„Ostre przedmioty” – Recenzja odcinków 1-7

Wind Gap w stanie Missouri. Dwie młode dziewczyny przemierzają na rolkach ulice niewielkiej mieściny. Słońce delikatnie oślepia swoimi promieniami, nieliczni mieszkańcy przesiadują na zacienionych ławkach, a na obdrapanych murach wiszą pamiątki po niedawno odbytej kampanii prezydenckiej. Wydaje się, że w tej idyllicznej i zapomnianej przez Boga krainie nie sposób odnaleźć śladu ludzkiej nieprawości. Wszystko toczy się własnym niespiesznym tempem, a genealogiczne zakorzenienie w zamieszkiwanej ziemi ma stanowić gwarancję poczucia bezpieczeństwa. Wszak co się może złego stać w społeczności, której członkowie znają się z dziada pradziada? Jak to jednak bywa w tego typu opowieściach, nic nie może przecież wiecznie trwać. Brutalny mord dokonany na niewinnej nastolatce wywróci panujący porządek do góry nogami, a będzie to ledwie początek lawiny, jaka spadnie na miasteczko. Pozbawienie życia stanie się jednocześnie gestem perwersyjnie katartycznym – wszelkie maski nareszcie opadną, a na światło dzienne wyjdą grzechy tak długo trujące zaludnioną glebę.

Ostre Przedmioty
fot. Materiały prasowe

Wszelkiej maści artyści uwielbiają wyjeżdżać na prowincję i tam badać grunt, na którym budowane jest ich rodzime społeczeństwo. Ostre przedmioty to kolejny serial, chociażby po BansheeRiverdale czy nawet Twin Peaks, eksplorujący pokłady małomiasteczkowej hipokryzji oraz ksenofobii. Produkcję stacji HBO należy również umiejscowić na tej samej płaszczyźnie, co zeszłoroczne Wielkie kłamstewka, nie tylko ze względu na łączące te serie nazwisko reżysera. Jean-Marc Vallée bowiem ponownie przedstawił historię opowiadającą o losach zwichrowanej psychicznie kobiety pragnącej za wszelką cenę uporać się z demonami przeszłości. Kanadyjczyk wybrał dobrze sobie znany kierunek i raz jeszcze ukazał, jak desperacka potrzeba stabilizacji gaśnie wobec ludzkiej słabości.

Bohaterką Ostrych przedmiotów jest Camille Preaker (Amy Adams), pracująca jako dziennikarka dla jednej z gazet w St. Louis. Kobieta stara się wrócić do normalności po przeżytej traumie, a pomóc ma jej w tym podróż do rodzinnego Wind Gap, w którym jedna dziewczynka została zamordowana, a druga zaginęła. Napisanie artykułu na temat tych wydarzeń ma być pretekstem do udania się w głąb własnych wspomnień i uporania z bolesnymi oraz wciąż niezasklepionymi ranami. Poszukiwania przestępcy będą przeplatały się ze spotkaniami ze starymi znajomymi, kolejnymi walkami z apodyktyczną matką (Patricia Clarkson), jak również potyczkami z wewnętrznymi słabościami determinującymi kolejne poczynania.

Wątły i dosyć konwencjonalny szkielet fabularny, oparty na debiutanckiej powieści Gillian Flynn, został podbudowany pracą scenarzystki Marti Noxon. Podstawowe założenia zdają się być ostatnimi czasy do bólu zgrane – jest kobieta z mroczną przeszłością, jest panujący seksizm, jest również wycofana męskość potrafiąca siać zniszczenie w kluczowych momentach. Mimo że pojawiają się zalążki ciekawie skonstruowanego antykryminału – prowadząca własne śledztwo Preaker jest antytezą dziennikarskiego etosu, a docierające do niej strzępki prawdy nie pozwalają w pełni ukazać obrazu zbrodni – to zostają one przykryte warstwą klasycznej psychodramy z odgórnie narzuconymi rolami. Despotyczna i pragnąca uwielbienia matka jest lustrzanym odbiciem Wielkiego Taty z Kotki na gorącym, blaszanym dachu autorstwa Tennessee Williamsa, a wszelki bunt wobec ustanowionych przez nią zasad grozi bezlitosną pacyfikacją.

Ostre Przedmioty
fot. Materiały prasowe

Trudne do określenia relacje z przyrodnią siostrą Ammą (Eliza Scanlen) oraz unoszący się nad wszystkimi duch tajemniczo zmarłej w młodości rodzonej siostry Marian to kolejne dowody świadczące o tym, jak bardzo główna bohaterka jest zagubiona w dylematach rodem z dramatów amerykańskiego artysty. Naznaczona bolesnym piętnem dusza zderza się z potrzebami ciała, a zakodowane w umyśle zasady z potrzebą transgresji.

Ciało to zresztą jeden z najważniejszych elementów całej „układanki”. Cielesność stanowi źródło ograniczeń, wstydu oraz cierpienia, które pod wpływem stresu tylko się potęgują. Camille jest uwięziona w swojej powłoce i tylko przez jej pryzmat obserwuje rzeczywistość. To między innymi dlatego narracja jest prowadzona głównie z jej punktu widzenia. W Ostrych przedmiotach nie uświadczy się polilogu jednakowo potraktowanych postaci. Nie będzie rodzinnego przechodzenia przez traumę znanego chociażby z genialnego serialu Dochodzenie. Gdzieś padną słowa o zemście, ale twórcy oszczędzą widzowi również walki z niesprawiedliwością rodem z Trzech billboardów za Ebbing, Missouri. Jest tylko główna bohaterka, jej rozbita dusza i pokaleczone ciało.

Niewątpliwie serial cierpi na nadmiar repetycji. Wciąż powracają te same motywy oraz wnioski, co prowadzi do konkluzji, że twórcom zabrakło wątków do wypełnienia czasu antenowego. Marti Noxon nie udało się stworzyć tak wywrotowego scenariusza, jaki napisała dla serialu Dietland, emitowanego obecnie przez stację AMC. Społeczność lokalna została scharakteryzowana bardzo grubą kreską, konwencjonalnie i zgodnie z dobrze znanymi w Hollywood prawidłami. Męscy bohaterowie to puste kukiełki, eksponowane kobiety często są sprowadzone do jednej dominującej cechy charakteru, a całe przedsięwzięcie niesie na swoich barkach wcielająca się w główną rolę Amy Adams. Jej gra jest wyborna i to dla niej przede wszystkim warto obejrzeć Ostre przedmioty.

Ostre Przedmioty
fot. Materiały prasowe

Lekkość, z jaką aktorka dryfuje po skrajnych stanach emocjonalnych, jest wprost nieprawdopodobna. Z gracją, niczym primabalerina, pląsa na granicy normalności z szaleństwem, gdy poszukuje okruchów normalności przy jednoczesnym oddawaniu się destrukcyjnym nałogom. Dla kobiety cały świat jest jak proustowska magdalenka, bo gdzie nie spojrzy, tam pojawia się przedmiot wywołujący falę traumatycznych wspomnień. Na szczęście jej postać nie jest sprowadzona tylko do pogrążania się w odmętach smutku, dlatego też notorycznie rzucane przez nią ironiczne komentarze stanowią rodzaj wytchnienia dla widza od jej bolesnych emocji i po częstokroć wywołują uśmiech na twarzy.

Paradoksalnie jednym z największych problemów dla amerykańskiej produkcji jest Jean-Marc Vallée. Na pewno reżyserowi udaje się wyśmienicie oddać widmowy klimat małego miasteczka, gdzie przeszłość tańczy z teraźniejszością i wciąż nie chce odejść w zapomnienie. Duszny klimat Południa (znowu ukłon w stronę Williamsa) wzmaga poczucie obcowania w krainie z innego porządku metafizycznego. Zjawy kroczą za tą lalkową menażerią (motyw domku dla lalek będzie forsowany równie często, co w Dziedzictwie. Hereditary) i wydaje się, że już zaraz wyciągną swe kościste palce po dusze kolejnych straceńców.

Momentami Wind Gap jest krainą z pogranicza jawy i snu, ale sęk w tym, że Kanadyjczyk tworzy tę atmosferę za pomocą dobrze znanych z Wielkich kłamstewek środków wyrazu. Znowu zostaje złamana chronologia, a różne porządki czasowe są wrzucone do jednego tygla. Dzięki korzystaniu z szybkiego montażu Vallée bombarduje widza króciutkimi reminescencjami z przeszłości, ale tym razem jego język filmowy nie jest już zaskakujący. Wprawdzie nowatorstwo nie musi być cnotą, ale w tym przypadku brak poszukiwania innej formy wypowiedzi powinno być potraktowane jako powtórka z rozrywki.

Ostre Przedmioty
fot. Materiały prasowe
Zobacz również: „GLOW” – Recenzja 2. sezonu

Wprawdzie bez obejrzenia ostatniego odcinka trudno jednoznacznie ocenić produkcję HBO, ale na podstawie siedmiu odcinków na pewno można stwierdzić, że Ostre przedmioty to jeden z najważniejszych seriali tegorocznego sezonu letniego. Oczywiście wszyscy będą zwracali uwagę na rewelacyjną kreację aktorską Amy Adams, ale i nad podejmowanymi tematami warto się na dłużej pochylić. Jeżeli ten tytuł nie zostanie potraktowany przez widzów jako kryminał, a potrzeba poznania zabójcy odejdzie na dalszy plan, to w zamian twórcy zaoferują interesującą opowieść o trujących rodzinnych więzach prowadzących do destrukcji. Terapeutyczny wymiar historii jest trudny do przecenienia i najprawdopodobniej stanowi najmocniejszą stroną serialu, którą warto dla siebie odkryć.


3.5/5

Nie potrafi pisać o sobie w błyskotliwy sposób. Antytalent w dziedzinie autokreacji. Fan Antonioniego, Melville’a i Kurosawy. Wyróżniony w XXII Konkursie im. Krzysztofa Mętraka.