PublicystykaZestawienia

Fly me to the Moon, czyli o księżycu w 5 filmach z ostatnich lat [ZESTAWIENIE]

Maciej Kędziora

Lot na księżyc to marzenie, które dzieli większość z nas. Kto nie chciałby wejść do pięknej, świecącej rakiety i w celu odkrywania dla ludzkości nowych surowców, wyruszyć w lot przestworza i postawić stopę na księżycu, niczym Armstrong czy Major Tom. Jako że jednak pomysły Tesli o turystycznych lotach na Księżyc pozostają nadal jedynie w sferze wizji przyszłości. Ale, dzięki wybranym przez nas pięciu filmom, mogliśmy w ostatnich latach poczuć kosmiczną atmosferę, zapiąć pasy i wyruszyć, a potem wylądować na Księżycu (jak w znakomitym dokumencie!). Odliczanie czas zacząć!


Więcej o Księżycu polecamy Wam obejrzeć na DVD, w dokumencie nad którego wydaniem objęliśmy patronat medialny i który kupicie w Empiku!

1. Pierwszy człowiek


Damian Chazelle, twórca tak znakomitych filmów jak “Whiplash” czy “La La Land”, podszedł do biografii Neila Armstronga w sposób niecodzienny. W opowieści o kultowym i ikonicznym wręcz kosmonaucie technikalia i matematyczne obliczenia są jakby z boku – pojawiają się na ekranie, widzimy również lotnicze tragedie, leczy kluczowym aspektem jest psychika głównego bohatera, rzucającego się w wir pracy by pogodzić się ze stratę córki. Przełamaniem jest sekwencja ukazująca manewr lądowania, kiedy to Armstrong musiał przejąć stery statku – stająć się jednocześnie, w tej grze polityczno-życiowej, bohaterem aktywnym. A to wszystko przy akompaniamencie niedocenionej, acz znakomitej muzyki Hurwitza.

(Maciej Kędziora)


2. Moon


Debiut fabularny Duncana Jonesa jest niezwykle dojrzałym dziełem, inteligentną grą i show jednego aktora. Zanim Moon miało swoją premierę, gatunek Science-Fiction przechodził lekki kryzys. Na dużym ekranie dominowały obrazy przeładowane efektami specjalnymi, a bezkresny kosmos – w szczególności tajemniczy Ksieżyc – nie zmuszał do zadawania ciekawych dla widza pytań. Za pomocą niesamowitej roli Sama Rockwella, minimalistycznej ścięzki dźwiękowej i przepięknych zdjęć, Duncan Jones buduje wyrafinowaną historię, która skupia się na psychologicznych aspektach samotności i izolacji. Pchając swój film cały czas do przodu, nie rezygnując z ciągłego suspensu i dyskomfortującego poczucia zagrożenia, reżyserowi udaje się dostarczyć satysfakcjonujące zakończenie, które na długo pozostaje w głowie.

Przeczytaj również:  Chaplin, Joker, dzisiejsze czasy [ANALIZA]

(Szymon Pietrzak)


3. Apollo 11


Jeśli po “Pierwszym człowieku” nadal będziecie odczuwać głód opowieści o Apollo 11 to dokument, który podbił Sundance jest skierowany właśnie do was. Niesamowite zagospodarowanie archiwalnych materiałów, wykorzystujący chociażby piękne obrazy zapisane na 70 mm taśmie filmowej, rozbudzają wyobraźnię widzów i zachwycają swoją potęgą. Film Todda Douglasa Millera przybliża również sylwetki członków załogi – na czele z Armstrongiem i Buzzem Aldrinem, którzy wreszcie stają się nam bliżsi. Szkoda, że na naszych ekranach zaistniał przez tak krótką chwilę, bo to na takie filmy powinne chodzić szkoły.

(Maciej Kędziora)


4. Twardowsky


Cztery lata temu, kiedy swoją premierę miała nowa produkcja Tomasza Bagińskiego, zaczęto się wszędzie zastanawiać, dlaczego właściwie nie możemy w Polsce robić kina na poziomie amerykańskich blockbusterów. Oczywiście, nie pojawiła się ta dyskusja ze względu na opowiadaną w tej ekranizacji polską legendę – bo ta, szczególnie dziś, pozostawia wiele do życzenia, wywołuje wręcz ciarki zażenowania – a ze względu na techniczną popisówkę twórców. Kadry z Twardowskiego do dziś wyglądają nadzwyczaj dobrze – nawet jeśli efekty specjalne już dawno się postarzały. Bagiński udowodnił jednak na pewno jedną rzecz – że o polskiej historii można opowiadać w sposób nowoczesny. I za tę odwagę należy mu się szacunek.

(Szymon Pietrzak)


5. Ad Astra


Film Jamesa Greya, trapiony licznymi wadami, wygrywa na polu wyobraźni i wizji kosmicznej przyszłości. Najbardziej zachwyca właśnie sekwencja księżycowa – przypominająca “Odyseję kosmiczną” opowieść o turystycznych lotach na naszą naturalną satelitę, walkach z kosmicznymi piratami, czy też wielkich molochach-bazach, w których pracują kolonie amerykańskich pracowników. W tym wszystkim neurotyczny Brad Pitt świadomy wielkości jaka go otacza, jednocześnie tym monumentalizmem nie poruszony, w przeciwieństwie do nas – widzów, zachwyconych futurystycznym wyobrażeniem twórcy “Imigrantki”.

Przeczytaj również:  Hong Kong lutowym tematem miesiąca Filmawki!

(Maciej Kędziora)


Więcej o Księżycu polecamy Wam obejrzeć na DVD, w dokumencie nad którego wydaniem objęliśmy patronat medialny i który kupicie w Empiku!

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.