FestiwaleMillennium Docs Against Gravity 2024Recenzje

Czym jest szczęście? „Agent Szczęścia” | Recenzja | Millennium Docs Against Gravity 2024

Karolina Kruk
Kadr z filmu „Agent Szczęścia”
Kadr z filmu „Agent Szczęścia” / Mat. prasowe Millenium Docs Against Gravity

Bhutan to leżące u podnóża Himalajów małe państwo, liczące niewiele ponad 750 tysięcy mieszkańców. Jednym z nich jest Amber, który wraz ze swoim kompanem wyrusza w kraj jako ankieter badający poziom szczęścia lokalnej ludności.

Agenci szczęścia zostają wyposażeni w bazę pytań, papierowe ankiety i, co najważniejsze, wzór matematyczny, za pomocą którego mogą obliczyć poziom szczęścia rodaków. Pytania są uniwersalne, a odpowiedzi na nie mogą być dla niektórych zaskakujące, niemniej większość rozczula lub bawi do łez. Bhutańczycy prezentują w nich swoje znikome potrzeby, opowiadają o radości, jaką daje im widok pasących się krów czy uśmiechów bliskich. Stojący za kamerą duet  – Arun Bhattarai i Dorottya Zurbó – pokazuje jednak, że nawet te najmniejsze potrzeby są ważne, błyskotliwie podsumowując wywiady ankieterów z respondentami. W statycznych kadrach ukazujących badanego obywatela umieszczają krótkie podsumowanie, z którego możemy dowiedzieć się, ile krów posiada dany respondent, jak wysoki jest poziom jego wiary w karmę, jaki jest jego stan cywilny oraz czy posiada lodówkę lub inne artykuły gospodarstwa domowego. Na koniec możemy z kolei zapoznać się z informacją, na ile punktów został oceniony jego poziom szczęścia.

Kadr z filmu „Agent Szczęścia”
Kadr z filmu „Agent Szczęścia” / Mat. prasowe Millenium Docs Against Gravity

W tle badania stanowiącego główną oś filmu możemy dodatkowo poznawać Ambera – 40-letniego kawalera opiekującego się matką, z którą mieszka i spędza wiele wolnych chwil. Jego bracia od lat są po ślubach, prowadzą szczęśliwe i spokojne życia, do czego aspiruje również Amber. Usilnie szuka miłości, tej jedynej, z którą będzie mógł spędzić resztę życia, co jako widzowie możemy bacznie obserwować. Amber próbuje nawiązać kontakt z wieloma kobietami, jednej z nich wysyła swoje zdjęcia lub nagrania tańca na łonie natury; na randce nie owija w bawełnę, z obawy przed stratą czasu pyta wprost, czy ta zostanie jego żoną.

Przeczytaj również:  „Nie chcemy innej ziemi" – Zbierając okruchy godności | Recenzja | Millennium Docs Against Gravity 2024

Speszona pytaniem młoda studentka decyduje się na kontynuowanie relacji z Amberem. Obydwoje zdają sobie jednak sprawę, że nie potrwa ona długo z uwagi na życiowe plany kobiety, w których Amber nie będzie mógł jej towarzyszyć, a to ze względu na skutki wewnętrznych, politycznych problemów Bhutanu sprzed lat. Mimo wszystko ankieter często uśmiecha się, jest życzliwy w stosunku do innych, na pozór zdaje się być całkiem zadowolonym człowiekiem. Jego wewnętrzne rozterki zaburzają jednak obraz sielskiego życia, co prowokuje u widza pytanie: „Jak bardzo szczęśliwy jest ten poczciwy ankieter?”, na które odpowiedź dostanie w swoim czasie, ponieważ Amber podczas ankietowania sam tego szczęścia dopiero szuka.

Kadr z filmu „Agent Szczęścia”
Kadr z filmu „Agent Szczęścia” / Mat. prasowe Millenium Docs Against Gravity

Obiektywy Aruna Ghattaraia i Dorottyi Zurbó pokazują niezaprzeczalne piękno Bhutanu, ale też jego zwyczajność poprzez proste życie Bhutańczyków i ich codzienność: liczne świątynie na wzniesieniach, wąskie uliczki pośrodku niczego, skromne kluby nocne czy domy na polu otoczonym górami. Statyczne kadry pozwalają skupić się na prezentowanym obrazie i obserwować spokojnie płynące życie, ale nie tylko. Kamera umożliwia też przyjrzenie się samym mieszkańcom Bhutanu oraz emocjom towarzyszącym im podczas odpowiadania na pytania Ambera i jego kompana. Właśnie te emocje Bhutańczyków czynią z Agenta szczęścia feel good movie, ponieważ moc uśmiechów, radości i spokoju wylewa się z ekranu prosto na widza, pozwalając poczuć sielski klimat tego oddalonego o tysiące kilometrów małego kraju, którego mieszkańcy wkradają się do naszych – widzów – serc.

Przeczytaj również:  „Frontier” - o idealistach i nadziei w bezdusznym, korporacyjnym świecie przyszłości [RECENZJA]

Agent szczęścia to wrażliwe spojrzenie na ludzkie emocje, drobne gesty, małe radości i relacje. Film zachęca do zagłębienia się w najskrytsze zakamarki duszy w celu poszukiwania szczęścia i skromnych radości. Warto po seansie dać sobie chwilę na poszukanie w głowie czegoś, co dla nas jest synonimem szczęścia i trzymać się tej myśli. Być może okaże się pokrzepiająca, gdy będziemy jej potrzebować.

Korekta: Zuzia Ledzion

Ocena

9 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.