Recenzje

“Młodość” – słodka chińska adolescencja w czasach rewolucji [RECENZJA]

Andrzej Badek

Młodość to najpiękniejszy okres w życiu. Prawdopodobnie każdy słyszał to zdanie wielokrotnie. Od rodziców, dziadków, starszych znajomych, w filmach, telewizji, w licznych powieściach. Niezależnie od tego, czy uważacie to za wyświechtany slogan, truizm, prawdę objawioną lub zwykłą bzdurę, po seansie Młodości Xiaogang Fenga nikt nie zaprzeczy, że jego film jest piękny.


Zobacz również: “Lighthouse” – Cienie, krzyki, trzaski [RECENZJA]

Chiński reżyser wprowadza nas w burzliwy okres lat 70. w Chinach. Okres, który większości z nas kojarzy się zapewne bardzo mgliście lub bardzo mrocznie. Rewolucja kulturalna, a jednocześnie schyłek twardych rządów Mao Zedonga to okres, który historycy z zachodniego kręgu kulturowego nie ubierają nigdy w piękne barwy, a fotoreporterzy publikują zdjęcia, w których dominuje raczej rozpacz i ból niż radość i beztroska.

Młodość nie posiada głównego bohatera. Każdy z tancerzy ma w filmie swoją rolę do odegrania, choć najwięcej czasu poświęcone zostaje Xiaoping He i Feng Liu. Ona to młoda, zagubiona, ale bardzo ambitna tancerka, pochodząca z biednej rodziny, naznaczona historią swojego ojca, wtrąconego do więzienia jako opozycjonistę rewolucji. On to idealny żołnierz, wielokrotnie odznaczony; inteligentny, a jednocześnie ciepły; obiekt westchnień wielu tancerek. Tę dwójkę oraz resztę artystów obserwujemy przez wiele lat; od początków ich kariery do znacznie bardziej gorzkiej dorosłości.


Zobacz również: Cień azjatyckich gigantów – 13. Azjatycki Festiwal Filmowy PIĘĆ SMAKÓW [FELIETON]

Kiedy poznajemy bohaterów wojskowej grupy tanecznej, roześmianych, młodych i pełnych idei, pierwszym pytaniem, które zapewne wielu widzów nie opuści nawet po produkcji, jest to, czy mamy do czynienia z dziełem propagandowym. Odpowiedź na to, jak większość odpowiedzi w chińskiej, konfucjańskiej tradycji, nie jest jednoznaczna. Z pewnością nie mamy tu do czynienia z gloryfikacją systemu jako całości, a produkcja epatuje raczej nostalgią za przeszłością niż miłością do totalitaryzmu. Pod tym względem Młodość przypomina dzieła Nikity Michałkowa, który w 1998 roku, już po upadku ZSRR nakręcił Cyrulika syberyjskiego. Obydwa dzieła zostały umiejscowione w niezwykle istotnym dla historii swojego narodu okresie, obydwa ukształtowano na kształt epopei, nakręcono z rozmachem i pasją. Wreszcie, obydwa są w dużym stopniu przesiąknięte Hollywood.

Przeczytaj również:  "Biały, biały dzień", albo o drastycznym pokonywaniu traumy [RECENZJA]

Ta ostatnia cecha jest w Młodości szczególnie widoczna i działa jak miecz obosieczny. Z jednej strony, powoduje to, że film jest bardzo przystępny w odbiorze dla europejskiego czy amerykańskiego widza. Sposób prowadzenia narracji, wiele filmowych klisz i chwytów emocjonalnych to elementy skopiowane z zachodu w skali 1:1. W pewnym momencie historii, jeden z bohaterów jest uczestnikiem bitwy lądowej, osadzonej podczas konfliktu chińsko-wietnamskiego. Cała sekwencja, kręcona w sposób niezwykle efektowny, stanowi istną kompilację rozwiązań amerykańskiego kina wojennego od lat 80. począwszy na Dunkierce Christophera Nolana skończywszy. Doświadczony widz w tym momencie przewróci oczami z dezaprobatą. W wielu momentach film Fenga ociera się o kicz, uderzając w zbyt podniosłe tony. W tym wszystkim reżyser nie gubi jednak swojej narodowej tożsamości dostarczając widzom dzieło bez wszelkich wątpliwości chińskie, osadzone głęboko w kulturze i mentalności.


Zobacz również: Elektroniczna melancholia – Soundtrack “Blade Runnera”

Abstrahując od wszelkich wad produkcji, Młodość to dzieło wielkie. Monumentalne, nasycone wspaniałymi barwami kadry pozostają w pamięci, a całość to idealne wprowadzenie do chińskiego kina dla każdego, kto chciałby zagłębić się mocniej w kulturę i sztukę Kraju Środka. Film Xiaogang Fenga stanowi przykład zachłyśnięcia się azjatyckich twórców zachodnimi dziełami i z taką świadomością, oraz w odpowiednim kontekście historycznym, powinien być przez nas odczytywany. Wówczas stanowi nie tylko wizualną ucztę, ale, może przede wszystkim, bardzo cenną lekcję na temat współczesnego świata.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.