„Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3”, albo „M jak miłość wg Gaspara Noé” [RECENZJA]

„Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3”, albo „M jak miłość wg Gaspara Noé” [RECENZJA]

Pierwsze wspomnienie pamiętam jak przez mgłę. Słabo odbierający telewizor kineskopowy na strychu campingowej świetlicy, niedomagające już PRL-owskie głośniki i jeden kanał na krzyż. Cowieczorny wspólny obozowy seans stanął wówczas pod znakiem klasycznej komedii, jaką niewątpliwie jest Kogel Mogel. Parę miesięcy później do zestawu – już na bardziej przyswajalnym technicznie gruncie – dołącza druga część – Galimatias, którą to obejrzę jeszcze, często nie…