Advertisement
AktualnościPublicystyka

Czy chłopcy mogą być siebie tak Blisko? Analiza filmu Lukasa Dhonta

Szymon Filipiak
kadr z filmu blisko
„Blisko”/ fot. materiały prasowe Canal+

Współczesny świat mediów to przestrzeń pulsująca nieustannym ruchem, jak wzburzona rzeka, której nurt niesie ze sobą fragmenty znaczeń, rozbijając je o skały ulotności. W tej złożonej symfonii obrazów, dźwięków i historii, młodzi ludzie stają w obliczu labiryntu pełnego rozdroży i niepewności. Sztuka masowa, zwłaszcza film, jak określa to Dawid Bałutowski w koncepcji Życia ukrytego w obrazach, odgrywa w egzystencji młodego widza wiele różnych ról. Film jawi się jako przyjaciel codzienności, oferujący chwilowe wytchnienie od zgiełku świata – śmiech w gronie rówieśników, wieczór pełen emocji czy momenty zapomnienia w ciszy sali kinowej. Jednak jego rola wykracza daleko poza beztroską zabawę. Jest niczym drogowskaz, który pomaga nawigować w korytarzu norm i wartości, rozszyfrowywać subtelny język emocji i budować mosty między światem wewnętrznym a rzeczywistością. W jego kadrach skrywają się lustra – odbicia pokolenia, które zderza się z nieznanym, poszukując sensu. Otwierają się drzwi do głębszego zrozumienia siebie, swoich marzeń i lęków, swojej przynależności do szerszego ludzkich doświadczeń. To właśnie w tych obrazach, jak podkreśla Noel Carroll w książce Filozofii sztuki masowej, odkrywamy prawdę o współczesnym świecie – kruchą, migotliwą, ale nie mniej poruszającą.

Między sztuką a emocjami istnieją związki ważne, choć może nie wyjątkowe. Dotyczy to zwłaszcza prostych emocji, tych, które znajdują odzwierciedlenie w mowie potocznej — takich jak strach, groza, smutek, uwielbienie i tym podobne. Dzieła sztuki masowej bez wątpienia są konstruowane z myślą o wzbudzaniu tego typu reakcji emocjonalnych u czytelników, słuchaczy i widzów. Tym, co w dużym stopniu kieruje uwagą odbiorców dzieła sztuki masowej, co pozwala widowni je śledzić i rozumieć, co każę nam oglądać dzieło do samego końca, jest jego adres emocjonalny. Ujmując rzecz metaforycznie, można powiedzieć, że emocje są spoiwem łączącym widownię i dzieła sztuki masowej przez nią konsumowane — zwłaszcza dzieła narracyjne, do których należą nie tylko programy telewizyjne, filmy, powieści  czy komiksy, lecz również piosenki, często przecież opowiadające historie,  lub przynajmniej umieszczające je w tle dramatycznych (często romantycznych) monologów[1].

Podążając za myślą autora, można dostrzec, że dzieła sztuki masowej zyskują swoje zaszczytne miejsce w sercach odbiorców dzięki umiejętności budzenia emocji. To właśnie emocjonalna iskra sprawia, że te dzieła unoszą się ponad codzienność, angażując naszą wrażliwość. Często zdarza się też, że jedno dzieło porywa nas ku innemu, niczym sztafeta wspomnień i skojarzeń. Oto przykład: jedziemy samochodem, a w radiu rozbrzmiewa energetyczny utwór All Star zespołu Smash Mouth. Utwór, niczym wesoły kompan w podróży, opowiada o odwadze i podążania własną drogą. Melodia – skoczna i beztroska – potrafi rozkołysać nawet tych, którzy nie rozumieją słów, bo jej rytm przemawia uniwersalnym językiem radości. Ale ta piosenka niesie za sobą coś więcej – echa innego tekstu kultury. Shrek – animowany majstersztyk, w którym zielony ogier przebija granice konwenansu, budząc w widzu śmiech i ciepło. Dźwięki All Star otwierają tę historię, i choćby przypadkowy słuchacz w radiu nie znał historii Shreka, istnieje duże prawdopodobieństwo, że piosenka popchnie go, by po raz kolejny zanurzyć się w ten świat. Zarówno film, jak i utwór tętnią optymizmem, budując w odbiorcy mosty prowadzące ku radości i rozrywce. Dla kontrastu sięgnijmy po inne dzieło – monumentalny Titanic i nieśmiertelne dźwięki My Heart Will Go On w wykonaniu Celine Dion. Tam, gdzie Shrek daje nam beztroską piosenkę o „byciu gwiazdą”, Titanic oferuje emocje głębokie jak ocean – smutek, tęsknotę, nadzieję, które przytłaczają, jak historia miłości Rose i Jacka, rozdartej przez katastrofę. Gdy melodia zaczyna snuć swoją opowieść, widz niemal czuje, jak jego serce tonie razem z wielkim statkiem. Co więcej, po seansie wielu odbiorców będzie skłonnych włączać sobie ten utwór na zapętleniu, aby powrócić do stanu emocjonalnego, towarzyszący mu w trakcie seansu.

Eden Dambrine jako Léo i Gustav De Waele jako Rémi w filmie „Blisko”
„Blisko”/ fot. materiały prasowe Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Warto dostrzec, że kultura masowa często pełni funkcję edukacyjną, zwłaszcza dla młodych odbiorców, którzy dopiero poszukują własnego „Ja”. Marian Golka w książce Aparycje współczesności zauważa, że treści kultury masowej nie pełnią roli jedynie „okna na świat”, lecz stają się praktycznie całym, barwnym światem, który wypiera ten bardziej szary i rzeczywisty. To świat powierzchowny i banalny, ale jednocześnie kusząco atrakcyjny. Co więcej, dla wielu jest to także jedyne źródło wiedzy o sobie samych i jedyna forma refleksji nad własnym życiem[2].

Przedstawienie młodych ludzi w filmach charakteryzuje się ogromną różnorodnością, wynikającą z obecności młodocianych bohaterów w wielu gatunkach – od horrorów, przez komedie i dramaty, aż po kino wojenne i science-fiction. Postaci te odnajdują się w zróżnicowanych okolicznościach, a ich dojrzewanie przebiega w odmiennych, często skrajnych warunkach[3].

Kinematografia, niczym lustro ludzkich dramatów, często pochyla się nad problemami, które kładą cień na młodości. Młodzi bohaterowie mierzą się z demonami współczesności: od zgubnych nałogów, jak w przejmującym obrazie My, dzieci z dworca Zoo (1981), przez rozpacz prowadzącą ku tragicznym wyborom w Sali samobójców (2011), po wczesną inicjację seksualną w Galerianach (2009) czy nastoletnie ciąże w pełnym nadziei Juno (2007). Trauma i jej złożone piętno, jak pokazuje Charlie (2012), zdaje się nieść echo, które odbija się w każdym kroku bohaterów. Te filmowe opowieści są jak latarnie w mroku – jedne wskazują drogę wyjścia z obszarów trudności, inne zaś ostrzegają przed konsekwencjami złych decyzji, które odciskają się na duszy niczym niezatarty ślad. W różnorodny sposób ukazują doświadczenia młodości, stając się moralnym drogowskazem dla widzów, by odnaleźli sens tam, gdzie pozornie panuje chaos[4].

Warto zauważyć, że kino potrafi opowiadać o młodości w barwach jasnych i inspirujących, ukazując nastoletnich protagonistów jako źródło nadziei i siły. W Legalnej blondynce (2001) Elle Woods przełamuje schemat o nieinteligentnej blondynce, udowadniając, że ciężka praca i wiara w siebie mogą pokonać każdą przeszkodę. Katniss Everdeen z Igrzysk śmierci (2012) staje się symbolem odwagi i determinacji, pokazując, że młoda kobieta może przeciwstawić się tyranii. Z kolei Olive, bohaterka filmu Łatwa dziewczyna (2010), uczy, że opinia publiczna to tylko szum w tle, a prawdziwa wartość kryje się w wierze we własne przekonania[5].

Jednakże warto zauważyć, że każdy człowiek ma własny światopogląd, i w różny sposób będzie interpretował dany utwór. Najistotniejsze jest jednak to, że młody widz w trakcie oglądania jest zdolny do samodzielnego analizowania wydarzeń na ekranie. Aktywnie zdobywa informacje z własnego otoczenia i przetwarza je poprzez proces poznawczy. Należy wziąć pod uwagę, że każdy film posiada edukacyjny potencjał, jednak to od odbiorcy zależy,w jaki sposób go wykorzysta.

Przeczytaj również:  „Wpatrując się w słońce” – Migawki przeszłości | Recenzja | Tydzień Filmu Niemieckiego 2025
Bohaterowie filmu „Blisko”
„Blisko”/ fot. materiały prasowe Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Jednym z bardziej poruszających obrazów młodości, który doskonale wpisuje się w myśl Noela Carrolla, że dzieło sztuki masowej zyskuje trwałość dzięki zdolności wywoływania emocji, jest Blisko w reżyserii Lukasa Dhonta. Film ten snuje delikatną, a zarazem przejmującą opowieść o trzynastoletnich chłopcach, Leo i Remim, których przyjaźń zdaje się być niewzruszoną przystanią. Razem dzielą zarówno przełomowe chwile życia, jak i codzienne, drobne radości, które cementują ich niezwykłą więź.

Ich relacja wydaje się niezłomna, odporna na burze losu, niczym głęboko zakorzenione drzewo. Jednak powrót do szkolnej rzeczywistości po wakacjach okazuje się próbą sił – kiedy wśród rówieśników zaczynają krążyć plotki na temat natury ich bliskości, Leo, nie mogąc sprostać presji otoczenia, powoli oddala się od swojego najlepszego przyjaciela. Ta subtelna opowieść, pełna emocjonalnych niuansów, ukazuje, jak krucha może być młodzieńcza przyjaźń w obliczu społecznych oczekiwań i niepisanych reguł.

Środowisko szkolne w filmie jawi się jako złożona i niejednoznaczna przestrzeń, w której dorastający człowiek zmaga się z wieloma wyzwaniami. To nie tylko arena dydaktycznych wymagań edukacyjnych, ale przede wszystkim skomplikowana sieć zależności, mikroświat rówieśniczych interakcji. Nastolatek, niczym wędrowiec, przemierza korytarze społecznych oczekiwań, starając się odnaleźć swoją pozycję w grupie i zdobyć akceptację otoczenia. Owe dążenie wynika z głęboko zakorzenionej potrzeby przynależności, poczucia bezpieczeństwa i samorealizacji. W trakcie tego procesu młody człowiek staje przed koniecznością podejmowania decyzji obciążonych moralnymi i emocjonalnymi dylematami, które stają się swego rodzaju egzaminem dojrzałości.

Lukas Dhont, tworząc Blisko, czerpał inspirację z własnych doświadczeń z okresu dojrzewania. Wspomina, że w tamtym czasie czuł się oddalony od innych chłopców, wierząc, że rozmowy o uczuciach, stanie psychicznym czy okazywanie czułości wobec rówieśników tej samej płci to coś, co przystoi wyłącznie dziewczętom. Przełomowym momentem było dla niego odkrycie książki Deep Secrets: Boys’ Friendships and the Crisis of Connection autorstwa Niobe Way. Dzięki niej zrozumiał, że jego przeżycia są wspólne dla wielu chłopców wchodzących w okres dojrzewania[6]. Way w swoich badaniach zauważyła, że we wczesnym dzieciństwie relacje między chłopcami przypominają bardziej historie rodem z opowieści miłosnych niż brutalne obrazy w stylu Władcy much. Jednak wraz z wiekiem następuje coś w rodzaju regresji – chłopięce przyjaźnie zaczynają się rozpadać pod wpływem sygnałów płynących z kultury. Ta, często nieubłagana, nakazuje im tłumić uczucia, ukrywać wrażliwość i pozornie zachowywać „męski” wizerunek. Społeczne oczekiwania zmieniają ich sposób postrzegania siebie i relacji z innymi, zmuszając do działań, które nie tylko są sprzeczne z ich prawdziwymi pragnieniami, ale także prowadzą do emocjonalnej alienacji.

Eden Dambrine jako Léo i Gustav De Waele jako Rémi w filmie „Blisko”
Kadr z filmu „Blisko”

W wywiadzie dla „USA Today”, Lukas Dhont powiedział: „Żyjemy w społeczeństwie, które mówi młodym mężczyznom, że istnieją rzeczy, które cenimy bardziej niż czułość i wrażliwość. Uczymy młodzieńców, by przestali dbać o autentyczne więzi i byli bardziej zdystansowani wobec emocji. To coś niezwykle brutalnego[7]”. Reżyser z precyzją zobrazował ten schemat w swoim Blisko. Podkreślając, że społeczeństwo wykreowało serie schematycznych zachowań, za którymi jeśli się nie podąża, zostaje się wówczas odrzuconym. Przekazy, jakie Leo i Remi otrzymywali od rówieśników, były jasne. Ich przyjaźń była tabu dla chłopców, a oni musieli ukrywać swoją autentyczność zarówno przed innymi, jak i ostatecznie przed sobą nawzajem.

Początek filmu przypomina wręcz przypowieść biblijną – bohaterowie biegają po polach kwiatowych, bawią się w wojowników, są nieskalani, żyją w raju niesplamionym grzechem  pierworodnym. Co istotniejsze mogą być przyjaciółmi w każdym tego słowa znaczeniu – fizycznym i psychologicznym. Są dziećmi, które jeszcze nie rozumieją erotyczności, płciowości i nie wiedzą, że społeczeństwo nie patrzy przychylnie na spanie dwóch chłopców w jednym łóżku.

Ich więź zaczyna kruszeć już pierwszego dnia w liceum, gdy codzienna bliskość, którą dzielili w domu, zaczyna stawać się nieosiągalna w nowej, szkolnej rzeczywistości. Wciąż trzymają się blisko – siedzą obok siebie, jeden opiera głowę na ramieniu drugiego, leżą razem na boisku – lecz ta niewinna bliskość staje się celem nieoczekiwanej ciekawości rówieśników. Jedna z dziewczyn, pełna nieśmiałej ciekawości, pyta, czy są parą. Kiedy Remi milczy, Leo czuje się nagle urażony i oskarżony. To drobne pytanie staje się dla niego przytłaczającym ciężarem. Przeżywający wstrząs emocjonalny, Leo nie potrafi już pozostać obok przyjaciela w taki sam sposób. Jego decyzja o dystansie jest reakcją na presję społeczną, która natychmiastowo ocenia bliskość dwóch nastolatków, nie zważając na ich prawdziwe emocje.

Szczególnie istotnym elementem dzieła jest postawa obu chłopców. Leo wręcz z przerażeniem patrzy na innych chłopców w szkole, w obawie przed ocenianiem. Jednakże w tym spojrzeniu jest coś jeszcze – aspiracja i chęć przynależności. Docinki, niewinne pytania, sugestie homoseksualności zaczynają być dla chłopca przytłaczające. Dystans między przyjaciółmi zaczyna się, niewinnie – Leo nie chce już spać w jednym łóżku z Remim, a kiedy ten kładzie się koło chłopca, wówczas rozpętuje się między nimi niewielka bójka. Bohater staje się coraz chłodniejszy wobec Remiego, znajdując sobie nowych znajomych.

Gustav De Waele jako Rémi w filmie „Blisko”
„Blisko”/ fot. materiały prasowe Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Dla Remiego odsunięcie się Leo staje się burzą emocji, w jego oczach maluje się strach przed utratą najbliższego przyjaciela. Łzy bezsilności, zmieszane z goryczą, stają się próbą odnalezienia cząstki tej utraconej bliskości w innych ludziach. Jego pragnienie, by odzyskać to, co zostało zatarte przez społeczne oczekiwania, nie daje mu spokoju. W przeciwieństwie do Leo, Remi nie dostrzega w kąśliwych docinkach i plotkach nic, co mogłoby zniszczyć jego uczucia. Zaczyna się rodzić pytanie: czy Remi darzy Leo uczuciem romantycznym, czy może rozumie głębię swoich emocji na tyle, by wiedzieć, że ich przyjaźń jest tak czysta i niewinna, że nie potrzebuje wyjaśniania nikomu? Mimo to, próbuje szukać sensu w zachowaniu swojego przyjaciela, licząc na szczerą rozmowę. Lecz słowa, które otrzymuje, są jedynie pustym echem: „Wszystko jest w porządku”.

Po pewnym czasie Leo coraz lepiej odnajduje się w nowym towarzystwie, dołącza do drużyny hokeja i spędza czas wolny w domu. Kiedy Remi po raz ostatni próbuje porozmawiać z Leo, kończy się to bójką w szkole. Agresja, siłowe rozwiązania, zamiast rozmowy, jest szczerą obserwacją jak ich relacja uległa rozpadowi. Mimo że w obu bohaterach bulgoczą emocje, nie decydują się na wyjaśnienie sprawy. Niewypowiedziane słowa i utrata przyjaciela kończy się  tragicznie – Remi popełnia samobójstwo.

Przeczytaj również:  „28 lat później – Część 2: Świątynia kości” – Dwa wilki [RECENZJA]

Śmierć Remiego zstępuje na Leo jak cios, który na zawsze zmienia jego wewnętrzny krajobraz. Z każdym oddechem, z każdą chwilą, w której stara się na nowo odnaleźć siebie, umiera w nim coś cennego – ta wrażliwa, pełna empatii część, która wcześniej łączyła go z przyjacielem. Pustka, która go wypełnia, staje się ciężarem, który próbuje znieść, wpadając w wir relacji z rówieśnikami i pogłębiając więzi z rodziną, ale wciąż pozostaje nieosiągalny w głębi siebie. Czuje się odpowiedzialny za tragedię, która wydarzyła się tuż obok niego, ale słowa, które mogłyby oddać ten ból, wydają się zbyt ciężkie. W zamian, Leo zaczyna tonąć w swojej codzienności. Jeszcze mocniej wkracza w świat hokeja, gdzie przemoc staje się jedynym językiem, jakim potrafi wyrazić swoje zagubienie. Na treningach, otoczony przez kolegów, zadaje ciosy, które nie trafiają tylko w przeciwników, ale również w niego samego. Pomaga rodzicom w zbiorach kwiatów, jakby w tym fizycznym wysiłku próbował zapomnieć, zamaskować tę niewypowiedzianą stratę. Jednak wciąż nie mówi o Remim. Ta cisza staje się jego więzieniem – milczeniem, które mówi więcej niż jakiekolwiek słowa, a mimo to pozostaje bez odpowiedzi.

Igor van Dessel jako Charlie i Eden Dambrine jako Léo w filmie „Blisko”
„Blisko”/ fot. materiały prasowe Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Bohater mimo nieustającej gonitwy myśli, pozostaje chłodny w otoczeniu kolegów, szczególnie kiedy rozmawiają oni o Remim. Można odnieść wrażenie, że bohater chce pozostać w stanie zawieszenia – krytykuje swojego rówieśnika, który wspomina zmarłego, bo sam nie jest w stanie powiedzieć na głos jaką stratę odczuwa. Jego oczy mówią, ,,jeśli się nie pożegnam, to mogę sobie wyobrazić, że wciąż ze mną jest”. Pochłania go to bez reszty, a momentem przełomowy jest budująca się bliskość z jego bratem, Charliem.

Pod wpływem narastającego stresu, Leo zaczyna przeżywać nocne koszmary, które manifestują się w jego bezwiednym moczeniu się. Przerażony swoją bezradnością, postanawia szukać poczucia bezpieczeństwa u starszego brata. Jego obecność staje się dla niego oazą, bo to właśnie on, bez zbędnych słów, otacza go troską. Zawozi go do szkoły, pomaga w pracy na polu, choć pomiędzy nimi nie ma wielu rozmów, to w tej ciszy kryje się ogromna bliskość. W każdym milczeniu można wyczytać, jak bardzo Charlie troszczy się o młodszego brata, jak bardzo jest dla niego ważny. Najpiękniejszą i najbardziej wzruszającą sceną jest ta, gdy Leo przychodzi do niego w nocy, kładzie się obok i w cichości wyznaje: „Tęsknię za nim”. I wtedy Charlie przytula go, a oni razem zasypiają, zanurzeni w prostym, ciepłym uczuciu, które nie wymaga słów. To zbliżenie jest czymś naturalnym, bez wstydu, natomiast ta sama bliskość, dzielona z przyjacielem, w oczach społeczeństwa nabiera zupełnie innego znaczenia, nieświadomie obciążona jest stereotypami, które nadają jej konotacje homoseksualne. W tym rozdźwięku między bliskością rodzinną a przyjacielską, kryje się dramat młodego człowieka, który wciąż próbuje znaleźć swoje miejsce w świecie pełnym ocen i oczekiwań.

Dzieło Dhonta to jakby szept w stronę duszy – metafizyczna opowieść o relacjach, które łączą nie tylko ciała, ale i umysły, wykraczając poza fizyczność i dotykając samego rdzenia człowieczeństwa. To tytuł, który wybrzmiewa w ciszy, otwierając przed widzem przestrzeń do refleksji nad tym, co niewypowiedziane, co subtelne i skryte w każdym spojrzeniu, w każdym geście. Film ten jest jak obraz malowany emocjami – jego piękno nie tylko w scenografii, w zmysłowej warstwie wizualnej, w muzyce, która czule otula dźwiękami każdą chwilę, ale także w prawdziwej, poruszającej grze aktorskiej, w której każda postać jest głęboka, pełna życia.

Jednak to, co najbardziej porusza, to fakt, że Blisko wchodzi głęboko w serce widza, niezależnie od jego wieku. Dla młodszych jest to dzieło, które może otworzyć oczy na to, jak łatwo przeoczyć najpiękniejsze więzi, szukając akceptacji tam, gdzie nie powinno się jej szukać. W świecie, gdzie presja społeczna kształtuje młodych ludzi, film przypomina, że przyjaźń – ta prawdziwa, głęboka, szczera – nie zawsze pojawia się tam, gdzie się jej spodziewamy. Dla starszych widzów jest to moment, by zatrzymać się na chwilę, spojrzeć wstecz i zadać sobie pytanie, czy nie utraciliśmy gdzieś na drodze dorosłości tych najcenniejszych relacji, które kiedyś były sercem naszego życia. Produkcja nie tylko przypomina, że warto być blisko swoich emocji, ale mówi o czymś więcej – o tym, że chłopcy, ci, którzy w tradycyjnych historiach często zostają zamknięci w świecie surowych reguł i milczenia, również mają prawo do wrażliwości, do czułości, do empatii, a przede wszystkim do tego, by nie wstydzić się być tym, kim są naprawdę.

 

korekta: Anna Czerwińska

Bibliografia:

[1] Noel Carroll, Filozofia sztuki masowej, Gdańsk 2011, s. 245.

[2] M. Golka, Aparycje współczesności, Warszawa 2015, s. 135.

[3] K. Słupska, Filmy dla młodzieży i o młodzieży – refleksje pedagogiczne, w: Kultura – Społeczeństwo – Edukacja, 1(9), 85–95.

[4] L. Myszka-Strychalska. Obraz młodzieży w filmie – jako impuls do namysłu nad kondycją tożsamości współczesnych nastolatków, w: Studia Edukacyjne, 44, 209–229.

[5] L. Myszka, W poszukiwaniu tożsamości – o roli bohaterów filmowych w kreowaniu aspiracji młodzieży, w: Kultura – Społeczeństwo – Edukacja, (9)1, s. 121–133.

[6] Jenn Hoos Rothberg, The Messages We’re Sending to Boys, online: https://www.einhorncollaborative.org/the-messages-were-sending-to-boys/ [dostęp 06.01.2025].

[7] Patrick Ryan, Lukas Dhont, Boys and men are lonelier than ever. What can we do about it?, online: https://eu.usatoday.com/story/life/health-wellness/2023/02/03/male-friendship-lonely-close-friends-men/11162423002/ [dostęp 06.01.2025]

+ pozostałe teksty

Studiuję filmoznawstwo, co oznacza, że oglądanie filmów na zaliczenie to dla mnie norma, a nie wymówka. Piszę, co wpadnie mi do głowy: artykuły, opowiadania, a czasem nawet wiersze. W wolnym czasie mówię o kulturze w podcaście ,,Szymon_Movie", gram w filmach i na scenie, a ostatnio odkryłem swoją nową pasję: jeżdżenie czołgiem. Bo kto nie chciałby czołgać się w stylu pancernym?

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.