“Przybysz z Kosmosu”, czyli słabo zrealizowane science-fiction z połowy lat pięćdziesiątych [CAMPING #43]

“Przybysz z Kosmosu”, czyli słabo zrealizowane science-fiction z połowy lat pięćdziesiątych [CAMPING #43]

Jedną z wiodących zasad kampu, pojawiających się w „Notatkach o Kampie” Susan Sontag, jest nieintencjonalność. Prawdziwy kamp nie jest zamierzony. I tak to właśnie wyglądało w przypadku recenzowanego przeze mnie dzisiaj filmu, którym jest Robot Monster lub – jak brzmi jego polski tytuł – Przybysz z kosmosu. Przeczytaj również: “Oślizgły dusiciel” – Kamp w rytmie disco [CAMPING #42] Historia ukazana w filmie jest bardzo prosta. Na Ziemię…

“Oślizgły dusiciel” – Kamp w rytmie disco [CAMPING #42]

“Oślizgły dusiciel” – Kamp w rytmie disco [CAMPING #42]

Najważniejszą rzeczą we Wszechświecie jest smalec. Albo olej. Względnie łój. Z takiego przynajmniej założenia zdaje się wychodzić główny i tytułowy bohater niezależnego dziwoląga, jakim jest Oślizgły dusiciel z 2016 roku. Obleśny staruch, żyjący ze swoim znerwicowanym i zdziwaczałym synem z odrazą spogląda na wszystko, co nie jest pokryte śliską warstwą wysokokalorycznej brei. Każdy posiłek to pływająca w tłuszczu abominacja, a im gorzej się prezentuje,…

Jaki film śni się po nocach Tomowi Saviniemu i Joelowi Coenowi? – “Koszmar” [CAMPING #41]

Jaki film śni się po nocach Tomowi Saviniemu i Joelowi Coenowi? – “Koszmar” [CAMPING #41]

„Gdyby nowojorska policja chciała zgarnąć grasujących po mieście psycholi i degeneratów, podejrzewam, że znalazłaby ich wszystkich na nocnym pokazie «Koszmaru»”. Takie komplementy prawił Romano Scavoliniemu i jego filmowi jeden z dziennikarzy „New York Postu” jesienią 1981 roku. Na ekranach wybranych kin amerykańskich ukazał się wówczas horror Nightmare – alternatywnie znany jako Nightmares in a Damaged Brain – i natychmiast ściągnął na siebie złość krytyków. To historia obłąkanego…

“Tone-Deaf” – Recenzja [CAMPING #40]

“Tone-Deaf” – Recenzja [CAMPING #40]

Richard Bates Jr. powrócił z nowym filmem i chociaż poziomem odrobinę odstaje on od poprzedniego („Trash Fire”), możecie nastawiać się na kino zadziorne, zrealizowane z pazurem – bynajmniej nie spiłowanym. Narracja prowadzona jest w „Tone-Deaf” w stylu charakterystycznym dla reżysera: opiera się na przebłyskach wspomnień i surrealnych wizjach, zmierzając zarazem w kierunku nieuchronnej katastrofy. Pokręcony storytelling przysporzył Batesowi Jr. grupę wiernych fanów i zapewne ucieszy ich…

„Kto tam?” (2015) czyli Keanu z widelcem w barku [CAMPING #39]

„Kto tam?” (2015) czyli Keanu z widelcem w barku [CAMPING #39]

Evan Weber to niezwykły człowiek. Oddany mąż, przykładny ojciec, utalentowany projektant, były muzyk. Wciąż dba o formę, nie zapominając o rodzinnych obowiązkach. Jest wspaniałą osobą, a twarz Keanu Reevesa jedynie dodaje mu rozwagi, uczciwego spojrzenia oraz zniewalającego uśmiechu. Gdy jednak małżonka z dziećmi spędza czas na plaży, a on w domowym zaciszu stara się popalać trawkę, dwie piękności wywrócą jego życie do góry nogami. Eli…

ZNIKNIĘCIE / THE VANISHING / SPOORLOOS [CAMPING #38]

ZNIKNIĘCIE / THE VANISHING / SPOORLOOS [CAMPING #38]

Francusko-holenderskie Zniknięcie George’a Sluizera to przykład drugiego garnituru wyśmienitych filmów z pogranicza thrillera i horroru. Rozumiem przez to produkcje, które nigdy nie zyskają takiego posłuchu jak najbardziej rozpoznawalni przedstawiciele gatunku – vide Psychoza Hitchcocka, Milczenie Owiec Demme’a czy też Siedem Finchera. Obrazy, które mimo swojej ambicji i jakości nie przebiją się na stałe do świadomości widzów i nie osiągną statusu oczywistych, niepodważalnych klasyków…

“Nowojorski rozpruwacz” – When a man kills a woman [CAMPING #37]

“Nowojorski rozpruwacz” – When a man kills a woman [CAMPING #37]

Kiedy w 1982 roku Lucio Fulci powrócił ze swoim nowym filmem, natychmiast został on owiany złą sławą. „Nowojorski rozpruwacz” debiutował na ekranach w atmosferze skandalu, zresztą uzasadnionego. To kolejny horror, w którym maestro złego smaku używa sobie na bezbronnych kobietach. W filmie pod nóż tytułowego oprawcy trafiają wyłącznie atrakcyjne blondynki. Żadna z nich nie ginie szybko i bezboleśnie, bo nie w tym tkwi, według Fulciego, zabawa….

“Jeffrey”: It’s just sex! – Recenzja [CAMPING #36]

“Jeffrey”: It’s just sex! – Recenzja [CAMPING #36]

Nowy Jork. Jeffrey (Steven Weber) jest trzecioligowym aktorem, który zarabia na życie jako kelner. To bardziej deska ratunku niż wymarzona profesja, zajęcie co najmniej niechciane. Nie chce też Jeffrey wegetować bez seksu, ale zostaje do takiej egzystencji zmuszony: gdy jego najbliżsi zaczynają umierać z powodu AIDS, bohater decyduje się na życie w celibacie. Ciężko będzie wytrwać mu w tym postanowieniu. Na siłowni Jeffrey…

1 2 3 4 5 6