Miłość w czasach déjà disparu – kino Stanleya Kwana | Retrospektywa | Azjatycki Festiwal Filmowy Pięciu Smaków 2024
Déjà disparu, inaczej odwrócone déjà vu, to „uczucie, że to, co nowe i unikatowe w danej sytuacji przestało już istnieć, że zostaliśmy z garścią klisz czy też zbiorem wspomnień o tym, czego nigdy nie było” (Abbas, 1997). To pojęcie zostało stworzone przez Ackbara Abbasa do opisania specyficznego nastroju niepewności i dziejowego zawieszenia dominującego w filmografii Hongkongu w latach 1982-1997 – od rozpoczęcia przez Wielką Brytanię rozmów w sprawie statusu dawnej kolonii po ostateczne przekazanie Pachnącego Portu Chinom. Trudno o słowo stanowiące bardziej adekwatne podsumowanie twórczości jednego z najistotniejszych reżyserów drugiej nowej fali hongkońskiego kina – Stanleya Kwana.
O czym są filmy Kwana? Najogólniej – o miłości. Romantycznej, platonicznej, queerowej. Tej między kochankami, przyjaciółmi i tymi, którzy nie potrafią zdecydować czy są jednymi, czy drugimi. O miłości przekraczającej granice śmierci i różnic klasowych. O miłości do miasta, stworzonych przez reżysera bohaterek, czasu, który nie wróci i kina samego w sobie. Uczucie w czasach dejà disparu rzadko bywa jednak szczęśliwe czy spełnione.
Twórczość tego wielkiego romantyka hongkońskiego kina przez wiele lat pozostawała się w cieniu kolegów po fachu oraz była praktycznie niedostępna na Zachodzie, stąd sekcja Portret: Stanley Kwan 18. Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków 2024 to niepowtarzalna okazja, żeby się z nią zapoznać. Najbardziej ikoniczne dzieła Kwana, takie jak Rouge czy Aktorka dostępne są w wersji online jeszcze do 1 grudnia.
Zapomniany mistrz
O ile każdemu, kto miał choć przelotną styczność z kinem Azji znane jest nazwisko Wonga Kar Waia, tak o Stanleyu Kwanie poza wąskim gronem branżowych specjalistów nie słyszał w Polsce prawie nikt. Winą za ten niefortunny stan rzeczy z pewnością możemy obarczyć niską dostępność filmów Kwana poza kręgiem chińskojęzycznym – przykładowo, w ciągu pierwszych jedenastu lat od debiutu reżysera żaden z jego filmów nie miał oficjalnej premiery w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem obu wspomnianych wcześniej twórców (których notabene dzieli zaledwie rok różnicy wieku) łączy wiele – począwszy od poetyckiej nostalgii w portretowaniu dawnego Hongkongu po współpracę z najjaśniejszymi gwiazdami rodzimego kina lat 90., takimi jak Tony Leung, Maggie Cheung czy Leslie Cheung. Oboje pracowali na planie również z Williamem Changiem, odpowiedzialnym za scenografię i kostiumy zarówno do Spragnionych miłości (2000), jak i Lan Yu (2001). Warto jednak zaznaczyć, że mimo tych cech wspólnych filmom Kwana zdecydowanie nie brakuje indywidualnej wrażliwości. Subtelność ujęcia, połączenie klasycznego podejścia do medium z nowatorskimi sposobami opowiadania historii, a także wyeksponowanie głosów kobiecych i mniejszościowych – to wszystko składa się na oryginalną poetykę tego twórcy, który poruszające narracje jednostkowe wpisuje w szerszy kontekst historycznych i kulturowych przemian Hongkongu, tworząc w ten sposób intymny, a zarazem uniwersalny obraz ludzkich doświadczeń i tęsknot.

Twórca „kobiecych filmów”
Urodzony w 1957 roku Stanley Kwan, jak wielu hongkońskich reżyserów, rozpoczął karierę od pracy w telewizji. Początkowo pełnił funkcję asystenta takich twórców jak Patrick Tam czy Ann Hui, aby w 1985 roku otrzymać w końcu szansę zrealizowania swojego pierwszego filmu fabularnego, czyli Kobiet. W debiucie Kwana przyglądamy się przede wszystkim losom Bao-er, która z pomocą przyjaciółek próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości tuż po separacji z mężem, obecnie związanym z młodszą partnerką. To zrealizowane z niezwykłą czułością i humorem dzieło oferuje nam wnikliwy wgląd w życie kobiet hongkońskiej klasy średniej. W opozycji do powszechnego w komercyjnych komediach lat 80. wizerunku kobiecych postaci jako „dekoracyjnych waz”, Kwan nadaje swoim bohaterkom status protagonistek z krwi i kości – świadomych swych pragnień i własnej wartości, niezależnie od statusu matrymonialnego. Sam reżyser wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że na zainteresowanie silnymi, niezależnymi postaciami kobiecymi wpłynęła jego queerowa tożsamość, oferująca alternatywny punkt widzenia, a także bliska relacja z matką, która wychowała samodzielnie piątkę dzieci. Kobiety nie są co prawda najwybitniejszym dziełem w całej filmografii Kwana – to raczej przykład uniwersalnego comfort movie na wieczór z przyjaciółkami aniżeli wysublimowanego kina gatunkowego – lecz przyznać trzeba, że jako debiut wypadły po prostu doskonale. Film zdobył aż 9 nominacji do Hongkong Film Awards, a dzięki pełnemu empatii spojrzeniu na kobiecą przyjaźń i siostrzeństwo trwale zagwarantował reżyserowi status twórcy „kobiecych filmów”, zapowiadając tym samym motywy, które będą obecne w całej jego późniejszej twórczości.
Miłość, śmierć i ryż

Ten pierwszy sukces otworzył reżyserowi drzwi do realizacji kolejnego projektu – Miłości na straty (1986). Ta na pozór prosta historia o delektującej się życiem czwórce znajomych – modelce, aktorce, wokalistce i lokalnym playboyu, synu bogatego handlarza ryżem – przybiera nieoczekiwany obrót, gdy jedno z nich zostaje zamordowane. Miłości na straty daleko jest jednak do klasycznego kryminału czy thrillera, Kwan skłania się raczej ku dramatowi, przelotnie flirtując po drodze z coming of age. Zamiast trzymać się sztywnych ram gatunkowych, znacznie więcej ekranowej uwagi poświęca natomiast emocjonalnym kreacjom głównych bohaterów. I tak opuszczony przez żonę, nieudolny i nieco nieokrzesany detektyw, w którego wciela się Chow Yun-fat, bardziej niż rozwiązaniem sprawy zainteresowany jest po prostu przyjaźnią z resztą postaci, stypa po zmarłej przyjaciółce szybko przeradza się w alkoholową libację, a jedna z najbardziej subtelnych scen miłosnych rozgrywa się na tle… ryżu. Złamanie filmowego decorum nie przesądza bynajmniej o lekkim tonie obrazu – w Miłości na straty dominuje atmosfera nihilizmu i zagubienia wobec upływu czasu i dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości. Ostatecznie sprawa zabójstwa schodzi na dalszy plan, stając się dla pozostałych bohaterów jedynie przyczynkiem do szerszej refleksji egzystencjalnej na temat ich własnych skomplikowanych relacji osobistych i ulotności młodości.
I że cię nie opuszczę aż do śmierci
Pełnia reżyserskiego kunsztu Stanleya Kwana objawia się jednak dopiero w jego trzecim pełnometrażowym filmie – subtelnej, onirycznej baśni Rouge. Dzieło z 1987 roku jest współcześnie uznawane za jedno z najwybitniejszych obrazów tego twórcy. I co by nie mówić – jest to z niewątpliwie zasłużony tytuł. W filmie Kwana duch zmarłej przed pięćdziesięciu laty kurtyzany Fleur (Anita Mui) powraca na ziemię, aby odnaleźć swojego dawnego kochanka – wywodzącego się z wyższych sfer społecznych Chana (Leslie Cheung). Zakochani, świadomi tragizmu swojego związku wobec dzielących ich różnic klasowych, postanawiają wspólnie popełnić samobójstwo z miłości. Nie wszystko poszło jednak idzie z planem – do zaświatów trafia jedynie Fleur.
Rouge to alegoryczna opowieść o uczuciu przekraczającym granice czasu i przestrzeni, a zarazem list miłosny reżysera do samego Hongkongu lat 30. Akcja filmu rozciąga się na dwie płaszczyzny czasowe – barwne, tętniące życiem miasto z przeszłości zostaje zestawione z utrzymaną w chłodnych tonach, posępną metropolią, współczesną twórcom filmu. W poszukiwaniu ukochanego Fleur błąka się wśród oświetlonych bladym światłem neonów hongkońskich ulic, nie rozpoznając w nich miasta ze swojej młodości. Oparta na zasadzie kontrastu warstwa wizualna to uosobienie wspomnianego wcześniej déjà disparu – tęsknoty za wyidealizowaną przeszłością i lęku przed tym, co przyniesie jutro.

Uwielbienie tłumu
W swoim kolejnym chronologicznie filmie, Aktorce (1991) Stanley Kwan ponownie poddaje refleksji historię widzianą z perspektywy kobiecej – tym razem skupiając się na postaci autentycznej. Obraz z 1991 roku poświęcony jest życiorysowi kultowej gwiazdy kina niemego – Ruan Lingyu, określanej mianem chińskiej Grety Garbo. Życie młodej, obiecującej aktorki zakończyło się przedwcześnie w 1935 roku w wieku dwudziestu czterech lat na skutek samobójstwa. Eksplorując motywy, które mogły doprowadzić Ruan do tego kroku – od zawirowań w życiu osobistym po podszytą politycznie medialną nagonkę, Kwan nie ogranicza się do tradycyjnych sposobów opowiadania historii. Sekwencje fabularne przeplatane są fragmentami archiwalnych filmów, w których grała Ruan, wywiadami z jej bliskimi oraz zapisami rozmów samego reżysera z wcielającą się w główna rolę Maggie Cheung. Tak złożona, wielogłosowa struktura filmu zdaje się być podyktowana nie tyle nowatorstwem, co przede wszystkim szczerym pragnieniem dotarcia do sedna prawdy o Ruan. Reżyser podchodzi do tego zadania z niezwykłym szacunkiem i empatią, malując przed nami czuły portret utalentowanej postaci, którą obojętność patriarchalnego systemu doprowadziła do tragicznego końca. Kontestując utrwaloną formułę filmu biograficznego Aktorka staje się czymś więcej niż zwykłym zapisem życiorysu, a opowieścią o samej istocie branży filmowej oraz rządzących nią prawach, wpisując się tym samym w wielką w wielką tradycję kina autotematycznego.
Choć osadzenie w tytułowej roli Maggie Cheung było dziełem niejako przypadku – pierwotnie angaż przewidziany był bowiem dla Anity Mui, która ostatecznie odrzuciła tę propozycję – obecnie trudno wyobrazić sobie, aby w Lingyu mógł wcielić się ktokolwiek inny. Kreacja w Aktorce przyniosła Cheung zresztą jedną z najważniejszych nagród w jej karierze – Srebrnego Niedźwiedzia na 42. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie.

Kochać bez wstydu
Przyglądając się twórczości Stanleya Kwana w ujęciu retrospektywnym nie sposób pominąć tak istotnego rozdziału w jego filmografii, jakim jest jakim jest twórczość queerowa. O ile subtelnie zarysowane wątki nieheteronormatywne możemy dostrzec już w debiutanckich Kobietach czy nakręconej cztery lata później Pełni księżyca w Nowym Jorku, sam Kwan postrzegał zwłaszcza drugi z wymienionych obrazów jako średnio udany i nie w pełni dopracowany. Przełomowe znaczenie miał dopiero film dokumentalny z 1996 roku Yang ± Yin: Gender in Chinese Cinema, w którym reżyser – jako jeden z pierwszych azjatyckich twórców – dokonał oficjalnego coming outu jako osoba homoseksualna.
Od tego momentu celem Kwana stało się stworzenie autentycznego, spełniającego wysokie standardy queerowego dramatu, w którym odbiorcy będą mogli odnaleźć odbicie swoich własnych, osobistych doświadczeń. Tak powstał Lan Yu (2001), prawdopodobnie najodważniejszy realizacyjnie film reżysera. Dzieło stanowi filmową adaptację anonimowej internetowej powieści Pekińska opowieść, poruszającej tematykę burzliwej relacji dwóch skrajnie różnych mężczyzn – ubogiego studenta i zamożnego przedsiębiorcy, rozgrywającej się na tle najważniejszych wydarzeń historycznych współczesnych Chin, w tym protestów na Placu Tiananmen w 1989 roku. Warto zauważyć, że decyzja o zrealizowaniu filmu dotykającego kwestii do dziś stanowiących polityczne i obyczajowe tabu nie w Hongkongu, lecz w stolicy kontynentalnych Chin, sama w sobie było aktem niezwykłej odwagi. Lan Yu powstawał de facto nielegalnie – metodą partyzancką, bez pozwoleń na zdjęcia, które prawdopodobnie nigdy nie zostałoby wydane.
Jednak odkładając na bok przeszkody stające na drodze jego realizacji, tym, co czyni film Kwana szczególnie wyjątkowym jest ukazanie uczucia głównych bohaterów bez zbędnej stygmatyzacji czy przeseksualizowania. Mimo odrębnych spojrzeń na związki i relacji z własną tożsamością, nasi bohaterowie przeważnie nie kryją się ze swoim uczuciem po łaźniach, ciemnych zaułkach czy hotelowych pokojach. W Lan Yu mamy do czynienia z oszczędną w środkach, a zarazem niezwykle intymną i przejmującą historią wzlotów i upadków relacji po prostu dwojga ludzi, niezależnie od ich płci.

Ostatnim pełnometrażowym filmem fabularnym Stanleya Kwana jest zrealizowany w 2018 roku First Night Nerves. W ostatnich latach twórca zrezygnował z reżyserii głównie na rzecz działalności producenckiej i mentorskiej, pomagając młodym twórcom rozwijać własne, unikalne głosy w przemyśle filmowym. Efektem tej współpracy są m.in. takie tytuły jak Pożyczony czas (2023) czy Życzę ci dobrze (2023).
Dokonując syntezy filmografii tak bogatej i różnorodnej jak ta Stanleya Kwana, trudno wystrzec się jakiejkolwiek generalizacji. Ostatecznie mamy do czynienia z jednym z najistotniejszych twórców drugiej hongkońskiej nowej fali – u boku wuxia i kung-fu, prawdopodobnie najbardziej reprezentatywnego nurtu kina tego obszaru w historii. Reżyser, pozostając wiernym własnym artystycznym korzeniom i indywidualnej wrażliwości, wprowadził kino Pachnącego Portu w zupełnie nowe rejony – oddając w swych opowieściach głos wyrazistym postaciom kobiecym i mniejszościom dekonstruuje utrwalone historycznie narracje i pisze historię na nowo. W subtelnych, wizualnie wysmakowanych dziełach Kwana, w których marzenie styka się z rzeczywistością, przeszłość to nieuchwytny ideał, który za wszelką cenę chcemy zatrzymać przy sobie. Świat jednak pędzi do przodu – bohaterowie Kwana zostają z garścią wspomnień po młodości, nadziejach czy utraconym uczuciu. Czy w świecie déjà disparu jest jeszcze miejsce na miłość? Mimo wszystko zaryzykuję odpowiedź, że tak. Musi być, ponieważ gdyby było inaczej, Stanley Kwan nie miałby o czym nakręcić wszystkich swoich filmów.
Bibliografia:
Abbas, A., The New Hong Kong Cinema and the „Déjà Disparu” Discourse, Spring 1994, Vol. 16, No. 3.
Atkinson, M., SONGS Of Crushed Love: The Cinema of Stanley Kwan, Film Comment, Vol. 32.
Chow, R., A Souvenir of Love, Modern Chinese Literature, Fall 1993.
Cui, S., Stanley Kwan’s „Center Stage”: The (Im)possible Engagement between Feminism and Postmodernism, Cinema Journal, Summer 2000, Vol. 39.
Kanior, B., Znikające kino. Miasto poza czasem [w:] Made in Hong Kong. Kino czasu przemian, pod red. J. Murczyńskiej, Warszawa 2019.
Korekta: Michalina Nowak
Miłośniczka kina azjatyckiego i krytyki feministycznej. Dużo mówi o kulturze, a jeszcze więcej o niej pisze. Kocha cykać fotki analogiem, literaturę piękną i muzykę z lat 70.
