PublicystykaZestawienia

Zupełnie subiektywne zestawienia Drużyny F. #1 – Kino Akcji

Maciej Kędziora

Marvel miał swoich Avengersów. DC swoją Justice League. Filmawka ma natomiast zespół ludzi o całkowicie różnych upodobaniach gatunkowych, który specjalnie dla was będzie co dwa tygodnie przedstawiał zestawienie swoich ulubionych propozycji z danej kategorii. Ważna informacja – każdy z nas wybiera film, który jest mu z jakiegoś powodu bliski – gdybyśmy wybierali więcej niż po jeden na głowę pewnie znalazłaby się tutaj twoja propozycja!

Na pierwszy ogień – Kino Akcji. Gatunek, którym TVN gości nas co piątek, który jest ikoną dla ludzi wychowanych na VHS-ach, gatunek który stworzył wiele ikon kina – od Stevena Seagala przez Jasona Stathama na Sylvestrze Stallonie kończąc. Nie jest on może specjalnie trudny w odbiorze, nie pobudza snobistycznych instynktów, ale spełnia dziecięce marzenia o byciu szpiegiem, czy też najwybitniejszym żołnierzem w historii (jeśli ktoś takie marzenia oczywiście posiada). Kolejność filmów chronologiczna (od najstarszego do najmłodszego).


Predator (Poleca – Bartek Bartosik)

Amerykańscy naukowcy dowiedli, że nieważne jak szczęśliwy, oparty na obopólnym zrozumieniu i pełen miłości związek tworzy mężczyzna, nigdy nie będzie z niego czerpał takiej satysfakcji, jaką daje seans Predatora. Obejrzenie tego filmu sprawia, że nawet noworodkom rosną brody, a w ustach pojawia się cygaro. To ekstrakt z przerysowanego maczyzmu w służbie absolutnie fenomenalnej zabawie. Gra w kotka i myszkę prowadzona przez tytułowego, kosmicznego drapieżcę z ekipą twardych bydlaków dowodzoną przez samego eks-gubernatora Kaliforii to coś, co daje mi taką samą frajdę za każdym obejrzanym razem, powodując dodatkowo nasilenie stosowania ostrych jak szczecina Arniego one-linerów. Ponad półtorej godziny napinania mięśni ma swój finał w jednej z bardziej satysfakcjonujących solówek w historii kina akcji, a kiedy Schwarzenegger ma dość chowania się przed intergalaktycznym gnojem, staje na szczycie urwiska z pochodnią w łapie, cały w barwach wojennych i wyje wniebogłosy, że oto nadszedł czas, żeby jak mężczyźni ponapierdzielać się po pyskach, wiadomo, że żarty się skończyły i zaraz zobaczymy prawdziwą akcję. Wielkie kino, wielki Arnold.

Kadr z filmu “Predator”

Terminator 2: Dzień Sądu” (Poleca – Maksymilian Majchrzak)

Obok “Gorączki” Michaela Manna powszechnie uważany za najwybitniejszy film akcji lat 90. Tak amerykański, jak tylko się da – gwoździem programu są tu pościgi błyszczących chromem motocykli Harley-Davidson z potężnymi truckami prosto zza oceanu. Arnold Schwarzenegger udowadnia, że naprawdę niezły z niego aktor, a Robert Patrick jest niesamowicie przerażający w roli cyborga wykonanego z płynnego metalu. Cameron cudownie odwrócił formułę pierwszej części, czyniąc z Terminatora protagonistę, który nawiązuje osobliwą relację z Johnem Connorem. W porównaniu do współczesnych neonowych akcyjniaków ten film jest jak mężczyzna po zasadniczej służbie wojskowej wobec przeciętnego metroseksualisty w rurkach. Hasta la vista, baby.

Kadr z filmu “Terminator 2: Dzień Sądu”

Szklana Pułapka 3” (Poleca – Michał Piechowski)

Jeżeli uważasz, że najlepszym filmem, w którym razem grali Bruce Willis i Samuel L. Jackson jest “Pulp Fiction“, to niezawodny dowód na to, że nie widziałeś jeszcze “Szklanej Pułapki 3“. Balansująca na krawędzi relacja głównych bohaterów i skąpany w słońcu Nowy Jork to idealna mieszanka, dzięki której John McClane dostaje kolejną szansę na uratowanie świata i/lub swojego małżeństwa. Demoniczny Jeremy Irons wprowadzający grę “Simon mówi” na nieosiągalny wcześniej poziom i “Johnny comes marching home” w tle to zapowiedź fabuły wypełnionej pościgami, wybuchami i zwrotami akcji, a także: ciężarówek, złota, pytań o to, kto był 21. prezydentem USA i aspiryny.

Kadr z filmu – “Szklana Pułapka 3”

Liberator 2” (Poleca – Marcin Kempisty)

Kino akcji poprzedniego wieku kojarzy się z herosami zamieszkującymi tak często niegdyś wypożyczane kasety VHS. Jean-Claude Van Damme, Wesley Snipes, Arnold Schwarzenegger, Bruce Willis, jak również małomówny, nieprzejednany Steven Seagal. Mistrz wschodnich sztuk walki, będący ponad prawem, szukający sprawiedliwości bohater lat dziecięcych. W “Liberatorze 2” wciela się w byłego komandosa US Navy, który przez przypadek trafia w sam środek oka cyklonu – jedzie pociągiem porwanym przez terrorystów chcących przejąć kontrolę nad śmiercionośną satelitą. Musi uratować pasażerów, siostrzenicę, ale przede wszystkim cały świat przed pałającym zemstą zbirem granym przez Erica Bogosiana. Wpadający w ucho motyw muzyczny, ciekawa lokalizacja (pędzący pociąg), mnóstwo walk, jeszcze więcej głupotek i nieruchoma, nieujawniająca żadnych uczuć twarz Seagala – czy może być coś wspanialszego? Ten film to kwintesencja kina akcji lat 90., gdzie nieskazitelni herosi gotowi byli do największych poświęceń w imię dobra ludzkości. Warto przy okazji zapoznać się również z pierwszą częścią “Liberatora“, gdzie szwarccharakterem był Tommy Lee Jones.

Kadr z filmu “Liberator 2”

Kill Bill” (Poleca – Andrzej Badek)

To opowieść o zemście Panny Młodej a zarazem byłej zabójczyni, której rodzinę zabili jej dawni współpracownicy. Tarantino w idealny sposób żongluje konwencjami kina akcji, westernu, exploitation czy nawet kina samurajskiego. Swój film plasuje gdzieś pomiędzy klasą A a klasą B, zapraszając widza do czystej rozrywki płynącej z zabawy formą; kolorami, kadrami i światową popkulturą od USA po Japonię. W 100% mój typ kina, które nie potrzebuje być niczym więcej niż doskonałą zabawą.

Przeczytaj również:  Klasyka w dniu premiery: "La La Land" Damiena Chazelle'a
Kadr z filmu “Kill Bill’

Szybcy i Wściekli: Tokio Drift” (Poleca – Szymon Pietrzak)

Nie jestem wielkim fanem Westernów, ale jeśli dziki zachód zamienimy na ulice Tokio, rumaki na dumnie hałaśliwe i szybkie samochody, piasek na tumany dymu z opon, rewolwery na drift, a do tego dodamy masę neonów i świetnej muzyki – o tak, taki Western to ja mogę oglądać. Ciężko mu nie zarzucić nikczemnego seksizmu, sprowadzania japońskiej kultury do gangu Yakuzy, czy przewidywalnej fabuły – ale z formuły “nowy dzieciak w mieście” wyciśnięto ile się da, a z wyścigów samochodowych dało się dzięki umieszczeniu akcji w Japonii wyciągnąć gatunkową świeżość. Samochody to główne postaci tego filmu, więc jeśli szukasz pełnokrwistych postaci to warto wrócić do pierwszej części Szybkich i Wściekłych, tylko że to właśnie Tokio Drift oferuje prawdziwą zabawę na granicy “guilty pleasure”.

Kadr z filmu ‘Szybcy i wściekli: Tokio Drift”

Quantum of Solace” (Poleca – Martin Reszkie)

Kontynuacja kultowego już Casino Royale, jednak oba te filmy dzieli prawie wszystko. Tym razem, Daniel Craig jest dobrze naoliwioną maszyną napędzaną furią i potrzebą zemsty. Już od początkowego pościgu można zauważyć, co zaproponują twórcy – minimum ekspozycji, maksimum pościgów, strzelanin oraz montaż, który daje nam tylko kilka sekund wytchnienia po próbie zniszczenia błędnika. Plakat filmu idealnie ukazuje zmianę w prowadzeniu Bonda – zamiast pistoletu Walther, tym razem dzierży karabin. Trudno o bardziej dosadne ukazanie przeniesienia akcentów.

Daniel Craig jako James Bond na plakacie “Quantum of Solace”

Drive” (Poleca – Maciej Kędziora)

Kierowca gangsterów to jeden z najciekawszych zawodów jakie można wykonywać. Szczególnie w neonowym świecie Nicolasa Windinga Refna. Jeśli dodatkowo jesteś przystojny jak Ryan Gosling masz całkiem spore szanse na poznanie dziewczyny swojego życia. A potem mordowanie złych ludzi w rytm najwybitniejszej piosenki w historii – “Nightcall” Kavinskiego. Podróż życia gwarantowana.

Kadr z filmu “Drive”

Dredd” (poleca – Iza Ryżek)

Komiskowe R-rated, ale nie jak Deadpool, bo bez edgelordowania, bez głupiego śmieszkizmu (nie mówię, że to złe, ale zakładam, że chcemy obejrzeć coś, co nie jest wypchane toną gagów i rolling joke’ów), za to z dużą dawką przemocy. Można się przyczepić, że wygląda trochę jak kino klasy B, ale w tym filmie nie chodzi o to, żeby przeżywać katharsis, patrząc na ładne kadry.

Kadr z filmu “Dredd”

Kingsman: The Secret Service” (Poleca – Mikołaj Krebs)

W świecie kina akcji opanowanym przez kliszowe, napakowane akcją i prostymi fabułami filmy w 2014 roku wszedł nowy gracz niosąc ze sobą powiew bardzo potrzebnej świeżości. Bazowany na komiksie o tym tytule, Kingsman zachowuje cechy typowo komiksowe – przekarykaturyzowane sceny i postaci, dynamiczne przeskoki w akcji, zrealizowane przy pomocy fenomenalnego montażu i lekki humor. Napakowany masą brytyjskiej autoironii humor, momentami bawiący absurdem. Czy można chcieć czegoś więcej niż filmu o dżentelmeńskich specjalnych agentach, którzy za pomocą dobrze dopasowanego garnituru ratują świat przed sepleniącym Samuelem L. Jacksonem?

Kadr z filmu “Kingsman – Tajne Służby”

Mad Max: Na Drodze Gniewu” (Poleca- Konrad Bielejewski)

Po dziś dzień jestem w stanie przypomnieć sobie szok i niedowierzanie, gdy po porannym seansie Mad Maxa wytoczyłem się na słoneczne ulice Rotterdamu. Przed sobą widziałem tylko gryzącą pomarańcz pustyni, błękit nieba i blask ognia, w uszach rozbrzmiewały wybuchy, wrzaski, gitarowe riffy i potężne bębny z utworu “Requiem” Verdi’ego. Szok spowodowany filmem spotęgował fakt, iż spodziewałem się kolejnej hollywoodzkiej szmiry, pożerającej wspomnienia po poprzednich Mad Maxach. Na całe szczęście nie mogłem się bardziej mylić – “Na drodze Gniewu” to akcja doskonała, bez zbędnej ekspozycji, rozmów, irytujących flashbacków czy ckliwych romansów. Miller z pasją i kunsztem dyrygenta popędza film przez szereg niesłychanie intensywnych i napompowanych adrenaliną scen akcji. Fakt, iż znaczna część potyczek (praktycznie wszystkie) dzieją się w trakcie pościgu jedynie dodaje prędkości do i tak drastycznie szybkiego filmu. Nie ma chwili na postój, cały czas jesteśmy trzymani w napięciu i niepewności, Hardy i Theron doskonale się uzupełniają, a główny antagonista – szalony pustynny tyran – również zapada w pamięć. Nic jednak nie przebije doskonałej oprawy wizualnej i muzycznej. Kolory w pełni się uzupełniają, zdjęcia często przypominają surrealistyczne malowidła olejne, a muzyka – ach, muzyka – wplata się w tło i nadaje całemu filmowi niezapomnianego tempa. Obejrzałem ów film wielokrotnie, nawet na tanim ekraniku busa turystycznego i ani razu nie poczułem znudzenia. Perła wśród remake’ów, możliwe opus magnum George’a Millera. Polecam z całego serca.

Przeczytaj również:  7 anime, na których wychowali się Polacy
Kadr z filmu “Mad Max: Na Drodze Gniewu”

John Wick 2” (Poleca – Tomasz Małecki)

Gdybym miał zabrać ze sobą na bezludną wyspę wyłącznie jeden film akcji, to bez wahania wskazałbym na drugą odsłonę przygód Baby Jagi. John Wick 2 nie jest bowiem zwykłym przedstawicielem niniejszego gatunku – to próba nadania zmurszałej kategorii nowego oblicza, nowej tożsamości, która mimo że ciąży ku jeszcze bardziej postępującej minimalizacji treści, to w sposób na wskroś artystyczny eksponuje formę. Zabójczo precyzyjny montaż, przywiązanie do szczegółu, naturalizm praktyczny przy zachowaniu teoretycznego eskapizmu oraz visual story telling zestawione z iście gamerską swobodą poczynań tytułowego bohatera, czynią zeń dalece wyemancypowane kino akcji, które do przedrostka post- pretenduje tak samo, jak wielbiony przez wszystkich Mad Max: Na drodze gniewu (sic!). Parafrazując więc słynne ostatnimi czasy pytanie: nikogo nie obchodzi, co słychać u Johna Wicka – wszyscy natomiast chcą wiedzieć, gdzie jest John Wick i co za chwilę zrobi. A zrobi wiele dobrego dla naszych oczu. No chyba, że akurat będzie miał pod ręką ołówek, to wtedy może być różnie… Zapytacie natomiast, jak na tej bezludnej wyspie oglądałbym tego Wicka… Cóż, wydanie DVD posiada niesamowity cover. To by mi wystarczyło.

“John Wick 2”

I to na tyle. Przynajmniej dzisiaj. Co jeszcze dodalibyście do zestawienia? Jakie gatunki powinniśmy w ten sposób przedstawić? Który bohater kina akcji jest waszym ulubionym? Czekamy na wasze odpowiedzi, które ukażą się przy grafice z waszymi (grupowymi) essentials już za tydzień! A drużynowe zestawienie powróci w środę 16 maja!

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.