Kino Marka Webbera, czyli filadelfijska autokreacja [FELIETON]

Kino Marka Webbera, czyli filadelfijska autokreacja [FELIETON]

W jednej ze scen Z krwi i kości, dotychczas najbardziej docenionego filmu w swoim dorobku, Mark Webber przemierza ulice Filadelfii niczym Bruce Springsteen w teledysku. Podobnie jak kultowy amerykański piosenkarz, będzie próbował wyspowiadać swoje rodzinne miasto z jego wszystkich grzechów. Odkrywając je na nowo, zarówno z perspektywy postaci, świeżo wypuszczonego z więzienia recydywisty, jak i z perspektywy Webbera reżysera, autora wracającego po niespełna 10 latach do rodzinnych stron…

Jesteś tylko zabawką… [FELIETON]

Jesteś tylko zabawką… [FELIETON]

Witold Gombrowicz, uprawiając swoją dekonstrukcję relacji międzyludzkich na kartach Ferdydurke, gorzko konstatował, że nie jesteśmy samoistni, jesteśmy tylko funkcją innych ludzi, musimy być takimi, jakimi nas widzą. W pierwszej połowie XX wieku była to filozoficzna refleksja awangardowego artysty na temat wciąż spętanego konwenansami społeczeństwa, dzisiaj natomiast można jego słowa odczytać jako wieszczy komentarz na temat socjalizacji, kapitalistycznego konformizmu, ale przede wszystkim –…

“Pewnego razu… w Hollywood” – Kiedy słońce było bogiem [FELIETON]

“Pewnego razu… w Hollywood” – Kiedy słońce było bogiem [FELIETON]

UWAGA! TEKST ZAWIERA SPOILERY Gdyby ktoś powiedział mi, że nowy film Quentina Tarantino jakkolwiek mnie rozemocjonuje, odwołałbym tego śmiałka do Nienawistnej ósemki i wyimaginowanych rozkoszy autora względem własnej osoby tamże. Jednak coś nie grało już w pierwszych reakcjach po filmie – enigmatyczne oskarżenia o mało stylowy styl mistrza, o brak Tarantino w Tarantino. O naganną rozwlekłość czy formalne i kulturowe wstecznictwo. Po banalnemu: nuda. Dziś, gdy większość ma…

“Autonomiczny” – Piknik na skraju drogi [FRONT WIZUALNY]

“Autonomiczny” – Piknik na skraju drogi [FRONT WIZUALNY]

O opisywanym przeze mnie w tym tekście filmie wiedziałem przed seansem naprawdę niewiele. Ot, znałem tytuł, czas trwania, nic niemówiące mi nazwisko reżysera i byłem świadomy tego, że Autonomiczny będzie pokazywany na tegorocznym festiwalu Nowe Horyzonty w ramach Frontu Wizualnego. Nic nowego – nie lubię wiedzieć zbyt dużo o danej produkcji zanim ją obejrzę. Zaskoczeniem okazało się to, że tuż po trochę ponad siedemdziesięciu…

“Niedobrani”, czyli od dawna nikt tak pięknie nie powiedział “kocham” [FELIETON]

“Niedobrani”, czyli od dawna nikt tak pięknie nie powiedział “kocham” [FELIETON]

Są dwa typy pierwszych pocałunków. Ten “de facto pierwszy”, często nie ma w sobie nic z mistycyzmu – ot, dochodzi do niego z jakiegoś wewnętrznego przymusu, gdy chcemy przekroczyć barierę fizyczną i najprawdopodobniej za parę lat całkowicie o nim zapomnimy. A właściwie nie tyle zapomnimy, co zastąpimy to wspomnienie wspomnieniem prawdziwego, amorycznego pierwszego pocałunku. Tego, do którego dochodzi w ułamku sekundy, kiedy to serce, a nie…

“Czarnobyl” – The Crime of Knowing [FELIETON]

“Czarnobyl” – The Crime of Knowing [FELIETON]

Kiedy na początku maja pierwszy raz zetknąłem się z koprodukcją HBO i Sky mogłem zachwycony zacierać ręce. Powstał serial ciekawy, klimatyczny, zapowiadający się na wielką perłę, która umknie niestety uwadze szerszej widowni. Dzięki tej samej stacji świat żył przecież finałowymi epizodami Gry o tron, która rozpasa mieszczańskie telewizory od wielu lat. Jednak epilog Martinowskiej sagi okazał się tak ciężkostrawnym klocem, że widzowie…

“Brexit” jako wojna obywatelska… [FELIETON]

“Brexit” jako wojna obywatelska… [FELIETON]

Podczas gdy przyszłość Brexitu jest niepewna niczym rząd Theresy May, HBO funduje nam owoc swojej kolaboracji z Channel 4. Brytyjska produkcja, dla mnie przynajmniej, okazała się czymś o wiele dobitniejszym niż wiotką egzegezą brexitowskiej kampanii sprzed zaledwie paru lat. Prolog filmu, przedstawiony jako pięć równolegle retrospektywnych scen z udziałem protagonisty, rozwiewa grający go Benedict Cumberbatch, który bezkompromisowo i dramatycznie zwiastuje…

Filmawka. Felietony Otwarte – Cichosza

Filmawka. Felietony Otwarte – Cichosza

Nigdy nie byłem fanem horrorów. Zawsze wydawało mi się, że fani tego gatunku mają w sobie coś z masochistów, często przez głupią fabułę (szczególnie zachowania bohaterów), czy też zwykły ludzki strach, z którego tylko niewielka część jest w stanie wyciągać satysfakcje. Nigdy nie byłem też fanem tak zwanej “nowej fali”, kojarzącej mi się bardziej z pachnących taniością produkcji niż faktycznie dobrych i wciągających historii…

1 2