Królowa Kier

“Królowa Kier”, czyli skomplikowana walka z kulturą gwałtu [RECENZJA]

Choć na srebrnym ekranie przez właściwie cały czas przedstawia się relacje ludzi, między którymi wystepuje różnica wieku, to jednak w gruncie rzeczy pozostają one w pewnych, często uwarunkowanych społecznie i kulturowo, ramach i schematach. Ogólna perpsektywa  społeczeństwa na romans nauczyciela z uczennicą różni się od tego jak patrzy się na romans między nauczycielką a uczniem. Dysproporcja ta prowadzi bardzo często do bagatelizacji problemu w drugim przypadku, sugerując jakoby młody chłopak nie mógł być wykorzystany. Królowa Kier reprezentuje kino szalenie zaangażowane i wychodzi tym ramom naprzeciw, pogrywając ze stereotypowym rysopisem ofiary, koncentrując się na nowych perspektywach oraz przede wszystkim – wyrzucając słowo “romans” całkowicie poza nawias.

Zobacz również: “Cała prawda o Szekspirze”, czyli nagi, stetryczały i nudny William [RECENZJA]

Reżyserka May el-Toukhy wykorzystuje pozornie idealne życie bogatej duńskiej rodziny jako cel. Nie szykuje jednak dla nich serii ciosów, a jedynie wystawia na próbę Anne (w tej roli słynna Trine Dyrholm), matkę i żonę – która zawodowo jest szanowaną prawniczką, zajmującą się nieletnimi ofiarami molestowania seksualnego. Do jej domu przyjeżdża Gustaw – zbuntowany syn jej męża, Petera, z poprzedniego małżeństwa – z którym nie utrzymywał szczególnego kontaktu przez większość swojego życia. Jak się pewnie można było domyślić wizyta nastolatka zmieni świat tej rodziny na zawsze. Albo i nie? Ciężko mi to stwierdzić jednoznacznie. I myślę, że twórcy też nie chcieli dać jednoznacznej odpowiedzi.

Królowa Kier

Tam, gdzie zazwyczaj film zacząłby opowiadać namiętnie o pożądaniu, duńska reżyserka pozwala sobie wprowadzić niesamowicie dużo chłodu i surowości. Seks między AnneGustawem nie jest zrodzony z miłości, a wynika z bardzo cynicznej manipulacji i egoistycznych pobudek starszej, wypalonej w swoim związku kobiety. Przez to, nakręcone bardzo realistycznie, sceny erotyczne wywołują duży dyskomfort. Żeby było trudniej, całą historię poznajemy z punktu widzenia Anne, więc pozbawieni obiektywnego spojrzenia, zaczynamy czuć pewną specyficzną empatię, mimo iż wiemy, że główna bohaterka postępuje niemoralnie, obrzydliwie i niezgodnie z prawem. Przynajmniej ja tak się czułem.

Jest w Królowej Kier scena, w której Anne skonfrontowana ze swoimi błędami, zaczyna się wszystkiego wypierać. Pomijając emocjonalny ciężar tej sceny, naprawdę miałem przez pewien moment problem z rozróżnieniem prawdy, którą jeszcze przed chwilą widziałem na własne oczy. Słowa padające z ust prawniczki przyjmują bowiem tak autentyczny ton, że nawet będąc świadomym faktów, byłem w stanie jej uwierzyć.

Zobacz również: “The Act”, czyli serial o tragedii, która nie miała prawa się wydarzyć [RECENZJA]

El-Toukhy nie bez przyczyny prezentuje nam postać prawniczki. Jedną sprawą jest gorzka ironia, że osoba zajmująca się na codzień nieletnimi ofiarami molestowania, sama staje się molestatorką. Drugą sprawą jest jej bezlitosne dążenie do wymazania sprawy, zniszczenia ofiary, pokazania mu, że w świecie, w którym żyje, nie ma szans na sprawiedliwość. Zupełnie przeciwnie mówiła dotychczas osobom, którym chciała pomóc, a które koniec końców ponosiły porażkę. Komentarz na temat nieczułej kasty sądowniczej, gdzie ofiara po pierwsze ma ciągle rzucane kłody pod nogi, a po drugie – gdy nie bedzie w stanie udowodnić winy, musi liczyć się ze społecznym ostracyzmem. Towarzyszący tym sprawom stres i strach jest czymś, z czego Anne zdaje sobie sprawę bardzo dobrze – i w odpowiednim dla siebie momencie, wykorzystuje to bez wahania.

Królowa Kier

Na szczęście film nie decyduje się iść drogą rewanżu. Poprowadzenie postaci Gustawa zasługuje tutaj na szczególne uznanie – po tym jak chłopak zostaje bezlitośnie wykorzystany, zaczynają nim targać emocje, których nie wstydzi się pokazywać. Zobaczenie jak Gustaw bezilnie płacze było dla mnie szczególnie ważne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę postać jego ojca – głowy rodziny z prawdziwego zdarzenia, ciągle majsterkującego w domu, zachowującego się bardzo męsko, ale nie ukazującego zbyt wielu uczuć. Gustaw jednak na szczęście wychował się z matką – i być może dlatego ominęła go ominęła go zaraza toksycznej męskości.

Świat przedstawiony przez El-Toukhy jest zimny i surowy w prawie każdym kadrze. Pomieszczenia pełne są dużych okien i sterylnych wnętrz. Wszelki luksus i wygoda wydają się być sztuczne. Operator kamery zadbał o to, żeby w odpowiednich momentach uspokoić obraz i pozwolić nam na zwyczajne podglądanie, ale praktycznie nigdy nie opuszcza głównej bohaterki. Obok dużego, białego, nowoczesnego domu rodziny Anne znajduje się, niczym kontrast, zielony las. To tam sekret znajdzie swoje miejsce na rozwinięcie.

Zobacz również: “Karnawał dusz”, czyli esencja horroru artystycznego – Felieton [CAMPING #29]

Dzięki surowości, duńska reżyserka bardzo starannie omija zakwalifikowanie dziejącej się sytuacji w kategorie romansu. Myślę, że łatwo byłoby też podpaść w ramy kina inicjacyjnego, gdzie Gustaw dzięki Anne odkryłby swoją seksualność. Film jednak dość jasno pokazuje nam, że nastolatek swój pierwszy seks ma już za sobą, a jego pragnień w stronę kobiety u której zamieszkał po prostu nie było.

Obraz El-Toukhy wstrząsnął mną i pozostawił na pewien czas ze swoistym obrzydzeniem do ludzi. Kolejny raz przekonałem się bowiem, że nawet żyjąc niewinnie, zawsze można trafić na osoby bezlitosne – gotowe nas wykorzystać. Co więcej, wciąż w społeczeństwie brakuje pewnej powściągliwości względem osądów, które są dla niektórych tym prostsze, im sytuacja jest bardziej skomplikowana. Kwestie płciowe, klasowe czy obyczajowe nie powinny być czynnikiem oceniającym ofiary molestowania czy gwałtów. Mężczyźni (ale i chłopcy) nie powinni wstydzić się płakać. A ofiary nie powinny czuć się wyalienowane, bezsilne i pozostawione bez nadziei na sprawiedliwość. Królowa Kier stara się pokazać wszystkie te rzeczy, krytykując społeczeństwo, które na taki stan rzeczy, na narrację kultury gwałtu, przyzwoliło.


3.5/5


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.