Advertisement
GryKultura

“Disco Elysium” – najbardziej rewolucyjny RPG od lat [RECENZJA]

Paweł Gościniak
Disco Elysium
Fot. Materiały promocyjne Disco Elysium / ZA/UM

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz grałem w tak niesamowicie spójną i angażującą grę. Ograłem większość RPG-ów powstałych na przestrzeni ostatnich 20 lat, ale czegoś takiego jak Disco Elysium jeszcze nie widziałem. Pod względem unikalności świata i fabuły produkcję zestawiłbym z Planescape: Torment, który sam jest od niej o 20 lat starszy. Nie bez powodu dzieło estońskiego studia ZA/UM otrzymało w 2019 roku nagrody The Game Award w kategoriach “najlepsza gra niezależna” oraz “najlepsza gra fabularna”. O czym zatem jest Disco Elysium i dlaczego każdy fan przygodówek czy RPG-ów powinien poświęcić mu 20 godzin swojego życia?

Nie wystarczy powiedzieć, że to wyłącznie gra detektywistyczna. Ten tytuł jest zdecydowanie głębszy – wchodzi w polemikę z moralnością i ludzkim umysłem, dyskutuje z rzeczywistością i ustrojem politycznym, którego nieodłączną część stanowi policja. Funkcjonuje ona w systemie wyciągniętym wprost ze snów anarchokapitalistów – w świecie gry istnieje wiele komisariatów niezależnych od państwa i siebie nawzajem. Do jednego z nich należy nasz, początkowo bezimienny, bohater.

Disco Elysium, czyli świetna fabuła i rewolucyjny system rozwoju postaci

W pierwszych minutach rozgrywki protagonista budzi się na totalnym kacu. Dosłownie nie pamięta kim jest i jak się nazywa. Tak dobrze poprowadzonego od początku do końca motywu amnezji nie widziałem od dawna. Krok po kroku odkrywamy tożsamość detektywa i dowiadujemy się, co doprowadziło go do stanu amnezji i uzależnienia od alkoholu oraz narkotyków (które swoją drogą pomagają w grze przy rozwiązywaniu śledztwa). W Disco Elysium nie ma banałów – nawet jeśli jakiś wątek z początku wydaje się zupełnie prosty, to szybko przekonamy się o sprycie twórców, którzy fabułę poprowadzili tak, że nie sposób się nudzić.

W tytule użyłem sformułowania “najbardziej rewolucyjny RPG”, zatem pod jakim względem Disco Elysium wyróżnia się na tle gatunku? Po pierwsze, słowo rewolucyjny dotyczy systemu rozwoju postaci. Przez całą grę doskonalimy się w czterech obszarach:

  • umysłu, odpowiadającego za takie umiejętności jak retoryka, wiedza czy logika,
  • psychiki, umożliwiającej rozwój empatii, spostrzegawczości czy wiedzy tajemnej,
  • witalności, zwiększającej naszą wytrzymałość, odporność na ból czy wydolność organizmu (przydatną w walce z alkoholizmem),
  • zwinności, polepszającej koordynację ręka-oko, percepcję czy szybkość reakcji.
Disco Elysium
Fot. Moje drzewko umiejętności pod koniec rozgrywki w Disco Elysium. Jak widać, byłem zdecydowanym negocjatorem.

Disco Elysium bazuje na klasycznym rzucie kością, którego wynik decyduje, czy nasza akcja powiedzie się, choć czasem pomimo porażki nadal mamy szansę uniknąć kłopotów. Do tego momentu wydawałoby się, że system rozwoju postaci jest zupełnie normalny. Najciekawsze jest jednak to, że zależnie od tego, które części mózgu czy ciała bohatera rozwiniemy, w trakcie rozgrywki otrzymamy zupełnie inne sygnały od organizmu. Dosłownie konkretne obszary wejdą ze sobą w polemikę i zamiast klasycznego, szepczącego anioła i diabła, przed podjęciem decyzji kilka najbardziej odpowiednich dla danej sytuacji umiejętności wypowie się na temat tego, jak powinniśmy postąpić. 

Dzięki temu gra ma niesamowite pole do popisu w kwestii humoru, który twórcy świetnie wykorzystali w ekstremalnie różnorodnych dialogach. Bawiłem się przy Disco Elysium lepiej niż przy niejednej komedii. Najbardziej zapadł mi w pamięci moment, gdy podczas przesłuchiwania kluczowej podejrzanej, wszyscy “doradcy” zmówili się przeciwko “woli”, która miała inne zdanie na temat jej udziału w zbrodni. Swoją drogą, twórcy przyznali się, że do stworzenia takiego sposobu prowadzenia dialogów zainspirowały ich… wpisy na Twitterze.

Disco Elysium
Fot. Przykładowy “konflikt wewnętrzny” w grze Disco Elysium.

Dialogi, zadania czy postacie, których nie zapomnicie

Znacie ten moment, gdy na chwilę przed pójściem spać zastanawiacie się nad wszystkim, co było, jest i będzie, przez co zasypiacie dopiero godzinę później? Ten smaczek ludzkiego życia jest obecny również w Disco Elysium i to nie tylko, gdy detektyw kładzie się spać. Bohater co jakiś czas wpada na przeróżne myśli. To, na co zwróci uwagę, zależy od sposobu prowadzenia dialogu czy rozwiniętych umiejętności. Następnie wybrane przemyślenia możemy “wszczepić” w umysł, przez co detektyw zaczyna się nad nimi zastanawiać i, po kilku godzinach czasu w grze, zmienia się pod ich wpływem. Do badania mamy idee komunistyczne czy kapitalistyczne, sens istnienia sztuki czy gramatyki i inne, równie zagmatwane sprawy. Wiecie, takie “rozkminy” życia codziennego, nad którymi potrafimy czasami siedzieć godzinami. To, jakie myśli rozwiniemy, wpływa na nasze statystyki czy odblokowuje specjalne, ukryte dialogi.

W Disco Elysium szczególnie kupiła mnie niebanalność dialogów, monologów (wewnętrznych walk bohatera), postaci czy zadań. Wszystkie te elementy są niezwykle abstrakcyjne i z całego serca szanuję osoby odpowiedzialne za ich konstrukcję. Kim Kitsuragi, partner z innego komisariatu, który towarzyszy nam każdego dnia, jest bardzo wyrazistym i intrygującym detektywem, choć na początku myślałem zupełnie inaczej. Z jednej strony sprawia on wrażenie niesamowicie opanowanego profesjonalisty, a z drugiej daje się ponieść w momentach krytycznych. Z kolei wachlarz misji, które stoją przed nami otworem, jest przeogromny, pomimo stosunkowo krótkiego, około 20-godzinnego czasu gry.

Podczas zwiedzania niezwykle spójnego świata Disco Elysium, mamy okazję do rozwiązywania zagadki morderstwa, odkrywania nowych gatunków zwierząt, szerzenia komunistycznych, faszystowskich bądź kapitalistycznych idei, uczestniczenia w strajku proletariatu, kradzieży zbroi ze zwłok nieboszczyka, tworzenia laboratorium narkotykowego w kościele czy badania historii upadłej firmy tworzącej gry komputerowe. Każde zadanie, nawet na pierwszy rzut oka poboczne, ma jakiś związek z głównym wątkiem, co bardzo przyjemnie zaskakuje, gdy połączymy kropki. Cała ta niezwykle urozmaicona przygoda opakowana jest w piękną, kreskówkową grafikę czy muzykę, która przeważnie wypada na plus oraz nadaje klimatu tajemniczości i melancholii, czasem jednak wydaje się po prostu zbyt nieobecna.

Disco Elysium
Fot. Moje drzewko rozwoju myśli pod koniec rozgrywki w Disco Elysium. Skończyłem jako komunistyczny detektyw, bojownik proletariatu i wyzwoliciel klasy robotniczej.

Disco Elysium to coś więcej niż rewolucja gamingowa

Drugi powód użycia przeze mnie słowa “rewolucyjny” jest bardzo wymowny. Cały świat i fabuła Disco Elysium kręci się właśnie wokół rewolucji i strajku robotników z pobliskiej stoczni. W grze napotkamy masę dialogów nacechowanych politycznie czy ideologicznie. Oczywiście mamy okazję aktywnie włączać się do dyskusji i podkreślać swoje poglądy w czterech obszarach: komunizmu, faszyzmu, liberalizmu i moralizmu. Znaczna większość postaci, jeśli nie wszystkie, ma swoje przekonania na temat świata i, gdy zagłębimy się w historię świata gry, odkryjemy, że ukształtowały się one pod wpływem wspomnianej rewolucji, zmian politycznych w poszczególnych regionach czy klasy społecznej, do której należą.

Każda nacechowana ideowo wypowiedź, którą wybierzemy, dodaje jeden punkt do wymienionych powyżej obszarów poglądów. Niekoniecznie trzeba być stuprocentowym komunistą, można prezentować poglądy (sic!) komunistyczno-liberalne, w rozumieniu komunistyczno-kapitalistyczne. Podobnie funkcjonują nasze reakcje czy opinie jako profesjonalny detektyw. Zależnie od tego, jak podchodzimy do naszego zawodu, otrzymujemy punkty gwiazdora lub smutnego, nudnego czy apokaliptycznego policjanta. Gra daje nam wolność wyboru i choć produkcja wydaje się liniowa, to sposób konstrukcji zadań czy wyborów sprawił, że w ogóle tego nie odczułem.

A propos komunizmu, w grze estońskiego studia znajduje się kilka nawiązań do Polaków. Przede wszystkim główny historyczny głosiciel tej ideologii nazywa się Kras Mazov i pochodzi z… Mazowsza. Poza tym w kuchni hotelu, w którym nocuje detektyw, na tzw. zmywaku pracuje imigrant o nazwisku Gorący Kubek. Nie potrafi on porozumiewać się w języku angielskim, a gdy odpowiednio pokierujemy rozmową i użyjemy w niej słowa “wódka”, Gorący Kubek da nam swój wysokoprocentowy wywar na bazie spirytusu. Czy taki jest obraz Polaków za granicą?

Disco Elysium
Fot. Mój wygląd i ekwipunek pod koniec rozgrywki w Disco Elysium. Sporo ubrań, prawda?

Skoro Disco Elysium jest takie genialne, to dlaczego nie daję mu 10/10?

Napisałem już wiele w samych superlatywach, to teraz przekażę wam trochę mieszanych odczuć. System zakładania ubrań to element gry, który wywołuje we mnie niezwykle ambiwalentne uczucia. Jeżeli założymy tzw. podkoszulek do bicia żony, zwiększy się nasza siła. Gdy sięgniemy po ogromne okulary, błyskawicznie o dwa stopnie polepszy się logiczne myślenie. W praktyce takie rozwiązanie ma sens, bo dzięki kolekcjonowaniu masy ubrań, jesteśmy w stanie poradzić sobie z trudniejszymi rzutami kością, z którymi moglibyśmy męczyć się przez długi czas. Z drugiej strony zmiana statystyk po przebraniu się jest dla mnie lekką przesadą. Rozumiem, że jeśli zmienię garnitur na dres, będę miał większą łatwość w poruszaniu się, ale żeby czapka zwiększała moją wiedzę encyklopedyczną? Come on, ZA/UM, czy to Sherlock Holmes?

W mniej więcej połowie gry irytowała mnie lekka “bieganina” od jednego znanego już miejsca do drugiego, konieczna, aby oddać kolejne zadania. O ile opowieść stoi na najwyższym poziomie, to same zagadki nie są trudne, choć finał to niezły zonk. Grę można przejść równie dobrze przewijając dialogi i w końcu natrafiając na ten, który popchnie rozgrywkę do przodu. Podoba mi się, że w produkcji pojawia się dubbing. Co prawda kwestie postaci słyszymy przeważnie na początku najistotniejszych z punktu fabuły wypowiedzi, ale trochę brakuje mi jego pełnej obecności. Twórcy gier stosują ten zabieg już od zamierzchłych czasów, jak w przypadku Baldur’s Gate i tekstów Piotra Fronczewskiego w stylu “nie strzelaj do mikstur, baranie”, jednak gdzieś z tyłu głowy nadal chciałbym słyszeć dubbing podczas wszystkich rozmów. Jestem jednak światom, że to produkcja indie, więc budżet nie pozwala na takie rarytasy, chyba że chce się skończyć na poziomie modyfikacji Mroczne Tajemnice do Gothica 1.

Na zakończenie zostawiam was z jedną prośbą – dajcie Disco Elysium szansę. Kiedy zorientowałem się, że gra właśnie dobiega do finału, zacząłem się poważnie martwić, a gdy zobaczyłem napisy końcowe, miałem ochotę zalać się łzami. Nie z powodu zakończenia czy losu protagonisty, ale dlatego, że świetna zabawa i niesamowita przygoda właśnie rozpłynęły się w powietrzu. Czytałem, że twórcy planują wydać DLC czy nawet sequel i z ogromną niecierpliwością czekam na kontynuację. Podobno w tym roku Disco Elysium ma doczekać się spolszczenia, więc jeśli nie znacie dobrze angielskiego, warto poczekać albo douczyć się języka.

PS Najśmieszniejsze jest to, że będąc policjantem możecie namalować w środku miasta graffiti “FUCK THE COPS”. Za takie smaczki kocham tę grę.

Ocena

9 / 10

Warto zobaczyć, jeśli polubiłeś:

Planescape: Torment, Life is Strange, L.A. Noire

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.