposito

Jednym z problemów jest to, że Elisa nie może żyć w rzeczywistości języka mówionego, co sprawia, że jest zamknięta w sobie, a w pracy mało kto ją zauważa i rozumie. Sama mówi o tym, że przez brak mowy jest „niekompletna”. Wydaje się też, że jej poczucie przynależności do zbiorowości Amerykanów, które wyznacza m.in. język, jest zaburzone i Elisa żyje niejako poza systemem, nie lubi oglądać telewizji, a działania rządu w samym laboratorium poruszyły ją dopiero w obliczu krzywdy morskiej istoty. Co znamienne jej najbliższymi przyjaciółmi są ciemnoskóra koleżanka z pracy i sąsiad – artysta grafik i homoseksualista. Są to więc postaci określone, w pewien sposób reprezentatywne i odzwierciedlające przedstawione w filmie realia lat 60. w Ameryce, które były naznaczone zmaganiami się z dyskryminacją mniejszości. Ta określoność przedstawionych postaci wpisuje się w baśniową konwencję obraną przez reżysera, w której każda postać ma swoje miejsce na osi postaw ogólnoludzkich.

Oderwanie głównej bohaterki od życia społecznego i realnej rzeczywistości można zaobserwować szczególnie w przestrzeni, w której czuje się najlepiej, czyli w swoim mieszkaniu – ta przestrzeń zarezerwowana jest wyłącznie dla niej, każdy przedmiot ma swoje miejsce, a głównymi czynnościami, którym się oddaje są projekcje jej wyobrażeń, które przypominają rozmowy z samą sobą, a także marzenia senne. Bohaterka dosłownie zanurza się w marzeniach, a sama woda dla del Toro staje się symbolem wolności. Mimo poczucia swobody w domowym zaciszu, jest to też przestrzeń, która przypomina Elisie o samotności i pustce, wynikającej w wyobcowania ze świata ludzi, którzy potrafią mówić. Równoważną częścią życia głównej bohaterki jest muzyka (Alexandre Desplat), przy której czuje się swobodnie, tak jakby w pełni mogła przez nią wyrazić siebie. W czasie pracy postawa jej ciała – skulona sylwetka, ilustruje niepewność siebie wśród ludzi, natomiast dźwięki muzyki sprawiają, że jej postawa jest otwarta i radosna.

Elisa esposito

Wyobcowanie głównej bohaterki jest wielopoziomowe – z jednej strony jest to wyobcowanie wynikające z niepełnosprawności, z drugiej strony mimo poczucia przynależności do gatunku ludzkiego świadomość, że ludzie w zetknięciu z przedstawicielem innego świadomego gatunku pokazują nieludzką twarz, to uczestnictwo odbiera negatywnie; nie może patrzeć na to, jak traktowany jest morski stwór, w którym odkrywa duszę. Początkowy strach i dystans do sytuacji w laboratorium dość szybko przełamuje jej niezgoda na sposób traktowania żywej i czującej istoty, która niewątpliwie wynika z moralnego obowiązku człowieka. Sposób, w jaki tę niezgodę manifestuje nie jest od razu kontestujący – Elisa zaczyna pomagać istocie po cichu i w tajemnicy przed innymi, aby na końcu odważyć się na śmiały plan jej wyzwolenia, a także na akt słownego przeciwstawienia się szefowi Richardowi Stricklandowi, który jest uosobieniem zachowań dyskryminacyjnych i opierających się na przemocy, a tym samym czarnym charakterem tej opowieści. Ta odwaga przeciwstawienia się przez Elisę wyżej postawionemu Stricklandowi pokazuje, że nawet największe dla ludzkości odkrycia i eksperymenty nie mogą funkcjonować w oderwaniu od moralności, nawet w stosunku do nieczłowieka. Trzeba podkreślić, że do obowiązków Elisy jako pracownika – osoby sprzątającej, nie należało dbanie o tę istotę (czy też morskiego boga), a jej odpowiedzialność za nią wynikała właśnie z człowieczeństwa – a więc realnej przynależności do społeczności ludzkiej, która w sensie moralno-etycznym zobowiązuje. Gdy morskiej istocie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo Elisa postanawia działać i przekonuje też o tym swojego sąsiada i przyjaciela, komunikując mu w języku migowym, że trzeba pomóc, bo „jeśli nic nie zrobimy, jesteśmy niczym”.

Niewątpliwym skutkiem osamotnienia w społeczeństwie jest silne zaangażowanie Elisy w znajomość z istotą z laboratorium, osobnikiem płci męskiej, a także przerodzenie się tej znajomości w romans. Mają oni także wiele wspólnego – ludzie ich nie rozumieją, a ich komunikacja ze światem jest utrudniona, czują się krzywdzeni przez innych. Będąc sprzątaczką, Elisa jest niezauważalna jako osoba dla reszty pracowników, natomiast stwór traktowany jest przez ludzi jako obiekt badań, raczej jak przedmiot, zjawisko, a nie istota z duszą i własną podmiotowością. Te wszystkie czynniki sprawiają, że bohaterowie zbliżają się do siebie, znajdując w tej relacji zrozumienie i akceptację. Te uczucia – nowe dla samotnej wcześniej Elisy – skłonią ją do podjęcia ryzykownej próby wydostania uwięzionego nieczłowieka. Z pomocą przyjaciół sprzeciwia się działaniom silniejszych od niej, najpełniej manifestując brak akceptacji dla metod ludzi zaangażowanych w rywalizację między Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim i na końcu, mimo że reprezentowała wykluczoną mniejszość, osiąga cel, chociaż nie będę się tu wdawać w zawiłości fabuły, ponieważ zakończenie nie jest aż tak banalne.

elisa esposito

Oczywiście del Toro wyraźne podzielił postaci na te dobre i złe, bez zawiłości rysuje się linia różnicy postaw przedstawionych postaci, a reżyser explicite formułuje ocenę tych zachowań i otwarcie staje po stronie słabszych. Ten zabieg – konsekwentnie utrzymany w baśniowej konwencji, buduje też dwa umowne światy, jeden z nich – dominujący, a drugi – wyobcowany, ale to na nim jest skupiona uwaga twórców. Trafną kategorią określającą Elisę jest outsider, zgodnie z definicją słownikową mamy do czynienia z człowiekiem nieakceptowanym przez jakąś społeczność. Elisa niewątpliwie jest outsiderem, żyjącym niejako na uboczu społeczeństwa, a del Toro uczynił z niej także indywidualistkę i bohaterkę romantyczną.

Zobacz również: Nagrody Emmy – Filmawkowy Awards Watch #1

„Kształt wody” można więc włożyć między bajki, rozkoszować się tylko kolorytem scen, charakteryzacją i muzyką, a morał wyrzucić do kosza, ale można też jak dziecko dać się prowadzić reżyserowi i zawierzyć przesłaniu tej filmowej baśni.