GryKultura

“Gothic 2” i “Gothic 2: Noc Kruka” – więcej, mocniej i lepiej

Tomasz Małecki
fot. Kadr z gry

“Jeden człowiek odmienił losy wielu setek, ale zapłacił za to wysoką cenę”

Wypowiadane w prologu do Gothica 2 słowa tylko pozornie przypisują naszemu bohaterowi skądinąd należną aprobatę. Choć, co oczywiste, odesłanie Śniącego na łono Beliara stanowiło potężny cios wymierzony siłom ciemności i niejako przy okazji ukracało histeryczną politykę niewolniczą królestwa Myrtany, to w dłuższej perspektywie działanie to okazało się inicjować szereg nieprzyjemności, jakie już wkrótce miały nawiedzić cały kontynent. Poświęcając swe życie w walce ze złem Bezimienny zaiste odmienił losy wielu setek – pytanie tylko, czy na lepsze.

Zasiadając do drugiej części Gothica gracz może jednak tej wątpliwości nie podzielać. W końcu Bezimienny zrobił już wszystko, by potwierdzić swą wartość i moralną słuszność. Nie jest on już bezosobowym więźniem kolonii karnej, ani żadnym typem spod ciemnej gwiazdy, lecz swego rodzaju “zbawcą ludzkości”, co w domyśle powinno sytuować go wyżej w hierarchii społecznej świata Gothica niż miało to miejsce w “jedynce”. W takim przekonaniu utwierdza nas zresztą Xardas – naczelny nekromanta serii, który wskrzesza Bezimiennego i niejako legitymując jego status powierza mu kolejną straceńczą misję. W finalnym wyrazie swej agonii Śniący przyzwał na ten świat smoki i to właśnie z nimi nasz protagonista będzie musiał się zmierzyć na ponownej drodze ku wielkości i chwale.

fot. Steam Community

W tym momencie mogłoby się zdawać, że Gothic 2 odchodzi od programowo nieklarownej formuły pierwszej odsłony. W ekspresowy sposób dowiadujemy się bowiem, na co musimy być w ostateczności gotowi, a przede wszystkim, jaki musi być kolejny krok ku owej gotowości podjęty. Oddanie graczowi tej świadomości i pewnego złudnego oglądu na świat, z którym przyjdzie nam przez najbliższe kilkadziesiąt godzin obcować, jest jednak niezwykle efektywną pułapką przygotowaną przez samych deweloperów. Myśląc o smokach i o posiadanych przez nie skarbach łatwo jest wszak zapomnieć, z czym wiązać się może spotkanie ze zbłąkanym wilkiem…

W swojej impresji na temat pierwszego Gothica Bartek Rusek napisał, że nie oferuje on graczowi żadnego punktu odniesienia, wrzucając jego bezbronnego awatara w sam środek nieokreślonego chaosu. Gothic 2 robi coś więcej – na początku podsuwa nam wrażenie, że oto Bezimienny, wybawca Górniczej Doliny, konkwistador Innosa i kat sił ciemności, wciąż dysponuje choćby teoretyczną potęgą swego statusu, który równie teoretycznie powinien zapewnić mu przetrwanie. Wystarczy jednak, że opuścimy wieżę Xardasa i na własnej skórze przekonamy się, że nikt w okolicy nie przywiązuje najmniejszej wagi do tego kim jest lub kim był nasz protagonista. Symboliczny zbłąkany wilk, o którym wspomniałem we wcześniejszym akapicie, jest tej właściwości tylko najbardziej powierzchowną egzemplifikacją.

Przeczytaj również:  "Outsider", albo nieudana próba wskrzeszenia "Detektywa" [RECENZJA]
fot. Steam Community

Taki zabieg jest jednak wdzięczny nie tylko z mechanicznego punktu widzenia i nie wpływa wyłącznie na sposób, w jaki mimowolnie musimy zreinterpretować nasze podejście do rozgrywki. Sytuacja, w której byle rzezimieszek nie odstąpi okazji, by położyć swe brudne łapska na naszym mieszku (choćby ziejącym pustkami), każe nam również zastanowić się nad ciemniejszą stroną zwycięstwa, które osiągnęliśmy pokonawszy Beliarowe quasibóstwo. Owszem, dzięki niemu wolność odzyskały setki niesłusznie ubezwłasnowolnionych skazańców, ale czy choć przez chwilę pomyśleliśmy o tych, którzy w Górniczej Dolinie odsiadywali dożywocia za morderstwa, gwałty i rabunki?

Świat pobarierowego Khorinis nie jest światem dobrobytu i pokoju. Do dotychczasowych trosk w postaci widma orkowej inwazji i wyczerpania się złóż magicznej rudy mimochodem dołożyliśmy kolejną. Plaga zbrodniczego elementu rozpierzchła się po całej wyspie, napadając na karawany, wozy kupieckie i zwyczajnych podróżników. I nawet ci, którzy nie zasługiwali na przymusową kwarantannę, po odzyskaniu wolności byli stygmatyzowani jako bandyci, co rzecz jasna w ostateczności zmusiło ich do podjęcia się wątpliwego etycznie fachu. Nic więc dziwnego, że ci, którzy rozpoznają wkład Bezimiennego w zniszczenie bariery, najczęściej żywią do niego szczerą urazę. Chyba że dorobili się majątku właśnie na rozbojach – wtedy z ich ust usłyszymy równie szczere wyrazy podziękowania.

Rozbudzone przez finał pierwszej części i sam początek drugiej wyobrażenie gracza na temat potęgi naszego bohatera zostają więc brutalnie ukrócone. Bezimienny musi stworzyć swą wartość od nowa, podejmując się rutynowych zadań obywatela Khorinis, by uzyskać niezbędne zaufanie społeczne. Kto by pomyślał, że niemal niepokonany arcymag dzierżący naładowany magią pradawny miecz Uriziel dosłownie kilkadziesiąt dni po zabiciu demona będzie musiał parać się zbieraniem rzepy?

fot. Steam Community

Pod względem mechaniki i poniekąd fabuły Gothic 2 rozwija zatem elementy, które uczyniły grę fenomenem już w momencie premiery oryginału. Zgodnie z przyświecającą idealnym sequelom maksymą “więcej, mocniej, lepiej”, Piranha Bytes przyłożyli się do tego, by tym razem wymaksować osiągi dość niewdzięcznego i ograniczonego silnika ZenGin. Zważywszy na fakt, że premierę Gothica 1 i 2 dzieli nieco ponad rok, to efekty wzmożonego wysiłku widoczne są wręcz gołym okiem. Zdecydowanej poprawie uległa oprawa wizualna, prezentująca większe przywiązanie do estetycznego szczegółu i barwnej różnorodności oraz – co chyba większość graczy przyjęło z największą radością – sam system sterowania, któremu choć wciąż daleko było do intuicyjności, to nie przyprawiał już o destrukcyjne odruchy. Zmniejszeniu uległa także ilość błędów graficznych i mechanicznych, a te, które siłą rzeczy pozostały, z biegiem lat zaczęły w dość nieoczekiwany sposób integrować się z przyzwyczajeniami graczy, przez co dziś stanowią już pewną rozgrywkową normę.

Przeczytaj również:  "Babylon Berlin", czyli trzeci sezon opowieści o państwie kroczącym w stronę nazizmu [RECENZJA]

Co jest natomiast najbardziej interesujące i co stoi niejako w kontrze do tego, co zwykliśmy o Gothicu mówić, najmniej postępu poczyniono w sferze scenariuszowej. Jak słusznie to określił Mateusz Pawłowski, jeden z liderów moderskiego projektu Kroniki Myrtany, z którym mieliśmy okazję jakiś czas temu rozmawiać (rozmowa już wkrótce ukaże się na naszym portalu), dwie pierwsze części Gothica trapiła jedna i ta sama bolączka – pozorna nieliniowość pierwszych etapów gry, które stwarzały w wyobraźni gracza obraz przepotężnej i przebogatej rozgrywki, skonfrontowana z liniowością ostatnich rozdziałów, gdzie cel i metody jego osiągania były określone w sposób tak jasny, że w praktyce odbierały graczowi jakąkolwiek swobodę i sprawczość. Rzecz ta wyraża się chyba najpełniej w fakcie, że większość graczy, którzy do Gothica 2 podchodzili po raz enty, zazwyczaj kończyła rozgrywkę w okolicach trzeciego rozdziału, bo to właśnie wtedy rozgrywka wjeżdżała na zunifikowaną drogę ku jednakowemu finałowi.

fot. Steam Community

Kwestii tej nie rozwiązał nawet oficjalny dodatek w postaci Nocy Kruka, który mimo tego, że wzbogacał rozgrywkę o zupełnie nową lokację, dodatkowy poziom trudności i szereg drobniejszych usprawnień, to w ostatecznym rozrachunku jedyne, co po sobie pozostawiał, to poczucie frankensteinizacji całości. Trudno jednoznacznie stwierdzić, że Noc Kruka została do Gothica 2 przyszyta na siłę, ale w praktyce jego całkowity brak wpływu na główną linię fabularną i narracyjną mógł uchodzić w oczach niektórych za wspaniałe acz sztuczne wydłużanie czasu rozgrywki.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że z perspektywy historycznej Gothic 2 uchodzi za najpełniejszy wyraz oblicza serii i najbliższe perfekcji stanowisko kanonu. To zyskuje swe potwierdzenie w ilości mniejszych bądź większych modyfikacji, jakie wciąż są podejmowane przez społeczność graczy i moderów z całego świata, co znowuż świadczy o nieśmiertelnym statusie Gothica. I trudno z tym się zresztą nie zgodzić, szczególnie mając na względzie burzliwą i niejednorodną przyszłość serii, o której jeszcze co nieco się od nas dowiecie…

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.