FestiwaleFilmyRecenzje

“Kratki stiki” – Film, od którego warto rozpocząć przygodę ze słoweńskim kinem

Bartłomiej Rusek
Kratki stiki
fot. materiały prasowe / Cinemania Group

Słoweńskie kino wypuściło wiele produkcji, którym mimo wielkich lokalnych sukcesów nie udało się przebić do zagranicznej publiczności. Filmy te są w większości godne polecenia. Jeden z nich, po kolejnym już seansie, wziąłem na tapet i postanowiłem zrecenzować.

Mowa oczywiście o produkcji Kratki Stiki, której reżyserem jest Janez Lapajne. Film zdobył najważniejszą słoweńską nagrodę filmową – Vesnę – w aż ośmiu kategoriach, na rozdaniu w 2006 roku. Wśród nich zdecydowanie najistotniejsza była nagroda dla Tjašy Železnik jako aktorki pierwszoplanowej, ale o samej roli wspomnę nieco więcej w dalszej części tekstu.

Kratki Stiki przedstawia widzowi tak naprawdę trzy historie. Te przeplatają się między scenami, ukazując nam różne postacie i wydarzenia, niekoniecznie w chronologiczny sposób. W jednej z opowieści poznamy Lenarta (Jernej Šugman) – tłumacza, który po rozwodzie rzadko kiedy ma okazję do spotkań ze swoim synem. Tym razem ma on spędzić z nim weekend. Postanawia więc zabrać małego Nejca nie do swojego mieszkania, ale do posiadanego przez niego domku letniskowego w środku lasu. W domu tym znajduje się jednak niezabezpieczona broń ojca…

Kratki Stiki
fot. materiały prasowe / Cinemania Group

Bohaterem kolejnej historii jest Bojan (Grega Zorc) – kierowca autobusu miejskiego kursującego po Ljubljanie. Znajduje on niemowlaka zostawionego na chodniku w tekturowym pudełku. Po chwili namysłu postanawia przygarnąć dziecko. Najprawdopodobniej kierują nim osobiste przeżycia, ponieważ sam jest sierotą i nie miał okazji poznać swoich rodziców. W międzyczasie dostrzega bezdomną kobietę, która regularnie przychodzi do miejsca, w którym znalazł on dziecko.

Przeczytaj również:  "Siła ognia", czyli piękny manifest ekokina [RECENZJA]

Ostatnia historia traktuje o Mitji (Sebastijan Cavazza). To majętny biznesman, który nie ma czasu nawet na krótką rozmowę ze swoim ojcem. W tym miejscu warto zaznaczyć, że w rolę ojca wciela się Boris Cavazza –  jeden z najbardziej znanych aktorów w Słowenii (a jednocześnie ojciec Sebastijana). Wskutek wypadku samochodowego, Mitja został sparaliżowany od szyi w dół. W szpitalu poznaje młodą kobietę, która podaje się za pracującą tam lekarkę. Tworzy się między nimi pewna więź, gdy kobieta z niewiadomych przyczyn zaczyna pomagać mu w codziennych czynnościach.

Tutaj należy wspomnieć o Tjašy Železnik. Wciela się ona bowiem w aż trzy różne role kobiece, pojawiając się w każdej z wymienionych historii. W tym miejscu otwiera się pole do interpretacji. Cała historia jest bardzo skomplikowana chronologicznie i poszczególne wydarzenia mają ze sobą wiele wspólnego. Po kilku seansach dostrzegłem małe elementy łączące opowieści. Istnieją również interpretacje, według których Olga, Neža i Ajda były jedną, tą samą osobą. Ich losy są jednak przedstawione w innym przedziale czasowym.

Janez Lapajne stworzył film, w którym wszystko idealnie ze sobą współgra. Otrzymujemy czołowych słoweńskich aktorów, grających mocne, bardzo immersyjne role. Całość dopełnia zaś pogmatwana, lecz angażująca chronologia, która zachęca widza do podjęcia prób zrozumienia filmu. Nie bez powodu obraz Kratki Stiki był wielokrotnie porównywany – przede wszystkim na licznych słoweńskich forach dyskusyjnych – do wczesnych dzieł Alejandra Gonzaleza Iñárritu. Filmy reżysera cechowała podobna konstrukcja, lecz często nawet gorsze wykonanie i mniej angażująca historia.

Przeczytaj również:  Dystopijne opus magnum Lady Gagi - Chromatica [RECENZJA]
Kratki stiki
fot. materiały prasowe / Cinemania Group

Sama realizacja filmu pozostawia jednak nieco do życzenia. Była to pierwsza słoweńska produkcja nakręcona w jakości HD. Udało się to mimo bardzo ograniczonego budżetu. Warto przy tym dodać, że zdecydowana większość osób pracujących nad filmem (zarówno obsada, jak i ekipa filmowa) nie dostawała wynagrodzenia. Również spora część dialogów w filmie była improwizowana, a wiele elementów produkcji wymagało sporego poświęcenia od aktorów. Od nauki obsługi specjalnego wózka inwalidzkiego za pomocą brody przez Sebastijana Cavazzę, aż po zrobienie dodatkowej kategorii prawa jazdy przez Gregę Zorca. Być może to właśnie niedoróbki techniczne (w tym dźwiękowe), sprawiły że obraz Kratki Stiki, zgłoszony przez Słowenię jako kandydat do Oscara dla filmu nieanglojęzycznego, ostatecznie nie znalazł się na krótkiej liście. Szkoda, gdyż produkcja miała niemalże wszystko co potrzebne, by wygrać tę statuetkę w 2007 roku.

Kratki Stiki to jeden z filmów, które polecam każdemu, kto chce rozpocząć swoją przygodę ze słoweńskim kinem. Film przedstawia złożoną historię, przedstawioną w mocno skomplikowany chronologicznie sposób. Całość dopełnia świetne aktorstwo, dramatyzm przedstawionych historii, a także mnogość interpretacji odkrywanych podczas każdego kolejnego seansu.

Ocena

7.5 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

21 gramów, Amores perros

Jedna odpowiedź do ““Córka Draculi” – Chrońcie swoje niewiasty przed lesbijką o ostrych kłach [CAMPING #64]”

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.