“Firecrackers” – Zjarany lont, zjarane małolaty [RECENZJA]

“Firecrackers” – Zjarany lont, zjarane małolaty [RECENZJA]

Firecracker. Z angielskiego: petarda. Niewielki ładunek wybuchowy, mający na celu dawać rozrywkę swoim głośnym pierdyknięciem oraz absorbującymi efektami świetlnymi – czasem będą to jakieś kolorowe iskry, innym razem zwykłe łubudu, ale cokolwiek by to nie było, w momencie wystrzału nie myślisz o niczym innym, jak tylko o tej petardzie. Odpalona z daleka nie wywołuje żadnych szkód, ale po zbliżeniu się do niej może urwać ci palce,…

“Kawki na drodze”, czyli Czeching of age [RECENZJA]

“Kawki na drodze”, czyli Czeching of age [RECENZJA]

Coming-of-age to temat rzeka. Dojrzewanie osób młodych można przedstawić w wielu różnych od siebie wariantach, a mimo to nie stracić tych wiążących je ze sobą czynników, które czynią je wszystkie takimi pięknymi. Możesz to pokazać w formie kina przygodowego z elementami horroru (“To”), filmu kręconego przez ponad dwanaście lat, żeby jeszcze dokładniej ukazać proces dorastania (“Boyhood”), albo wulgarnej komedii o dzieciakach, które…

“Obcy na mojej kanapie” – Bo wszyscy Ziemianie to jedna rodzina [RECENZJA]

“Obcy na mojej kanapie” – Bo wszyscy Ziemianie to jedna rodzina [RECENZJA]

“Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”. “Bez ryzyka nie ma zabawy”. “Jeśli człowiek nie ryzykuje, to nic w jego życiu się nie zmienia”. Dużo się tego tałatajstwa słyszy, szczególnie w młodości. “Baw się, ryzykuj, szalej, tańcz i klaszcz, bo Ci całe życie przeleci przed oczami, nawet się nie zorientujesz, a tu już trzeba testament pisać”. Stara śpiewka. Takie ryzyko…

10 filmów, które Tarantino radzi obejrzeć przed “Pewnego razu… w Hollywood”

10 filmów, które Tarantino radzi obejrzeć przed “Pewnego razu… w Hollywood”

Ciężko w to uwierzyć, ale już (i aż) za niecały miesiąc polscy kinomani będą mogli się rozkoszować kolejnym kąskiem z tegorocznego szwedzkiego stołu – a mowa o tak krwistym i soczystym mięsisku, że grzechem będzie go nie skosztować. Bowiem 19 sierpnia na nasze ekrany wejdzie dziewiąta produkcja Quentina Tarantino – “Pewnego razu… w Hollywood” – o tym, jak to dwójka kompanów i jednocześnie weteranów branży aktorskiej – gwiazda serialowych westernów…

“Paskudy. Uglydolls”, czyli na pohybel perfekcji i ku chwale lukrecji [RECENZJA]

“Paskudy. Uglydolls”, czyli na pohybel perfekcji i ku chwale lukrecji [RECENZJA]

Jakkolwiek byśmy nie wierzyli w nasze pociechy, prawdą jest, że stworzenie filmu dla dzieci nie jest jakoś wybitnie trudne – ot, wystarczy sklecić na kolanie niezobowiązującą, banalną historyjkę (koniecznie z morałem, bo rada rodziców wytoczy nam proces), wrzucić rytmiczną, chwytliwą muzykę (albo i nawet napisać oryginalne piosenki, jeśli masz taką ochotę) i opatrzyć to pocieszną, kolorową animacją z głośnymi wydrzymordkami w roli głównej. Nie jest…

Wędrująca Ziemia [RECENZJA]

Wędrująca Ziemia [RECENZJA]

Przyszłość. Masa Słońca zwiększa się z dnia na dzień, powodując coraz to bardziej śmiertelne kataklizmy na naszej kochanej Matce Ziemi – od erupcji wulkanów, przez obniżenie poziomu oceanów i mórz, aż do susz, które wyniszczają życie na globie – i jakby tego było mało, Układ Słoneczny za niecałe trzysta lat ulegnie całkowitemu zniszczeniu. Desperackie czasy wymagają desperackich środków, dlatego też  wszystkie kraje świata zmuszone są…

“Praziomek” – Kukiełki kontra rewolucja przemysłowa [RECENZJA]

“Praziomek” – Kukiełki kontra rewolucja przemysłowa [RECENZJA]

Laika to dość ciekawy przypadek jeśli chodzi o rynek studiów tworzących kreskówki. Nie licząc Aardman Animations, jest to obecnie jedyna firma zajmująca się animacją poklatkową, która zdążyła już na tyle wyrobić sobie charakterystyczny styl swoich produkcji, że nie sposób pomylić ich filmów z żadnymi innymi – stała się marką samą w sobie. Od rewelacyjnej Koraliny przez Pudłaki aż po obsypane pochwałami Kubo…

“Pewnego dnia”, czyli w pułapce zwyczajności [RECENZJA]

“Pewnego dnia”, czyli w pułapce zwyczajności [RECENZJA]

Jeden dzień. W obliczu tego, z ilu dni składa się średnia długość życia człowieka, jeden dzień to naprawdę nic. Ot, kropla w morzu zwyczajności. Zwłaszcza jeśli ma się trójkę dzieci na utrzymaniu, z czego jedyne, które Cię w ogóle słucha, to te, ledwo umiejące powiedzieć “mama”. Znudzonego męża, który na każde Twoje pytanie odpowiada, jakby chciał jak najszybciej zakończyć z Tobą rozmowę. Szefową,…

1 2