GryKulturaRecenzje

“Gothic”, czyli sentymentalny powrót do gry dzieciństwa

Bartłomiej Rusek
fot. Steam Community / Piranha Bytes

„Królestwo Myrtany, zjednoczone pod berłem króla Rhobara II…” te słowa wielu graczy zna lepiej niż pierwsze wersy Inwokacji otwierającej Pana Tadeusza. O tym, że popularność serii Gothic w naszym kraju jest pewnego rodzaju fenomenem, nie trzeba nikogo przekonywać.

Produkcja małego niemieckiego studia Piranha Bytes z miejsca zawładnęła sercami Polaków, a po krótkim czasie osiągnęła status kultowej i wręcz wielbionej gry. Gothic opowiada historię skazańca, nazwanego przez społeczność Bezimiennym. Król zesłał go do kolonii karnej  – Górniczej Doliny. Na skutek komplikacji powstałych przy tworzeniu magicznej, otaczającej Dolinę bariery, zostali w niej uwięzieni zarówno skazańcy, jak i budujący ją magowie czy strażnicy. Jak skomentował to sam Xardas, kluczowy dla fabuły nekromanta, który brał udział w konstrukcji bariery – “…coś zakłóciło delikatną strukturę zaklęcia i zostaliśmy uwięzieni przez nasze własne dzieło”.

fot. Steam Community / Piranha Bytes

Nie trzeba było długo czekać, aż więźniowie wszczęli bunt, na skutek którego przejęli kontrolę nad kolonią. Ze względu na to, że była ona jedynym źródłem magicznej rudy, potrzebnej królestwu do wojny z Orkami, jego władca, Rhobar II, postanowił dostarczać do Górniczej Doliny pewne dobra w zamian za bezcenny surowiec – od jedzenia i alkoholu po niewolnice. Trafiają tam również kolejni skazańcy, w tym nasz bohater. Jego przypadek jest jednak wyjątkowy – przed zesłaniem do kolonii, dostaje on bowiem polecenie dostarczenia listu do Arcymistrza Kręgu Magów Ognia.

Już sam początek, a więc chrzest wody, będący niczym innym jak otrzymanym przez bohatera ciosem w twarz, najtrafniej przedstawia większość gameplayu Gothica. Jest to jedna z tych produkcji, która nie prowadzi gracza za rękę. Na początku Bezimienny nic nie potrafi, nie ma żadnego wyposażenia ani nawet dostępu do mapy. Jego wybawcą jest jednak Diego, cień z pobliskiego Starego Obozu, który oferuje mu swoją pomoc. W ten sposób zaczęła się przygoda, która zaowocowała kolejnymi kilkoma częściami serii.

Przeczytaj również:  "Mount&Blade II: Bannerlord" wreszcie jest! Wrażenia z pierwszych godzin gry

Dla nowego w świecie gracza, Gothic okaże się grą zwyczajnie trudną. Jej mechaniki są przestarzałe i bardzo ciężko opanować, ale ostatecznie dają one wielką satysfakcję, gdy odkrywamy, że kieruje nimi prosta logika. Mimo tego gra już w czasie, gdy się ukazała, była nieco toporna, co poprawiono dopiero w jej sequelu. Gothic nie wyglądał też znakomicie, a toporne modele nie zachwycały nawet na początku poprzedniej dekady, kiedy to pojawił się w sklepach. Jest jednak coś, co sprawiło, że gracze pokochali tę serię.

fot. Steam Community / Piranha Bytes

Mowa w głównej mierze o fabule gry. Twórcy Gothica zdołali wykreować bardzo charakterystyczne postacie, których na dłuższą metę nie sposób wręcz nie polubić. NPC porozrzucani są po kilku zróżnicowanych lokacjach, do których eksploracji zachęcają nas kolejne kroki w opowieści. Tym samym, czekają nas liczne wizyty w Nowym Obozie i Obozie na Bagnie, po odwiedzinach w Starym Obozie, do którego zaprasza nas na początku przygody Diego – wspomniana, kultowa już niemalże postać. W kolejnych lokacjach spotykamy takie postacie jak Lester, Lares, Gorn, Milten, Lee, Saturas czy oczywiście nekromanta Xardas. Gra jest bardzo „zgrabnie” spięta fabularnie, pozostawiając przy tym całkowitą dowolność w wyborze jednego z trzech wymienionych wcześniej obozów przez gracza. Warto tu przypomnieć, że fabuła sprawnie wyjaśnia zamknięty świat gry za sprawą wspomnianej przeze mnie bariery.

Do kultowego już statusu gry przyczynił się również polski dubbing, który może nie był idealny, ale z pewnością wpłynął pozytywnie na przystępność produkcji. Przede wszystkim należy wspomnieć o Bezimiennym, któremu głosu udzielił Jacek Mikołajczak. Słysząc ton jego wypowiedzi, każdy gracz Gothica ma przed oczami tę jedną postać, z którą spędził tak wiele godzin w wirtualnym świecie. Oprócz tego, w obsadzie głosowej można wymienić chociażby Tomasza Marzeckiego czy Mirosława Zbrojewicza. Mimo że polska wersja gry ukazała się mniej więcej rok po światowej premierze, zdecydowanie warto było na nią czekać.

Przeczytaj również:  "Outsider", albo nieudana próba wskrzeszenia "Detektywa" [RECENZJA]

Wszystkie wymienione powyżej elementy, podobnie jak wszechobecna dostępność Gothica (w seriach z tanimi grami czy jako dodatek do czasopisma) sprawiły, że produkcję tę pamięta dziś niemalże każdy. I nieważne, czy są to dobre, czy złe wspomnienia – Gothic, mimo swych wad, jest niezwykle popularną grą, o czym świadczyć może wysoka grywalność darmowego teasera edycji remaster, który niedawno ukazał się na Steamie.

fot. Steam Community / Piranha Bytes

O ile starsi gracze bez problemu po raz kolejny sięgają po ulubioną serię, wybaczając jej wszystkie mankamenty, o tyle młodsi w pierwszym Gothicu, niestety, tak łatwo się nie odnajdą. Przestarzałe mechaniki, grafika która przegrała z upływem czasu (choć można podrasować ją modyfikacjami, np. wprowadzającymi DirectX11) i wysoki stopień trudności to elementy, które odrzucą wielu nieprzygotowanych na to graczy. Niemniej jednak ci, którzy poświęcą trochę czasu na poznanie tej gry, nie powinni być zawiedzeni. Wszystko dlatego, że Gothic jest po prostu niezwykle wciągający, a gdy ktoś „wkręci się” w fabułę, nie spocznie, póki nie przejdzie całej serii. A jest to doświadczenie tak przyjemne, że zdecydowanie warto dać pierwszemu Gothicowi szansę. Nawet w dzisiejszych czasach i realiach.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.