“WYSOKA DZIEWCZYNA” w kinach od 11 października!

Wysoka dziewczyna
Plakat filmu

W nagrodzonym w Cannes, trzymającym za gardło i gęstym od emocji filmie Kantemira Bałagowa, oglądamy miasto i ludzi podnoszących się z ruin. Opowieść o dwóch przyjaciółkach, które pragną otrząsnąć się z wojennej traumy, toczy się w 1945 roku w Leningradzie, który dochodzi do siebie po latach oblężenia. Bohaterki Wysokiej dziewczyny, Masza i Ija, próbują nie tylko zapomnieć o   tym, czego doświadczyły, ale także przypomnieć sobie kim były, nim zardzewiały ich plany, emocje i uczucia. Inspiracją dla młodego reżysera był wstrząsający reportaż noblistki Swietłany  Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety i tym, co wspaniały film Bałagowa czyni wyjątkowym, jest właśnie kobieca perspektywa. Reżyser nie skupia się więc na heroicznych wojennych czynach, lecz na nowo definiuje bohaterstwo: jako codzienne drobne zwycięstwa życia nad śmiercią, nadziei nad żałobą, młodości nad dramatycznymi doświadczeniami.

Wysoka dziewczyna fantastycznie rekonstruuje brutalne realia i pełną napięcia atmosferę czasów tuż powojennych, gdzie euforia miesza się z żałobą, ludzie składają na nowo potrzaskane życiorysy; a na ruinach – wbrew wszystkiemu – powoli kiełkuje nadzieja.


Zwiastun możecie zobaczyć tutaj:


Wiktoria Miroszniczenko i Wasilisa Perełygina o filmie:

Te role, te postaci nas dotknęły, dotknęły nas do żywego, wlazły w nas i w nas siedzą do tego stopnia, że w czasie zdjęć i po zdjęciach mówiłyśmy, że ewidentnie będziemy potrzebowały jakiejś rehabilitacji po takim filmie. Najwyraźniej to już w nas zostanie i tak już będzie do końca życia, że będziemy z tymi postaciami w sobie musiały żyć. (…)

We wszystkich tych historiach opisanych przez Aleksijewicz („Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” Swiatłany Aleksijewicz), jest też jakieś zadziwiające światło, jakiś uśmiech tych kobiet, które po pierwsze wszystko to potrafiły w sobie zmieścić, przetrawić całą tę grozę. Koniec końców to są jednak ludzie bardzo silni, którzy z tymi traumami żyją, ale idą dalej. Może niekoniecznie chciałoby się o tym wspominać, a może właśnie warto wspomnieć, że jednak nie wszyscy poszli dalej. Że nie wszyscy poradzili sobie z tymi traumami.

Wypowiedzi aktorek pochodzą z wywiadu przeprowadzonego podczas
MFF Nowe Horyzonty przez Kamila Walczaka. Czytaj dalej…


Kantemir Bałagow o filmie:

„Wysoka dziewczyna” to mój drugi film pełnometrażowy. Ogromne znaczenie miało dla mnie to, że historia rozgrywa się w 1945 roku. Leningrad przetrwał jedno z najcięższych oblężeń w historii działań wojennych; podobnie jak miasto wyniszczone iokaleczone przez wojnę są moje bohaterki. Ich osobiste historie, historie ludzi, których spotykają; przeszkody, które muszą pokonać, role społeczne – okaleczone przez wojnę długo będą musiały na powrót uczyć się normalnego życia. Skala udziału kobiet w II wojnie światowej była bezprecedensowa. Jako twórca szukam odpowiedzi na pytanie: w jaki sposób wojna zmienia kobietę? Główną inspiracją do stworzenia filmu była książka noblistki, Swiatłany Aleksijewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, która otworzyła przede mną całkiem nowy świat. Zdałem sobie sprawę, jak niewiele wiem o wojnie i udziale w niej kobiet, a to doprowadziło mnie do kolejnej myśli: jaka zmiana dokonuje się w umyśle kobiety, w samej jej naturze, wskutek wojny? Mój film ma szczególną paletę kolorystyczną.

Kiedy zacząłem studiować pamiętniki z czasów wojny, zauważyłem, że niezależnie od przytłaczającej rzeczywistości, ludzie na co dzień byli otoczeni jasnymi kolorami. Kontrast pomiędzy naturą powojennej codzienności a jasnymi barwami wywarł na mnie wielkie wrażenie. Bardzo ważny był dla mnie Leningrad. Chciałem, żeby skutki wyniszczającego oblężenia były obecne w filmie; ta przestrzeń niesie ze sobą wrażenia wyczuwalne nawet w dzisiejszym Petersburgu. Tak więc konsekwencje wojny widzimy w przestrzeni, kolorystyce filmu, ale przede wszystkim w historiach jego bohaterek. Zależało mi na tym, żeby wojny nie wyrażały tylko zrujnowane, porzucone budynki, ale także twarze, oczy, fizjonomie, ciała. Na podstawowym, powierzchniowym poziomie „Wysoka dziewczyna” (rosyjska dylda – wysoka jak tyczka) to określenie opisujące fizyczne atrybuty i wygląd głównej bohaterki, Ija jest po prostu wysoką dziewczyną. Ale dla mnie „Wysoka dziewczyna” opowiada o niezdarności właściwej dorastaniu, także dorastaniu do życia po wojnie, uczeniu się go na nowo.

Kantemir Bałagow


Kamil Walczak o filmie:

Reżyser koncentruje zatem wszelkie trudy na swoich heroinach. Nie bez kozery są to kobiety, bo, podobnie jak w swoim debiucie, to właśnie w tej płci odnajduje on najpiękniejsze kinowe środki do opowiadania historii, w której, jakby na przekór tradycji wojennej, mężczyźni stają się emblematem uległości i apatii. Jak Stiopa, żołnierz inwalida, który nie chce się męczyć swoim kalectwem; Nikołaj Iwanowicz, ordynator, który w swoim zblazowaniu skrywa podskórnie tragedię rodzinną; czy Sasza, pochodzący z zamożnej rodziny chłopaczek, który wojny nigdy nie przeżył. W tych i następnych męskich postaciach przewija się ich pośledniość i rezygnacja. Bohaterki chcą być zdolne, by działać – mają wolę, by sobie poradzić. Nie są uległe, ale obezwładnia je cierpienie, trauma, społeczność. Bo w rzeczywistości kreowanej przez Bałagowa ludziom w ogóle brakuje sprawczości. Zniewolenie powojenne polega na tym, że choć nie słychać już wystrzałów, ten dramat wcale się nie skończył. Jego aktorzy dalej nie są zdolni do decydowania o własnym losie.

Czytaj dalej w recenzji…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.