FelietonyPublicystyka

“365 dni” hipokryzji, eksploatacji gwałtu i wielkich pieniędzy [FELIETON]

Marcin Kempisty
365 dni
fot. Materiały prasowe, Next Film

Żyjemy w stale zmieniającym się świecie. Co jeszcze kilkadziesiąt lat temu uchodziło za normalne, w tym momencie jest traktowane jako negatywne zjawisko, które należy jak najszybciej wyrugować z życia społecznego. Takim przykładem jest nierówne traktowanie kobiet, a także wszechobecny seksizm. Pierwsze filmowe przygody Jamesa Bonda w niektórych momentach przyprawiają o ciarki zażenowania, perypetie lowelasa porucznika Borewicza również ogląda się inaczej, gdy widać, że twórcom zależało tylko na pokazywaniu półnagich kobiet przelatujących przez łóżko głównego bohatera. Wydawało się, że wszyscy zgadzają się co do tego, że gwałt jest gwałtem, gdy jedna ze stron nie chce stosunku, a nie jedynie gierką, bo “zawsze się trochę gwałci”, jak powiedział Janusz Korwin-Mikke. Tymczasem okazuje się, że cios w taki rodzaj spojrzenia nadszedł z niespodziewanej strony. Ze strony środowisk takich jak Agora, TVN i Netflix, które często walczyły wcześniej o ochronę ofiar przed victim blamingiem.

Ale od początku – według statystyk podawanych przez portal IndieWire, w tym momencie film Barbary Białowąs Blanki Lipińskiej jest drugim najczęściej oglądanym tytułem zaraz po serialu 13 Reasons Why. Od dnia premiery na Netflixie 365 dni plasuje się w Top10 najchętniej oglądanych produkcji w wielu krajach na świecie, od USA po Filipiny i Katar. Z kolei na TikToku nagrania z hasztagiem #365Days zanotowały już ponad 150 milionów wyświetleń. O filmie piszą renomowane portale internetowe zajmujące się popkulturą, na IMDB lawinowo wzrasta liczba wystawionych ocen, w innych mediach społecznościowych (Facebooku, Twitterze) temat również jest grzany na wszelkie możliwe sposoby. Mamy obecnie do czynienia z powstającym, zapewne chwilowym, fenomenem, który niby jest zaskakujący, choć jednocześnie obnaża smutną prawdę na temat naszej rzeczywistości.

Oczywiście, nikt tutaj nie stroi się w szaty niewiniątek – znaczna część populacji mająca dostęp do internetu sięga po filmy pornograficzne. Aktorzy i aktorki występujący w tych produkcjach są bardzo popularni, mają wielu obserwujących na Instagramowych kontach, czasami nawet (jak Sasha Grey) przechodzą do mainstreamu i występują w “normalnych” filmach. Pornografia to obecnie potężny biznes, który nie jest nastawiony stricte na klienta żądnego wrażeń. Wystarczy przypomnieć sobie reakcje włodarzy PornHuba na wprowadzoną cenzurę na Tumblrze, gdy proponowali przeniesienie kont na swój portal. Na wspomnianej platformie można także odnaleźć filmiki z Fortnite’a czy Red Dead Redemption II, co okazało się niezwykle istotne, gdy na jakiś czas padły serwery tej pierwszej gry, a w tym samym czasie na PornHubie zanotowano kilkuset procentowy wzrost zapytań o ten tytuł.

Przeczytaj również:  "Czwarty człowiek" – Grzeszna femme fatale i seksowny Jezus na krzyżu [CAMPING #62]

W przypadku 365 dni najbardziej szokuje hipokryzja osób i firm, które teoretycznie wspierają wszelkie ruchy wolnościowe, zarówno jeżeli chodzi o kwestie związane z płciami, jak i orientacjami seksualnymi. Przypomnijmy – fabuła książki i filmu dotyczy historii młodej Polki porwanej we Włoszech przez tamtejszego przystojnego gangstera. Mężczyzna tak szaleńczo zakochuje się w kobiecie, że daje jej rok na to, by ona również zapałała do niego tym samym uczuciem. Przetrzymuje ją w swojej willi, czasami przyprze do ściany z wściekłością i pożądaniem, byle tylko ofiara mu uległa, do czego oczywiście dochodzi.

W dyskusji na temat kontrowersji wokół 365 dni nie chodzi o słownictwo wykorzystywane przez Lipińską i kreowane przez nią obrazy. Wprawdzie w wywiadach lubi się chwalić, jak to otwiera Polaków na sferę seksualności, odkrywa tabu poprzez używanie słów “cipa” i “kutas” zamiast “konar rozkoszy wślizgnął się w jej mokrą jaskinię”, niemniej jednak to nie te zagadnienia są w tym przypadku najważniejsze. Przytoczmy fragment wywiadu przeprowadzonego z Lipińską dla “Wprost”:

“– Film też zaczyna się od sceny gwałtu, jak książka „365 dni”?

– Ja tam żadnego gwałtu nie widzę, chociaż szukałam wnikliwie. Stewardesa zostaje zmuszona do seksu oralnego.

– To gwałt.

– Dla jednych kobiet to jest gwałt, feministki bardzo głośno krzyczały na ten temat. Dla innych kobiet to bardzo fajny seks oralny.”

źródło Wirtualna Polska

Lipińska pisze o fantazjach kobiet pragnących gwałtu (sama w tym samym wywiadzie przytacza wyniki jakichś badań, z których wynika, że chce tego dużo kobiet), ale nie pozostaje w sferze fikcji – również w rzeczywistości opowiada o tym, że przymuszenie kobiety do seksu nie musi być oceniane od razu negatywnie.  “Moja stewardesa podrywała go, prowokowała. Miała tylko pecha, bo spodziewała się, że to będzie romantyczny stosunek, a dostała dominanta. […] Stąd płynie ważna nauka: uważaj, o co prosisz, bo możesz to dostać, ale nie w takiej formie, o jaką prosiłaś albo na jaką jesteś gotowa.” Nie ma co się bawić w półśrodki – pod otoczką kontrowersji przemyca się obrzydliwe stwierdzenia na temat ofiar gwałtów. Podany wyżej cytat brzmi podobnie do stwierdzenia, że “skoro założyła krótką spódniczkę, to sama chciała”. Fantazje fantazjami, ale jest coś obleśnego w tym, że nikt nie spróbował nawet na poważniej zbojkotować pisarki i jej “dzieła”. O ile reakcje na wspomniane w pierwszym akapicie słowa Korwina-Mikke były stanowcze, o tyle teza Lipińskiej wywołała tylko niewielką burzę w internecie.

Przeczytaj również:  Hubert Miłkowski: "Agentka powiedziała mi: "Jedź, tak czasem dostaje się role"". Rozmawiamy z odtwórcą młodego Pawła Kopińskiego z "W głębi lasu"

Abstrahując jednak od postawy Lipińskiej, która znakomicie (niestety) sprzedała swój produkt, warto zwrócić uwagę na równie okropny wątek tej całej sprawy, czyli hipokryzję pewnych korporacji. Producentem filmu 365 dni jest firma “Ekipa”, ale już wśród współproducentów znajdują się TVN i NextFilm (ten drugi był także dystrybutorem). Stacja TVN, tak wspaniale walcząca o prawa kobiet, nie miała problemów w zrzuceniu się na produkcję Lipińskiej. To samo zresztą tyczy się NextFilm, czyli spółki należącej do koncernu Agora, w którego skład wchodzą także Gazeta Wyborcza i Wysokie Obcasy. Wszyscy wiedzieli, o czym jest książka i jak zostanie zrealizowany ten film, mimo to dalej promowano film, którego twórczyni wyraża się w taki sposób na temat gwałtów. Ba, Wydawnictwo Agora w tym momencie wydaje książki Lipińskiej, co udowadnia, że nie liczą się treści, tylko pieniądze. Niby oczywisty wniosek, niemniej jednak po spółce prowadzącej media wyrażające wyraziste, antyseksistowskie poglądy, można byłoby się jednak spodziewać czegoś więcej. Wisienką na torcie jest pojawienie się 365 dni na Netflixie. Platforma tak często promująca ruchy feministyczne i LGBT nie ma problemu z tym, że w zakupionym filmie gwałt jest dla autorki “bardzo fajnym seksem oralnym”.

Niby pieniądze nie śmierdzą, ale cała ta sytuacja jest bardzo symptomatyczna dla naszej współczesności. Wszelkie przedstawiane przez wielkie korporacje wartości są tak naprawdę produktami, którymi można tak kupczyć, jak to potrzebne, by tylko zgadzały się słupki oglądalności/subskrybentów. Żeby była jasność – nie chodzi o żadną cenzurę. Wprawdzie człowiekowi robi się przykro, gdy widzi, że taki chłam jest uwielbiany na całym świecie, ale czymś jeszcze gorszym jest oglądanie nagrań na TikToku, gdzie młode dziewczyny pokazują się związane i zakneblowane, gdy tylko na ekranie pojawia się twarz aktora grającego włoskiego gangstera. Tyle się mówi o kulturze gwałtu, tyle się walczy o szacunek, a gdy tylko pojawia się okazja, to wartości odchodzą w zapomnienie na rzecz przystojniaka, pięknej willi i jachtu na pełnym morzu. A korporacje tylko się cieszą, bo zarabiają pieniądze. O tym ostatnim aspekcie warto pamiętać, gdy TVN, Netflix albo Agora będą po raz kolejny glanować osoby myślące inaczej, “konserwatywnie” na temat ról płciowych czy relacji damsko-męskich. Być może wtedy też nie będzie chodziło o prawdę, lecz o pieniądze.

Jedna odpowiedź do ““Córka Draculi” – Chrońcie swoje niewiasty przed lesbijką o ostrych kłach [CAMPING #64]”

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.