Ranking – 10 najlepszych filmów na podstawie komiksów

Jak każda strona zajmująca się kulturą, będziemy tworzyć rankingi i układać listy. A skoro trwa w najlepsze Miesiąc z Marvelem, to stwierdziłem – czemu by nie zająć się produkcjami na podstawie komiksów. Jako jednak całkowity laik, który komiksy kojarzy z Gigantów z Kaczorem Donaldem (kiedyś to było), będę oceniał je jedynie przez warstwę filmową. Pod uwagę brałem produkcje oparte na wszystkich komiksach, wykluczając jedynie mangi (z tego miejsca rzepraszam fanów K-Popu). Oczywiście przypominam – wybór jest subiektywny. Chyba czas zaczynać:

Watchmen. Strażnicy
10. Watchmen. Strażnicy

Zack Snyder oddycha kinem komiksowym. I o ile od ostatnich paru produkcji bardziej mu się obrywa, “Watchmanii” to jeden z niewielu przykładów nowoczesnego, autorskiego kina superbohaterskiego. Nie mamy tu “pompy” typowej dla produkcji DC, nie mamy też manieryzmów, które zabiły późniejsze produkcje Snydera. Strażnicy, to niesamowita wizualna podróż, na którą trzeba się zabrać – najlepiej w wersji reżyserskiej. Zabawa formą, a przede wszystkim sięganie po muzyków klasycznych i łączenie ich z filmem o banitach, tworzy mieszankę, z której każdy wyniesie co innego. Snyder na przykład wyniósł całkiem spory kontrakt na zniszczenie DCEU.

Kapitan Ameryka - Zimowy Żołnierz
9. Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz

Jedna z dwóch produkcji Marvela na liście, wniosła do MCU pewną powagę i inne podejście do prowadzenia fabuły. Nie mamy tu wielu starć z mitycznymi stworami z kosmosu, bardziej skupiając się na demonach przeszłości, które ścigają głównego bohatera. Zamiast wielu wybuchów, dostaliśmy najwyższej jakości thriller, który angażował jak żadna inna produkcja czerwonego giganta. Doceniam go również, a może właśnie szczególnie za inność wykonania, a my po raz pierwszy możemy poczuć lekki dreszcz emocji, w momentach pościgu Kapitana i Zimowego Żołnierza.

Powrót Batmana
8. Powrót Batmana

Trudno o kinie komiksowym mówić nie wspominając o pierwszej, w pełni poważnej serii filmów o Człowieku – Nietoperzu, a szczególnie o pierwszych dwóch częściach. I o ile większość wydaje się bardziej cenić część pierwszą (głównie za genialnego Jacka Nicholsona w roli Jokera), ja stawiam na sequel, który widziałem przynajmniej 15 razy. Opowieść, która oprócz masy akcji, świetnie porusza temat dramtów ludzkich – samotna, molestowana w pracy kobieta, która w desperacji przemienia się w Kobietę-Kota (wyśmienita Michelle Pfeiffer), niepełnosprawny i porzucony przez rodzinę mężczyzna (rola życia Danny’ego DeVito), czy też wielki magnat finansowy, bez satysfakcji życiowej (w roli Batmana – Michael Keaton). Burtonowi udało się stworzyć całkowicie własną wizję Gotham City, miasta brudnego, skorumpowanego i przeżartego ludzkimi dewiacjami (klimat Gotham generuje lepiej niż Nolan w swojej trylogii). Szkoda tylko, że kolejne części zostawiły tylko mało udany humor i niemiły posmak neonów Shumachera.

Civil War
7. Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów

Drugi film z “Kapitanem” w tytule, który spokojnie mógłby być również kolejną częścią Avengersów. Spełnienie marzeń każdego geeka, nerda, oraz stopniowe zbliżanie się do końca pewnej ery (końca, który nastąpi w Infinity War). Udanie zarysowany wątek polityczny, jak zawsze dobre, już znane widzowi role i po raz pierwszy autentycznie zabawne dialogi, powodują, że przez dwie i pół godziny uruchomione zostaje w widzu wewnętrzne dziecko. Świetna przystawka przed – miejmy nadzieję jeszcze lepszym deserem.

Scott Pilgrim kontra Świat
6. Scott Pilgrim kontra Świat

Edgar Wright jest mistrzem komedii, które bardzo dużą wagę przywiązują do montażu, ciekawego zamysłu i sposobu prowadzenia historii. Do perfekcji doszedł w tym gatunku, właśnie w “Scotcie..”, opowieści o bezrobotnym basiście, który znajduje miłość swojego życia, ale by dotrzeć do jej serca, musi pokonać siedmiu byłych chłopaków. Wright bardzo sprytnie, pod płaszczykiem komedii przepakowanej żartami, opowiada tutaj o miłości, szukaniu siebie i walce o swoje przekonania i marzenia. W roli głównej archetyp zagubionego chłopaka – Michael Cera, który perfekcyjnie obrazuje nieumiejętność radzenia sobie z miłością – pytanie tylko, czy ktoś potrafi sobie z nią radzić?

Sin City
5. Sin City

Najpiękniejszy wizualnie film z całej listy, opowiadający o mieście, w którym prostytucja i morderstwa to codzienność. Roberto Rodriguez wraz z Frankiem Millerem stworzyli świat, którego nie powstydziłby się żaden inny twórca. Najważniejsze jednak są tutaj wyśmienite kreacje aktorskie – czy to Bruce’a Willisa jako chroniącego prostytutkę (zaskakująco niezła Jessica Alba) przed gangsterami policjanta, czy też Mickiego Rourke’a w roli zakochanego w prostytutce podstarzałego i zmęczonego życiem faceta. Miasto Grzechów nie wybacza, a w jednej z jego dzielnic tworzy sam Quentin Tarantino.

Kingsman: Tajne Służby
4. Kingsman: Tajne Służby

Matthew Vaughn, to fan komiksów, o czym niech świadczy, chociażby seria “Kick-Ass”. Co, jeśli do jego talentu komediowego, dodamy genialnych brytyjskich aktorów i komiksowy pastisz opowieści o szpiegach? Jedną z najlepszych komedii obecnej dekady. Produkcja, która od początku do końca zabiera nas na jazdę bez trzymanki, przez wszystkie wybuchy, żarty, wybitny soundtrack, czy nawet jąkającego się Samuela L. Jacksona w roli milionera, który pragnie zniszczyć świat. Obowiązkowa pozycja dla każdego fana spy movies. Szczególnie dla sekwencji walki w barze, w której to Colin Firth wygląda jakby mógł wygrać z samym McGregorem.

Persepolis
3. Persepolis

Moja ulubiona animacja XXI wieku, świetnie poruszająca temat problemów kobiet na Bliskim Wschodzie. Najgłośniejszy głos feminizmu, jaki mogliśmy stamtąd usłyszeć, połączony z historią o wojnie, problemach rodzinnych i dorastaniu w czasie mroku. Przez cały czas trwania animacji, słyszymy głos walecznej i dzielnej dziewczyny, która stanęła przed obliczem rewolucji, po której zaczęto narzucać jej zasady, do których nie chciała się stosować. Jeśli chodzi o filmy komiksowe na poważne tematy – “Persepolis” nie ma sobie równych. Szkoda tylko, że Marjane Satrapi nie udało się zrobić większej kariery po “Persepolis”. Dla ludzi, którzy nie widzieli to pozycja obowiązkowa, szczególnie dlatego, że otworzy wam oczy na obce kultury.

Amerykański Splendor
2. Amerykański Splendor

Produkcja, o której zapewne większość z was nie słyszała – a szkoda. Opowieść o lekarzu, który postanawia stworzyć własną serię komiksów. Komiksów, w których będzie opowiadać o swoim smutnym życiu. Życiu ojca, życiu nieudacznika. W głównej roli świetny Paul Giamatti, w roli swojego życia. Codzienność nie jest prosta, komiksy nie muszą być szczęśliwe, a człowiek nie zawsze odniesie sukces. Film może nie trafi do każdego, ale jeśli jego odbiorcą będzie osobą we właściwym dla siebie momencie w życiu – “Amerykański Splendor”, może stać się z miejsca jej/jego ulubioną produkcją.

Mroczny Rycerz
1. Mroczny Rycerz

Czy mógł to być inny wybór? Najlepszy w historii film o superbohaterze, jedno z największych dzieł Nolana, jedna z najlepszych ról drugoplanowych w historii kina i jeden z najlepszych sequeli. Począwszy od mistrzowskiej sceny otwierającej, przez monologi Jokera (wybitny Heath Ledger), aż do końcowej opowieści Jamesa Gordona (Gary Oldman). Ten film ma wszystko, z czego powinien się składać nie tylko dobry film komiksowy, ale również każdy thriller. Nie jest to oryginalny wybór, ale czasem trzeba zdecydować się na coś co jest powszechnie uważane za bardzo dobre. Ukłony mistrzu Nolanie.


2 thoughts on “Ranking – 10 najlepszych filmów na podstawie komiksów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.