Publicystyka

“PORTRET KOBIETY W OGNIU” w kinach od 18 października!

Szymon Pietrzak
Portret kobiety w ogniu
Portret kobiety w ogniu plakat
Plakat filmu

Podsycany przez tajemnicę, płomień zakazanej miłości wybucha ze zdwojoną siłą – przekonuje najpiękniejsza love story roku, „Portret kobiety w ogniu”. Film Céline Sciammy z miejsca podbił serca publiczności festiwalu w Cannes i uwiódł jurorów, którzy nagrodzili go za scenariusz. Subtelny, a przy tym ognisty melodramat francuskiej reżyserki to pochwała kobiecego spojrzenia i jego imponujący manifest.

Opowieść o miłości wyprzedzającej swój czas i intymnej więzi zdolnej przełamać niejedno tabu, ubiera w kostium – akcja rozgrywa się w Bretanii w 1770 roku – jak najbardziej współczesne pragnienia i uczucia. Bohaterkami filmu są szykowana do aranżowanego małżeństwa arystokratka Heloiza oraz przybyła z Paryża malarka, Marianna. Ta druga ma namalować portret tej pierwszej, ale w sekrecie: Heloiza nie chce bowiem pozować, buntując się w ten sposób przeciwko przymusowemu zamążpójściu. Marianna dyskretnie obserwuje swoją modelkę, intensywnie tworzy, ale niszczy kolejne wersje obrazu. Czuje, że nie pozna prawdziwego oblicza młodej kobiety tak długo, jak sama będzie ukrywać własne.

Czasem burzliwa, jak ocean u wybrzeży Bretanii, czasem intymna, jak cisza panująca w malarskiej pracowni; relacja pomiędzy obiema kobietami przyjmie nieoczekiwany kierunek. Arystokratkę i artystkę połączy wspólna tajemnica. Ta mistrzowsko poprowadzona opowieść o zakazanym uczuciu działa jak iskra, rozpalając wyobraźnię widowni. Zmysłowy, romantyczny, a zarazem drapieżny, „Portret kobiety w ogniu” umyka melodramatycznym kliszom – przede wszystkim dzięki pełnokrwistym, odważnym bohaterkom, które rzucają wyzwanie swoim czasom.


Zwiastun możecie zobaczyć tutaj:


Céline Sciamma i Adèle Haenel o filmie:

Kręcąc dramat historyczny otaczasz się całymi zastępami ekspertów od historii i producenci zawsze każą konsultować z nimi scenariusz.

Ci eksperci uwielbiają się rządzić i są bardzo dokładni w kwestii odwzorowania realiów historycznych. Nie możesz zrobić tego, nie możesz zrobić tamtego, nie możesz tak spiąć włosów, bla, bla, bla. Wiele aspektów, które zupełnie mnie nie interesowały, jak choćby to, że kobieta nie może wyjść na zewnątrz bez kapelusza. Pomyślałam więc, że spytam się, jak kobiety w tamtym okresie radziły sobie z okresem? Jak wyglądała aborcja? Na ten temat nie wiedzieli zupełnie nic! Eksperci nie znali żadnych szczegółów na temat prywatnego życia tych kobiet!

Przeczytaj również:  Hideo Kojima: Jedyna gwiazda w świecie gier wideo

Zszokowało mnie to. Na szczęście istnieją archiwa dotyczące feminizmu i historii kobiet, które obejmują także historię połogów i aborcji. Można w nich znaleźć historyczne metody dokonywania aborcji. Jest ich naprawdę wiele; część typowo mechanicznych, część z użyciem leków. Wiele informacji znalazłem w internecie. Dziękuję Kanadzie, bo dzięki internetowi zdobyłam dostęp do archiwów innych krajów. Odnalazłam stare podania, na temat ludowych porad, jak w kwestiach niechcianych ciąż. Miałam nadzieję, że ekranizacja tych metod przemówi do ludzi. Nie byłam tylko pewna, czy ludzie zrozumieją, o co chodzi w scenach, gdy bohaterka podwiesza się albo biega na plaży. To prawdziwe metody, ale czy ludzie to zrozumieją? Te porady skupiały się często wokół ruchu. Masz jeździć konno, ruszać się, biegać. Są na to dokumenty. Możesz sam je znaleźć.

Wypowiedzi  pochodzą z wywiadu przeprowadzonego podczas
MFF Nowe Horyzonty przez Kamila Walczaka. Czytaj dalej…
Obsada “Portretu kobiety w ogniu” na festiwalu w Cannes 2019

Xavier Dolan o filmie (Reżyser był filmem na tyle zachwycony, że postanowił podzielić się swoją opinią na Instagramie i stworzył swoisty list miłosny do Céline Sciammy i jej współtwórców.):

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałem tak delikatne, inteligentne, wysokiej jakości kino. „Portret kobiety w ogniu” Céline Sciammy jest wspaniały!

Rola Adèle Haenel absolutnie mnie zachwyciła, a film mimo pozornego chłodu ma w sobie potężny, ognisty ładunek miłości. Dzieło Sciammy tak bardzo weszło mi pod skórę, aż przez jakiś czas nie mogłem się otrząsnąć z tego wszechogarniającego mnie zachwytu. Tak jak u kochanków, których spotykamy na swojej drodze, tak tutaj zakochujemy się w spojrzeniu, za którym kryją się sekrety. Ten film to perfekcja w każdym calu, ale najbardziej poruszająca jest właśnie ta tajemnica – zagadka, która pulsuje w każdym cichym momencie, każdym geście, każdym ukradkowym spojrzeniu. Muszę też przyznać, że ulga i poczucie intymności, które towarzyszyło mi przez dwie godziny oglądania na ekranie kobiet z kobiecej perspektywy to coś, czego będę poszukiwać w kinie częściej. Poczułem w środku komfort, zarówno psychiczny, jak i romantyczny, mimo nieobecności mężczyzn.

Dziękuję Céline i twoim współtwórcom za to niesamowite doświadczenie kinowe. Czekam na kolejny seans z utęsknieniem.

Portret kobiety w ogniu
fot. Kadr z filmu “Portret kobiety w ogniu”

Maciej Kędziora o filmie:

W zamykającej “Portret kobiety w ogniu” scenie samoistnie pojawia się skojarzenie z Call me by your name. Ale tam gdzie Luca Guadagnino opowiadał o młodzieńczym zawodzie pierwszej wielkiej miłości, domykając swoje arcydzieło zrozpaczonym Chalametem, Celine Sciamma pozwala swoim bohaterkom jedynie na wspomnienie uczucia, z Vivaldim jako przyczyną nostalgicznej reminiscencji. Bo jej film to dzieło znacznie bardziej dojrzałe, poważne, opowiadające o bohaterkach zamkniętych nie w przyjaznej willi romantycznej Toskanii, a opuszczonej samotni opresyjnego świata.

Przeczytaj również:  "Sonic. Szybki jak błyskawica", czyli spektakularna wywrotka na zakręcie [RECENZJA]
Czytaj dalej w recenzji…
Portret kobiety w ogniu
fot. Kadr z filmu “Portret kobiety w ogniu”

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.