Advertisement
KomiksKultura

“Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Pod kopułą” – Z Tybetu do El Dorado [RECENZJA]

Michał Skrzyński
Wujek sknerus i kaczor doland tom 3 recenzja
Fragment okładki komiksu / fot. materiały prasowe

Całkiem niedawno pisałem dla Was o Kaczogrodzie Carla Barksa. O moim problemie z tym cyklem i moich nieuzasadnionych oczekiwaniach, które musiałem zweryfikować. I wiecie co? Przy kaczych komiksach Dona Rosy niczego nie muszę weryfikować!

No ale po kolei. Don Rosa to amerykański scenarzysta i rysownik, który właściwie całe swoje zawodowe życie poświęcił tworzeniu komiksów dla Disneya. Jego styl to kontynuacja tego Barksowego. Postacie i ich anatomia wyglądają tak samo, paleta barw, pomimo że rozszerzona operuje na podobnych rejestrach, a punktem wyjściowym dla każdej strony jest panel z ośmioma kadrami. Różnice są jednak od razu dostrzegalna – rysunki Rosy są znacznie bardziej złożone, szczegółowe i dynamiczne. Tak samo jest ze scenariuszami.

Warto wspomnieć, że Rosa całkiem inaczej podchodzi do prac Barksa niż ja. On sam uważa się jedynie za kontynuatora, który na każdym kroku podkreśla perfekcję i talent swojego poprzednika, stosunek ten momentami ociera się o prawdziwe fanbojstwo! Dobrze widać to w licznych tekstach samego Rosa, które są ważnym elementem kolekcji nazwanej po prostu Wujek Sknerus i Kaczor Donald. Rosa nie tylko cały czas o Barksie mówi, ale i z pedantyczną zapalczywością pilnuje, by jego własne historyjki były spójne ze stworzonym przez mistrza uniwersum.

Kolekcja o niegrzeszącym oryginalnością tytule to zbiór wszystkich komiksów z kaczkami, które Rosa stworzył podczas swojej kariery podzielony na 10 tomów. W tym wszystkim jest oczywiście miejsce na kultowe Życie i czasy Sknerusa McKwacza, o którym celowo nie wspominam, ponieważ na to przyjdzie odpowiedni moment. Kolekcja, oprócz zebrania wszystkiego w spójnej szacie graficznej, oferuje nam ogromną ilość dodatków. Kilkustronicowe artykuły, galerie okładek, wczesne szkice. Czego tu nie ma! W recenzowanym tomie takich bonusów jest ponad 40 stron! Robi to wrażenie, chociaż jak to z dodatkami bywa, ucieszą się z nich głównie najwięksi fani.

Przeczytaj również:  12 pierwszych razów Batmana, czyli jak Bruce Wayne zakładał maskę nietoperza [ZESTAWIENIE]
pod kopułą recenzja
W całej serii mamy amerykański schemat kolorowania, co oznacza, że bilion nie jest srebrny tylko złoty / fot. materiały prasowe

Co do samych historyjek zaś to tak jak przy Kaczogrodzie trzeba (przynajmniej moim nieskromnym zdaniem) mieć z tyłu głowy pewien kontekst, tak tutaj nie trzeba żadnych filtrów. Historyjki Rosy to świetne, zabawne i totalnie angażujące komiksy. Dialogi są pełne emocji, charaktery postaci skonkretyzowane, a liczba nawiązań do przeróżnych tekstów kultury onieśmielająca. Czego tu nie ma! Poszukiwanie zatopionego skarbu, podróż do Tybetu, Donald z mocami Supermana i wiele więcej!

Szkoda opisywać każdą historyjkę z osobna, jednocześnie psując wam zabawę, ale by pokazać, jak to wszystko tutaj wygląda, więc przytoczę dwie z nich. W Siedmiu dniach w Tybecie. razem z Sknerusem, Donaldem i siostrzeńcami wyruszamy na poszukiwanie skarbu Czyngis-chana. Jest to okazja do odkrycia niezwykłej krainy, gdzie nie dociera współczesność, a ludzie, pomimo że otoczeni bogactwem naturalnym na pierwszym miejscu stawiają uczciwą pracę i spokój ducha. Oczywiście spokój ten jest zakłócony przez nasze kaczki, co doprowadza do zaskakującego finału, który prawdopodobnie zainspirował, analogiczną sekwencję w Drodze do El Dorado.

wujek sknerus i kaczor donald tom 3
W przeciwieństwie do większości komiksów Barksa tutaj mamy drugie plany są znacznie bardziej szczegółowe / fot. materiały prasowe

W wysokiej wieży to komiks oparty na świetnie znanym fanom gatunku schemacie. “Krucha maestria Donalda” jak pisze Rosa to wymyślona przez Barksa formuła, w której pierwsza ciamajda Kaczogrodu z jakiegoś powodu staje się mistrzem w jakimś, zwykle bardzo specyficznym, zawodzie, by potem doprowadzić do jakiejś katastrofy. Tutaj Donald staje się prawdziwym specjalistą od spraw mycia okien w wieżowcach. Takiej okazji nie mógł przepuścić oczywiście Sknerus zaciągając siostrzeńca do pracy, co prowadzi do krótkiej, wypakowanej żartami i absurdem sekwencji niespecjalnie szczęśliwych dla Donalda zdarzeń. Ledwie 12 stron, a ile tutaj dobrej zabawy!

Przeczytaj również:  "Globalne Pasmo", czyli 1001 tajnych agentów i absolutny brak pomysłu [RECENZJA]

O ile przy Kaczogrodzie trochę się wahałem, tak tutaj nie mam żadnych wątpliwości. Pod kopułą, jak i cała kolekcja to pozycja obowiązkowa dla absolutnie każdego. Starsi i młodsi dostaną angażujące, przezabawne historyjki pełne literackich nawiązań. Najwięksi fani docenią zaś mnóstwo wysokiej jakości dodatków, które wprowadzą w kulisy powstania konkretnych komiksów i przybliżą karierę Rosy. Daje swój skromny znaczek jakości i nie mogę się doczekać następnych tomów, które zawierać będą Życie i czasy Sknerusa McKwacza!

Ocena

8 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

dobrą zabawę!

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.