“Królowa Kier”, czyli skomplikowana walka z kulturą gwałtu [RECENZJA]

Choć na srebrnym ekranie przez właściwie cały czas przedstawia się relacje ludzi, między którymi wystepuje różnica wieku, to jednak w gruncie rzeczy pozostają one w pewnych, często uwarunkowanych społecznie i kulturowo, ramach i schematach. Ogólna perspektywa społeczeństwa na romans nauczyciela z uczennicą różni się od tego jak patrzy się na romans między nauczycielką a uczniem. Dysproporcja ta prowadzi bardzo często do bagatelizacji problemu w drugim przypadku, sugerując jakoby młody chłopak nie mógł być wykorzystany. Królowa Kier reprezentuje kino szalenie zaangażowane i wychodzi tym ramom naprzeciw, pogrywając ze stereotypowym rysopisem ofiary, koncentrując się na nowych perspektywach oraz przede wszystkim – wyrzucając słowo “romans” całkowicie poza nawias.

Zobacz również: May el-Toukhy: “Nie wiem jak można nie być feminist(k)ą” [WYWIAD]

Reżyserka May el-Toukhy wykorzystuje pozornie idealne życie bogatej duńskiej rodziny jako cel. Nie szykuje jednak dla nich serii ciosów, a jedynie wystawia na próbę Anne (w tej roli słynna Trine Dyrholm), matkę i żonę – która zawodowo jest szanowaną prawniczką, zajmującą się nieletnimi ofiarami molestowania seksualnego. Do jej domu przyjeżdża Gustaw – zbuntowany syn jej męża, Petera, z poprzedniego małżeństwa – z którym nie utrzymywał szczególnego kontaktu przez większość swojego życia. Jak się pewnie można było domyślić wizyta nastolatka zmieni świat tej rodziny na zawsze. Albo i nie? Ciężko mi to stwierdzić jednoznacznie. I myślę, że twórcy też nie chcieli dać jednoznacznej odpowiedzi.

Królowa Kier

Tam, gdzie zazwyczaj film zacząłby opowiadać namiętnie o pożądaniu, duńska reżyserka pozwala sobie wprowadzić niesamowicie dużo chłodu i surowości. Seks między AnneGustawem nie jest zrodzony z miłości, a wynika z bardzo cynicznej manipulacji i egoistycznych pobudek starszej, wypalonej w swoim związku kobiety. Przez to, nakręcone bardzo realistycznie, sceny erotyczne wywołują duży dyskomfort. Żeby było trudniej, całą historię poznajemy z punktu widzenia Anne, więc pozbawieni obiektywnego spojrzenia, zaczynamy czuć pewną specyficzną empatię, mimo iż wiemy, że główna bohaterka postępuje niemoralnie, obrzydliwie i niezgodnie z prawem. Przynajmniej ja tak się czułem.

Jest w Królowej Kier scena, w której Anne skonfrontowana ze swoimi błędami, zaczyna się wszystkiego wypierać. Pomijając emocjonalny ciężar tej sceny, naprawdę miałem przez pewien moment problem z rozróżnieniem prawdy, którą jeszcze przed chwilą widziałem na własne oczy. Słowa padające z ust prawniczki przyjmują bowiem tak autentyczny ton, że nawet będąc świadomym faktów, byłem w stanie jej uwierzyć.

Zobacz również: “The Act”, czyli serial o tragedii, która nie miała prawa się wydarzyć [RECENZJA]

El-Toukhy nie bez przyczyny prezentuje nam postać prawniczki. Jedną sprawą jest gorzka ironia, że osoba zajmująca się na codzień nieletnimi ofiarami molestowania, sama staje się molestatorką. Drugą sprawą jest jej bezlitosne dążenie do wymazania sprawy, zniszczenia ofiary, pokazania mu, że w świecie, w którym żyje, nie ma szans na sprawiedliwość. Zupełnie przeciwnie mówiła dotychczas osobom, którym chciała pomóc, a które koniec końców ponosiły porażkę. Komentarz na temat nieczułej kasty sądowniczej, gdzie ofiara po pierwsze ma ciągle rzucane kłody pod nogi, a po drugie – gdy nie bedzie w stanie udowodnić winy, musi liczyć się ze społecznym ostracyzmem. Towarzyszący tym sprawom stres i strach jest czymś, z czego Anne zdaje sobie sprawę bardzo dobrze – i w odpowiednim dla siebie momencie, wykorzystuje to bez wahania.

Królowa Kier

Na szczęście film nie decyduje się iść drogą rewanżu. Poprowadzenie postaci Gustawa zasługuje tutaj na szczególne uznanie – po tym jak chłopak zostaje bezlitośnie wykorzystany, zaczynają nim targać emocje, których nie wstydzi się pokazywać. Zobaczenie jak Gustaw bezsilnie płacze było dla mnie szczególnie ważne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę postać jego ojca – głowy rodziny z prawdziwego zdarzenia, ciągle majsterkującego w domu, zachowującego się bardzo męsko, ale nie ukazującego zbyt wielu uczuć. Gustaw jednak na szczęście wychował się z matką – i być może dlatego ominęła go zaraza toksycznej męskości.

Świat przedstawiony przez El-Toukhy jest zimny i surowy w prawie każdym kadrze. Pomieszczenia pełne są dużych okien i sterylnych wnętrz. Wszelki luksus i wygoda wydają się być sztuczne. Operator kamery zadbał o to, żeby w odpowiednich momentach uspokoić obraz i pozwolić nam na zwyczajne podglądanie, ale praktycznie nigdy nie opuszcza głównej bohaterki. Obok dużego, białego, nowoczesnego domu rodziny Anne znajduje się, niczym kontrast, zielony las. To tam sekret znajdzie swoje miejsce na rozwinięcie.

Zobacz również: “Pokémon: Detektyw Pikachu” [RECENZJA]

Dzięki surowości, duńska reżyserka bardzo starannie omija zakwalifikowanie dziejącej się sytuacji w kategorie romansu. Myślę, że łatwo byłoby też podpaść w ramy kina inicjacyjnego, gdzie Gustaw dzięki Anne odkryłby swoją seksualność. Film jednak dość jasno pokazuje nam, że nastolatek swój pierwszy seks ma już za sobą, a jego pragnień w stronę kobiety u której zamieszkał po prostu nie było.

Obraz El-Toukhy wstrząsnął mną i pozostawił na pewien czas ze swoistym obrzydzeniem do ludzi. Kolejny raz przekonałem się bowiem, że nawet żyjąc niewinnie, zawsze można trafić na osoby bezlitosne – gotowe nas wykorzystać. Co więcej, wciąż w społeczeństwie brakuje pewnej powściągliwości względem osądów, które są dla niektórych tym prostsze, im sytuacja jest bardziej skomplikowana. Kwestie płciowe, klasowe czy obyczajowe nie powinny być czynnikiem oceniającym ofiary molestowania czy gwałtów. Mężczyźni (ale i chłopcy) nie powinni wstydzić się płakać. A ofiary nie powinny czuć się wyalienowane, bezsilne i pozostawione bez nadziei na sprawiedliwość. Królowa Kier stara się pokazać wszystkie te rzeczy, krytykując społeczeństwo, które na taki stan rzeczy, na narrację kultury gwałtu, przyzwoliło.


3.5/5


11 thoughts on ““Królowa Kier”, czyli skomplikowana walka z kulturą gwałtu [RECENZJA]

  1. Dobrze, że Pan podkreślił, iż sam się tak czuł, dzięki czemu dla czytelnika jest jasne, że to Pan nie zauważył w tym filmie pożądania, a nie, że go w nim nie ma. Czekam z ciekawością na premierę i więcej recenzji. Mianowicie interesuje mnie, czy więcej recenzentów płci męskiej coś przeoczyło.

    1. Spoiler

      Dokładnie, w mojej opinii pożądanie jest z obu stron, a Gustav nie jest molestowany – jest już w wieku, w którym według prawa można wyrazić świadomą zgodę na seks i taką zgodę wyraża, aktywnie rozwija ten romans. Ofiarą staje się w momencie, gdy Anne wszystkiemu zaprzecza i w wyrachowany sposób broni swej pozycji, przez co chłopak zostaje wyrzucony z domu, czuje się rozczarowany, odrzucony i jeszcze bardziej samotny.

    2. Film beznadziejny.szary i ponury. Przedstawia zło i tylko zło które rozrasta się ją drzewo i dotyka wszystkich w pobliżu. Szkoda czasu na taki film

  2. Ciekawe czy gdyby chodziło o mężczyznę w tzw. “sile wieku” i kilkunastoletnią dziewczynę – recenzja byłaby równie krytyczna.

  3. Tylko czesciowo sie zgadzam z recenzją. Nie ma tam dla mnie pozadania ani radosci z seksu. Jest manipulacja, wymuszony niejako seks ( widac to zwlaszcza podczas ich 1go zblizenia). Nie dopatrywalabym sie tu feminizmu, ani próby pokazania ze dojrzala kobieta tez moze romansowac z podlotkiem. Owszem moze, ale dla mnie nie o tym jest ten film. Jest za to o truciznie pedofilii, ktora czesto z ofiary czyni pozniej kolejnego sprawce. Anne sama bedac ofiara molesowania w dzieciństwie (mowa o tym gdy opowiada, a raczej nie opowiada o swojej inicjacji seksualnej, mowa o tym podczas monologu jej wspolnika na urodzinach), finalnie nie potrafi nie ulec chorej potrzebie. Nie ma innego, w jej przypadku, wytlumaczenia jej seksulanego zainteresownia podlotkiem, nie ma tam chemii, pozadania- jest jakis wewnętrzny obrzydliwy przymus któremu ulega. Ona jak i jej siostra byly wykorzystane/wykorzystywane – widac to w reakcji siostry na odkrycie “romansu” znacznie gwaltowniejszej niz moglaby byc. Siostra, kobieta atrakcyjna ale nie mogaca ulozyc sobie zycia co czeste rowniez u ofiar molestowania jest przerażona znajac historie Anne i widzac jak powtarza zlo kiedys jej/im wyrzadzone, ale.wlasnie dlatego jej reakcja ogranicza sie do odciecia od Anne – nawet nie rozmawia z nia o tym bo nie ma po co – obie wszystko wiedza. Anne mowi w scenie “wywiadu” o bolesnej smierci ojca jako najgorszym przezyciu- zapewne potem mialy ojczyma…
    Nie widze tu zupelnie sugerowanego w wielu recenzjach odrzucenia przez meza – owszem nie uprawiają seksu 5razy dziennie na pralce i na lampie, ale zwiazek jest dobry, jest w nim czulosc, oczywsicie skandynawska ale jest, jest seks – namietny, dopoki Anne nie obudzi swoich demonow i chorych potrzeb zaspokajajac je egoistycznie z chlopcem- wtedy i seks z mezem sie zmienia.
    Doskonale jest to jak Anne wypiera sie wszystkiego jak rasowy klamca manipulujac mezem, ktory zreszta pod koniec filmu chyba juz wie ale wiedziec nie chce nie ma sily na ta wiedze.
    Znamienne i niezwykle mocne odwrocenie sytuacji, gdy z prawniczki pomagajacej codzien ofiarom molestowania, sama powtarza dokladny wzor slow zachowan manipulacji kazdego pedofila-oprawcy przekonując Gustava, ze nikt mu i tak nie uwierzy, ze nie jest wart wysluchania. Jej droga zyciowa majaca na celu pomoc ofiarom a zatem i sobie samej z przeszłości okazuje sie farsa wobec chorej potrzeby, ktorej ulega byc moze pierwszy lecz kto wie? moze nie pierwszy juz raz. W sensie dyskusji o rolach damskich i męskich jest to film szokujacy bo do meskich pedofilow zdarzylo nas kino i swiat przyzyczaic, ale kobieca pedofilia to nadal temat jeszcze wiekszego tabu, jeszcze wiekszego szoku. Moze dlatego wiele osob tlumaczy postępowanie Anne kryzysem wieku sredniego, feminizmem(???!!!),.wyzwoleniem kobiecej seksualności. To nie ten film. Nie ma tu radosci czy nawet zwierzecego pozadania. Jest chory uklad, egoizm pedofilii ktory dla uzyskania chwilowej satysfakcji nie liczy sie z konsekwencjami dla dziecka, nieodwracalnymi czy nawet ostatecznymi. Ona sama nie czerpie zdrowej seksualnej satysfakcji ale niejako realizuje wewnetrzny przymus. Jest w koncu “Krolowa Kier” czyli idac za interpretacja “Alicji w Krainie Czarow” postacią z fikcyjna wladza, egoistka, uosabiajaca wszystkie te cechy, ktorych SAMA nienawidzi: tutaj bedac kiedys ofiara staje sie oprawca.
    Swietny, wazny, choc oczywiscie nieprzyjemny film pokazujacy zlo, ktore, co szokujace lecz prawdziwe, drzemie takze w kobietach. Równouprawnienie w tej kwesti jest chyba jedyna, tutaj bardzo niekorzystna, oznka feminizmu jakiej mozna sie dopatrzec w tym filmie.
    Zdecydowanie warto, ale nie jest to feel- good movie na piatkowy wieczór z popcornem.

  4. Moim zdaniem, wina leży w dużym stopniu po stronie ojca chłopca. Nie zajmował się nim gdy ten dorastał. Przyjął rozwiązanie, które było dla niego najwygodniejsze, tzn. tłumaczenie żony (a wcześniej nie zauważał zmian w jej życiu i jej potrzeb). Czyli bezpieczny konformizm.

  5. Po prostu warto ten film obejrzeć, wstrząsający obraz ludzkich zachowań! Manipulacja , wyrachowanie,egoizm, zwykła chuć ,zachowania jakimi się kieruje bohaterka. I cena, którą zapłaci ten młody chłopiec, w sytuacji , w której dorośli go zawodzą! Dla mnie ważny film! Polecam bardzo.

  6. Mnie uderzyło co innego. Główna bohaterka z pewnością nie reprezentuje opcji konserwa-tywno-religijnej!. Można domniemywać, że to „wyzwolona” kobieta o zapatrywaniach lewi-cowo-liberalnych. A jednak – a może właśnie dlatego – nie ma odwagi przyznać się, brnie coraz bardziej w kłamstwa i manipulacje, których rezultatem jest samobójstwo jej młodego partnera.
    Przecież takie rzeczy się zdarzają. Zauroczenie niezależnie od wieku. Patrz także film z Judy Dench „Notatki o skandalu”. Czy można tu w ogóle mówić o kacie i ofierze? Jeśli już to o 2 ofiarach…
    A propos. Surowe traktowanie przez wymiar sprawiedliwości takiego akurat aspektu seksual-ności (w odróżnieniu od całkowitej liberalizacji innych) nie sprzyja „stawaniu w prawdzie”. Konsekwencje: ostracyzm społeczny, utrata twarzy, może intratnej pracy oraz więzienie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.