FelietonyPublicystykaTEMAT MIESIĄCA 02/20

Hark Tsui – imitator i innowator [Hong Kong]

Maciej Szymkowiak
Konfrontacja
Konfrontacja reż. Hark Tsui (2000)

Ze szczerym ożywieniem obserwuję kolejne doniesienia o sukcesach boxofficu Marvela, DC, Disneya. Z niekłamaną predylekcją do Scorsesego śledziłem jego słowne uszczypliwe komentarze w kierunku kina bohaterskiego. Z osobistą ciekawością czekam na kolejne odsłony o Johnie Wicku. Wszystko to, gdyż obecna popkultura tworzona przez kino gatunkowe, zwłaszcza kino akcji i jego liczne podgatunki dystrybuowane w kinach jest importu amerykańskiego. Nie dziwi to wszakże, skoro Hollywood ze swoją bogatą historią kina i jeszcze bogatszym zapleczem finansowym może sobie pozwolić na barokowy przepych efektów wizualnych, wynajęcie specjalistów od grafiki komputerowej, wyrobionych producentów, którzy znajdą fundusze i uruchamiają ogromną machinę marketingu. Wystarczy jednak na chwilę oderwać wzrok od zachodniej potęgi gospodarczej i skierować swoją uwagę na Wschód, żeby dojrzeć tam podobny mechanizm i umiejętność walki o uwagę (i rzecz jasna pieniądze) masowej publiczności. Jednak co najbardziej interesujące, to właśnie bohater tego artykułu ma pośredni wpływ na to, iż niedługo Batmanem będzie Robert Pattison, a Charlize Theron biegała z giwerą jako żeńska wersja Keanu Reevesa z wcześniej wspomnianego John Wicka. Oczywiście, jego wpływ nie jest bezpośredni, ale warto przyjrzeć się uważniej znaczeniu Harka Tsuiego na obecne ukształtowanie sił kina komercyjnego.

Hongkoński Steven Spielberg

Zu: Wojownicy z Magicznej Góry
Zu: Wojownicy z Magicznej Góry reż. Hark Tsui (1983)

O wpływie Spielberga i Lucasa na Kino Nowej Przygody bez wątpliwości usłyszał każdy, kto interesował się X Muzą. Gwiezdne wojny: część IV – Nowa nadzieja i Bliskie spotkania trzeciego stopnia w 1977 roku zapoczątkowały to, co później Jerzy Płażewski określił mianem Kina Nowej Przygody. Niesamowite inscenizacje, coraz to intensywniejsze i absorbujące uwagę widza efekty specjalne, duże nakłady finansowe na kino przygodowe poskutkowało zdobyciem licznej masowej publiczności – w większości nastolatków, ale rzecz jasna nie tylko. Analogiczna sytuacja zadziała się w latach 80. za sprawą Harka Tsuiego.

Urodzony w Wietnamie, syn chińskich imigrantów, w wieku piętnastu lat zamieszkał w Hongkongu, ale okres studiów spędził w Teksasie. Zdobywający swoje doświadczenie w telewizji, mógł później zadebiutować na dużym ekranie jako przedstawiciel hongkońskiej nowej fali. Tam pokazał swój artystyczny zmysł, zwłaszcza pod kątem inscenizacyjnym. Nie zabrakło licznych odniesień do amerykańskiego kina; w Morderczych motylach z 1979 roku nawiązywał między innymi do Gwiezdnych wojen, w Piekle bez bram z 1980 natomiast do kina grozy, w tym Teksańskiej masakry piłą mechaniczną Tobe’a Hoopera oraz Nieustraszonych pogromców wampirów Romana Polańskiego. A tytuł jego kolejnego filmu z tego samego roku, tj. Niebezpieczne spotkania trzeciego stopnia już bezpośrednio demonstruje fascynację Harka kinem amerykańskim. Niestety autorski charakter takiego kina nie przynosił komercyjnych sukcesów, co poskutkowało, że Tsui skierował swoją uwagę i artystyczny zapał na kino komercyjne, w którym miał po latach pokazać swoje nowatorskie i innowacyjne umiejętności.

Przeczytaj również:  #ZostańWDomu | 5 najciekawszych spektakli dostępnych na Ninatece

Eklektyczny charakter twórczości hongkońskiego twórcy w znaczącym stopniu objawił się w filmie z 1983 roku, Zu: Wojownicy z Magicznej Góry. To w nim zaobserwować można to, co później często będzie wykorzystywał w swoich filmach reżyser. Dualizm kulturowy, w którym miesza się zachodnie efekciarstwo z tradycyjną historią, zaczerpniętą z chińskich ludowych legend. Do produkcji filmu zaprosił specjalistów od efektów specjalnych z USA, których zadaniem było wyszkolenie nowego pokolenia azjatyckich ekspertów z dziedziny efektów. Mimo niezbyt dobrego osiągnięcia finansowego filmu, rok, w którym powstali Wojownicy, uznać można za cezurę w twórczości Harka, która pozwoliła mu na wypracowanie – później dopracowywanego i wzbogaconego – stylu filmowego opartego na dopełnieniu choreografii i popisów kaskaderskich z uzupełniającymi je, ale nie przyćmiewającymi efektami wizualnymi.

Kreatywny producent-epigon

Kaczka po pekińsku, czyli strzały w operze
Kaczka po pekińsku, czyli strzały w operze reż. Hark Tsui (1986)

W 1984 roku wraz z żoną założył własną wytwórnię, która miała mu pomóc osiągnąć niezależność finansową. „Film Workshop” za zadanie miała łączyć ambicję Tsuiego, ale też innych, utalentowanych reżyserów z możliwościami komercyjności, jakie idą wraz z dystrybucją filmów. W 1986 roku stworzył on własną jednostkę, która odpowiadała za efekty specjalne. Jeżeli można by spróbować opisać jednym zdaniem rozległą twórczość Hongkończyka, brzmiałoby ono mniej więcej tak: „stara książka w nowej obwolucie”.

Dążeniem reżysera było selekcjonowanie i wybieranie z chińskiej tradycji takich opowieści, które głęboko zakorzenione w kulturowej świadomości Chińczyków, ale też innych krajów azjatyckich (takich jak: Tajwan, Tajlandia, Singapur, Malezja, Indonezja, Korea Południowa) wraz z urozmaicającymi je efektami pozwolą na wzniesienie przygody tego kina w rejony ogromnego, wciągającego przedsięwzięcia, które oddawszy hołd „staremu”, zyska grono „nowych” wielbicieli. W ten sposób między innymi powstała seria Chińskie duchy, która łączy w sobie mélièsowką fantazję, elementy grozy w stylu Raimiego i jego Martwego zła, a także znaczące elementy wuxia pian.

Najpełniejsze dzieło w moim odczuciu, które odbija kunszt i wizjonerstwo Harka, i jego sposób na tworzenie kina to Kaczka po pekińsku, czyli strzały w operze z 1986 roku. Rozgrywająca się w roku 1913 historia trzech kobiet w tle chińskiej opery, to bawiąca epopeja historyczna, która łączy w sobie elementy melodramatu, farsy i kina akcji. To też jeden z tych filmów, w którym objawia się upodobanie reżysera do silnych, kobiecych bohaterek. Opozycyjnie bowiem do Johna Woo, piewcy zmaskulinizowany kina, Tsui swoje oko kamery kieruje na bohaterki żeńskie, które często, choć nie zawsze odgrywają znaczące role i okazują się lepsze, silniejsze i szlachetniejsze od bohaterów męskich. Dopuszczenie do głosu w kinie akcji bohaterek kreowanych przez Cherie Chung, Brigitte Lin, Maggie Cheung, a w roli męskiej obsadzając i promując znacząco Leslie Cheunga i Jeta Li, Hark Tsui przyczynił się, że kino akcji charakterystyczne dla lat 70. i jego ikon amerykańskich w postaci umięśnionego Sylvestera Stalone’a i Arnolda Schwarzenegera odeszły w zapomnienie, na rzecz zwinnych aktorów i aktorek zdolnych do zdumiewających popisów kaskaderskich, zamiast osiłków tworzących kanonadę wystrzałów z olbrzymich giwer (czy też bazook, jak to miał w zwyczaju John Rambo).

Przeczytaj również:  Nie żyje Max von Sydow. W wieku 90 lat odszedł jeden z największych szwedzkich aktorów

Efekty, efekty, efekty i jeszcze raz efekty specjalne

Hark Tsui i obsada
fot. Materiały prasowe

W 2010 roku pokazywany na festiwalu w Wenecji film Harka pt. Detektyw Dee i zagadka upiornego ognia zdobył nagrodę specjalną – nagrodę festiwalu przyszłości kina. W 2011 roku, czyli dwa lata po sukcesie Avatara, który wywołał prawdziwe boom na trójwymiarowe efekty specjalne powstał jego pierwszy film 3D – Latające miecze ze smoczej bramy. Tsui nieprzerwanie od 1983 roku stawia na kino pełne efektów wizualnych i pragnie zawsze doganiać, czy to kino amerykańskie z jego trójwymiarowym szaleństwem, czy też samemu wyznaczać trendy.

Wielogatunkowe hybrydy, które obecnie są domeną, choćby na początku wspomnianego kina bohaterskiego, swoiste epicentrum osiągnęły w latach 80. i 90., kiedy to Hark Tsui wprowadzał kolejne produkcje na ekrany kin.  Razem z Johnem Woo jako reżyserem, Tsui w roli producenta przeniósł wschodnią opowieść wuxia pian do zamerykanizowanego pełnego gangsterów Hongkongu. Stąd też wyłonił się odłam kina nazywany gun fu, którego popularyzacja nastąpiła wraz z sukcesem Matrixa. Cechą szczególną są elementy walki na miecze, przeniesione na grunt rywalizacji gangów, gdzie popisy kaskaderskie nie neutralizują elementów z wykorzystaniem broni palnej, lecz je wzbogacają. Spowodowało to, że konwencja ta przyjęła się równie dobrze wtedy i kontynuowana jest po dziś (np. w Kingsman: Tajne Służby).

Patrząc holistycznie na filmografię Hongkończyka nie sposób wyróżnić pojedynczego filmu, będącego opus magnum tego, jakże płodnego, producenta i reżysera. Niektóre z jego dzieł zdają się cierpieć na wady produkcyjniaków, które robiono zbyt pośpiesznie, inne natomiast urzekają swoją innowacyjnością  i wyobraźnią. Część widzów prawdopodobnie pamięta dwa filmy w koprodukcji amerykańskiej z główną rolą Jean-Claude Van Damme’a, inni z pewnością wskazaliby, jako najważniejsze dzieła Tsuiego na Dawno temu w Chinach. Miłośnicy bardziej wysublimowanego, autorskiego kina swoją uwagę zwrócą na wczesną twórczość nowofalową, czy też hołd dla starego kina w postaci filmu Szanghaj Blues z 1984 roku. Jakkolwiek jednak nie spojrzy się na kino Hongkongu i niezależnie od rozłożenia akcentów w kinie azjatyckim, nie sposób pominąć dużego wpływu Hark Tsuiego na kino lat 80. i 90. W kraju, w którym łatwo przepaść, jeżeli nie pracuje się szybko w procesie twórczym i nie produkuje się w zawrotnym tempie kolejnych (mega)produkcji, Tsui wciąż utrzymuje się na powierzchni, zdobywając kolejne środki na swoje projekty.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.