Advertisement
FelietonyPublicystyka

Ghibli: “To nie źli ludzie niszczą lasy”. Co Miyazaki przekazuje nam w “Księżniczce Mononoke”?

Paweł Gościniak
Mononoke
Fot. Kadr z filmu "Księżniczka Mononoke"

Czy mamy szansę żyć w zgodzie z naturą i uniknąć katastrofy klimatycznej? Czy jako cywilizacja możemy jednocześnie rozwijać się i dbać o przyrodę? Na te pytania Hayao Miyazaki szuka odpowiedzi w Księżniczce Mononoke, dwugodzinnej opowieści pełnej magii i symboliki, przez wielu uznawanej za najwybitniejsze dzieło Studia Ghibli. Rozwiązanie wcale nie jest takie proste, co reżyser podkreślił w udzielonym tuż po premierze wywiadzie. Na nim opieram swój tekst i korzystam z wypowiedzi Miyazakiego, aby przeanalizować, co tak naprawdę chce nam przekazać Księżniczka Mononoke.

Tak, są spoilery.

Szybkie przypomnienie fabuły i wyjątkowości Księżniczki Mononoke

Książę Ashitaka broni swojej osady przed opętanym przez demona dzikiem, który przybył do niej z zachodniego lasu. Mężczyzna zostaje bohaterem wioski, ale płaci za to wysoką cenę. Zostaje przeklęty, a na jego ramieniu pojawia się znamię, które z dnia na dzień go zabija. Książę w celu znalezienia lekarstwa opuszcza osadę, a nawet, ze względu na tradycję, ścina włosy i staje się wygnańcem. Wyrusza na zachód, gdzie starszy mężczyzna, jak się później okazuje zawodowy tropiciel, informuje go o istnieniu magicznego lasu. Tamtejsze bóstwa mają moc zdolną do zdjęcia klątwy. Ashitaka bez dłuższego namysłu kontynuuje podróż.

Po drodze trafia do wspomnianego lasu, gdzie ratuje dwóch mężczyzn zostawionych na pastwę losu przez Eboshi, panią Żelaznego Miasta. Odprowadza ich do osady, dzięki czemu zostaje w niej ciepło przyjęty. Władczyni planuje zabicie Ducha Lasu i zabranie jego głowy, która, według pogłosek, ma magiczną moc. Ashitaka w pewnym stopniu wzbudza w Eboshi współczucie, ponieważ to ona zabiła dzika, odpowiedzialnego za rzucenie na niego klątwy. Bohater stopniowo dowiaduje się coraz więcej o sytuacji mieszkańców, a także decyduje się ponownie wyruszyć do lasu, aby spotkać się z Księżniczką Mononoke. Chce zdobyć boską krew, która, według legend, potrafi zdjąć klątwę.

Kierowany początkowo egoistycznymi motywami książę decyduje się zaangażować w konflikt między miastem a lasem. W końcu osobiście poznaje San, czyli tytułową księżniczkę, która początkowo pała do niego nienawiścią i chce go zabić, jak każdego innego człowieka, wroga przyrody. Sama dziewczyna nie czuje przynależności do gatunku ludzkiego, ponieważ wychowały ją wilki. Stopniowo ich relacja poprawia się, gdy Ashitaka ratuje San po jej nieudanej próbie zabójstwa Eboshi. Bohater staje się mediatorem w konflikcie między dwoma światami.

“Balans sił między zwierzętami a ludźmi stanowczo się zmienił, gdy ci zaczęli korzystać z prochu strzelniczego”, mówi Miyazaki. Reżyser pokazuje nam to wyraźnie w rozwiązaniu konfliktu. Wraz z księciem obserwujemy, jak pani Żelaznego Miasta poluje na Ducha Lasu i ostatecznie zabija go. Natura umiera, po czym się odradza. Wilcza księżniczka decyduje się zostać w lesie, ponieważ nadal nie ufa ludziom. Eboshi chce odbudować miasto. Tak w skrócie.

Mononoke
Fot. Kadr z filmu “Księżniczka Mononoke”

Opowieść jest niesamowita nie tylko pod względem fabuły, ale i wykonania technicznego. Animacja nie odstaje od dzisiejszych standardów, mimo że Księżniczka Mononoke miała premierę w 1997 roku. Jednak za najmocniejszy atut produkcji uważam muzykę. W trakcie seansu mogłem zamknąć oczy i, dzięki melodii, czuć dosłownie to samo, co bohaterowie. Niewiele jest dzieł, w których muzyka jest aż tak wspaniałym uzupełnieniem fabuły i tego, co widzimy na ekranie. Dodatkowo autor zaserwował nam piękne love story. Relacja między Ashitaką a San jest iście azjatycka, ponieważ objawia się przede wszystkim w czynach, a nie słowach. W końcu książę przez cały seans otwarcie przyznał się do swoich uczuć wyłącznie w słowach: “Jesteś piękna”. Trochę mi to przypomina Między słowami.

Na duży plus zasługuje również dynamika animacji, która błyszczy w scenach walk czy jazdy na wierzchowcach. Gdy po raz pierwszy obserwujemy odcinane, wręcz latające głowy czy ręce, serce na chwilę staje w miejscu. Czy to nie miała być animacja dla dzieci? No właśnie. Wydaje mi się, że jest ona skierowana przede wszystkim do dorosłych. Co zatem stara się nam przekazać Miyazaki? Czego chce nas nauczyć?

Dlaczego “to nie źli ludzie niszczą lasy”?

“Bardzo łatwo jest opowiadać o ekosystemie czy lesie, gdy postawisz na to, że to źli ludzie go dewastują. Jednak to nie źli ludzie niszczą lasy”. Zszokował mnie ten fragment wywiadu z Mizayakim, bo inaczej odebrałem przekaz filmu. Na pierwszy rzut oka narracja Księżniczki Mononoke sprowadza się do tego, że wygórowana ambicja połączona z chciwością i żądzą rozwoju, skłania ludzi do wypowiedzenia wojny naturze. Eboshi, pani Żelaznego Miasta, jawnie mówi o tym, że chce wyciąć las i zabić Ducha Lasu, aby rozszerzyć swoje terytorium.

Od początku jej motywy są niejasne. Poznajemy ją jako okrutną przywódczynię, która zostawia rannych poddanych na pastwę losu. Szybko naprawia swój wizerunek, kiedy Ashitaka po raz pierwszy przybywa do osady. Tam widzimy piękną laurkę ciężko pracujących, ale jednocześnie zadbanych obywateli, którzy kochają Eboshi. Reżyser obnaża jednak prawdziwą naturę pani Żelaznego Miasta podczas polowania na Ducha Lasu. Wówczas nie ma już zamiaru zawrócić, aby bronić swoich poddanych przed oblegającymi osadę samurajami.

Mononoke
Fot. Kadr z filmu “Księżniczka Mononoke”

Gdy jednak zacząłem się nad tym głębiej zastanawiać, zrozumiałem, że ten piękny przykład ambiwalencji i hipokryzji jest świetnym wyrazem tego, dlaczego “to nie źli ludzie niszczą lasy”. Nie możemy z góry założyć, że ktoś jest zły, ponieważ za każdym działaniem stoi jakaś przyczyna. Dla Eboshi była to chęć spełnienia swojej ambicji, przy jednoczesnej poprawie jakości życia mieszkańców miasta, choć jej indywidualne cele ostatecznie okazały się ważniejsze od ludzi.

Również Ashitaka kieruje się swoimi osobistymi celami, gdy wyrusza z wioski, aby zdjąć z siebie klątwę. Ciężko mówić tu jednak o egoizmie, jego motywację określiłbym instynktem przetrwania. Na początku książę nie zastanawia się nad ratowaniem lasu. Idealizm wyrasta u niego, gdy stara się znaleźć lekarstwo i poszerza swoją perspektywę. Dopiero po doświadczeniu okrucieństwa i dojściu do wniosku, że “broń szerzy nienawiść”, wciela się w rolę mediatora, który stara się rozwiązać konflikt między ludźmi a przyrodą. Nie jesteśmy zatem w stanie stwierdzić, że jest on typowym, broniącym swoich światłych ideałów bohaterem. Tak naprawdę w Księżniczce Mononoke nie ma podziału na dobro i zło. Każdy ma swoje interesy, o które dba. Nie dotyczy to tylko Eboshi czy Ashitaki, ale także rodziny San czy dzików, które, tak samo jak wilki, pragną chronić las, ale chcą wykorzystać do niego inne, brutalniejsze środki.

Straciliśmy szacunek do przyrody

“Mieszkańcy japońskiej wyspy Yakushima nie ścinali drzew. Uważali, że to sprowadzi na nich klątwę. Nie było tak, że ktoś przypłynął na wyspę i kazał im brać się za wycinkę. […] Kiedy ludzie stopniowo zaczęli tracić świadomość, że lasy są na swój sposób święte, przestali szanować naturę. Film opowiada o całości tego procesu. To rekonstrukcja tego, jak ludzie postępowali w przeszłości”. Miyazaki zwraca uwagę na fakt, że w japońskiej kulturze człowiek przez wieki respektował naturę, co wynikało zarówno z przekonań religijnych, jak i strachu. Gdy Ashitaka po raz pierwszy dowiaduje się o magicznym lesie, otrzymuje również ostrzeżenie. Tropiciel mówi mu, że znajdują się tam wrogie ludziom istoty, w tym tytułowa, wychowana przez wilki Księżniczka Mononoke, mścicielka zdolna do poświęcenia własnego życia w wojnie o przyrodę.

Japończycy przez długi czas wierzyli, że w górach czy lasach żyją niebezpieczne stworzenia, którym lepiej się nie naprzykrzać. To sprawiało, że obydwa światy żyły we względnej harmonii. O ile początkowo las przedstawiony w Księżniczce Mononoke jest niebezpieczny i pełen dzikich zwierząt, o tyle po jego odrodzeniu wydaje się niegroźny. Być może to sugestia, że gdy już raz zniszczymy przyrodę, nie będziemy w stanie w pełni jej odbudować.

W końcu po śmierci Ducha Lasu roślinność nie wygląda już tak samo, jak wtedy, gdy widzieliśmy go oczami Ashitaki po raz pierwszy. Na dodatek, większość wojowniczych dzików i innych zwierząt już nie żyje. W lesie nie ma także kodama, niewielkich duchów podobnych do driad, które według wierzeń zamieszkują ponad stuletnie drzewa. Duch Lasu nie wskrzesza swoich dzieci. Niby ludzkość i przyroda poszły na kompromis, ale wydaje się, że żadna ze stron nie jest zadowolona jego rezultatem.

Mononoke
Fot. Kadr z filmu “Księżniczka Mononoke”

Co mówi nam symboliczne zakończenie Księżniczki Mononoke?

“Dziś mierzymy się z problemem wyniszczania środowiska naturalnego na całym świecie. Relacja pomiędzy ludźmi a przyrodą jest złożona, dlatego nie chciałem stworzyć historii opowiadającej o złym człowieku”. Autor tłumaczy, dlaczego zdecydował się postawić na bohatera, który jest na swój sposób neutralny w konflikcie. Myślę, że śmiało można nazwać go nawet wyrzutkiem. Ashitaka nie może wrócić do swojej wioski, a także nie pasuje ani do Żelaznego Miasta, ani do lasu, mimo że wydaje się dobrze odnajdywać w obydwu miejscach.

Kiedy las odżywa, wydaje się, że ostatecznie stanął on po stronie przyrody. Mimo to San, pełna goryczy i żalu wobec ludzi, nie ma zamiaru przenosić się do ich osady. “Rozumiem. Ty będziesz żyła w lesie, a ja w Żelaznym Mieście. Będziemy żyli obok siebie” – mówi do niej Ashitaka tuż przed rozstaniem. I choć decyduje się on na życie wśród ludzi, sercem nadal pozostaje w lesie. Sprawia to, że finalnie bohater nadal jest zawieszony pośrodku konfliktu. Do samego końca nie stawia ani na ludzkość, ani na naturę.

Natomiast Eboshi w końcowej scenie dziwi się, że przed gniewem Ducha Lasu uratował ją wilk. Sytuacja ta może pełnić rolę symbolu pojednania między wrogami, ale osobiście nie do końca to kupuję. Kobieta planuje “zacząć od początku i odbudować jej miasto”. Nie wiemy jednak, czy te obietnice nie są tylko jednym z jej zagrań, które już niejednokrotnie stosowała wobec swoich poddanych. Skoro San nie chce zaufać ludziom, nie wydaje się, żeby Eboshi chciała ostatecznie zaufać przyrodzie. Rany obydwu stron są zbyt głębokie, aby się pojednać. Nie są jednak tak głębokie, aby nie można było zawiesić broni. Tylko czy to prawda?

Zakończenie ma także inny wymiar symboliczny, o czym wspomina Miyazaki. Decyzja San o porzuceniu ludzi i zostaniu w lesie jest “cierniem w sercu Ashitaki”, który sugeruje, że, być może, ludzkość ostatecznie nie jest w stanie żyć w pełnej zgodzie z przyrodą. Ten cierń kłuje bohatera i nie daje mu spokoju, bo przecież idealnie byłoby, gdyby między ludźmi a przyrodą zapanował pokój. Książę reprezentuje, jak mówi reżyser, “osobę XXI wieku, która zdecydowała się żyć w zgodzie z tym cierniem.” Podkreśla także, że Ashitaka wcale nie mówi: “Poddaję się, nic nie mogę z tym zrobić”. Pytanie jednak, czy rzeczywiście tak jest. Czy bohater swoimi działaniami na rzecz pokoju wykonuje syzyfową pracę, skazaną z góry na porażkę?

Przeczytaj również:  "Będzie dobrze" - podróż do Brazylii, która nie istnieje [RECENZJA]

Nie możemy stwierdzić, że działania bohatera na rzecz ochrony środowiska nie przynoszą żadnych rezultatów – są jednak ograniczone. “Jeśli Ashitaka powiedziałby, że zostaje ekologiem, wszystko byłoby prostsze. Życie jednak tak nie wygląda, nasze możliwości są ograniczone. Książę nie ufa Żelaznemu Miastu, które, tak jak on, chce przetrwać w ekosystemie. Jednocześnie, bohater nie może odwrócić wzroku od umierających z głodu ludzi. Nie ma więc wyboru – musi cierpieć i żyć, będąc rozdartym między dwoma stronami konfliktu. To jedyna droga, którą ludzie mogą od teraz obrać”, skomentował reżyser. Czy ci z nas, którzy chcieliby zrobić coś dla ochrony środowiska, również muszą się pogodzić z tym cierniem? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale myślę, że mogę wyznaczyć kierunek.

Mononoke
Fot. Kadr z filmu “Księżniczka Mononoke”

Panie Miyazaki – o co tak naprawdę chodzi i co nas czeka?

Wydaje mi się, że Miyazaki zachęca nas do szukania złotego środka. “[…] świat nie istnieje tylko dla ludzi, ale dla wszystkiego, co żyje. Ludziom pozwolono żyć w zakątku świata. Nie jest tak, że egzystujemy w zgodzie z naturą tak długo, jak żyjemy skromnie, a niszczymy ją, gdy jesteśmy chciwi. Kiedy dochodzimy do wniosku, że nawet skromne życie niszczy naturę, nie mamy pojęcia, co dalej robić. Myślę, że nie będziemy mogli myśleć o problemach i ochronie środowiska, dopóki nie postawimy się na miejscu, w którym nie wiemy, co robić. Od tego trzeba zacząć”, stwierdził zawile twórca. W tych iście filozoficznych słowach wyjawia się zapomniane podejście japońskiej kultury, oddzielające od siebie światy ludzi i przyrody. Coś, czego ludzie XXI wieku nawet sobie nie wyobrażają.

Reżyser cały czas podkreśla, że relacja między ludźmi a naturą jest niesamowicie złożona. Z niektórych fragmentów wywiadu udzielonego tuż po premierze Księżniczki Mononoke wyjawia się jednak brak nadziei na zmiany. “W przeszłości ludzie wahali się przed odebraniem komuś życia, nawet istocie innej niż drugi człowiek. W miarę, gdy zaczęli rosnąć w siłę, stali się trochę aroganccy. Myślę, że istotą ludzkiej cywilizacji jest pragnienie wzbogacania się bez granic, poprzez pozbawianie życia innych istot”, dodał Miyazaki.

W 1995 roku, na dwa lata przed premierą filmu, Miyazaki nadał mu nieco pozytywniejszy wydźwięk i krótko opisał istotę jego przekazu. “Walka pomiędzy rozwścieczonymi bogami a ludźmi nie może zakończyć się happy endem. Jednakże, nawet w środku nienawiści i mordu, potrafimy odnaleźć coś, dla czego warto żyć – jak wspaniałe spotkanie czy piękna rzecz. Przedstawiamy nienawiść po to, aby za jej pomocą pokazać, że są ważniejsze sprawy. Przedstawiamy klątwę, aby pokazać, jaką radość daje uwolnienie się od niej.”, pisze reżyser.

Przeczytaj również:  "Szarlatan" – Kazus czeskiej uroskopii [RECENZJA]

Studio Ghibli nie daje nam prostych rozwiązań, gotowej receptury na naprawę stosunku ludzi do przyrody. W moim odczuciu Miyazaki mówi, że nie da się zatrzymać cywilizacji i nawet jeśliby się nam to udało, to nic nie będzie takie, jak kiedyś. W końcu Duch Lasu, ludzie i zwierzęta umierają, a sama roślinność wygląda inaczej. Klątwa Ashitaki znika, ale blizna pozostaje. San w pewnym sensie go opuszcza, bo zostaje wśród wilków. Między dwoma światami zapanowuje pokój, jednak nie można wierzyć, że będzie wieczny.

Księżniczka Mononoke z roku na rok będzie coraz bardziej aktualną animacją. Bo czy w dzisiejszym świecie, gdzie rozwój technologii i zmiany klimatyczne postępują, a lasy równikowe płoną, jesteśmy w stanie choć na chwilę pochylić się nad losem natury? Indywidualnie – być może – ale czy mamy siłę myśleć w skali państw, a co dopiero całego globu? Głęboko chciałbym w to wierzyć.

W internecie natknąłem się na komentarz, który ciekawie opisuje przekaz filmu: “Moja kilkuletnia siostra płakała, gdy pod koniec Księżniczki Mononoke las się odrodził. – Dlaczego płaczesz? – spytałam. – Bo to możliwe tylko w bajkach. – odpowiedziała dziewczynka”.


Podczas pisania analizy korzystałem z nieoficjalnego angielskiego przekładu wywiadu. Miejscami cytaty mogą się wydawać wyrwane z kontekstu, ale dołożyłem wszelkich starań, żeby zachowały one sens i sedno przekazu.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.