„Mario” – „Między miłością i karierą” – Recenzja

Mimo że wiele jest filmów traktujących o homoseksualizmie albo o piłce nożnej, ze świecą szukać takich, których problematyka dotyczy obu tych zagadnień jednocześnie. Może wynika to z mimowolnej tabuizacji takiego połączenia, może po prostu nie ma popytu na historie tego typu, ale kino ma za zadanie tam sięgać, gdzie nie sięgał jeszcze nikt i w duchu podobnego przekonania musiał powstawać Mario, którego twórcy podjęli się zadania wymieszania tych dwóch światów i, jak się okazuje, wyszło im to całkiem zgrabnie.

Mario
kadr z filmy „Mario”

Oto trafiamy do drużyny U-21 Young Boys tuż przed rozpoczęciem sezonu i jesteśmy świadkami wprowadzenia do zespołu nowego napastnika, przybyłego z Niemiec Leona (trochę nieprzekonywujący Aaron Altras), który od tej pory będzie razem z naszym Mario (Max Hubacher, którego największym atutem jest podobieństwo do pewnego niemieckiego piłkarza – imiennika tytułowego bohatera) rywalizował o miejsce w składzie i potencjalny kontrakt z głównym klubem w przyszłym sezonie. Panowie, mimo walki o to samo miejsce, szybko zaczynają się dogadywać, a umacnianiu więzi dodatkowo sprzyja fakt, że dzielą wspólnie klubowe mieszkanie i spędzają ze sobą większość wolnego czasu. Tym razem nie skończy się na standardowej męskiej przyjaźni, ale na romansie, który dla obu piłkarzy jawi się jako okazja do wyzwolenia długo tłumionych uczuć i żądzy. Uczucie rozwija się, ale sielanka nie trwa oczywiście zbyt długo, sekret zaczyna wychodzić na jaw i atmosfera w klubie pogarsza się, a młodzi mężczyźni odnajdują się w sytuacji, w której najmniejszy błąd może zaważyć na ich towarzyskiej i zawodowej przyszłości.

Zobacz również: Wkraczając w świat Gaspara Noé

Mimo pozornego zakorzenienia konfliktu w konkretnym środowisku, tak naprawdę przedstawiony obraz zmagania się z dyskryminacją i utratą poczucia własnego „ja” jest bardzo uniwersalny. Przekrój reakcji na homoseksualizm piłkarzy jest dość schematyczny, ale przynajmniej wyczerpujący. Mamy tutaj cynicznie nastawionego kolegę z drużyny, który podjudza resztę zawodników oraz zarząd kierujący się zasadą „nie mamy nic przeciwko, ale…”, a z drugiej strony akceptację ze  strony najbliższej rodziny i przyjaciół, którzy jednak mimo najszczerszych chęci nie mogą w pełni pomóc Mario. Piłka nożna jest zaledwie katalizatorem ukazanych wydarzeń, a homoseksualizm jest tylko pretekstem dla portretu miłości i samotności.

Widać, że odpowiedzialny za reżyserię Marcel Gisler ma dużo szacunku zarówno do środowisk piłkarskich, jak i do orientacji seksualnej bohaterów swojego filmu. Rozumie on zawiłości współczesnej piłki nożnej, przedstawiając tytułowego zawodnika jako człowieka otoczonego nie tylko przez obrońców drużyny przeciwnej, ale także przez swojego trenera, menadżera i, wynagradzającego braki we własnej karierze sukcesami syna, przesadnie ambitnego ojca, a wątek romantyczny prowadzi w sposób nieszukający sensacji i zaskakująco subtelny. Próżno szukać tutaj silących się na kontrowersje scen zbliżeń czy przesadzonej romantyzacji uczucia, mającej na celu przedstawienie go jako jedynej słusznej drogi. Wszak miłość jest zawsze jedna i ta sama, i właśnie z takiego założenia wychodzi reżyser.

Mario
kadr z filmu „Mario”

Ale Mario sięga jeszcze dalej, stawia pytania dotyczące szeroko pojętego sensu życia, którym nie można odmówić celności, nawet jeżeli momentami wydają się naiwne i banalne. Odrobinę za dużo tutaj fabularnych skrótów oraz słabo zasygnalizowanych przeskoków czasowych, w związku z którymi całość wydaje się zbyt uproszczona, aczkolwiek ta prostota ma swój urok, a nadmierne skomplikowanie fabuły i przesyt wątków pobocznych najprawdopodobniej tylko zaszkodziłby całej produkcji. Nieunikniony konflikt interesów uderza tym mocniej, że zdajemy sobie sprawę z tragicznego położenia bohaterów, dla których niemożliwy będzie kompromis, a wybranie jednej ścieżki oznacza bezpowrotne zboczenie z tej drugiej. Kulminacją straconych szans będzie ostatnia scena, o której dość powiedzieć tyle, że uderza ona wystarczająco mocno, by nie dać o sobie zapomnieć długo po seansie.

Zobacz również: „Zimna wojna” – Recenzja

Dokładne odwzorowanie piłkarskich realiów służy nie tylko nadaniu wiarygodności, ale jest także dodatkową gratka dla tych, których do filmu zachęciła raczej wizja napastników siejących spustoszenie w szeregach obrony rywali aniżeli uczuć i emocji wyniszczających bohaterów od środka. Wzmianka o Young Boys przypomina o tym, że to właśnie ta drużyna przerwała w tym sezonie hegemonię FC Basel w szwajcarskiej lidze, a znajomość poglądów kibiców niemieckiego FC St. Pauli pozwoli zauważyć, że obecność akurat tego klubu nie jest tutaj przypadkowa.

Jeżeli chodzi o sekwencje boiskowe, najtrafniejszym określeniem będzie stwierdzenie, że są one solidne. Przeważają standardowe ujecia z boku, które maskują trudności w synchronizacji gry całego zespołu, ale dodano tutaj odrobinę trójwymiarowości i głębi, dzięki czemu drybling zawodników nie wygląda jak nakręcony z profilu bieg sprinterski. Wybijającą się perełką jest świetnie wyglądająca scena dośrodkowania nakręcona quasi-telewizyjną kamerą, która idealnie umiejscawia zdobywaną bramkę pośród tysięcy fanów na wypełnionym po brzegi stadionie i pozwala w pełni odczuć radość piłkarzy i kibiców towarzyszącą trafieniu.

Mario
kadr z filmu „Mario”
Zobacz też: Wkraczając w świat Gaspara Noé

Ostatecznie Mario to książkowy wręcz przykład „małego wielkiego filmu”, który najbardziej zyskuje na poruszanej, bardzo świeżej i eklektycznej tematyce oraz niebanalnym wykonaniu. Nie brakuje mniejszych lub większych niedociągnięć i braków, ale całość jest zaskakująco fascynująca i satysfakcjonująca.


3.5/5

Film możecie obejrzeć od wczoraj dzięki pokazom przedpremierowym, a oficjalna premiera już jutro (1 czerwca). Gdzie? Kino Luna (Warszawa) DCF – Dolnośląskie Centrum Filmowe (Wrocław) KINO MALTA (Poznań) KIKA (Kraków) Kino Pionier 1907 (Szczecin) Kino – Galeria Charlie (Łódź) Kino Światowid (Katowice) a od 1 lipca online na outfilm.pl dzięki Tongariro Releasing.

pisanie recenzji.
plusy: pomnik twarlszy niż ze spiżu
minusy: pisanie recenzji


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.