„Rok z życia kraju” – o historii nie tak odległej [RECENZJA]
Za kilkanaście dni czeka nas 43. rocznica wprowadzenia stanu wojennego na terenie Polski. Na ten temat powstało wiele książek, przeprowadzono jeszcze więcej dyskusji, a także nakręcono sporo filmów poruszających wydarzenia, które rozpoczęły się w Polsce 13 grudnia 1981 roku. Można tu wymienić m.in. Ostatni prom, Bez końca czy Żeby nie było śladów. Nie brakuje także produkcji bardziej dokumentalnych, a kolejną z nich jest Rok z życia kraju w reżyserii Tomasza Wolskiego.
Jak sam tytuł sugeruje – w filmie przedstawiony jest przekrój wydarzeń od grudnia 1981 do grudnia 1982 roku. To więc czas, w którym sytuacja w naszym kraju była niezwykle napięta i nie będzie przesadą stwierdzenie, że Polska była wtedy jedną wielką beczką prochu. Jak to zwykle bywa w przypadkach produkcji dokumentalnych Tomasza Wolskiego, tak i w Roku z życia kraju mamy wykorzystane wyłącznie archiwalne ujęcia z tamtych lat. Żadnego głosu z offu, żadnych wyjaśnień, a jedynie wygrzebane z archiwów Telewizji Polskiej czy Instytutu Pamięci Narodowej nagrania, które przenoszą widza do ciągle nie tak odległej przeszłości.

Wolskiego jednak nie interesuje ukazywanie wszystkich dramatów, które wydarzyły się od czasu wprowadzenia stanu wojennego. To w końcu zostało nie raz pokazane, opowiedziane i opisane. Reżyser przedstawia m.in. kulisy emisji pamiętnego wystąpienia generała Wojciecha Jaruzelskiego, w trakcie którego jeden z pracowników kręci głową z niedowierzaniem. Co prawda na przestrzeni niespełna półtoragodzinnego filmu Wolski odhacza najważniejsze wydarzenia, ale główną osią są wydarzenia i rozmowy dotyczące ówczesnego życia Polek i Polaków. A to gigantyczne kolejki do sklepów, brak butów czy też absurdalnie wyglądająca sprzedaż kurcząt w sklepie obuwniczym. Jednocześnie w Roku z życia kraju Wolski odmitologizowuje obraz polskiego społeczeństwa umęczonego stanem wojennym. Nie brakuje przedstawienia wielu wypowiedzi, które popierają działania Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Na nagraniach widać ludzi dziękujących żołnierzom za ich służbę i utrzymywanie porządku. Jakby na ironię – najbardziej całą sytuacją wydaje się przejmować jeden z zagranicznych korespondentów, który z kilku różnych ujęć próbuje nagrywać swoje relacje z zaśnieżonej stolicy. Ba, w pewnym momencie pada nawet fraza, że mimo stanu wojennego „życie w Warszawie wraca do normalności”. Obywatelki i obywatele zaczęli przyzwyczajać się do rzeczywistości, ale oczywiście nie wszyscy. Nie brakuje nagrań ukazujących członków zdelegalizowanej Solidarności, którzy potajemnie produkują ulotki i następnie rozsypują je po ulicach miast. Pojawia się także postać Lecha Wałęsy i jego zwolnienia z miejsca internowania w Arłamowie.
Wielką siłą filmu Wolskiego jest świetny montaż i wykorzystanie muzyki (w tym przypadku Jerzego Rogiewicza i DJ-a Lenara). Nagrania nocnych zabaw przeplatane są interwencjami milicji, która skrupulatnie legitymizuje i wypytuje osoby, które nie przestrzegają godziny policyjnej. Najdobitniej jednak to widać w końcówce, gdy muzyka staje się coraz głośniejsza, a na ekranie przedstawione są uśmiechnięte twarze dygnitarzy, żeby zaraz zrobić przebitkę na trwające protesty i starcia ze służbami porządkowymi. To wszystko składa się na świetne przedstawienie z jednej strony zwykłego życia, a z drugiej czyhającego wszędzie zagrożenia. Świetne są też małe paralele, jak scena strajku górników, a kilka kolejnych ujęć dalej radość generała Jaruzelskiego, że w wojsku znalazł się jeden z przedstawicieli tej profesji.

Z jednej strony Rok z życia kraju nie wnosi może zbyt wiele do dyskusji o stanie wojennym, ale z drugiej daje niezwykły wgląd w ówczesną rzeczywistość i przy okazji domyka tryptyk reżysera, na który składają się również Zwyczajny kraj i 1970. Wolski stworzył interesujący portret Polski, Polek i Polaków w trakcie stanu wojennego, poczynając od wierchuszki władzy po zwykłych mieszkańców. A zrobił to po przekopaniu się przez archiwa i wyciągnięciu nagrań, których na próżno szukać gdziekolwiek indziej. I chociaż jest to dosyć wyświechtany frazes, to Rok z życia kraju jest świetną lekcją historii, która dla wielu osób może być powrotem do tego, co dobrze pamiętają, a dla innych wiarygodnym portretem tamtych lat. Lekcją nie nużącą, a angażującą i pokazującą, jaka siła drzemie w archiwaliach. Trzeba jednak w nich trochę poszukać i odpowiednio je poskładać. A to ponownie udało się Tomaszowi Wolskiemu.
Korekta: Michalina Nowak
Uwielbia czarne kryminały i inne noirowe zabawy. Jego marzeniem jest letni spacer śladami bohaterów z „Przed wschodem słońca”. Gdy nie ogląda to czyta, gdy nie czyta to myśli, gdy nie myśli to śpi. Kocha „Ogniem i mieczem” i „Desperado”. Więcej grzechów nie pamięta.
Ocena
Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:
Zwyczajny kraj, 1970
