“Reformatorka islamu” – Z wysoko podniesioną głową [RECENZJA]

W większości religii kobiety stanowią grupę wykluczoną z pełnego uczestnictwa w życiu Kościoła, jednak to islam uchodzi za wyznanie najmocniej piętnujące płeć piękną. Zasłaniając swoje ciała i twarze muzułmanki dostosowują się do woli mężczyzn traktujących je jako grzeszne istoty, które nie mogą modlić się u ich boku. Powiew zmian powoli dociera także do kobiet Islamu, takich jak Sherin Khankan, która pragnie zreinterpretować Koran w duchu feministycznym. W filmie Reformatorka islamu obserwujemy początki działania pierwszego w Europie i nielicznego na świecie meczetu prowadzonego przez imamki.

Zobacz również: “Sauvage” – Życzenie śmierci [RECENZJA]

Gdy w pierwszych minutach filmu poznajemy Sherin – piękną, młodą kobietę – trudno powiązać ją ze obrazem typowej muzułmanki. Kobieta nie nosi hidżabu odsłaniając długie, lśniące włosy; lubi podkreślać swoją kobiecość nosząc dopasowane sukienki. Córka syryjskiego uchodźcy i fińskiej katoliczki została wychowana w Danii, nic więc dziwnego, że skandynawski feminizm odcisnął piętno na jej życiu. Gdy w 2015 roku postanawia założyć w Kopenhadze meczet Miriam, w którym razem z innymi kobietami będzie przewodniczyć modlitwom, wzbudza niemałą sensację. Mimo że z teologicznego punktu widzenia Koran nie zabrania kobietom przewodnictwa duchowego (jedna z żon Mahometa była imamką), ruch Sherin jest kontrowersyjny także dla lokalnych muzułmanów. Świetnie obrazuje to scena po spotkaniu na uniwersytecie, gdy grupa młodych mężczyzn ustawia się w kolejce do dyskusji twarzą w twarz, aby udowodnić jej jak błędnie rozumie nauki islamu.  

“Reformatorka islamu”, mat. prasowe

Początki nowego zgromadzenia przepełnione są entuzjazmem jego założycieli, w gronie których znajdują się także dwaj panowie. Jako kolektyw ustalają zasady swojej działalności, ale rosnące zainteresowanie mediów doprowadza do pierwszych konfliktów.  Khankan jest interesującą liderką w oczach dziennikarzy – została okrzyknięta przez BBC jedną ze stu najbardziej wpływowych pionierek na świecie –  ale jej kolegom zaczyna przeszkadzać fakt, że kobieta samodzielnie wypowiada się w ich imieniu. Co prawda zachowanie Sherin nie wskazuje na jej próżność, a raczej głęboką wiarę w możliwość reform, tym samym natężenie jej występów w mediach i na konferencjach ma na celu zbudowanie społeczności wokół jej meczetu. Niestety ego współzałożycieli ruchu wygrywa.

Zobacz również: Po co mi festiwale filmowe? [FELIETON]

Dokument Marie Skovgaard stara się być jak najbardziej uczciwy wobec głównej bohaterki, przez co popada w sidła poprawności. Sherin nie dzieli się z widzami szczegółami swojego prywatnego życia, które popchnęły ją do założenia meczetu. Tylko w dwóch scenach pojawiają się jej rodzice – w tym ojciec szczególnie wspierający ją w roli imamki – oraz dzieci. Kobieta wspomina, że ceną jaką przyszło jej zapłacić za przyjęcie nowej roli życiowej był rozwód. Reżyserka nie pociąga tego tematu, podobnie dzieje się w sytuacji odejścia członków zarządu oraz gróźb, które Khankan otrzymuje za pośrednictwem mediów społecznościowych. Pomimo tego nie ma wątpliwości, że założycielka meczetu swój wybór opłaca samotnością.  

“Reformatorka islamu”, mat. prasowe

Sporo uwagi w filmie poświęcono problematycznym zagadnieniom, które meczet Miriam interpretuje według nowych zasad. Dotyczy to kwestii ślubów międzywyznaniowych, które powszechnie są uznawane w przypadku muzułmanów oraz kobiet innej wiary, lecz w drugą stronę są one zakazane. Sherin bez cienia wątpliwości rozpoczyna udzielanie ślubów muzułmankom i ich innowiernym partnerom, wbrew głosom sprzeciwu jej kolegów z meczetu. Drugą sprawą są rozwody religijne, które według umowy małżeńskiej są dopuszczalne wyłącznie za zgodą mężów. W tej kwestii imamka także nie zostawia innych kobiet bez pomocy. Granica pojawia się dopiero w momencie prośby o udzielenie ślubu parze homoseksualnej, choć i w tej chwili kobiecie ciężko podjąć decyzję o odmowie. Pokazuje to jej zachodni styl myślenia, gdzie tolerancja i otwartość na inność są wynikiem wychowania. 

Próba przedstawienia złożoności tych problemów mogłaby być jeszcze ciekawsza, gdyby reżyserka uwieczniła na taśmie filmowej spory teologiczne pomiędzy członkami meczetu Miriam. Koniec końców Reformatorka islamu jest bezpiecznym obrazem portretującym przełom w siermiężnym, religijnym kręgu, co pozostawia widza z poczuciem niedosytu. 


3.5/5


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.