Advertisement
KomiksKultura

“Batman – Biały Rycerz”, czyli jak Joker został bohaterem. [RECENZJA]

Paweł Kicman
Kadr z komiksu fot. Materiały prasowe

“Joker zdrowy na umyśle!”. Takie hasło promuje Białego Rycerza. Przestrzegam jednak – nie dajcie się nabrać. To nie jest prosta historia o “dobrym” Jokerze i “złym” Batmanie. I choć to wciąż w dużej mierze typowa opowieść superbohaterska, znajdziemy tutaj zdecydowanie więcej niż w pierwszym z brzegu mordobiciu z przebierańcami.

Komiks przedstawia nam historię, w której Joker za sprawą leków pozbywa się swoich psychopatycznych skłonności i postanawia zniszczyć Batmana nie za pomocą śmiercionośnych gadżetów, ale polityki i prawa. W żadnym wypadku były Książe Zbrodni, a obecnie Biały Rycerz Gotham, nie staje się nieskazitelny i wciąż ma w zanadrzu kilka brudnych sztuczek. Mimo to wydaje się, że tym razem naprawdę działa w słusznej sprawie. Ale czy aby na pewno? Po drugiej stronie barykady stoi Mroczny Rycerz, który zapatrzony w swoją krucjatę przeciw zbrodni sieje zniszczenie wokół siebie. Wszystkie obawy i lęki względem tego, że Batman może przekroczyć granicę stają się coraz bardziej ukonstytuowane. Na przestrzeni kilkuset stron śledzimy więc pojedynek tych dwóch osobowości. Pełen zwrotów akcji, ale też z wyraźnie podkreślonym tłem społecznym.

Batman Biały Rycerz Recenzja
Kadr z komiksu fot. Materiały prasowe

Sean Gordon Murphy – scenarzysta i rysownik Białego Rycerza – nie robi z Gotham tylko areny do okładania się po twarzach. Miasto jest żywą tkanką, pełną skomplikowanej historii, zamieszkałą przez różne warstwy społeczne i żywo reagującą na zmagania trykociarzy. Nie chcę wchodzić na grunt spoilerów, ale polityka, walka z “elitami” i podział społeczny to motywy stanowiące równie ważną rolę w strukturze tego tytułu co sceny akcji. Autor zarysowuje tutaj, mniej lub bardziej subtelnie, podział na Jokera-socjalistę i Batmana-faszystę. Jest to jednak fasada, która kryje w sobie nieco bardziej skomplikowaną historię. Szczególnie, że obie główne postacie rozwijają się na przestrzeni całej opowieści. Śmiem twierdzić, że na tych ponad dwustu stronach Batman dojrzewa bardziej niż niekiedy na przestrzeni kilkunastu tomów w swoich głównych seriach (choć nie ma to znaczenia dla głównego uniwersum, ponieważ Biały Rycerz dzieje się w alternatywnym świecie).

Przeczytaj również:  "Skarga Utraconych Ziem" - klasyczne fantasy w konserwatywnym sosie [RECENZJA]

Nienajgorzej wypada też plejada postaci pobocznych. I chociaż Batgril, komisarz Gordon czy Nightwing mają swoje role do odegrania, show kradnie Harley Quinn. Jej relacja z Jokerem, a także sprawczość w całej intrydze zasługują na podziw, a jej rola miejscami jest nadrzędna do tej odgrywanej przez Mrocznego oraz Białego Rycerza. Jej osobowość jest pełna niuansów, daleka od siejącej chaos trzpiotki, do której przywykliśmy. Niestety, jedna z antagonistek tego komisu, Neo-Joker, jest potraktowana bardzo po łebkach. Brakuje jej charyzmy, a oczywiste porównania do Harley Quinn (nie zdradzę z czego wynikające), tylko uwypuklają jak słabo napisany jest wątek samozwańczej naśladowczyni Księcia Zbrodni.

Batman Biały Rycerz Recenzja
Kadr z komiksu fot. Materiały prasowe

Od strony graficznej album jest petardą. Murphy ma smykałkę do designu postaci, a jego ostra kreska świetnie współgra ze scenami akcji. Widać tutaj również dobre research, ponieważ w strojach, lokacjach czy wyglądzie bohaterów i bohaterek można znaleźć odniesienia do poprzednich inkarnacji. Jednocześnie wszystko jest tutaj dość świeże, mocno stylizowane i przyciągające wzrok. Autor dobrze też rozumie dynamikę, zapewniając całości płynną strukturę – całość więc czyta i ogląda się dość szybko, bez dłużyzn czy problemów z czytelnością (z pominięciem początku, który się nieco dłuży, ale to winna narracji słownej, niżeli rysunkowej). Kolory Matta Hollingswortha są dobrane naprawdę nieźle, chociaż momentami trącą monotonią. Oddają charakter opowieści i są dobrze dopasowane do postaci, ale całość bywa dość ciemna. Brakuje mi tam odpowiedniego balansu między odważnymi jaskrawościami, a posępnymi, zgaszonymi barwami.

Przeczytaj również:  "Zakodowane uprzedzenie", czyli przyszłość technologii dzieje się teraz [RECENZJA]

Reasumując, Biały Rycerz to bardzo porządna lektura i naprawdę świetny Batman. Jednak mimo ambicji, żeby wyjść poza schemat typowego komiksu akcji, lektura nie zostanie ze mną na dłużej. Ba, pisząc tę recenzję, niedługo po lekturze, musiałem co chwilę zaglądać do komiksu, żeby sprawdzić czy dobrze go pamiętam. Całość poprowadzona jest brawurowo, ale dopiero lektura drugiego tomu (niewydanego jeszcze w Polsce tomu) dała mi prawdziwą frajdę. Polecam fanom uniwersum DC oraz miłośnikom Batmana i/lub Jokera, ale jeśli superbohaterszczyzna to nie Wasza broszka, możecie śmiało odpuścić tę pozycję.

 

Ocena

7 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.