Nagrody Emmy – Filmawkowy Awards Watch #1

Sezon najgłośniejszych produkcji telewizyjnych powoli dobiega końca, a za rogiem (12 lipca) dzień ogłoszenia nominowanych do Primetime Emmy Awards. Skoro nagrody już tak blisko, to odpowiedni moment bym – podobnie jak przed Oscarami czy wręczeniem Złotej Palmy – przygotował dla was serię artykułów, w której na początku będę przewidywać nominowanych (w trzech odcinkach – Limited Series/Comedy/Drama). Ważna zasada Filmawkowego Awards Watchprzewidujemy nominacje, a nie mówimy o tym kto według nas powinien wygrać! (Ten segment pojawi się przed samą ceremonią).

Słowem wstępu trzeba powiedzieć o tym jakie produkcje będą w tym roku w gronie kandydatów. Żeby dany serial mógł być nominowany za dany sezon, przynajmniej połowa odcinków musiała zostać wyemitowana w okresie 1.06.2017 – 31.05.2018. Stąd też w tym roku do gry wraca na przykład Gra o Tron z sezonem siódmym. Dziś spoglądam na świat seriali limitowanych i filmowych produkcji telewizyjnych, oraz kategorii naokoło nich. Czas zacząć!

Zeszłoroczni zwycięzcy w kategorii Limited Series – „Big Little Lies”!

Kategoria: Outstanding TV MOVIE

Akademia musi wybrać tutaj pięć produkcji i jak co roku wybór padnie pewnie na produkcja przechwycone z różnych festiwali filmowych czy też pojedyncze odcinki seriali, które w inny sposób nie miałyby szans na wygraną.

Pewniaki do nominacji:

  • Hang the DJ (z serialu Black Mirror – Netflix)

Czyli casus San Junipero, które rok temu zgarnęło dla Netflixa statuetkę. Po pierwsze jest to produkcja genialna technicznie, po drugie trzeba pamiętać, że o ile sam 4. sezon nie jest zbyt kochany przez fanów, o tyle Hang the DJ jest uznawane za jeden z najlepszych w historii, który świetnie sprawdza się jako standalone movie. Jedyne co może zabrać mu nominację to inny odcinek Black Mirror.

Uwielbiany przez krytyków film z Laurą Dern w roli głównej również może być pewny nominacji. Nie tylko z powodu wysokiego poziomu wykonania, ale również bardzo ważnej tematyki, jaką bez wątpienia jest molestowanie seksualne nieletnich. Dodatkowo – filmy z Sundance od kiedy pamiętam miały na Emmy łatwiej, głównie przez to, że z założenia były przygotowywane na większy wymiarowo ekran.

Kadr z „Black Mirror” / „The Tale”

Przewidywani pozostali nominowani:

Kolejne miejsce w zaszczytnym gronie nominowanych zajmuje średnia produkcja, ale w tym roku nawet najgorsze średniaki liczą się w walce. Dodatkowo produkcja bazuje na jednej z najbardziej znanych i kochanych powieści amerykańskich autorstwa Raya Bradbury’ego, co w kajeciku głosujących oznacza bardzo duży plus. Warto dodać, że produkcja z Cannes zwiększa prestiż nagrody.

HBO ma jeden znany sposób na zdobywanie nominacji za filmy telewizyjne – operowanie znanymi twarzami. Tym razem wszystko ciągnie Al Pacino, przez co większość akademików z miejsca wpisze Paterno na swoją kartę głosującą. A to, że sam film jest nieudany, to niestety w tym przypadku sprawa drugorzędna.

  •  A Futile and Stupid Gesture (Netflix)

W tak słabym filmowo roku trudno było mi wskazać produkcje, która ma jakiekolwiek szanse, ale zasady to zasady i nominować trzeba piątkę. Mam wrażenie, że zostyaniey zaskoczeni i nominacja trafi do udanej i zabawnej komedii Netflixa, choć problem w tym, że przeszła ona dosyć bez echa. Pytanie jednak – jak baron branży streamingowej będzie lobbować w sprawie nominacji.

Potencjalni kandydaci: Electric Dreams: The Commuter (Amazon), Child in Time (BBC)

Kadry z: „A Stupid and Futile Gesture” (góra – Lewo), „Fahrenheit 451” (Góra – Prawo), „Paterno” (Dół – Lewo), oraz kandydata do naszej nominacji „Electric lights: The Commuter” (dól – prawo)

Kategoria: Best Supporting Actor in Limited Series/TV Movie

W każdej kategorii aktorskiej zazwyczaj nominowanych jest 6 osób – tak więc i ja będę tyle typować.

Pewniaki:

  • Edgar Ramirez za „American Crime Story – Assasination of Gianni Versace” (FX)

Ramirez stanął przed trudnym zadaniem – musiał wcielić się w tytułową rolę Gianniego Versace, postaci skomplikowanej, uwikłanej w wiele niekoniecznie czystych moralnie spraw. I wszyscy – na czele ze mną – są zgodni, że Ramirez każdy moment na ekranie przekuł w swój sukces. I wstępnie mogę powiedzieć, że jest nie tylko pewnym nominowanym, ale i najpoważniejszym kandydatem do statuetki.

  • Jeff Daniels za „Godless” (Netflix)

W klasycznym westernie Netflixa Jeff Daniels wciela się w postać wyjętego spod prawa Franka Griffina, inteligentnego zbrodniarza z Dzikiego Zachodu. I czyni to tak, że sam Leone byłby dumny. Idealny temperament, wyważony tembr głosu, połączone ze świetnie napisanymi pod niego kwestiami, powoduje, że trudno by nominacji nie dostał. A jak dowiecie się pózniej nie będzie to jedyne wyróżnienie dla Danielsa tego wieczoru.

  • Michael Shannon za „Fahrenheit 451” (HBO)

Emmy kocha parę rzeczy. Dobre seriale, niezłe scenariusze i znane aktorskie nazwiska. Do tej trzeciej grupy zalicza się Michael Shannon, który mimo grania tego co zwykle może spokojnie na nominacje liczyć, szczególnie że prestiż musi zostać utrzymany, a Shannon uchodzi za jednego z najbardziej niedocenianych aktorów Hollywood.

Michale Shannon w „Fahrenheit 451” (małe zdjęcia), Jeff Daniels w „Godless” (góra), Edgar Ramirez w „American Crime Story” (dół)

Przewidywani pozostali nominowani:

  • Peter Sarsgaard za „The Looming Tower” (Hulu)

Jedna z najmocniej obsadzonych produkcji tego roku na pewno dostanie przynajmniej parę nominacji. Ja stawiam na Petera Sarsgaarda wcielającego się w rolę członka centrum antyterrorystycznego w CIA, który jest pewnym comic-relief całej serii, ale robi to z wyczuciem i powagą, co jest konieczne – szczególnie w Stanach -przy tematyce związanej z Al – Kaidą i 9.11. A głosujący zazwyczaj są patriotami.

  • Michael Stuhlbarg za „The Looming Tower” (Hulu)

Całkowicie nie przypominając żadnej ze swoich ról – również ze względu na wygląd – Stuhlbarg od początku zagarnia każdą scenę dla siebie. Dodatkowo wręczając mu statuetkę Emmy wyraża poparcie dla jego kariery, a w światku filmowym pojawia się coraz częściej myśl, że jest bardzo pomijany, szczególnie w sezonie nagród.

  • Brandon Victor Dixon za „Jesus Christ Superstar Live” (NBC)

W specjalnym programie wyemitowanym na Wielkanoc, NBC zdecydowało się pokazać wykonanie genialnego musicalu jakim jest JSC na żywo. I o ile odtwórca głównej roli John Legend poradził sobie nieźle, to Victor Dixon nie miał na scenie słabych momentów wcielając się w Judasza. Zresztą rola to nie przypadek, bo nie dość, że sprzedał Jezusa, to jeszcze skradł mu show.

Potencjalni kandydaci: Cody Fern za „American Crime Story”, Sam Waterson za „Godless”, Bill CampTahar Rahim za „The Looming Tower”

Brendon Victor Dixon w „JCS Live” (góra – lewo), Michael Stuhlbarg w „The Looming Tower” (góra – prawo), Peter Sarsgaard w „Looming Tower (dół – prawo)

Kategoria: Best Supporting Actress in Limited Series/TV Movie

Pewniaki:

  • Penelope Cruz za „American Crime Story” (FX)

Możecie spokojnie stawiać na tę nominację nawet swój dom, bo Akademia nie odpuści szansy ścięgnięcia na galę takiego nazwiska. A, że Peneolpe świetnie czuła się w skórze Donatelli Versace to już inna sprawa, która może przynieść jej nie tylko nominacje, ale również statuetkę.

  • Laura Dern za „Twin Peaks: The Return” (Showtime)

Wielka muza Davida Lyncha dostała od niego rolę wręcz pod nią stworzoną. Diane to kobieta wyzwolona, zabójcza, atrakcyjna, a co ważniejsze – ze świetnym poczuciem humoru. 2017 to był rok Dern i Emmy’s muszą sobie to uświadomić.

  • Judith Light za „American Crime Story” (FX)

Drugimi planami w tym roku „American Crime Story” stało i nie inaczej było w przypadku Light i jej kreacji Marilyn Minglin, jednej z najbardziej znanych „arystokratek” ówczesnych czasów. I nikogo nie będzie dziwić nominacja dla Judith, która wyrobiła już sobie w światku dobre imię.

Laura Dern (małe obrazki), Judith Light (góra), Penelope Cruz (dół)

Przewidywane pozostałe nominacje:

  • Ellen Burstyn za „The Tale” (HBO)

Ellen Burstyn spełnia prawie każdy wymóg nominacji do Emmy – posiada znane nazwisko, zagrała niezłą rolę w bardzo ważnej produkcji i dodatkowo dawno nie została wyróżniona. W tym roku to się zmieni i nazwisko Burstyn usłyszymy. Ale chyba tylko przy nominacjach.

  • Jennifer Jason Leigh za „Patrick Melrose” (Showtime)

Idealna rola złej matki, która w głębi duszy chce dbać o swojego syna. Świetnie pokazany narcyzm, oczucie wyższości nad światem, w produkcji, która zdobyła serca krytyków zdaje się stawiać Jason Leigh w bardzo dobrej pozycji przed ogłoszeniem wyników. Szkoda tylko, że Showtime cały marketing pakuje w Cumberbatcha.

  • Angela Lansbury za „Little Woman” (BBC)

Kolejny serial kostiumowy BBC raczej zostanie na gali pominięty, a jedynym wyróżnieniem, który otrzyma będzie nominacja pocieszenia dla Lansbury za rolę wrednej ciotki, zajmującej się swoimi siostrzenicami w czasie wojny secesyjnej. Szkoda tylko, że tak mało tam odkrywczości.

Potencjalne kandydatki: Naomi Watts za „Twin Peaks”, Nicole Kidman za „China Girl: Top of the Lake”

Ellen Burstyn (Góra – lewa), Jennifer Jason Leigh (Prawa), Angela Lansbury (Dół – Lewa)

Kategoria: Best Actress in Limited Series / Movie 

Pewniaki:

  • Laura Dern za „The Tale” (HBO)

Wspominałem już, że ten rok należy do Dern? Jeśli tak, to powtórzę to jeszcze raz. Genialnie zbudowana postać Jennifer, świetnie poprowadzone załamanie psychiczne, czy też ukazanie psychicznego wyparcia i dramatu molestowania. W ovbecnych czasach nie było lepszej możliwości i lepszego wyboru.

  • Jessica Biel za „The Sinner” (USA Network)

Ten wybór można uzasadnić jedną prostą zasadą – jeśli aktorka dostaje nominacje na Złotych Globach, dostaje ją również na Emmy. Nie inaczej będzie w przypadku tej zaskakująco świetnej roli żony Justina Timberlake’a.

  • Elizabeth Moss za „China Girl: Top of the Lake” (Sundance TV)

Kapituła kocha Elizabeth Moss w każdej postaci. Będzie nominacja za „Podręczną”, będzie też nominacja za ten świetny kryminał, którego ciężar spoczywał głownie na barkach Moss, a który spokojnie udźwignęła, mimo iż rola zagubionej życiowo detektyw Robin nie była najłatwiejszą.

Jessica Biel (małe), Laura Dern (góra), Elizabeth Moss (dół)

Przewidywane pozostałe nominacje:

  • Sarah Paulson za „American Horror Story – The Cult” (FX)

Emmy nie mogłyby się odbyć bez nominacji dla Sary Paulson za „AHS”. W tym roku – mimo naprawdę słabego sezonu – nie będzie pewnie inaczej, bo Paulson zawsze gwarantuje pewien poziom, który głosujący kochają i podziwiają. Nie inaczej będzie w tym roku.

  • Hayley Anderson za „Howards End” (BBC One)

XX wieczna Anglia, wąsnie między trzema rodzinami, czyli coś co kapituła kocha. Tym razem beneficjentką tej miłości będzie Hayley, która stworzyła dosyć prostą rolę, ale też taką, na którą patrzy się z przyjemnością. A nominacja będzie, szczególnie, że nie ma już „Downtown Abby”.

  • Catherina Zeta-Jones za „Cocaine Godmother” (Lifetime)

Kolejne odhaczone znane nazwisko w produkcji, która nawet na naszym Camerimage nie została doceniona. Choć większość jest godna – Zeta Jones w roli narkotykowej królowej jest świetna. A to w tym roku powinno wystarczyć.

Potencjalne kandydatki: Carey Mulligan za „Colleterall”, Regina King za „Seven Seconds”Anna Paquin za „Electric Dreams”

Catherine Zeta – Jones (Góra – lewo), Sarah Paulson (Prawo), Hayley Anderson (dół- lewo)

Kategoria: Best Actor in Limited Series / Movie 

Pewniaki:

  • Daren Criss za „American Horror Story” (FX)

Bez Crissa nie ma tej opowieści. To jego losy śledzimy od początku do końca. To on przedstawia nam morderce Versace. To on kreuje legendę. I o ile personalnie mam wątpliwości – o tyle krytyka z USA jest zachwycona, więc nominacja jest pewne. A z tego co słyszałem, nawet statuetka.

  • Kyle Maclachlan za „Twin Peaks” (Showtime)

Kyle jest żywym geniuszem. W każdej z trzech ról jakie musiał odegrać w tym sezonie sprawdził się perfekcyjnie sięgając po wybitność. Dodatkowo Showtime w jego kampanię pakuje wiele pieniędzy, co może spowodować, że Dale Cooper wreszcie otrzyma to na co zasługuje. Damn Fine Emmy!

  • Benedict Cumberbatch za „Patrick Melrose” (Showtime)

To jest kategoria Cumberbatcha. Jeśli otrzyma w niej nominację zrówna się z rekordem Lawrenca Oliviera. I mogę zapewnić was, że tak się właśnie stanie. Cumberbatch urodził się by zagrać alkoholika, ćpuna i człowieka zagubionego życiowo. I o ile w Sherlocku było jeszcze dużo komedii, tak tu jest o prostu żal. Żal, który podbił serce każdego. Żal, który może Benedictowi dać kolejne Emmy.

Kyle Maclachlan (małe), Criss (góra), Cumberbatch (dół)

Przewidywane nominacje:

  • Al Pacino za „Paterno” (HBO)

Zauważyliście już pewnie schemat znanych nazwisk. Nie inaczej jest w przypadku Pacino, który podniesie prestiż gali (ludzie będą się zastanawiali czy tak wybitny ktoś dostanie statuetkę), choć jak zawsze jechał na bezpiecznym autopilocie. Ale on może.

  • Antonio Banderas za „Genius” (National Geographic)

Tak jak Kyle urodził się do roli Coopera, tak Banderas musiał zagrać Picasso. Problem w tym, że poziom tego sezonu jest znacznie gorszy niż tego o Einsteinie, przez co nikłe są szanse legendy na statuetkę. Ale nominacja powinna się pojawić, bo Antonio ciągnie całą produkcję, niczym TGV.

  • Jeff Daniels za „Looming Tower” (Hulu)

Jak możecie zauważyć, bardzo duże nadzieje pokładam w serialu Hulu. Ale trudno tego nie robić, szczególnie jeśli spojrzymy na tematykę. Dodatkowo Daniels jest bardzo bezpiecznym wyborem, zawsze nim był. Problem w tym, że nie ma też kogoś mocnego na jego miejsce.

Potencjalny kandydat: Michael B. Jordan za „Fahrenheit 451”

Al Pacino (małe), Antonio Banderas (góra), Jeff Daniels (dół)

Kategoria: BEST LIMITED SERIES

Warto przypomnieć, że w tej kategorii nominowanych będzie pięć produkcji, co spowoduje, że parę moich personalnych faworytów pozostaje raczej bez szans.

Pewniaki:

  • American Crime Story (FX)

Największy faworyt – podobnie jak rok temu. Uwielbiany przez krytykę, wychwalany pod niebiosa przez ludzi filmu, oraz naprawdę pięknie zrealizowany. Nie cierpi nawet na porównaniach ze sprawą O.J. Simpsona, bo temu poziomowi po prostu trudno było dorównać.

  • Twin Peaks: The Return (Showtime)

Napiękniejsza historia zeszłego roku, która zakończy się najprawdopodobniej nominacją i owacjami na stojąco dla Davida Lyncha. 18-godzinna podróż wgłąb białej chaty, z genialnym ósmym odcinkiem, najwybitniejszą rzeczą w historii TV. Wow Lynch, Wow.

  • Looming Tower (Hulu)

Po moich nominacjach mogliście to przewidywać. Jest to zbyt ważny temat by miał on zostać pominięty. Dodatkowo sposób realizacji, budowania napięcia to coś niespotykanego – szczególnie w przypadku Hulu.

Przewidywane pozostałe nominacje:

  • Patrick Melrose (Showtime)

Czarny koń tego sezonu wjechał znikąd do stawki i nie planuje się zatrzymywać. Opus – magnum Cumberbatcha, piękna wiwisekcja uzależnienia i upadku. Szkoda by były gdyby Showtime całą promocję wpakowało jedynie w „Twin Peaks”, szczególnie Benedicta.

  • Godless (Netflix)

Czasem powrót do korzeni jest słusznym wyborem. Tak też będzie w przypadku westernu od Netflixa, który zgarnie zasłużone laury, będąc powiewem czegoś świeżego w światku serialowym. No chyba, że Netflixowi nie będzie się chciało go promować, wtedy sprawa przegrana.

Potencjalni kandydaci: „China Girl: Top of the Lake”, „Genius: Picasso”, „The Terror”, „Alias Grace”, „American Vandal”, „The Sinner”

Nominacje w kategorii Najlepszy serial limitowany

Za dwa tygodnie: Seriale Komediowe 


2 thoughts on “Nagrody Emmy – Filmawkowy Awards Watch #1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.