Tak piękne, że się zaraz porzygam – Kino queer, kamp i obrzydliwość [FELIETON]
Czasami, żeby być szczęśliwym wystarczy potaplać się w plugastwie albo nawet lepiej, we własnej plugawości. Czasami radość da się znaleźć właśnie w przełamywaniu granic, w byciu najbardziej odrażającą wersją siebie, nieskrępowaną żadną konwencją; taką, która nie musi przed nikim odpowiadać czy się tłumaczyć. W ostatnich latach termin „kamp” przeżywa swój renesans – po części dzięki […]