Advertisement
FilmyNowe Horyzonty 2026Recenzje

Miej serce i patrzaj w serce – „Niespodziewane” | Recenzja | Nowe Horyzonty 2026

Natalia Sańko
„Niespodziewane”
fot. „Niespodziewane” / materiały prasowe MFF TAURON Nowe Horyzonty

Długie filmy wracają do łask. Na przekór algorytmizacji współczesnej kultury, coraz częściej premiujące krótkie, łatwo przyswajalne treści, ich triumfy możemy obserwować zarówno w kinie głównego nurtu – gdzie box-office’owe sukcesy święci niemal trzygodzinna Odyseja – jak i w programie Konkursu Głównego 79. Festiwalu Filmowego w Cannes. Program tegorocznej edycji obfitował w produkcje o imponującym metrażu, a obrazy krótsze niż dwie godziny można było właściwie policzyć na palcach jednej ręki.

W gronie wspomnianych długodystansowców znalazło się również Niespodziewane Ryûsuke Hamaguchiego – film wyróżniony Złotą Palmą dla najlepszej aktorki. Jednak każdy, kto zna twórczość japońskiego reżysera, wie, że jego najnowszego projektu nie sposób sprowadzić wyłącznie do popkulturowego trendu. Kontemplacyjne opowieści o ludzkiej naturze, wymagające od widza cierpliwości i uważności, stanowią przecież stałą dominantę kina Hamaguchiego – i tak jest również w tym przypadku.

Akcja Niespodziewane – w odróżnieniu od dotychczasowych dzieł Japończyka – osadzona jest we Francji, a konkretniej na przedmieściach Paryża. To właśnie tam Marie-Lou (Virginie Efira) kieruje domem opieki dla osób starszych, na co dzień mierząc się z ograniczeniami narzuconymi przez biurokrację i logikę kapitalistycznego systemu. W swojej praktyce dąży do upowszechnienia metody humanitude – sposobu pracy z podopiecznymi, stawiającego na pierwszym miejscu empatię i podmiotowość. Z kolei Mari (Tao Okamoto) jest absolwentką filozofii i reżyserką teatralną, przekładającą teorię na praktykę twórczą w postaci autorskich, zaangażowanych społecznie spektakli. Szybko okazuje się, że obie kobiety dzielą ze sobą znacznie więcej niż to samo imię, a łącząca je wyjątkowa więź stanie się katalizatorem przemian w lokalnej społeczności.

Zdarza się, że pierwszy film reżysera zrealizowany poza ojczyzną budzi obawy o jakość i stopień wyczucia lokalnego kontekstu. Pozwolę sobie jednak od razu rozwiać te wątpliwości – Niespodziewane można uznać za kolejny udany manifest humanistycznej wrażliwości Hamaguchiego, tym razem dowartościowujący znaczenie pracy opiekuńczej. Reżyser bezpardonowo piętnuje spychanie na margines określonych grup społecznych – przede wszystkim seniorów i osób z niepełnosprawnościami, wykluczanych z debaty publicznej i pozbawionych głosu ze względu na brak zdolności do produkowania kapitału. Ostatecznie, propagowane przez Marie-Lou podejście do pensjonariuszy – humanitude –  wydaje się w swoich założeniach proste, a nawet banalne. Chodzi w nim przede wszystkim o pozbawioną paternalizmu komunikację i szacunek – czyli, najprościej mówiąc, traktowanie ich jak ludzi, a nie przedmiotów. Lecz mimo podpartych statystykami sukcesów metody, jej wprowadzenie w dalszym ciągu budzi opory – choćby ze względu na wydłużony czas pracy, koszty szkoleń czy trudności w pozyskaniu funduszy na podwyżki wynagrodzeń.

Przeczytaj również:  „Light Pillar” – Chiński Aki Kaurismäki | Recenzja | Animator 2026

Tym, co w Niespodziewane zachwyca najbardziej, jest bez dwóch zdań aktorski duet Virginii Efiry i Tao Okamoto. Zapadające w pamięć, a zarazem wymagające role przyniosły im zresztą zasłużoną Złotą Palmę dla najlepszej aktorki. Co istotne – w tym roku nagrodę wyjątkowo przyznano wspólnie odtwórczyniom obu głównych ról. O ile w historii festiwalu wydarzyło się to zaledwie kilka razy, tak w kontekście samego filmu nie jest to jednak niczym szczególnie zaskakującym – Marie-Lou i Mari to bohaterki, które nie mogą istnieć bez siebie nawzajem. Są niczym swoje lustrzane odbicia: wzajemnie się uzupełniają, jednocześnie czerpiąc z własnych, odmiennych doświadczeń. Obie mają za sobą życie zarówno w Japonii, jak i we Francji, co pozwala im na płynną komunikację w obu językach, pogłębiając zrozumienia i nadając ich relacji autentyczności i głębi.

„Niespodziewane”
fot. „Niespodziewane” / materiały prasowe MFF TAURON Nowe Horyzonty

Jakość najnowszego projektu Hamaguchiego zasadza się także na scenariuszu – gęstym, misternie skonstruowanym i opartym na dialogach. Żywe, wielowątkowe wymiany zdań dwóch bohaterek, będące wykładnikiem zarówno ich światopoglądu, jak i niezgody na obowiązującą codzienność, toczą się w niespiesznym, niemal spacerowym tempie. W ten sposób sprawiają wrażenie rozmów prowadzonych w czasie rzeczywistym, przez co widz ma poczucie, jakby nie tyle je obserwował, co sam bezpośrednio w nich uczestniczył.

Mam jednak opór przed uznaniem Niespodziewane za kino zaangażowane społecznie. Można by oczywiście kontrować, że filmy japońskiego reżysera nigdy do tego miana nie aspirowały, będąc raczej ekspresją jego osobistej filozofii i sposobu myślenia o świecie. Niemniej, samo podjęcie problematyki odpowiedzialności za starzejące się społeczeństwo siłą rzeczy zachęca do namysłu nad możliwością przełożenia utopijnej, filmowej wizji na rzeczywistość. 

Hamaguchi nie proponuje nam jednoznacznych odpowiedzi, w trakcie seansu raczej mnożąc pytania. Jedno z nich szczególnie trudno jest mi zignorować: dla kogo właściwie jest to kino? Myślałam o tym zwłaszcza podczas blisko 40-minutowej dyskusji o roli kapitalizmu w kształtowaniu się niżu demograficznego. Scena, powszechnie chwalona w dyskursie krytycznym, trąci jednak mało wnikliwym dydaktyzmem, sprawiając wrażenie skonstruowanej pod zachwyt inteligenckiej, festiwalowej publiczności. Trudno wyobrazić sobie jej realny wpływ na grupę, która faktycznie mogłaby w tym kontekście wprowadzić jakąś zmianę – czy to polityczną, czy społeczną. W efekcie otrzymujemy przede wszystkim intelektualną rozprawę, której odbiorcami pozostają ci, którzy już wcześniej podzielali zawarte w niej diagnozy. Być może warto byłoby więc zastanowić się, w jakiej formie można przekazać tę wiadomość skuteczniej niż za pomocą pięknego, acz trzygodzinnego festiwalowego traktatu.

Przeczytaj również:  „Wstyd i pieniądze” – Bez wejścia | Recenzja | Nowe Horyzonty 2026

 

korekta: Daniel Łojko

 

Tekst powstał we współpracy partnerskiej z Międzynarodowym Festiwalem Filmowym TAURON Nowe Horyzonty.

+ pozostałe teksty

Miłośniczka kina azjatyckiego i krytyki feministycznej. Dużo mówi o kulturze, a jeszcze więcej o niej pisze. Kocha cykać fotki analogiem, literaturę piękną i muzykę z lat 70.

Ocena

7 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.