Advertisement
#ZostańWDomuFelietonyPublicystyka

Uciekając od wiary / uciekając się do wiary. Duet seriali o ortodoksyjnym judaizmie

Maciek Grzenkowicz
fot.: Unorthodox / Shtisel
Do sprzątania, bo święta za pasem! Wielkanoc? A, może i Wielkanoc. Nie wszyscy jednak sprzątają na pamiątkę rezurekcji; niektórzy robią to ze zgoła innego powodu.

W podobnym okresie, bo 8 kwietnia, zaczyna się w tym roku żydowskie święto Paschy, które obchodzone jest na pamiątkę wyjścia Żydów z Egiptu. Sprzątanie nie jest tutaj tylko metaforyczne – jedną z podstawowych zasad jest to, że dom świętujących powinien być czysty na błysk, nie może w nim się znaleźć nawet ziarenko chamecu, czyli pieczywa opartego na zakwasie. Ultraortodoksyjni żydzi rozmontowywali nawet czasem drewnianą podłogę, aby nie dopuścić do tego, aby jakiekolwiek ziarenko chamecu znalazło się między belkami.

To jednak tylko ziarnenko w całym stosie intrygujących żydowskich zwyczajów. Zwyczajów, które bywają kompletnie obce, bo w dzisiejszej Polsce – w przeciwieństwie do przedwojennej – nie mamy wielu okazji spotkać się z kulturą żydowską. Dzięki Bogu mamy jednak inne możliwości zaznajomienia się z tą tradycją. Są to zaś możliwości, które lubimy najbardziej, czyli te serialowe. W dodatku całkiem niezłe.


SHTISEL (2013-)

Shtisel? Czy pierwszym tematem nie powinno być świeże Unorthodox? Spokojnie, na nie przyjdzie czas, a na początku warto zmierzyć się z niemalże już klasyczną izraelską pozycją traktującą o tradycjonalistycznym judaizmie.

Shtisel to nazwisko rodziny ortodoksyjnych żydów z Jerozolimy. Głową rodziny jest Shulem Shtisel (Dov Glickman), starszy, zasłużony rabin, nauczający w jesziwie – szkole dla ortodoksyjnych chłopców. Jego syn, Akiva (Michael Aloni), poniekąd podąża śladem ojca, również jest rabinem, również naucza w jesziwie; tradycja nie jest jednak w stanie odpowiedzieć mu na wszystko. Czasem jego umysł wędruje w stronę szutki, czasem skupia się na swatach,  poszukiwaniu małżonki.

Męża zaś de iure ma, ale de facto nie, jego siostra, Giti (Neta Riskin). Lippe (Zohar Strauss), mąż Giti, wyjeżdża do Argentyny. Nie mówi nikomu: ma zamiar rozpocząć tam nowe życie z inną kobietą, czego prędko żałuje, i w rozmowie telefonicznej mówi o wszystkim swojej żonie. Chce wrócić do domu, ale zdążył już zgolić brodę, której brak w Jerozolimie byłby ewidetnym znakiem, krzyczącym, że Lippe chciał porzucić rodzinę. Skandal, bo rodzinę ma pokaźną: to piątka dzieci. Najstarsza z rodzeństwa, Ruchami (demoniczna w tej roli Szira Haas), jest wtajemniczona przez Giti w rodzinny sekret; ma pomagać jej zajmować się dziećmi i udawać, że wszystko jest w porządku. Zapamiętajcie Haas; jeszcze tu wróci.

Serial skupia się właśnie na historiach świetnie obsadzonych Shulema, Akivy i Giti, chociaż pojawia się również postać Zvi Ariego (Sarel Piterman), najstarszego syna Shulema, zagorzałego studenta kolel. Poznajemy też uzależnioną od telewizji babcię (Hanna Rieber w sezonie pierwszym/Lea Koening w sezonie drugim), tajemniczą, intrygującą Akivę wdówkę Elishevę (Ayelet Zurer) i wiele innych, epizodycznych, fascynujących postaci.

Dylematy w postaci zgolenia brody czy nauka w jesziwie może brzmieć egzotycznie. Co więcej: jest egzotyczne, mimo że nie gdzie indziej, a właśnie w Polsce, w Lublinie, mieściła się przed wojną największa jesziwa na świecie. Siłą tego serialu jest jednak to, że korzystając z odległych nam kodów kulturowych dotyka problemów niezwykle bliskich, koniecznych – a może właśnie dzięki korzystaniu z tych kodów. Kiedy zachowania, tradycje są nam nieznajome, zwracamy się w kierunku tego, co uniwersalne, czyli relacji międzyludzkich. To one są centrum zainteresowania w tym serialu.

Przeczytaj również:  Co widział Eggers, czyli o inspiracjach do "Lighthouse"

Scenarzyści Shtisla unikają prostych diagnoz, które pozwoliłyby nam stwierdzić, czy ortodoksyjny judaizm jest dobry, czy zły. To go zupełnie nie interesuje. Religia jest światem, a w jego ramach muszą się poruszać bohaterowie; w jego ramach muszą się swatać, muszą się uczyć, jeść – nie wychodzą z niego mentalnie nawet wtedy, gdy opuszczają Izrael fizycznie. To tylko zasady gry, które ustalają, co można, a czego nie można, ale kluczowe są emocje. Nie to, że Akiva modli się u Elishevy jest istotne – istotne jest to, że modli się u Elishevy. Nie to, że Lippe opuścił rodzinę, by rzucić wiarę jest ważne – chodzi o to, że Lippe opuścił rodzinę, by rzucić tę wiarę. Wiara ma tu fundamentalne znaczenie, bo jest fundamentem życia ich wszystkich. Eschatologia nie jest tu problemem, kwestią istotną jest to, jak być starym, samotnym człowiekiem i czuć się jeszcze potrzebnym. Żadna górnolotna poezja, wielkie tezy i wielkie narracje. Proza.

Na Netflixie dostępne są w tej chwili dwa sezony Shtisla, jednak w Izraelu pojawiają się plotki na temat domniemanych prac nad trzecim sezonem serialu. Trzymajmy kciuki!


UNORTHODOX (2020)

Prosiłem, abyście zapamiętali Haas. To czas na jej triumfalny powrót. Od pierwszego sezonu Shtisla, jej pierwszej dużej roli, zdążyła zagrać m.in. w nagradzanym Fokstrocie, czy w Królewnie. W swojej najnowszej roli Haas wciela się w Ester – w skrócie Esty. Esty jest młodą, ortodoksyjną żydówką z Williamsburga, osiedla w Nowym Jorku. W serialu poznajemy zaś historię dodania tytułowego prefiksu un.

Esty ucieka ze skrajnie tradycyjnej żydowskiej rodziny, w której całym życiem jest judaizm. Nie chodziła do szkoły, bo i po co; kobieta ma tam być, jak to określono w serialu, maszyną do robienia dzieci. To wystarcza, aby przetrwać w społeczności. Problem pojawia się wtedy, kiedy tą maszyną być nie może.

Życie z jej zaaranżowanym mężem, Yankym (Amit Rahav), nie było tą bajką, o której marzyła. W pewnym momencie poczuła, że rzeczywistość bycia kobietą w skrajnie tradycyjnej żydowskiej rodzinie ją przytłacza i zdecydowała się na ucieczkę do Berlina, gdzie mieszka już jej odszczepieńcza – w ocenie społeczności – matka.

To nie podoba się społeczności. Rabin społeczności (Eli Rosen) wysyła Yanky’ego i Mojszego (Jeff Willbusch) w pogoni za Esty. Gra jest o wysoką stawkę. Chodzi nie tylko o nią, ale i o kogoś jeszcze.

Nie będę zdradzał więcej fabuły, bo to ona jest siłą napędową miniserialu, opartego zresztą na prawdziwej historii Debory Feldman. Szybko wciągająca narracja jest głównym argumentem za zobaczeniem serialu. Konstrukcja postaci czy dramatyczna obudowa wydarzeń zdarzają się zawodzić, sprawiają momentami wrażenie niedopracowanych, napisanych bez refleksji. W dokumencie opisującym pracę nad serialem – Making of Unorthodox – usłyszymy, że pierwsza część historii Esty, ta nowojorska, została bezpośrednio oparta na życiu Feldman, natomiast część berlińska została zmieniona ze względu na poszanowanie dla jej prywatności. Prywatność zyskała, historia straciła: prędkość przebiegu wydarzeń i schematyczność postaci przypomina bardziej przeciętny film akcji niż psychologiczny portret wychodzenia ze wspólnoty, którym w założeniu miał być Unorthodox.

To nie zmienia faktu, że seriál może zachwycić zainteresowanych żydowskością. Wierność i liczba przedstawionych tradycji będzie gratką dla kanapowych etnologów. To oni też najwięcej wyniosą z seansu Unorthodox; momentami podstawowa wiedza o judaizmie może być konieczna dla zrozumienia podstawowych rozwiązań fabularnych. Osoby niezapoznane z tradycją żydowską będą zdezorientowane ścięciem włosów Esty po ślubie – co jest praktyką zamężnych ortodoksyjnych żydówek, mogących od tej pory nosić nakrycie głowy lub perukę – czy kluczowym dla samego początku serialu momentem przerwania eruwu w szabat, co uniemożliwia ortodoksyjnym żydom wyjście z domu. Osoby zaznajomione z tymi obyczajami będą pewnie jednak usatysfakcjonowane, a pozostali będą mogli zachwycać się chasydzkimi strojami i ciekawą inscenizacją ślubu Esty.

Przeczytaj również:  Czas na zmianę - aktorskie redefinicje w filmach A24

Unorthodox podejmuje kwestię żydowskości w sposób zupełnie inny niż Shtisel. To ona jest tutaj przedmiotem sądu. O niej wyrokujemy, widząc nieskazitelną Esty, wyzwoloną z macek zniewalającej religii, która jest jednak gotowa dosięgnąć ją nawet w Europie. Poszukiwania dziewczyny w wykonaniu dobrze zagranych Yanky’ego i Mojszego sprawiają jednoznacznie negatywne wrażenie, więc podział na dobrych i złych w konflikcie Esty kontra wspólnota jest jasny. To może momentami razić, mimo że Yanky przedstawiany jest jako ta łagodniejsza strona ortodoksji, skłonna do kompromisów. W tle za to pojawiają się inne, bardzo ciekawe i nieoczywiste napięcia – Żydzi a Niemcy, Żydzi z diaspory a Izraelczycy. Te konfronacje zajmują i prowokują do refleksji.

Na zachętę dodam, że dla fanów języków obcych Unorthodox to niemała gratka: znaczna część serialu jest nakręcona w jidysz, języku ojczystym społeczności, z której wywodzi się Esty. Co prawda Shtisel również posiada fragmenty, w których bohaterowie mówią w jidysz, są one jednak o wiele rzadsze, bo Shtiselowie komunikują się ze światem najczęściej po hebrajsku.

Unorthodox można zobaczyć na Netflixie – na miniserial składają się cztery godzinne odcinki. Jeśli kogoś zainteresuje motyw wyjścia ze społeczności chasydzkiej, polecam również film dokumentalny Jedni z nas w reżyserii Heidi Ewing i Rachel Grady, traktujący właśnie o nowojorskich żydach opuszczających swoje ortodoksyjne rodziny.

Serial z Shirą Hass, mimo zastrzeżeń, jest wart uwagi. Nawet, jeśli w polskim tłumaczniu pewnym momencie z ust żydowskiego starca możemy usłyszeć tak jawnie nowotestamentową kwestię, jak Wrócił syn marnotrawny. Cóż, miło, że nie ograniczają się do Starego Testamentu.

A kiedy już wysprzątacie mieszkanie jak trzeba…

Oddajcie oczytanemu w Ewangelii żydowi sprawiedliwość – zasiądźcie sobie przed laptopem i dowiedzcie się czegoś o naszych starszych braciach w wierze. Warto to zrobić nie tylko dla rozrywki. Może się bowiem okazać, że dylematy związane z wiarą, jej brakiem, lub funkcjonowaniem wokół niej są uniwersalne. Co więcej: wejście w ten świat jest fascynujące. Zapewnijcie sobie podróż do Izraela, wejdźcie bezpośrednio do jerozolimskich domów, lub w drugą stronę, do Williamsburga w Nowym Jorku lub Berlina. Okazać się może, że to będzie najciekawsza wycieczka ostatnich lat.

Zobacz również: Bogaci to też ludzie. Naprawdę! Duet seriali o klasie wyższej

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.