Advertisement
Publicystyka

5 rzeczy, za które pokochałem “Mandy”

Szymon Pietrzak

Panos Cosmatos to kanadyjsko-grecki reżyser, który już swoim debiutem zdołał wyznaczyć własny autorski styl i sprawił, że na jego drugi film, Mandy, czekała bardzo konkretna grupa widzów. To też powrót Nicolasa Cage’a do roli, która spotkała się z szacunkiem szerokiej publiczności. Po pierwszych seansach filmu w Sundance i Cannes, ciężko było jednoznacznie stwierdzić, z jakim kinem będziemy mieli do czynienia. Dopiero kinowy seans rozwiał wszelkie wątpliwości i sprawił, że zakochałem się w tym krwawym kinie zemsty. Ale z jakich powodów dokładnie?


5. Fabuła

Mandy to film o zemście, a ta powinna potrwać – zwłaszcza kiedy ma sie do czynienia z całą zorganizowaną sektą, a głównym celem jest jej głowa. Zanim jednak Nicolas Cage chwyci za piłę motorową, aby pomścić brutalne morderstwo swojej ukochanej, dostaniemy naprawdę spory prolog, wprowadzenie do świata, w którym przyszło żyć kochankom i rozbicie tego świata na kawałeczki. Następnie rozpocznie się prawdziwa jazda – wybijanie przeciwników różnymi rodzajami broni, coraz bardziej zbliżając się do szefa. Dlatego ostateczne starcie przynosi taką satysfakcję – przeszliśmy z głównym bohaterem przez największe piekło, widzieliśmy jak umiera w środku i na końcu widzimy jak triumfuje.

4. Ścieżka dźwiękowa

Jóhann Jóhannsson był naprawdę wybitnym kompozytorem. Jego ostatni soundtrack – Mandy – stanowi tego potwierdzenie. Jóhann zmarł krótko po premierze produkcji Cosmatosa, zostawiając za sobą dzieło tajemnicze i niejednoznaczne. Muzykę z jednej strony dystynktywną i ciężką, a z drugiej dudniącą złowieszczo lub falującą nieuchwytnie daleko w tle.

Islandzki kompozytor był wielkim fanem debiutu Cosmatosa, więc tworzenie muzyki do Mandy rozpoczął jeszcze przed zobaczeniem jakichkolwiek fragmentów filmu. Budował ściany, kładł dźwięki jedynie opierając się na scenariuszu. Zaprosił do projektu słynny zespół Sunn O)) – znany z tworzenia takiego hałasu, że mieszkańcy Katowic dzwonili na policję, gdy ci zakapturzeni mężczyźni grali na Off Festivalu. Reżyser przyznaje, że momentami był przerażony procesem twórczym Jóhannssona – twierdził, że nie używali żadnych ram gatunkowych – kierowali się czystymi emocjami. I taki jest ten soundtrack – słuchając Mandy Love Theme naprawdę łatwo jest wpaść w zadumę nad losem Islandczyka. Muzyka w Mandy to czasem kojące, czasem przerażające, ale zawsze uczuciowe epitafium dla geniuszu jednego z najważniejszych kompozytorów filmowych tej dekady.

Przeczytaj również:  Najlepsze komiksy 2021 - TOP 10 [RANKING]

(Wiktor Małolepszy – jego pełną recenzję Mandy znajdziecie tutaj)

3. Wizualia

Atmosferę panującą w takim filmie jak Mandy zdecydowanie łatwiej jest sobie wyobrazić, niż faktycznie przenieść na ekran. Wchodząc do świata przedstawionego, twórcy zadbali o to, zebyśmy poczuli się jakbyśmy wstępowali na pierwszy poziom piekła. Mandy ocieka klimatem science fiction z lat 70′ – podkręcone kolory, bijący blask, góry mieszające się z mgłą, wszystko jest senne, jakby z innego świata.

Zupełnie jak najlepsze filmy surrealistyczne, Mandy bardziej przypomina koszmar niż spójną historię fabularną. I choć ten dwugodzinny tytuł z niczym się nie śpieszy, to brak tutaj nudy. Wręcz przeciwnie. Mandy wciąga, nawet w bardziej kontemplacyjnych momentach. To film o emocjach, które hipnotyzują swoim stylem wizualnym. Cosmatosowi udało się stworzyć film oparty na momentach niesamowitych uniesień, pełnych energii aktów przemocy, w których scenografia czy choreografia są na poziomie minimum – a wszystko co pomiędzy, te wyciszone fragmenty niczym komediowy slapstick, sprawia, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej konsekwentych i przemyślanych dzieł tego typu.

2. Panos Cosmatos

Reżyser powiedział kiedyś, że jego debiutancki film z 2010 r. był „pewnego rodzaju wspomnieniem jakiegoś starego filmu, który tak naprawdę nie istnieje”. Podobnie jak debiut, wydarzenia z Mandy dzieją się w 1983 roku – to dla Cosmatosa specjalny czas, kiedy przeprowadził się do Kanady i zaczął chłonąć rzeczy, które go ukształtowały. Nie tylko filmy, ale również kreskówki jak He-Man, czy muzyka heavy-metalowa. W Mandy 1983 rok nie jest odwzorowany historycznie, to raczej krajobraz z zebranych przez reżysera wspomnień, z rzeczy, którymi pasjonował się najbardziej. I jeśli ktoś potrafi swoje przeżycia przenieść na ekran w taki sposób, w jaki robi to Cosmatos, to naprawdę wielki z niego wizjoner.

Przeczytaj również:  David Bowie. Między kampem, dandyzmem a sztuką życia
1. Nicolas Cage i Andrea Riseborough

Odtwórcy ról tytułowej Mandy i jej ukochanego Reda nie mieli łatwego zadania. Pierwsza połowa filmu jest bardzo mocno skupiona na ich miłości i codziennym życiu. Mając w głowie, że w filmie nadejdzie wielka bitwa na piły motorowe, widz siłą rzeczy może nie docenić mającej miejsce na ekranie subtelnej gry aktorskiej. O postaciach nie dowiadujemy się zbyt wiele za pomocą słów – zarówno Cage jak i Riseborough grają przede wszystkim oczami, to przez nie możemy zerknąć w duszę ich postaci, poczuć empatię, zrozumieć łączącą ich relacje. To również w oczach Cage’a zobaczymy pierwsze oznaki manii, zanim wpadnie w szał.

I choć Andrea Riseborough, mimo że jest tytułową postacią, nie ma wiele do zrobienia – to przez nią Mandy jest tak enigmatyczną opowieścią. Jej spokojna, niewinna, niemal eteryczna obecność, sprawia, że życzymy jej najlepiej, że czujemy równie wielki ból co jej ukochany, kiedy ona zostaje brutalnie zamordowana.

Dla Nicholasa Cage’a ta rola to natomiast na pewno przerwanie złej sławy. Wreszcie jego warsztat miał szansę znów się objawić – Cosmatos przygotował dla niego idealną rolę. Początkowo silny, wyciszony gość w stylu Ryana Goslinga, zmienia się w żadnego krwi mordercę, który wpada w śmiech będąc opryskiwany krwią przeciwnika. Czasem ma się wręcz wrażenie, że nawet operator robi krok w tył, kiedy Cage wpada w wściekłość. I to robi piorunujące wrażenie.


Sprawdźcie ostatnie specjalne pokazy filmu “Mandy” o północy w ramach projektu Velvet Midnight!

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.