Advertisement
FestiwaleFilmyNowe Horyzonty 2024Recenzje

„Emilia Pérez” – ryzykowny taniec na krawędzi absurdu | Recenzja | Nowe Horyzonty 2024

Marysia Posiadało
kadr z filmu Emilia Pérez
fot. „Emilia Pérez” / materiały prasowe Nowe Horyzonty

Najlepszy film na Nowych Horyzontach? Zdecydowanie! Czy można już go okrzyknąć filmem roku? Być może. Dawno żaden film nie zachwycił mnie tak bardzo, jak Emilia Pérez. Pierwszy raz miałam okazję obejrzeć film w reżyserii Jacques’a Audiarda podczas tegorocznego Festiwalu Filmowego w Cannes i od tamtej pory nie mogę zapomnieć o tym absolutnym majstersztyku.

Akcja dzieje się w Meksyku – mieście pełnym sprzeczności, w którym dzika namiętność przeplata się z przemocą. Poznajemy Ritę Morę Castro (w której rolę wciela się genialna Zoe Saldaña), moralnie strapioną i przemęczoną prawniczkę. Kobieta zmuszona jest za marne pieniądze bronić przestępców, którzy, jak sama przyznaje, powinni odpokutować za swoje czyny. W pracy czuje się niedoceniona i – przede wszystkim – nieszczęśliwa. Po jednej z rozpraw sądowych, Rita dostaje tajemniczy telefon. Jeszcze nie wie, że zmieni on trajektorię jej życia.

Tak naprawdę widz nie powinien wiedzieć nic więcej o tym filmie. Jego ogromnym plusem, szczególnie podczas pierwszego seansu, jest element zaskoczenia. Zaskoczenia całą genialnie uplecioną fabułą! Audiard garściami czerpie z konwencji telenoweli, dlatego historia przedstawiona w Emilii Pérez balansuje na granicy absurdu. Reżyser zadbał o to, żeby przypadkiem nie zabrakło irracjonalności całej produkcji, dlatego postanowił uczynić film musicalem. Bliżej mu jednak do parodii gatunku, więc antyfani musicali nie powinni obawiać się konfrontacji z tym dziełem. Piosenki autorstwa Camille Dalmais i Clémenta Ducola na długo zapadają w pamięć, przy czym nie przypominają typowych musicalowych utworów. Każdy jest w stanie znaleźć w tej produkcji coś dla siebie. Warto wybrać się na seans przynajmniej dla Zoe Saldañy, która błyszczy na ekranie podczas sekwencji tanecznych i wokalnych. Moje serce skradła jednak piosenka w wykonaniu Seleny Gomez, która po światowej premierze filmu bez wątpliwości na stałe zagości w popkulturze. Zresztą, jak sam film.

Przeczytaj również:  Galeria Pominiętych, czyli zestawienie filmów, których zabrakło w redakcyjnej topce 2025

Na pierwszy rzut oka połączenie iście szalonego scenariusza wraz z musicalem może wydawać się filmowym samobójem, jednak Audiardowi udało się to wszystko w połączyć w bardzo spójną i płynną całość. Reżyser nieraz celowo przekracza granice kiczu i tandety, ale robi to w rytm porywających piosenek oraz hipnotyzujących kolorów, dzięki czemu widz nie ma wrażenia przesady i nie odczuwa zmęczenia formą. Kolejne wątki ujawniane są w rytm tanecznych piosenek i trzymają nas w napięciu aż do ostatniego momentu. W trakcie seansu trudno złapać oddech nawet na chwilę, bo za każdym zakrętem czyha na nas kolejny niespodziewany zwrot akcji.

Emilia Pérez jest przede wszystkim filmem o poszukiwaniu siebie. Mimo swojej nietypowej formy, produkcja stawia przed nami pytania bez jednoznacznej odpowiedzi. Czy człowiek tak naprawdę może się zmienić? Czy możemy w pełni uciec od swojej przeszłości? Reżyser wzbudza w widzu całą gamę uczuć. Będziemy się śmiać z radości, zaciskać pięści z napięcia i płakać ze wzruszenia. Po seansie nie miałam ochoty wstawać z fotela, lecz nadal chłonąć tą niezwykłą energię, buchającą z ekranu. Emilia Pérez wyłącznie zyskuje podczas kolejnych seansów i już z niecierpliwością oczekuję wydania soundtracku filmu, aby móc w dowolnej chwili przenosić się w świat, który wykreował Audiard.

Zdaje się, że jesteśmy świadkami przełomu w twórczości reżysera. Jacques Audiard odbiega formą i stylem od swoich poprzednich filmów. Wciąż się zastanawiam, jakim cudem 72-letniemu francuzowi udało się zrobić tak dobry hiszpańskojęzyczny film, osadzony w nieoczywistych meksykańskich realiach. Z pewnością wiem, że dostajemy KINO – ociekające kreatywnością, pełne świeżych, nowych i zaskakujących pomysłów. Myślę, że Emilia Pérez na stałe zagości we współczesnej popkulturze i znajdzie swoje miejsce na liście filmów obowiązkowych do obejrzenia.

Przeczytaj również:  Najlepsze filmy 2025 roku | Ranking TOP 20 redakcji Filmawki

korekta: Jakub Nowociński

+ pozostałe teksty

Wielka fanka filmów, które otulają widzów ciepłym kocykiem i sprawiają, że wszystko wydaje się możliwe. Na co dzień robi grafiki, studiuje w Łodzi i (za) często chodzi do kina.

Ocena

10 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.