Varda według Agnes

“Varda według Agnès” – Piękna retrospektywa od samej twórczyni [RECENZJA]

Fotografka, artystka instalacji, pionierka Nowej Fali zabiera swoich widzów w podróż po całym swoim dorobku. Bez sztucznej pompatyczności Agnès Varda dzieli się swoją twórczością oraz przemyśleniami. 90-letnia miłośniczka indywidualnego myślenia dokonuje wglądu w swoje dokonania. Nie robi tego w sposób chronologiczny, a raczej asocjatywny, dzięki czemu odbiorca ma możliwość dostrzeżenia ogólnej koncepcji i współdzielenia myśli z artystką.

Zobacz również: „Free Solo” – Satysfakcjonująca droga na sam szczyt [RECENZJA]

Obraz został podzielony na dwie części. Na twórczość reżyserki przy użyciu sprzętu analogowego obejmujący lata 1954-2000 oraz drugi etap, gdy wykorzystuje technologię cyfrową w latach 2000-2018. Cały film oparty jest na opowieści Agnès, która opowiada za pomocą kadrów swoich filmów lub jako narratorka vis-à-vis kamery. W obu przypadkach francuska reżyserka wykorzystuje niekonwencjonalne podejście do formy i zabawę obrazem.

Varda według Agnes

Brązowe włosy z białym okręgiem na czubku, obcięte w stylu pieczarki, oraz życzliwy, żywiołowy uśmiech staruszki Agnès stanowi podsumowanie jej własnej konkluzji odnośnie do X muzy. Artystka niepatrząca na siebie pod kątem wieku, a duchowej witalności obrazuje widzom czym dla niej jest kino. Niezależnie czy siedzi w operze, czy na plaży wśród kartonowych mew, snuje swoje refleksje w odniesieniu do własnej, bogatej twórczości. Koszmarem dla filmowca jest pusta sala, ale choć niszowa, Agnès Varda na brak zainteresowania nie narzekała. Wynikało to z jej zdolności do stworzenia dzieł, które w sposób otwarty potrafiły opowiadać historię od zewnątrz, jak i wewnątrz, przy pomocy odpowiedniej dawki introspekcji, łagodnej formy oraz błyskotliwych myśli.

Najnowszy film jest dokumentalną retrospektywą wykorzystującą archiwalne nagrania, świeże dokrętki (wspaniała scena, gdy Agnès przy pomocy plastikowych parasoli skrywa się przed słońcem) i humorystyczne wykłady. Chociaż film nie wchodzi w autobiograficzne życie prywatne artystki, to widz otrzymuje także od niej pewne przemyślenia na tematy własnego życia, z czego większa część poświęcona jest zmarłemu mężowi – Jacques’owi Demy oraz własnej chorobie. Reżyserka nie popada przy tym w nostalgię czy zbyteczny sentymentalizm, a wykorzystuje życiową mądrość, czy też spojrzenie na świat poprzez przesypującą się klepsydrę.

Zobacz również: „Der Goldene Handschuh” – Zwłoki i pachnące sosny w najnowszym filmie Fatiha Akina [RECENZJA]

Uniwersum Agnès Vardy nie kończy się bynajmniej na kinie. Francuzka pokazuje widzom także swoją sztukę od strony fascynacji muzycznej, instalacji, eksperymentalnych form wideo oraz działalności performance. Dlatego uświadczymy w filmie nie tylko fragmenty filmowe, jak np. „Cleo od 5 do 7”, ale też Agnès przebraną za ziemniaka lub wykorzystującą zbyteczny plastik w celu stworzenia sztuki. Całość tworzy osobliwy i specyficzny wizerunek artystki, który jednak przekłada się na jej twórczość.

Varda według Agnes

Dostrzegamy oko fotografa, jakim posługiwała się reżyserka na początku swojej kariery, później widzimy jej bogatą wiedzę odnośnie historii, sztuki i literatury. Doświadczamy emocji i wrażeń, jakie na przestrzeni lat serwowała w swoich dziełach Varda, a przy tym dostrzegamy jej szeroki komentarz społeczny. Szczególnie artystka potrafiła portretować drugiego człowieka i jego indywidualność. Często wydobywała na światło dzienne ukryte piękno każdego bohatera filmowego.

Zobacz również: „Obywatel Jones” – Wolność prasy według Agnieszki Holland [RECENZJA]

Łabędzi śpiew artystki podsumowuje nie tylko jej artystyczną działalność, ale też całokształt osoby, mimo że nie wchodzi zbytnio w rejony osobiste. Jest to przemyślane dzieło, ale nie objęte patosem. Zrobione uczciwie, bez przechwałek, z pewną dozą pewności siebie i swojej rangi, niemniej całość ma w sobie figlarny nastrój i charakterystyczne puszczenie oka w stronę miłośników kina. Varda inspiruje i napawa optymizmem. Z kina nie sposób wyjść niezadowolonym, nawet jeśli w głowie pozostaje świadomość pożegnania artystki.


3.5/5


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.