FilmyKinoRecenzje

„Kolacja pożegnalna” – pożegnanie pandemii? [RECENZJA]

Kamil Dormanowski
Kadr z filmu „Kolacja pożegnalna”
„Kolacja pożegnalna” / materiały prasowe Aurora Films

Spotkanie towarzyskie, które w przypływie absurdów zostaje doprowadzone do histerii, to fabularny pomysł znany od dawna i dla wielu być może przewidywalny. Niemniej jest to schemat dość pojemny – przy niewielkich obciążeniach budżetowych i technicznych (zazwyczaj takie przedsięwzięcie rozgrywa się w jednym pomieszczeniu) można zsyntetyzować i zdemaskować przywary wybranych grup społecznych, pobawić się klaustrofobiczną poetyką, a zarazem pozwolić na aktorskie popisy. Zdaje się, że każdy z tych celów, w mniejszym lub większym stopniu, przyświecał monachijczykowi Lukasowi Nathrathowi podczas kręcenia jego pełnometrażowego debiutu – Kolacji pożegnalnej.

Ponadto film zdaje się być bezpośrednią reakcją na społeczną izolację wywołaną przez pandemię koronawirusa. I chociaż podjęcie tego dość „świeżego” i niewyeksploatowanego jeszcze przez sztukę tematu może wydawać się dla widza atrakcyjne, to niestety trzeba przyznać – został on potraktowany dość powierzchownie. Niemożność komunikacji i chwiejność relacji to centralne problemy fabuły, jednak na dobrą sprawę ujęte w separacji od doświadczenia pandemicznego. Subtelność tej kwestii nie musiałaby być wcale wadą, gdyby tylko nie została już całkowicie porzucona pod koniec filmu. Została ona właściwie ograniczona do kilku marginalnych uwag w pierwszym akcie (np.: „nie znoszę tych maseczek”, „mamy pandemię” etc.), co jest nieco rozczarowujące, biorąc pod uwagę, iż „życie po covidzie” zdaje się być jedną z głównych strategii marketingowych dystrybutorów. Oczywiście, nastroje społeczne przedstawione w filmie da się potraktować jako wypadkową przymusowej izolacji, ale wciąż trzeba się przy tym trochę wysilać.

Przeczytaj również:  „Spadek" – jakości polskiego kina [RECENZJA]
Kadr z filmu „Kolacja pożegnalna”
„Kolacja pożegnalna” / materiały prasowe Aurora Films

Nie zmienia to faktu, że scenariuszowo Kolacja pożegnalna sprawnie spina klamrą sporo tematów ważnych dla młodych dorosłych. Przeprowadzka bohaterów, poprzedzona przez tytułowe przyjęcie, ma być nowym rozdziałem ich żyć, których nie mogą jednak rozpocząć bez rozliczenia się z przeszłością. Wymagające zarówno odwagi, jak i szczerości wobec innych i samego siebie rozmowy okazują się już sporym wyzwaniem, często doprowadzając do eskalacji agresji i paniki. Przez to właśnie film lśni aktorsko, a praktycznie każda osoba w nim grająca ma chociaż kilka scen, w których może wyeksponować wszystkie cechy swej postaci. Czasem są one umiejętnie przerysowane, czasem boleśnie znajome, ale co najważniejsze: prawie za każdym razem działają.

Obraz Nathratha stara się przy tym zaprezentować dość poważny wachlarz zagadnień społecznych, wychodząc od publicznego obrazu osób z depresją, poprzez wolność artystyczną i napięcia na linii prawica–lewica, kończąc na narodowych kompleksach. Ten ostatni temat, choć nie poświęcono mu zbyt wiele uwagi, kończy się dość zabawnym dialogiem o wzajemnym antagonizmie Austriaków i Niemców. Większość wspomnianych w filmie kwestii zostaje potraktowana jednak dość powierzchownie, co nie zawsze działa na niekorzyść – imituje w końcu żywą naturę dyskusji na imprezie i pozwala na zwarcie w tym krótkim odcinku czasu (zaledwie 90 minut) syntezy środowiska protagonistów. Mimo wszystko zostaje pewien niedosyt – zwłaszcza pod koniec seansu ma się wrażenie, że można było ze scenariusza wyciągnąć o wiele więcej, szczególnie z tak jaskrawą galerią charakterów. 

Przeczytaj również:  Ani mru mru. „Ciche miejsce. Dzień pierwszy” [RECENZJA]
Kadr z filmu „Kolacja pożegnalna”
„Kolacja pożegnalna” / materiały prasowe Aurora Films

Kolacja pożegnalna nie jest w swojej konwencji niczym odkrywczym – ale przede wszystkim dlatego, że się o to nie stara. To film starający się wzbudzić w widzu niepokój, ale  w bezpieczny, dość zachowawczy sposób. Wystarczający jednak, by zacząć kwestionować pewne relacje i schematy społeczne, mogące być widzom aż za bardzo znane. Jak na pełnometrażowy debiut fabularny reżysera obraz prezentuje się naprawdę dobrze, a przebłyski twórczej dojrzałości i społecznej wrażliwości można potraktować jako obiecującą zapowiedź ciekawej kariery Nathratha.

 

Korekta: Aleksandra Kowalewska

Ocena

7 / 10

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.