FelietonyMuzyka

Opowiedzieć się na nowo – kilka słów o Paramore

Magda Wołowska
Kadr z teledysku "This Is Why" (2022)

Muzyka od zawsze kojarzyła mi się z czymś dobrym, dzięki czemu dostrzegam w tym medium pewną transcendentną i uniwersalną energię, wyjątkową na tle innych sztuk. Jedną z bardziej ujmujących mnie cech jest jej zdolność do ustanawiania różnych wspomnień nieśmiertelnymi, trwałymi, gdzieś poza wtedy a dziś. Zatem kiedy Paramore ogłosili premierę szóstego albumu pt. This Is Why natychmiast udałam się w ekscytującą podróż w czasie.

Paramore wyrobili swoją markę na drugiej fali (czyli po roku 2005) przedawnionego, globalnego fenomenu, którym był pop punk. Początek nowego milenium otworzył nową furtkę dla gatunku, który po 1994 roku wypełniał pustkę po wypalającym się grunge’u. W miejsce nihilistycznego liryzmu, przejmujących, rozstrojonych gitar i emocjonalnej, gardłowej wokalizy weszły dynamiczne melodie, włosy na żel i deskorolki. The Offspring, Green Day, Blink-182, Sum 41, New Found Glory – wówczas te zespoły były tym, czym dzisiaj dla muzyki i kultury popularnej są Drake czy Cardi B.

Ze względu poruszaną tematykę (związki, złamane serca, uzależnienia, często ujęte w retoryce żartu) pop punk został ochrzczony jako infantylny. W chwili pojawienia się takich formacji jak Paramore, Fall Out Boy, czy nawet My Chemical Romance w stylistyce gatunku zostały spopularyzowane romantyczne, konfesyjne teksty związane wewnętrznymi rozterkami, delikatniejsze i bardziej rozbudowane progresje gitarowe. Nastała era emo – alternatywna odsłona pop punku –, do której Paramore również byli zaklasyfikowani (ze szczególnym wskazaniem na album All We Know Is Falling z 2005 roku, w którym zauważyłam sztandarowego przedstawiciela tego subgatunku).

Paramore to zespół, który stanowi potężny wycinek mojego życia, bez trwogi w sercu dopuszczam do głosu kilkunastoletnią wersję siebie podczas pisania tej refleksji. Z perspektywy czasu dostrzegam wyjątkowość tej kapeli z wielu powodów, natomiast jednym z bardziej istotnych jest obecność wokalistki – co po przejrzeniu wizualnego trendu pośród zespołów tamtego okresu zaliczanych jako pop punkowe było w zasadzie nowością. Pop punk był pełen mężczyzn, co w konsekwencji wpłynęło również na styl pisarski Hayley Williams, która, jak sama twierdzi, chciała stworzyć przestrzeń dla uczuć, nadziei i poczucia wspólnoty, które nastoletnim słuchaczom mogą przydać się o wiele bardziej niż ciągłe inspirowanie do buntu.

Kadr z teledysku “The News” (2022)

Kapela z Franklin na przestrzeni swojej dyskografii przebijała się przez różne wcielenia tego plastycznego subgatunku. Debiutancki album All We Know Is Falling powstał z zachowaniem energii pop punkowej perkusji, dynamicznych, lecz nieskomplikowanych riffów gitarowych, z włączeniem w ten kontekst narracji nastoletniej wrażliwości (Williams, będąca autorką wszystkich tekstów, miała wówczas 17 lat). Następnie wyszedł Riot! (2007), który, w przeciwieństwie do trendów sprzed kilku lat, nie nawoływał do destrukcji, lecz wybrzmiewał w rozpierającej energii generacyjnych hymnów („This time we’re not giving up // Let’s make it last forever // Screaming „Hallelujah””). Brand New Eyes (2009) zainicjowało przejście do nowej ery w dotychczasowej dyskografii zespołu, album zwrócił uwagę na wyróżniającą się postać Williams, która z mianem pop punkowej i bezwzględnie charyzmatycznej forntmanki wyrażała w swoich utworach refleksyjną (choć momentami ciągle naiwną) szczerość.

Wydawnictwo było ostatnim wspólnym projektem oryginalnego składu z braćmi Joshem (gitara prowadząca) i Zackiem Farro (perkusja), Jeremym Davisem (gitara basowa) oraz Taylorem Yorkiem (gitara rytmiczna, do zespołu dołączył w 2009 roku, lecz instrumentalnie wspierał zespół już od 2004) na pokładzie. Niedługo później rodzeństwo opuściło zespół, co w moim odczuciu miało swoje konsekwencje we wstrzymaniu progresji brzmienia, które było bardzo wyraźne na Brand New Eyes (Josh Farro współkomponował z Williams, z okazjonalnym dopuszczeniem do procesu Yorka). W 2013 roku światło dzienne ujrzał longplay Paramore – komercyjny sukces, laureat nagrody Grammy za najlepszy utwór rockowy „Ain’t It Fun”, aczkolwiek, w zestawieniu dotychczasowymi aspiracjami, nieco nieuporządkowany oraz miejscami odpychająco kiczowaty.

Jeremy Davis został odsunięty od zespołu, zaś powrót do grupy rozważył Zac Farro. W 2017 świat otrzymuje pierwszy album w nowym-starym składzie z zupełnie nowym pomysłem na siebie. Po odłączeniu się od grupy Farro podjął się pracy nad własnymi produkcjami pod szyldem Halfnoise – czerpiącego z psychodelii lat 70. i beatlesowego groove’u kolektywnego przedsięwzięcia. Wpływy własnego, wypracowanego brzmienia uformowały kolejne  wydawnictwo w new wave’owy, subtelnie nawiązujący do synthpopu After Laughter. Pop punk coraz bardziej stawał się generacyjnym wspomnieniem i śmieszną hybrydą, wizerunek kilkuosobowych zespołów sukcesywnie tracił na atrakcyjności, zatem wprowadzenie radykalnej zmiany okazało się na najlepszym możliwym pomysłem, który nie tylko pozwolił Paramore utrzymać się na szali swojej dawnej popularności, ale także udowodnić, że ucieczka od przemijalności jest możliwa.

Przeczytaj również:  Nasze ulubione soundtracki do gier – zestawienie Filmawki

Wkrótce nad losem zespołu zawisła aura niepewności. Williams, ze względu na otwarte zmaganie się z depresją i wypalenie związane z wieloletnim oddaniu się Paramore rozważała koniec działalności formacji, która ostatecznie została zawieszona na czas nieokreślony. Dystans od grupy miał pozwolić członkom zespołu na skoncentrowanie się wokół własnych projektów, by tym samym stwierdzić, czy Paramore jest im jeszcze jakkolwiek twórczo bliskie. W konsekwencji frontmanka rozpoczęła solową pracę, której efektem były dwa eksperymentalne krążki: Petals For Armor (2020) oraz FLOWERS for VASES / descansos (2021), zaś Halfnoise promował album Motif (2021). Przyszłość Paramore długo wisiała pod znakiem zapytania, natomiast już w 2021 roku Williams potwierdziła zaangażowanie zespołu w kreację nowej muzyki.

Kard z teledysku “Running Out Of Time” (2023)

Sugestywna zmiana estetyki w prezentacji zespołu oswajała oczekujących z nieprzewidywalnym efektem. We wrześniu 2022 roku światło dzienne ujrzał singiel This Is Why, promujący nadchodzący szósty, album o tym samym tytule, który okazał się interesującą syntezą tego, co już znane z czymś wykraczającym poza intuicyjne oczekiwania na wielu poziomach. Utwór już w pierwszych sekundach zdecydowanie deklaruje obranie nowego kursu poprzez niestandardową zagrywkę Taylora Yorka – nieregularną, gdzieś poza rytmem, rozpędzającą się w zaskakujący, funkowy groove, by wkrótce przejść w przepełniony agresywnymi akordami refren, który naturalnie pobudzał do tańca. W grudniu kapela wypuściła w obieg kolejny singiel – The News, który zaskoczył mnie nie mniej niż jego poprzednik. Utwór nawiązywał swoją energią do fundamentalnego brzmienia zespołu jednak nie utrzymywał na tym skojarzeniu całej swojej struktury. W atmosferze post punku i subtelnych elementów math rocka (!) Paramore stworzyli konfrontacyjny, społeczno-polityczny manifest o niestabilnej kondycji dzisiejszego człowieka, wynikającej z przebodźcowania informacyjnego. Moim ulubionym fragmentem jest moment poprzedzający refren – hipnotyzująca wstawka, wydawałoby się, że zupełnie wyjęta z kontekstu poprzez niespodziewaną zmianę tempa i funkcji poszczególnych partii, lecz jak bardzo obrazująca przedstawiany w singlu stan. Z niecierpliwością wyczekiwałam premiery albumu.

10 lutego 2023 roku – mamy to. Longplay zawiera 10 utworów, trwa 36 minut i dźwiga ciężkie brzemię doświadczenia bycia człowiekiem w dzisiejszym świecie. Trio z Tennessee, po prawie 6 latach przerwy, dobrnęło do przełomowego momentu swojej kariery, dzięki refleksyjnemu przetłumaczeniu swojego dotychczasowego brzmienia na wrażliwość trzydziestoletnich millenialsów funkcjonujących w postpandemicznej rzeczywistości. Czym Williams dzieli się w wersach Running Out of Time – porywającemu, dance punkowemu wyznaniu nieumiejętności organizowania czasu, ale także podprogowym przekonaniu o współodpowiedzialności za globalne cierpienie[1]. Kawałek jest kolejnym dowodem na kreatywne odrodzenie zespołu, który sięga poza granice swojego bezpiecznego gruntu –   w szczególności w sekcji rytmicznej będącej głównym obszarem eksperymentu na tym albumie. Choć nie jestem do końca przekonana, czy „eksperyment” jest wystarczająco dobrym określeniem, bowiem ta wybrzmiewająca pewność siebie jest czytelną deklaracją nowego, indywidualnego stylu obok którego, mając cały czas na uwadze dotychczasowy dorobek zespołu, trudno przejść obojętnie. This Is Why jest nową jakością w dyskografii zespołu, redefinicją identyfikacji artystycznej oraz nową kategorią w szerokim spektrum post punku i rocka alternatywnego. Czerpiąc inspiracje z niezależnej sceny new wave’u, przy wyraźnym wpływie groteskowości Talking Heads, Paramore wyrywa się okowów generacyjnego trendu i wchodzi w zupełnie nowy obszar własnej kreatywności. Transformacja w stylu gry Yorka jest jednym z bardziej istotnych elementów, który zasługuje na szczególne wyróżnienie. Ekspresyjne partie solowe nadają albumowi swoisty nastrój, który dopełnia werbalizowane przez Williams introspekcje, pełne niewyrażonych lęków, agresji oraz słabości do swoich złych nawyków. Wokalistka, z nietypową dla siebie deklamacją, powraca do tych wątków w  C’est comme ça. Frontmanka deklamuje swoje życie zbudowane podług wizyt u chiropraktyka i emocji wynikających z toksycznej relacji ze swoimi wadami. Ekstatyczny refren, skoncentrowany wokół chwytliwej, francuskiej frazy, stoi w opozycji do monotonnych wersów, co przybliża ekscentryczność uniwersum Davida Byrne’a.

Przeczytaj również:  „Club Zero" – Siedząc w dyskomforcie [RECENZJA]

Paramore przemierza swoją twórczą drogę z dojrzałą świadomością artystyczną. Zespół kreuje nową tożsamość również dzięki doposażeniu instrumentarium z dodaniem wibrafonu i klarnetów, co umożliwia poszerzenie gatunkowych horyzontów. Big Man, Little Dignity stanowi jeden z efektów zaimplementowania nowych narzędzi, jednak wyjątkowy czar tego utworu leży w jego melancholijnej, lecz nieustannie tanecznej atmosferze. Zrównoważenie energetycznej pierwszej połowy albumu bujającą balladą jest poprawnym zabiegiem, podtrzymującym uwagę słuchacza, by ten, wskutek niespodziewanej zmiany, z zaciekawieniem oczekiwał na kolejne, muzyczne propozycje. W przypadku Paramore prostota tego manewru została stłumiona przez nieszablonową w skali zespołu kompozycję, która w palecie pastelowych melodii emanuje satysfakcjonującym uczuciem spokoju, a nastrojowy groove rewelacyjnie współgra z ujmującą wokalizą Williams, z lekkością sunącą po mglistym brzmieniu. Już teraz wiem, że nic innego w tym roku nie wybije mi tej melodii z głowy.

Kadr z teledysku “Running Out Of Time” (2023)

Jednak niepokojące gitarowe intro z You First natychmiast wybudza z tego słodko–gorzkiego snu. Kawałek, wraz ze stojącym tuż obok Figure 8, jest interesującym przełożeniem zamierzchłego brzmienia na zupełnie inną wrażliwość. Oba utwory odnajdują się w spektrum nurtu emo, jednak wychodzą poza jego tendencyjne ramy dzięki progresywnym przejściom między zwrotkami (pełnych urazy, chęci zemsty, a nawet wstrętu, który Williams żywi do samej siebie) oraz nieregularnej rytmice. Wprowadzone zmiany, przy zachowaniu swojego pierwotnego ducha, wyraźnie poszerzają ekspresyjną gramatykę zespołu, co przekłada się na rezonującą i szczerą pasję, której artykulacja wraz z każdą kolejną minutą zachwyca coraz bardziej. Liar i Crave kontynuują audialny wątek zaproponowany już wcześniej przy okazji Big Man, Little Dignity, przy czym każda z kompozycji koncentruje się na jego poszczególnych odcieniach. Pierwsza z nich brnie w balladyczną eteryczność, będącą, jak się okazuje, świetnym pretekstem do ukazania umiejętności wokalnych Williams w zupełnie innym kontekście. Charakterystyczny, krzykliwy sopran frontmanki, wśród atmosferycznego pejzażu gitar, przyjmuje formę czułego śpiewu, który w zestawieniu wybrzmiewającą wcześniej frustracją i gniewem, zapowiada nadejście upragnionego spokoju, będącego konsekwencją oddania się wypieranemu uczuciu miłości. That’s what you get when you let your heart win.

Crave z kolei uciekło mojej uwadze ze względu na nużące powtórzenie dotychczasowych tropów, co jeszcze bardziej uwydatnia katartyczne Thick Skull – pierwszy kawałek, który powstał z dedykacją na nowy album, już po zamknięciu wszelkich działań związanych z After Laughter[2]. W utworze słychać zdecydowane odejście od lekkości neonowej fazy poprzedniego krążka, w miejsce którego wchodzi molowy ton zawodzących gitar, wybrzmiewających adekwatnie do poruszających wyznań Williams („I am a magnet for broken pieces // I am attracted to broken people // I pick ’em up and now my fingers are bleedin’ // And it looks like my fault // And it looks like I’m caught red-handed”), które po raz kolejny wskazują na jej imponujący pisarski progres.

Recenzję najnowszego albumu Paramore kończę z uczuciem ogromnej satysfakcji. Nie tylko ze względu na to, że mój ukochany zespół z lat nastoletnich dorósł razem ze mną, ale również dlatego, że usłyszałam ewolucję dojrzałych muzyków kontemplujących swoje osobiste doświadczenia poprzez brzmienie. York, Williams i Farro dobrnęli do tego momentu aktywności artystycznej, w którym zadanie sobie pytania o sens własnej pracy stanowi o progresywnej twórczej samoświadomości, co dla mnie jest wartością autoteliczną. Błyskotliwa redefinicja tożsamości gatunkowej pozwala zespołowi na wymknięcie się pustej fali nostalgicznego wizerunku, której krótki czas oczarowywania, wkrótce skazałby trio na zapomnienie. This Is Why jest wszechstronną syntezą niezależnego brzmienia (od new wave’u, elementów math rocka, po dzisiejszy post punk sceny brytyjskiej), odbiciem osobistych trudności, opus magnum generacyjnej formacji, która, chyba nawet ku własnemu zaskoczeniu, sięgnęła bezmiaru ponadczasowości. Aż łezka się w oku kręci po ponownym odpaleniu All We Know Is Falling.

[1] Paramore, “This Is Why” Interview with Apple Music & Zane Lowe, https://www.youtube.com/watch?v=N4LxD8rf9Po&t=1052s [dostęp 20.01.2023]

[2] Christine Werthman, “The future of Paramore: Pop-punk heroes on their urgent new album and their surreal next chapter”, https://www.billboard.com/music/features/paramore-this-is-why-new-album-cover-story-interview-1235201005/ [dostęp 20.02.2023]

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.