„Fenicki układ” – układy i rozkłady [RECENZJA]
U Andersona zawsze pełno jest niepodrabialnego „ducha”. Pastelowego ducha, wywołanego wprost z symetrycznych kadrów, dziwacznych narracji, neurotycznych postaci i jakiejś nigdy nienazwanej tęsknoty za rodziną, bliskością czy przeszłością. Ducha bardzo sympatycznego, kochanego przez filmowych bufonów, jak i widzów bardziej weekendowych. Ducha, któremu przez ostatnie kilka filmów brakowało świeżego ciała do opętania; który obijał się po […]