“Last Christmas”, czyli “daj serce, patrzaj w serce” [RECENZJA]

“Last Christmas”, czyli “daj serce, patrzaj w serce” [RECENZJA]

Gatunek komedii romantycznej na święta przeżywa ostatnimi czasy spory kryzys. Dość powiedzieć, że “ostatnim bastionem” dobrego filmu rozgrzewającego serce jest, w zależności od napotkanej osoby, To właśnie miłość lub Holiday. Niemniej od premiery obu tych produkcji minęło ponad 10 lat, a w mijającej dekadzie jedynym miłym (choć nie dobrym per se) wyjątkiem okazały się polskie Listy do M., których pozytywny wydźwięk…

“Asako. Dzień i noc” – Więcej niż japońska drama [RECENZJA]

“Asako. Dzień i noc” – Więcej niż japońska drama [RECENZJA]

Rok przyszło nam czekać na premierę najnowszego filmu Hamaguchiego. W momencie, gdy tegoroczny festiwal Cannes trwa w najlepsze, w polskich kinach pojawia się ostatnie z dzieł wyświetlanych podczas ubiegłorocznej edycji. Taki poślizg wcale nie dziwi – japoński romans w reżyserii twórcy stosunkowo nieznanego w Polsce raczej nie stanie się hitem nad Wisłą. Można jednak założyć, że odnajdzie on swoich wielbicieli. W końcu Asako. Dzień i noc jest filmem…

“Planeta singli 3” czyli “Wesele” Chacińskiego [RECENZJA]

“Planeta singli 3” czyli “Wesele” Chacińskiego [RECENZJA]

Podręcznik do podstaw kinematografii mówi, że każda romantyczna historia musi zakończyć się albo gorącym pocałunkiem w świetle gwiazd, albo ślubem i hucznym weselem. Jako że główni bohaterowie “Planety Singli” pierwszy finał mają już za sobą (w końcu białorycerski Maciej Stuhr na koniu zapisał się złotymi zgłoskami w historii rodzimych rom-komów), zwieńczeniem opowieści o Tomku Wilczyńskim i Ani Kwiatkowskiej musiało być powiedzenie sakramentalnego “tak”. Z tego też względu reżyserowie…

“Swatamy swoich szefów” – Wreszcie dobry film Netflixa? – Recenzja

“Swatamy swoich szefów” – Wreszcie dobry film Netflixa? – Recenzja

Ostatnio coraz bardziej lubuję się w filmach z kategorii “paździerz”. Dają mi, jako krytykowi, szansę wyżycia się, wyrzucenia swojej frustracji i w ebertowskim stylu obrócenia wszystkiego w jeden wielki żart. Najwięcej pola do popisu zostawiły mi ostatnio produkcje filmowe z magicznym znakiem “Netflix Original”, znakiem produkcji niechcianych, wyrzutków dystrybutorów, czy też niskobudżetowych i proporcjonalnie mało zabawnych komedii. I gdy usłyszałem tytuł Swatamy swoich szefów…