PublicystykaZestawienia

5 klasycznych francuskich komedii dla początkujących

Beata Modrzejewska
"Człowiek z Rio"

Od czego zaczyna się długą podróż? Od pierwszego, małego kroku. Dlatego na początek zapraszam, tych, którzy chcieliby się zainteresować kinem francuskim, wspaniałym, wielorodzajowym przejawem kultury europejskiej, a nigdy nie wiedzieli od czego zacząć, na pięć komedii z odległej analogowej galaktyki.


  1. “Człowiek z Rio” (1964, reż. Philippe de Broca)
    Tytuł oryginany: “L’homme de Rio”, czas trwania: 1:52 godz.

fot. Kadr z filmu “Człowiek z Rio”

Porwanie, pościgi, strzelaniny, tajemnica, która warta jest miliony… Film podbił kina, doczekał się też uznania ze strony profesjonalistów: w 1964 r. otrzymał NYFCC Award i był nominowany do Oscara (za scenariusz) w 1965 r.

Fabuła zaczyna się banalnie, w pociągu. Służący w armii Adrien (Jean-Paul Belmondo) przyjeżdża do Paryża na ośmiodniowy urlop. Adrien liczy na cudowne chwile z Agnès, swoją narzeczoną (Françoise Dorléac), córką profesora specjalizującego się w kulturach prekolumbijskich. Jednak kiedy Agnes zostaje porwana, zdesperowany Adrien zrobi dosłownie wszystko, by uratować ukochaną.

W roli głównej Jean Paul Belmondo, takim jakim pokochali go widzowie: energiczny, dowcipny, przebojowy. Partneruje mu Françoise Dorléac, wtedy gwiazda z pierwszej ligi, przebijana wyłącznie przez Brigitte Bardot. Młodsza siostra Françoise, Catherine Deneuve, dopiero wspinała się na szczyt (w 1965 r. siostry zagrały w Parasolkach z Cherburga). W 1967 r. Françoise już nie żyła. Zginęła w wypadku samochodowym.

Dlaczego warto obejrzeć ten stary film? Sceny walk i pościgów oraz plenery filmu należą do najwspanialszych w owych czasach. Dziś na uwagę zasługują scenki uliczne z Paryża lat 60. Oraz budująca się, futurystyczna stolica Brazylii, Brazylia. No i Belmondo, zwany pieszczotliwie przez Francuzów „Bebel”.


  1. “Wielka włóczęga” (1966, reż. Gérard Oury)
    Tytuł oryginalny: “La Grande Vadrouille”, czas trwania: 2:12 godz.

Wielka włóczęga
fot. Kadr z filmu “Wielka włóczęga”

Jeden z największych hitów francuskiej kinematografii: ponad 17 mln widzów! Rekord ten pobił dopiero „Titanic” w 1998 r.

Fabuła Wielkiej włóczęgi? Proszę. Jest rok 1942. Brytyjski bombowiec z trzyosobową załogą zostaje strącony nad Paryżem. Zanim lotnicy wyskoczą z płonącej maszyny, dowódca wyznacza im spotkanie w łaźni tureckiej. Potem szybują pod spadochronami nad dachami Paryża i lądują w różnych miejscach. Francuzi, których los postawił na drodze Anglików: egocentryczny dyrygent (Louis de Funès) i malarz pokojowy (Bourvil), chcąc nie chcąc, zwiążą swoje losy ze ściganymi przez Niemców. Cała piątka będzie musiała uciekać, to tytułowa wielka włóczęga po okupowanej Francji. Po drodze nie zabraknie spektakularnych pościgów, gagów, szermierki słownej.

Przeczytaj również:  #ZostańWDomu | 5 seriali z dzieciństwa dostępnych na Prime Video

Dlaczego warto zobaczyć ten film? Louis de Funès, spopularyzowany w Polsce przez serie przygód żandarma z Saint Tropez, tu jest w życiowej formie. Kultowy francuski komik Bourvil, cudownie grający prostaczków, jest jego równorzędnym partnerem. Postacie drugoplanowe – znakomite. Fabuła bawi do ostatniego ujęcia.

Warto zauważyć, że ten film był pierwszą komedią na temat II wojny światowej, którą Niemcy dopuścili do dystrybucji na terenie swojego kraju.


  1. “Komisarz w spódnicy” (1978, reż. Philippe de Broca)
    Tytuł oryginalny: “Tendre Poulet”, czas trwania: 1:45 godz.

Komisarz w spódnicy
fot. Kadr z filmu “Komisarz w spódnicy”

Komisarz policji Lise Tanquerelle (Annie Girardot) przez przypadek wpada na swojego starego kumpla z Sorbony, Antoine’a (Phillipe Noiret). Wpada dosłownie – taranuje go samochodem. Wpada też w przenośni, bo między dawnymi znajomymi, których obecnie dzieli wszystko, rodzi się uczucie. Antoine jest spokojnym, wręcz nudnym, nauczycielem greki na uniwersytecie, Lise jest dynamiczna, to ona nosi spodnie w swojej rodzinie i na komisariacie. Pierwszą randkę przerywa im wiadomość, która otrzymuje Lise: zamordowano deputowanego. Potem padnie trupem jeszcze kilku posłów, którzy odwiedzali te samą call girl. Czy to przypadek?

„Komedia kryminalna, jaką tylko Francuzi umieją robić” – zachwycają się fani na forach.

A konkretnie? Dwie mega gwiazdy pierwszy raz wspólnie na ekranie. To początek współpracy Girardot i Noireta. Na uwagę zasługują też widoki Paryża lat 70., sceny spacerów po Paryżu (od Pont Neuf do – l’Avenue de la Rèpublique), ówczesny wygląd Dzielnicy Łacińskiej (V), czy odwiedziny w Cafè de l’arbalète.

Jeśli polubicie bohaterów, możecie ich spotkać w kolejnym filmie Udo Jowisza (tytuł oryginalny: On a volé la cuisse de Jupiter). W podróży poślubnej poczciwy profesor greki i jego żona policjantka natykają się na handlarzy dziełami sztuki antycznej. Ruszają za nimi w pościg w pięknej scenerii Grecji lat 70.


  1. “Pocałunki z Hongkongu” (1975, reż. Yvan Chiffre)
    Tytuł oryginalny: “Bons baisers de Hong Kong”, czas trwania: 1:37 godz.

Pocałunki z Hongkongu
fot. Kadr z filmu “Pocałunki z Hongkongu”

Elżbieta II, królowa brytyjska zostaje uprowadzona przez nieznanego sprawcę. Sprawa musi być utrzymywana w tajemnicy, żeby nie destabilizować opinii publicznej. W tej sytuacji M wzywa na pomoc najlepszych czterech agentów. Muszą coś wymyślić, by zniknięcie monarchini nie wyszło na jaw. I wymyślą! A potem udadzą się w misję do Hongkongu…

Przeczytaj również:  "Chcemy, abyś odpalając Kroniki Myrtany, poczuł się dokładnie tak, jak podczas gry w oryginalnego Gothica" – Mateusz Pawłowski

W role agentów wcielili się artyści z grupy Les Charlots, która powstała w 1966 r.: Gérard Rinaldi, Gérard Filippelli, Jean Sarrus, Luis Rego et Jean-Guy Fechner. Byli parodystami, muzykami, wykonawcami piosenek, zanim zostali aktorami. Prawdziwe dzieci francuskiego variete. Pocałunki… wyreżyserował były kaskader Yvan Chiffre.

Film ma zwolenników, którzy cenią go za lekkość i  koncept parodii filmów z Bondem. Ma też przeciwników. Ci uważają, ze to nie najlepszy obraz, w którym pojawili się Les Charlots.

Dlaczego warto obejrzeć ten film: rozrywka, sceny akcji, humor, naigrywanie się z królowej… Aktorzy, których nie znamy, bo byli sławami lokalnymi. Czy to wystarczy? Przekonajcie się sami.


  1. “Pechowiec” (1981, reż. Francis Veber)
    Tytuł oryginalny: “La chèvre”, czas trwania: 1:35 godz.

Pechowiec
fot. Kadr z filmu “Pechowiec”

Bardzo roztargniona, wręcz pechowa dziewczyna, córka milionera, podczas wakacji w Meksyku staje się łatwym łupem porywaczy. Ojciec chce ją za wszelka cenę odzyskać. Angażuje detektywa, Campana (Gérard Depardieu), który ma dziewczyne sprowadzić do domu. Ponieważ sprawa jest trudna, a córka milionera miała w życiu zadziwiającego pecha, psycholog pomagający milionerowi w prowadzeniu firmy, doradza, żeby z detektywem wysłać do Meksyku kogoś podobnie pechowego jak zaginiona. Być może on spontanicznie naprowadzi na ślad dziewczyny. Detektyw nie jest przekonany do pracy z amatorem. Jednak w jednym François Perrin (Pierre Richard) jest zawodowcem: przydarzają mu się wszystkie możliwe katastrofy… A co z dziewczyną?

Warto obejrzeć ten film, bo był w 1981 r. przebojem kasowym we Francji. Obejrzało go siedem milionów widzów, więcej niż wyświetlani w sąsiednich salach kinowych Poszukiwacze zaginionej arki. Do tego Depardieu i wspaniały Pierre Richard, kochany za role tajemniczego blondyna (Tajemniczy blondyn w czarnym bucie, Powrót tajemniczego blondyna), tu dojrzały, smakowity niczym francuski ser.

Nawiasem mówiąc film ten doczekał się dekadę później wersji amerykańskiej (Pure Luck; Reż. Nadia Tass).

Zobacz również: 3 filmy od Hirokazu Koreedy, mistrza opowieści rodzinnych

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.