Obrazy mistrzów w kadrach znanych reżyserów –Lynchowski Surrealizm

Zaczynając rozmowę o surrealizmie nie sposób nie wspomnieć o jego głównych zasadach, czyli wielkim sprzeciwie i buncie wobec wszystkiego, co pozornie doskonałe czy harmonijne. Jest to zupełnie inne pojmowanie ideału, które jest nam wpajane od najmłodszych lat. Coś „pięknego”, według standardowych kanonów piękna, musi być estetyczne, schludne i dobrze się prezentować. Surrealistyczne „piękno” ma nas szokować, ukazywać odwagę twórcy, a przede wszystkim balansować na cienkiej linii między snem a jawą. Określenie tego typu zachowań i przyjęcie ich za pewnego rodzaju normę nastąpiło w 1924 roku przy okazji wydania “manifestu surrealistycznego”. A później jakoś to poszło, czego owoce zbieramy do dziś.

Surrealiści malarscy przedstawiali swoje obrazy jako burzące logiczny układ. Największą inspirację czerpali z myśli dadaistów (ci, którzy na pierwszym miejscu stawiali dowolność formy, odrzucając wszelkie kanony) i obrazów Hieronima Boscha (“Sąd Ostateczny” albo “Ogród rozkoszy ziemskich”). Dzieła z pogranicza marzeń sennych czy fantazji w pełni sprzeczne z racjonalistyczną myślą, przenosiły i nadal przenoszą nas – odbiorców – w miejsca, o których nikt z nas nigdy nie myślał… lub ewentualnie śnił, ale to sny rodzaju tych, których rano nie pamiętamy. Chcąc jak najlepiej przedstawić czym tak naprawdę był ów surrealizm, wystarczy zerknąć na dzieła Salvadora Dalego. Oglądając obrazy widzimy charakterystyczną manierę – załamanie rzeczywistości. Szukając informacji głębiej, możemy natknąć się na film wyrażający w pełni jego “odchylenia”. Dzisiaj jednak nie o Dalim i jego współpracy z Buñuelem, ale o dużo bardziej rozpoznawalnej parze.

David Lynch

Jestem w stanie się założyć, że Davida Lyncha (tego, co wymyślił sobie Twin Peaks) i Francisa Bacona (tego, co zrobił lepszy portret papieża Innocentego X) wszyscy znają lub chociaż kojarzą. Ich wpływ na sztukę zarówno malarską, jak i filmową jest ogromny. Każdy z nich posiada własny sposób jej pojmowania, dodając i odejmując wszelkiego rodzaju nieopisane zawirowania. Przydałoby się zastanowić, co łączy obu tych panów, a bynajmniej nie jest to więź podobna do tej DalegoLorki, która jak pamiętamy, była dość specyficzna. BaconLynch są przykładem najprostszym, w ich kontekście mówimy o wielkiej inspiracji malarskiej w przełożeniu na ekran filmowy. Bacon jest dla Lyncha malarskim guru, czego reżyser wcale się nie wstydzi, ba, w wielu wywiadach wspomina o swoim zwiedzaniu Marlborough Gallery w latach sześćdziesiątych, gdy miał okazję zobaczyć wystawę niekonwencjonalnego twórcy.

Nie mamy się co dziwić, że w latach 90 Lynch miał się na kim wzorować, a jego fascynacje tematami surrealistycznymi możemy dostrzec już w pierwszym sezonie Twin Peaks. I to nie tylko na linii kadr–obraz. Bezproblemowo zauważamy, że reżyser prezentuje tu bezprecedensowe podejście fabularne i na pierwszy rzut oka prostą historię. Z każdym kolejnym odcinkiem dajemy się więc porwać Lynchowskim dywagacjom, które w pewnym momencie osiągają ekstremum jego marzeń i wyobrażeń sennych. A tak dokładnie, to osiągają je równe 25 lat później…

Koncept postaci z mitycznej krainy, zwanej Czarną i Białą Chatą – powstałej całkowicie dzięki nieszablonowej wyobraźni twórcy oraz wpływie Bacona – został zaczerpnięty z „Trzech przedstawień ukrzyżowania”. Zauważamy wyraźną przewagę ugru i bordowego. Ugier jednak został zmieniony na rzecz bardzo dobrze znanej nam posadzki, natomiast ściany (u Lyncha zasłony) niezmiennie pozostają bordowe. Wyczuwamy obawę i idący za nią strach. Jednak najbardziej na przód wysuwa nam się ukazanie postaci, która z wizją religijną nie ma nic wspólnego. Temat religijny w twórczości Bacona przejawia się bardzo często, możemy spotkać wiele studiów czy przedstawień scen ukrzyżowań. Mimo to malarz wybrzmiał najgłośniej pewnego rodzaju “profanacją” dzieła Velazqueza pt. “Portret papieża Innocentego X”. Już wtedy widzimy, że zamiast przedstawiać papieża w ludzki, zwyczajny sposób,  pozwolił sobie na portret postaci w zupełnie zmienionej formie. A konsekwencje podobno były spore… W kontekście wymienionego wcześniej „Trzech przedstawień ukrzyżowania” możemy zaobserwować, że tak Bacon, jak i Lynch chcieli wywrzeć na nas silne wrażenie niepokoju, przedstawić pewnego rodzaju magię za pomocą surrealizmu. Nie ma się czemu dziwić, skoro Czarna Chata jest poniekąd synonimem marzeń sennych reżysera i jego ambiwalencji do przedstawionego tematu. Wynaturzenia, którym przez cały czas się przyglądamy, stają się dla nas z biegiem odcinków czymś normalnym i akceptowalnym, ale w momencie pełnej akceptacji odchyłu, Lynch nie boi się nam pokazać czegoś jeszcze bardziej kuriozalnego.

Dziewczęta – pamiętacie jak wzdychałyście do nieziemsko przystojnego agenta Coopera? Spójrzcie na “Portret mężczyzny” – zwracamy uwagę na te same kolory, idealne przedstawienie tematu wypełnione strachem. Często wyławiamy wzrokiem wyobcowanie postaci, skontrastowane z dużą ilością kierunków diagonalno-wertykalnych, które w efekcie wytwarzają nierealną perspektywę, a co za tym idzie źle odbieraną ekspresję dzieła. Jednak w tym dziele Bacon zdecydował się na prawidłową konstrukcję sześcianu jako bryły ażurowej. Jest to jedno z nielicznych przedstawień, gdzie obecne jest zastosowanie w miarę poprawnej perspektywy. Dekonstrukcja postaci w obu przypadkach wprowadza niezdefiniowane uczucie przerażenia – ten fakt potęgują używane przez malarza kolory, skupiające się na wyeksponowaniu bieli i czerni, wprowadzające nastrój grozy i dezorientacji. Nie wiemy, czy jest to rzeczywistość, czy spotykamy się z fikcją. Lynch z pewnością również to zauważył i zdecydował się z tego skorzystać – jego odrealniony świat wynika głównie z wielkiej fascynacji surrealizmem i magicznym światem.

Niezidentyfikowane przedmioty i niezrozumiałe porównania, które w końcowym efekcie nas porywają, zostały przyjęte za normę w twórczości Lyncha – to samo porywa nas u Bacona… tematy, które z początku wydają się być banalnie proste, w rezultacie nie przedstawiają tego czym się tytułują, a sam malarz przedstawia nam “coś” dziwnego. “Coś” czego nikt z nas by tak nie zatytułował. Kadry Lyncha i dzieła Bacona szczycącą się wielką abstrakcją i ogromną alegorią, którą trudno nam jest zaakceptować… “Trzy studia postaci na podstawie tematu Ukrzyżowania” oddają znakomicie to, co Lynch zdecydował się pokazać w Czarnej Chacie – odrealnienie i przeciągniecie naturalnych kształtów do maksimum, tak by na końcu wywołać reakcje wielkiego zdziwienia. Jego własna interpretacja obrazu spełniła swoją funkcję w stu procentach – udowodniła, że jeśli jakikolwiek reżyser chce coś bardzo pokazać w filmie, to z pewnością to zrobi. A Lynch zrobił to z powalającym efektem.

Lynch nazywany kontrowersyjnym i charakterystycznym twórcą bezproblemowo realizuje swoje zamysły na przestrzeni wielu lat. Zachwyca nie tylko w kinematografii, ale również w swoich fotografiach czy muzyce. Bierze pod uwagę to, o czym często zapominają jego branżowi koledzy – prezentuje nam dzieła dopieszczone w każdym calu.

Zobacz również: Wkraczając w świat Gaspara Noé

Na sam koniec polecę wam perełkę pochodzącą jeszcze z początków twórczości reżysera — debiutancki filmu Lyncha, krótki metraż przygotowany na konkurs szkolny – “Sześciu mężczyzn, którym robi się niedobrze” to pozycja obowiązkowa, którą musicie zobaczyć po przeczytaniu tego artykułu. Zauważycie, że występuje tam pełne wykorzystanie myśli surrealistycznej, która w umyśle Lyncha była wielokrotnie modyfikowana i zmieniana.

Kolejny tekst o malarskości w filmach Lyncha za 25 lat.


PS. Bacon do dziś określany jest jako czołowy przedstawiciel malarstwa figuratywnego, jednak jego dzieła wzorują się na surrealistycznej myśli w połączeniu z kubizmem. Nazwanie Bacona surrealistą nie jest niczym złym, jednak to określenie odnosi się głównie do poruszanych przez niego zagadnień opartych na marzeniach sennych, zgodnie z ideologią podaną w “Manifeście surrealistycznym”.

Największa fanka autocada i BIMu. Hobbistycznie miłośniczka malarstwa XIX i XX wieku z naciskiem na: Degasa, Klimta i Bacona. W czasie wolnym szuka filmu idealnego, po którym z czystym sumieniem będzie mogła określić X muzę sztuką.