Advertisement
BNP Paribas Dwa Brzegi 2023Publicystyka

17. BNP Paribas Dwa Brzegi pod lupą – wrażenia z festiwalu

Marysia Posiadało
Grafika: Marysia Posiadało / Elementy na grafice pochodzą z tegorocznej identyfikacji wizualnej Festiwalu Dwa Brzegi, autorstwa Poster & sons

Przyznam, że Festiwal BNP Paribas Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym nie był dla mnie zagadką, lecz mimo to zdołał mnie on zaskoczyć. Moi rodzice są stałymi bywalcami Dwóch Brzegów – jeśli nie od samego początku, to już od wielu lat, a Kazimierz Dolny był miejscem ich młodzieńczych wypadów. Stąd od dzieciństwa mój los nieuchronnie połączony był z tym małym, urokliwym miasteczkiem, który szczerze pokochałam. Jednakże, pomimo wielu podróży na Lubelszczyznę oraz wielokrotnego namawiania rodziców, dotychczas nie miałam okazji brać udziału w odbywającym się w Kazimierzu festiwalu filmowym. Dlatego też niezmiernie cieszę się, że nareszcie zdołałam tam dotrzeć, nawet na zaledwie dwa dni.

Muszę przyznać się również do lekkiego faux pas, ponieważ dopiero podczas konferencji otwarcia dowiedziałam się, że Festiwal Dwa Brzegi nie skupia się jedynie na filmach, ale także na szeroko rozumianej sztuce. Sama nazwa mówi „Festiwal Filmu i Sztuki”, a uwierzcie mi, że tę sztukę naprawdę da się poczuć wszędzie. Przeróżne wystawy, wernisaże, koncerty i inne wydarzenia towarzyszące porozstawiane są po całym miasteczku, dzięki czemu, jeśli zdołacie zrobić przerwę między filmami (sama wiem, że łatwo nie było), pojawia się szansa na zobaczenie czegoś ciekawego, nie musząc odchodzić bardzo daleko od sal kinowych. Wiadomo, że film to również dziedzina sztuki, jednak dzięki szerokiej definicji tego pojęcia myślę, że nie tylko kinomaniacy znajdą w Kazimierzu coś dla siebie.

Materiały własne

Pierwszą rzeczą, która zaskoczyła mnie podczas festiwalu była spora liczba starszych uczestników i uczestniczek. To dla mnie dość duży kontrast w porównaniu z bardziej „młodzieżowymi” festiwalami takimi jak Nowe Horyzonty czy Off Camera w Krakowie. Na Dwóch Brzegach młode osoby można było spotkać głównie w rolach wolontariuszy, na tyle rzadko, że sama często byłam brana za wolontariuszkę. Zdarzało się, że uczestnicy podchodzili do mnie z wieloma pytaniami, na które niestety nie znałam odpowiedzi. Te sytuacje dość dobrze obrazują marginalny udział młodych ludzi, jednak nie uważam, że jest w tym coś złego. Być może to inne festiwale powinny zadbać o większą dostępność wydarzeń dla seniorów, którzy przecież również pragną doznawać kultury i poszerzać swoje horyzonty.

Niemniej myślę, że mała liczba młodzieży nie wynika z samej organizacji festiwalu, a bardziej jego lokalizacji. Będąc na innych festiwalach w Kazimierzu da się zauważyć, że większość uczestników zawsze stanowią rodziny z dziećmi lub osoby w średnim wieku. Sam dojazd do Kazimierza jest znacznie utrudniony. Z autopsji mogę powiedzieć, że najczęściej jestem zmuszona jeździć tam autem, co zdecydowanie stanowi problem dla osób bez prawa jazdy/samochodu. Pociągiem można dotrzeć do pobliskich Puław, ale PKS-y do samego Kazimierza, też są raczej rzadkością… Może to myśl dla organizatorów, żeby zorganizować częstszy transport na czas trwania Dwóch Brzegów?

Przeczytaj również:  Galeria Pominiętych, czyli zestawienie filmów, których zabrakło w redakcyjnej topce 2025

Inną rzeczą, której bardzo mi brakowało były festiwalowe aftery. Takie imprezy po intensywnym dniu pochłaniania filmów są zawsze świetną okazją do poznania ciekawych ludzi oraz wymienienia się poglądami na temat obejrzanych dzieł. Co prawa istnieje klub festiwalowy, jednak, gdy dotarłam tam po moim ostatnim seansie koło godziny dwudziestej trzeciej, nic się tam nie działo. Może to kwestia tego, że był to dopiero początek festiwalu – trudno stwierdzić. Aczkolwiek rozumiem, że będąc dwudziestokilkulatką niekoniecznie stanowię grupę docelową organizatorów i może nie być zapotrzebowania na tego typu imprezy. Zresztą to nie tak, że brak tego typu wydarzeń przekłada się na popularność festiwalu. Wręcz przeciwnie – bilety na seanse wyprzedają się niemal w tym samym dniu, w którym ruszają do sprzedaży.

Mimo, że wcześniej wspominałam o tym, że lokalizacja festiwalu – Kazimierz Dolny – może być uciążliwa komunikacyjnie, to jednak dzięki niej cały festiwal zyskuje tę niepowtarzalną aurę. Samo miasteczko, przez swoją (nie)wielkość jest bardzo przytulnym miejscem, dzięki czemu wydarzenie również staje się bardzo gościnną i dostępną przestrzenią. Jest to także zasługa organizatorów, którzy angażują się w codzienne seanse. Wiele pokazów było otwieranych przez dyrektorkę artystyczną – Grażynę Torbicką, a wszystkie rozpoczynały się krótką prelekcją, wygłaszaną przez gości lub organizatorów. Pokazy odbywają się w różnych ciekawych lokalizacjach rozrzuconych po całym miasteczku. Najbardziej urzekła mnie wieczorna projekcja w ruinach zamku. Już sama droga na nocny seans jest bardzo urokliwa, a seans filmu w takich nietypowych okolicznościach jest czymś niepowtarzalnym i godnym doświadczenia.

Materiały prasowe / Dwa Brzegi

Dzięki starannie przygotowanemu programowi, nawet jeśli pojedziecie na festiwal na – tak jak ja – zaledwie dwa dni, macie szansę obejrzeć zapadające w pamięć filmy. Szczególnie polecam dramat Podwójne życie w reżyserii Enen Yo, opowiadający czułą historię o potrzebie miłości i towarzystwa w codziennym życiu. Tak jak powiedziała Grażyna Torbicka przed pokazem, o filmie nie należy za dużo wiedzieć przed seansem, ponieważ trzeba przeżywać tą historie wraz z bohaterką. Jednak nie spodziewajcie się nieoczekiwanych plot twistów, czy też szybkiej akcji. Podwójne życie jest spokojną opowieścią o zwykłych ludziach i ich codziennym życiu. Osobiście bardzo lubię filmy z gatunku slice of life, bo nawet te najprostsze historie mają w sobie coś niezwykle romantycznego.

Przeczytaj również:  „Strange Adventures” – Dwie strony medalu [RECENZJA]
Materiały prasowe / Dwa Brzegi

Dodam jeszcze, że podczas tegorocznej edycji organizatorzy przygotowali trzy retrospektywy, a bohaterem jednej z nich jest Wojciech Jerzy Has. Udało mi się wybrać na Sanatorium pod Klepsydrą i jaka to była uczta dla oczu! Sama przyjemność wynikała z możliwości zobaczenia tego dzieła na dużym ekranie, gdzie jeszcze dokładnej mogłam przyjrzeć się świetnej scenografii, która wzbudziła u mnie skojarzenia z twórczością Tima Burtona. Nawet jeśli czasem trudno jest zrozumieć skomplikowany tok myślenia Schulza, całość jest warta zobaczenia, chociażby dla znakomicie przedstawionej abstrakcyjnej historii, z której reżyserią Has poradził sobie mistrzowsko.

Podsumowując, Dwa Brzegi wywarły na mnie pozytywne wrażenie, jednak zdaję sobie sprawę, że moje odczucia związane są też z dużym sentymentem do samego Kazimierza. Jadąc na festiwal trzeba mieć z tyłu głowy, że może się on różnić od innych znanych wydarzeń filmowych. Dlatego zdecydowanie polecam wpaść na festiwal osobom, które nie są wielkimi fanami dużych eventów i nie byli nigdy w Kazimierzu Dolnym. Moim zdaniem jest to festiwal zarówno dla młodych jak i tych starszych – wszystko zależy od tego, czego człowiek szuka. Świętowanie kina na Lubelszczyźnie wciąż trwa w najlepsze, dlatego wybierzcie się na Dwa Brzegi i dajcie porwać się w świat sztuki, odwiedźcie urocze kawiarenki, zobaczcie czarujące krajobrazy, a przede wszystkim zgłębcie świat naprawdę dobrego kina!

Korekta: Wiktor Małolepszy
+ pozostałe teksty

Wielka fanka filmów, które otulają widzów ciepłym kocykiem i sprawiają, że wszystko wydaje się możliwe. Na co dzień robi grafiki, studiuje w Łodzi i (za) często chodzi do kina.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.