“Pomiędzy Słowami” – Recenzja

W tygodniu zdominowanym przez dwie ważne premiery Oscarowe (“The Post” i “The Shape of Water” – recenzje pojawią się na dniach), oraz wejściu do kin nowej superprodukcji Marvela, całkowicie zapomniano o perle polskiego kina niezależnego – “Pomiędzy słowami”

Tożsamość narodowa to jeden z najważnieszych tematów ostatnich lat, spowodowany migracją coraz większej grupy osób. Chęć ucieczki, stworzenia sobie jeszcze lepszego życia, bycia “ponad” swoją ojczyznę, a w nawet całkowite wyparcie się rodzimych lądów.

Takim “radykałem” jest Michał, który każe nazywać siebie Michaelem – Polak, który robi wszystko by być Niemcem. Każdego ranka powtarza sobie podstawowe prawnicze zwroty, aby nikt nie wziął go za imigranta. Coraz bardziej przypomina zachowaniem swojego szefa Franza i gdy wydaje się, że już nic nie zmieni jego niemieckości, w jego mieszkaniu pojawi się ojciec, którego nigdy nie widział.

I w tym momencie rozpoczyna się prawdziwa magia filmu Urszuli Antoniak (która w dużym stopniu bazuje na własnych emigranckich przeżyciach – w nastoletnim wieku wyjechała by rozwijać karierę w Holandii). Relacja Michaela ze Stanisławem to zderzenie dwóch światów. Jeden – elegancki, wiecznie w garniturach, drugi – żyjący w dawnych, hipisowskich czasach i luźnych koszulach. Świetnie uchwycony został moment budowania relacji. Próby poznania siebie nawzajem. Próby zrozumienia, co kreowało Stanisławem gdy opuszczał matkę, a w drugą stronę próby zrozumienia czemu syn chce uciekać od prawdy.

W główną rolę wciela się jeden z naszych najbardziej uniwersalnych aktorów – Jakub Gierszał. Po raz pierwszy chyba tak dobrze ktoś potrafił wykorzystać jego bardzo charakterystyczną urodę. W momencie gdy nosi garnitur wydaje się być najbardziej sztywnym facetem w całym Berlinie. Natomiast kiedy zakłada na siebie markową koszulkę, przypomina wyluzowanego chłopaka na festiwalu w Jarocinie. Aktorsko dorównuje mu jednak jedno z największych nazwisk polskiego filmu – Andrzej Chyra. Człowiek, który nie sprowadza Stanisława do poziomu zwykłego prostaka, a zamiast tego buduje skomplikowany portret psychologiczny ojca, który kocha, ale nie może żyć ze swoim synem.

Trzecim ważnym bohaterem filmu są zdjęcia. Reżyserka zaryzykowała i zdecydowała się nakręcić wszystko w czerni i bieli. W scenach z Michaelem pozwala to na ukazanie jak stopniowo przechodzi na tę jaśniejszą stronę. Każde ujęcie jest bardzo przemyślane, co ułatwia mała przestrzeń na jakiej dzieje się większość scen. Nie brakuje również wyśmiania paru trendów (ma się wrażenie, że niektóre słowa Stanisława to przemyślenia samej Atoniak), czy odniesień do innych produkcji (sam wyłapałem nawiązanie do “Toniego Erdmanna”).

Problem pojawia się jednak gdy znika Chyra a w jego miejsce pojawia się Justyna Wasilewska (która ostatnimi czasy ma bardzo duże wzięcie w polskim kinie artystycznym), grająca Alinę – barmankę, która przypomina młodemu prawnikowi, że może też znaleźć coś pięknego w kraju z którego pochodzi. Problem w tym, że ma się poczucie wepchnięcia tego wątku na siłę i lekkiego braku umiejętności jego rozwinięcia.

“Pomiędzy Słowami” to film ważny, film który pomaga rozliczyć się reżyserce z swoim wyjazdem za granicę. Jest również bardzo uniwersalny, podobnie jak języki, którymi posługują się bohaterowie (płynne przeskakiwanie z niemieckiego na polski jest zrobione tak naturalnie jak w wybitnym “Call me by Your name”). Urszula Antoniak powiedziała, że w Jakubie Gierszale widzi swoją muzę, a jego Michael jeszcze wróci na ekrany. Tym razem w opowieści z perspektywy Aliny. I oby mogła. Bo szkoda by było, żeby jedynym reprezentantem polskich Kobiet w kinie były te z Mafii.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.